
Hell's Riders MC Książka 2: Bestii Piękność
Autorzy
Amanda Deckard
Lektury
38,9K
Rozdziały
27
Prolog
Książka 2:Piękno Bestii
James, mój król, moja ostoja, mój wszystko, kocham cię.
„Kto mogłby kiedykolwiek nauczyć się kochać bestię?”
–Disney’s Beauty & the Beast
PIĘĆ MIESIĘCY TEMU.
LEXI
„Killian, dlaczego mi to robisz?” zapłakałam.
„Po prostu przestań się tak zachowywać, tylko o to proszę” – powiedział głośno Killian.
„Nic złego nie zrobiłam. Czemu traktujesz mnie jak swoją własność? Mówiłeś, że mnie nie chcesz” – powiedziałam przez łzy.
„Nie możesz flirtować z każdym napotkanym facetem, zwłaszcza z moimi braćmi!” – wrzasnął, uderzając pięścią w ścianę.
„Świetnie, Killian, wyżywaj się dalej na przedmiotach. Mam dość czekania, aż mnie zechcesz. Dostałeś, czego chciałeś. Odchodzę” – oznajmiłam. Otarłam oczy, chwyciłam torbę i wyszłam z jego pokoju.
„I tak wrócisz, twój brat próbuje dołączyć do klubu!” – krzyknął za mną. Potem trzasnął drzwiami.
Wiedział, że mnie odepchnął, ale uważał, że tak będzie najlepiej.
***
Niełatwo było zostawić Oregon dla Kalifornii. Polubiłam to miejsce, szczególnie czas spędzany z przyjaciółką Mią i jej córeczką Angel.
Ale przebywanie blisko Killiana było zbyt trudne. Unikałam klubu jak mogłam, zwłaszcza po naszej ostatniej kłótni. Czasem wpadałam, żeby sprawdzić, co u brata i przynieść mu jedzenie. Próbował dołączyć do tego klubu.
Mia ciągle namawiała mnie, żebym porozmawiała o Killianie, ale nie wiedziałam, jak to nazwać. Krótki romans? Tylko seks? Nie byłam pewna. Ale nie mogłam już znieść widoku jego z innymi kobietami, a potem oczekiwania, że będę z nim spała w nocy.
To było zbyt bolesne. Więc zostawiłam go z jego piciem i kobietami.
„Hej, siostrzyczko, co tu porabiasz?” Mój brat zaskoczył mnie.
„Jak mnie znalazłeś?” – spytałam, wpatrując się w ocean.
„Zawsze lubiłaś naturę. Dawno cię nie widziałem, poza przynoszeniem jedzenia. Wszystko gra?” Thomas dobrze mnie znał.
„W porządku, po prostu byłam zajęta” – skłamałam.
„Znam cię, Lexi. Wiem, że coś jest nie tak. Ale nie będę cię zmuszał do zwierzeń. Pamiętaj tylko, że nawet jeśli próbuję dołączyć do klubu, wciąż jesteś moją siostrą”.
Thomas i ja zawsze byliśmy blisko i byłam mu za to bardzo wdzięczna.
„Dzięki, Thomas. Po prostu potrzebowałam trochę czasu dla siebie” – odparłam.
„Czy to dlatego Beast tyle pije i nie dotyka żadnych kobiet w klubie?”
Wiedział za dużo.
„Tak, to dlatego. Nie mogę już być jego okazjonalną dziewczyną, spać z nim w nocy, a potem patrzeć, jak jest z innymi kobietami. Ale złości się, gdy rozmawiam z jego braćmi. To zbyt boli, Thomas”.
Znów zaczęłam płakać na samą myśl o tym.
„On sypia z tobą, ale wciąż jest z innymi kobietami? Nie ma mowy, idę się z nim policzyć. Nikt nie będzie krzywdził mojej siostry”.
Wstał, gotowy skonfrontować się z Killianem, ale go powstrzymałam.
„Thomas, nie. To nie warte zachodu. Muszę sobie z tym poradzić sama. Dostał, czego chciał; jestem poza jego życiem”.
Spojrzałam na niego ze łzami w oczach.
„Lexi, to nie jest w porządku. Nie powinnaś tak żyć. Pozwól mi się tym zająć” – powiedział, ściskając moje dłonie.
„Nie, Thomas. Przyjdę później z kolacją, dobrze?” – odparłam, znów patrząc na ocean.
„Okej, w porządku. Tęsknisz za nim, prawda?”
Wiedziałam, że nie mówi tylko o Killianie. Wiedziałam, kogo ma na myśli.
„Codziennie. Czasami wydaje mi się, że słyszę, jak śpiewa Johnny'ego Casha”.
Lekko się uśmiechnęłam.
„Ja też, siostrzyczko, ja też. Muszę lecieć. Do zobaczenia wieczorem. Kocham cię”.
Pocałował mnie w czoło i odszedł.
„Ja ciebie też kocham” – powiedziałam cicho.
Siedziałam tam, aż słońce zaczęło zachodzić, potem pojechałam do klubu.
Zatrzymałam się w ulubionej knajpce Thomasa, The Jam Shake, i kupiłam mu BLT, frytki i zieloną herbatę. Może i był twardzielem, ale uwielbiał swoją zieloną herbatę. Dziesięć minut później zaparkowałam przy klubie i zobaczyłam, że trwa impreza.
No jasne! Wzięłam jedzenie i herbatę Thomasa i ruszyłam do klubu. Ludzie otaczali ring do walki, a ja zobaczyłam go tam, pijącego. Zobaczył mnie i uśmiechnął się, idąc w moją stronę.
„Co tu robisz?” Stanął nade mną, cuchnąc alkoholem.
„Przyniosłam kolację dla brata. Możesz się odsunąć, Killian?” Próbowałam go wyminąć, ale zablokował mi drogę.
„Chodźmy do mojego pokoju”. Próbował złapać mnie za ramię, ale się cofnęłam.
„Nie. Jestem tu dla brata, potem wychodzę. Jeśli chcesz z kimś spać, znajdź sobie klubową dziewczynę. Nie jestem już twoją okazjonalną partnerką”.
Odeszłam i znalazłam brata przy barze.
„Hej, oto twoja kolacja i napój” – powiedziałam, dając mu jedzenie.
„Dzięki, siostrzyczko. Chcesz się napić?” Wziął ode mnie jedzenie.
„Nie, dzięki, już nie piję. Mam przesłuchanie do Kalifornijskiej Akademii Tańca za kilka tygodni” – przypomniałam mu.
„Ach, racja. Cóż, dzięki, że wpadłaś. Muszę wracać do pracy. Kocham cię”. Pocałował mnie w czoło i wrócił do podawania drinków.
„Ja ciebie też kocham” – zawołałam, ale trudno było usłyszeć przez głośną muzykę.
Z trudem przedarłam się przez tłum ludzi do mojego samochodu, ale udało mi się. Gdy dotarłam do auta, on tam był, stojąc przed drzwiami kierowcy, blokując mi drogę.
„Killian, odsuń się. Muszę wracać do domu” – powiedziałam, krzyżując ramiona i patrząc gniewnie.
„Nie, nie możesz tak po prostu powiedzieć tego i odejść” – powiedział, jego słowa zdradzały, że jest pijany. Nie zachowywałby się tak, gdyby nie był pijany.
„Jesteś pijany, Killian. Zostaw mnie w spokoju i wracaj do środka” – powiedziałam, sięgając po kluczyki i próbując go wyminąć.
Ale był szybszy, zabierając mi kluczyki, zanim zdążyłam je złapać.
„Nie pozwolę ci tak łatwo odejść. Teraz nie możesz wyjechać” – powiedział, trzymając moje kluczyki wysoko i odchodząc.
„Boże, jesteś takim dupkiem. Dobra, zatrzymaj moje kluczyki. Pójdę pieszo” – powiedziałam, odwracając się i ruszając w stronę domu.
Nie rozumiałam, dlaczego myślał, że może mnie kontrolować. Ale szłam dalej, ciesząc się, że mój dom nie jest zbyt daleko.
„Lexi, wracaj. Nie pójdziesz sama do domu, zwłaszcza po ciemku” – Killian krzyknął za mną.
Machnęłam ręką, ignorując go i idąc dalej. Serce mi się krajało, wiedząc, że jutro nie będzie pamiętał niczego z tego i wróci do swojego zwykłego, irytującego ja.
Po dziesięciu minutach marszu dotarłam do domu. Wzięłam zapasowy klucz spod wycieraczki, otworzyłam drzwi i zamknęłam je za sobą.
Potem włączyłam muzykę, której słuchaliśmy z tatą, zanim zmarł prawie trzy lata temu. Słysząc znajome piosenki, zaczęłam płakać.
Zaskoczyło mnie pukanie do drzwi. Spojrzałam przez wizjer i zobaczyłam Killiana, wciąż wyglądającego na pijanego. Westchnęłam i uchyliłam drzwi.
„Czego chcesz, Killian?” – zapytałam, mój głos był zachrypnięty od płaczu.
„Czemu płaczesz, Lexi?” – zapytał, brzmiąc na zaniepokojonego. Mogłam stwierdzić, że próbował być mniej pijany.
„Nic, Killian. Po prostu odejdź” – powiedziałam, próbując zamknąć drzwi.
Ale on wsunął stopę, uniemożliwiając mi ich zamknięcie.
„Znam cię, Lexi. Płakałaś. Wpuść mnie” – powiedział. Killian był typem faceta, który nie przyjmował odmowy.
„Nie, Killian. Chcę, żebyś sobie poszedł. Jesteś tu tylko dlatego, że cię ofuknęłam w klubie. Jestem zmęczona, Killian. Chcę po prostu spać. Wracaj do klubu” – powiedziałam, brzmiąc bardzo zmęczona.
„Okej, pójdę. Oto twoje kluczyki” – powiedział, wciskając moje kluczyki przez małą szparę w drzwiach, zanim odszedł bez słowa.
Zamknęłam drzwi i znowu je zaryglowałam, idąc do swojego pokoju, gdzie wciąż grała muzyka. Próbowałam zasnąć, ale wiedziałam, że będzie to trudne. Nie spałam dobrze od kłótni z Killianem miesiąc temu.
Kiedyś pomagał mi zasypiać, nawet gdy miałam koszmary. Zawsze był przy mnie. Teraz miałam tylko cichą muzykę i głos taty śpiewający w tle.
Zamknęłam oczy, pozwalając, by jego słowa mnie uspokajały, próbując znaleźć trochę spokoju.














































