
Wilczyca
Autorzy
Abigail Lynne
Lektury
485K
Rozdziały
28
Książka 2 z serii The Feral Wars
Od czasu, gdy jej ojciec zginął w wypadku podczas polowania, Tally Murdo czuje silniejszą więź z wilkami, którymi opiekuje się w sanktuarium ojca, niż z innymi ludźmi. Ale kiedy poznaje przystojnego Alexa i nie potrafią się od siebie oderwać, w jej wnętrzu budzi się coś, co dotąd spało: Tally jest wilkołakiem!
Rozdział pierwszy
Księga Druga: Wilczyca
Odkąd jej ojciec zginął w wypadku na polowaniu, Tally Murdo czuje się bliżej wilków, którymi opiekuje się w sanktuarium odziedziczonym po ojcu, niż innych ludzi. Ale kiedy spotyka przystojnego Alexa i nie mogą się od siebie oderwać, coś uśpionego w niej budzi się do życia – Tally jest wilkołakiem!
Stado Alexa przyjmuje Tally z otwartymi ramionami. W końcu znajduje miejsce, do którego tak długo pragnęła należeć. Kiedy więc banda myśliwych, którzy chcą zabić wszystkich wilkołaków, zaczyna mordować nowych towarzyszy ze stada Tally, dziewczyna postanawia zrobić wszystko, by ich ochronić. Nawet jeśli oznacza to zmierzenie się z sekretami z jej przeszłości...
Rachunek
„Tally! Przynieś mi koc!”
Odwróciłam się szybko i zrobiłam to, o co prosił ojciec. Pobiegłam przez ciemny las, aż do niego dotarłam.
Uklękłam i podałam mu koc. Patrzyłam, jak owijał nim słabe ciało leżące przed sobą.
„Tato? Co mu jest?”
Tata odwrócił się do mnie. W ciemności nie mogłam odczytać wyrazu jego twarzy.
„Postrzelili go myśliwi.” – Tata znów spojrzał na wilka i pokręcił głową. – „To smutne, kochanie, ale uratujemy go. Trafili go tylko w nogę.”
Razem z tatą zanieśliśmy rannego wilka z powrotem do domu na skraju lasu. Mama już na nas czekała. Jej twarz nie wyrażała żadnych uczuć, gdy kładliśmy wilka na kuchennym stole.
Mama wzięła apteczkę i od razu zabrała się do pracy. Pomagała już wcześniej wielu rannym zwierzętom.
Obserwowałam przez długie godziny, jak mama wyjmuje kulę i zszywa nogę wilka. Była tak skupiona, całkowicie pochłonięta pracą. Dlatego zaskoczyło mnie jej pytanie: „Obserwujesz, Tally?”
Energicznie pokiwałam głową. „Tak, mamo” – powiedziałam szybko, chcąc pokazać, jak bardzo jestem uważna.
Odwróciła się do mnie, jej ciemne oczy błyszczały. „Wiem, że jesteś młoda, moja kochana dziewczynko. Ale musisz się uczyć. Pewnego dnia będziesz musiała to robić sama. Rozumiesz?”
„Będę musiała opiekować się wilkami?”
Mama oczyściła nogę wilka i pokiwała głową, mocno przytrzymując go, gdy się poruszył.
„Tak, są ludzie, którzy chcą im zaszkodzić. Twoim zadaniem będzie je ratować. Rodzina twojego ojca i moja od wielu lat chronimy wilki. Ty będziesz następna.”
„Przed myśliwymi” – powiedziałam, starając się to wszystko zrozumieć.
Mama spokojnie pokiwała głową. Jej palce nie drżały, gdy przesuwała nitkę pod skórą wilka, łącząc gęste futro i rozdartą skórę.
„Przed myśliwymi i innymi, którzy są jeszcze gorsi.”
„Dlaczego chcą skrzywdzić wilki?” – Wsunęłam małe palce w ciemnobrązowe futro wilka i zmarszczyłam brwi.
Nie mogłam tego pojąć. Spędziłam całe życie wśród wilków i nigdy nie widziałam, żeby atakowały bez powodu.
„Boją się ich, kochanie. A ludzie zabijają to, czego się boją.”
Zmarszczyłam brwi. „Ale one nikomu nie szkodzą!”
Mama westchnęła i zaczęła sprzątać apteczkę.
Wilk na kuchennym stole ciężko oddychał, jego ciało zaczynało się rozluźniać pod wpływem leków. Nadal głaskałam jego futro, już go lubiąc.
„Wiem, ale nie wszyscy znają je tak jak my. Mieszkam w pobliżu tych lasów od dziecka. Mój ojciec i jego ojciec przed nim – wszyscy pracowali z wilkami. I bez względu na to, jak bardzo staramy się im wytłumaczyć, ludzie z miast po prostu nie rozumieją.”
„Mogę sprawić, żeby zrozumieli” – powiedziałam wysokim głosem.
Mama pocałowała mnie w głowę i zatrzymała się tam na chwilę. „Do łóżka. Jest prawie druga w nocy, a jutro masz szkołę.”
„Ale mamo, nie mogę iść do szkoły, nie teraz. Wilk mnie potrzebuje.”
Twarz mamy była poważna. „Wilk to nie zwierzę domowe, Tally. Wyzdrowieje bez ciebie.” – Chciała nauczyć mnie zasad dzikiej przyrody jak najwcześniej.
„Daj spokój, Kate. Tally była dzielna dziś wieczorem. Pobiegła prosto do lasu ze mną, mimo że chwilę wcześniej słychać było strzały” – powiedział tata, wchodząc do pokoju.
Zdjął swoją pomarańczową czapkę z daszkiem. „Pozwól jej zostać z wilkiem, tylko na jutro.”
Mama zacisnęła usta. Nie lubiła, gdy tata podważał jej zasady.
W końcu uśmiechnęła się lekko. „Dobrze, ale nie zbliżaj się do niego za bardzo, zrozumiano?”
Pokiwałam głową i pokazałam rodzicom uśmiech z brakującymi zębami. „Zrozumiano!”
Wilka, którego uratowaliśmy tej nocy, nazwaliśmy Nala. Przez całe tygodnie zostawałam z Nalą, gdy wracała do zdrowia, mimo że mama nie chciała.
A cztery miesiące później, gdy była gotowa wrócić na wolność, poszłam z tatą ją wypuścić.
Staliśmy tam godzinami, ale Nala nie chciała mnie opuścić. Została przy mnie, nawet gdy próbowałam ją przepędzić.
Tata powiedział, że Nala nie odchodzi, bo jest młoda i bez stada, ale wiedziałam, że to coś więcej.
Stworzyłam z nią więź. Oczyściłam jej rany, karmiłam ją, kąpałam, dbałam o jej bezpieczeństwo. A w zamian dała mi swoją lojalność.
***
DZIEŃ DZISIEJSZY
„Tally!” – Podskoczyłam lekko, wyrwana ze wspomnień. Patrzyłam, jak Avery podbiegła do mnie z szerokim uśmiechem na twarzy, jak zawsze.
„Hej, Ave” – przywitałam się. Przeniosła ciężar ciała na lewą stopę i zaczęła stukać palcami w nogę. Była pełna energii.
„Nie pamiętasz, jaki dziś dzień?”
Uniosłam brew. „Powinnam?”
„Tak, powinnaś!” – krzyknęła Avery. Dzieci wokół nas przed lokalnym liceum w Astorii zatrzymały się i spojrzały na nią. Avery była głośna.
Zamrugałam kilka razy i przetarłam zmęczone oczy. „To powiedz mi.” – Spojrzałam na szkołę, nie chcąc stawić czoła nadchodzącemu dniu. Został tylko dziesięć minut do pierwszego dzwonka.
„To dzień wyborów uczniowskich. Albo zapomniałaś, że startuję na senatora klasy trzeciej?” – Avery przechyliła głowę na bok, czekając na moją reakcję.
„Och, Ave! Tak mi przykro, jestem dzisiaj kompletnie rozkojarzony.”
Zapomniałam, że dziś mieliśmy głosować na samorząd uczniowski. Od pierwszej klasy Avery próbowała dostać się do zarządu.
W zeszłym roku była sekretarzem, co oznaczało, że przynosiła ludziom rzeczy i robiła notatki.
W tym roku startowała na senatora klasy trzeciej, co oznaczało, że będzie reprezentować całą jedenastą klasę.
Avery westchnęła i usiadła na ławce piknikowej obok mnie. Jej blond włosy powiały na wietrze i uderzyły mnie w twarz. „Co się stało wczoraj wieczorem?”
„Słyszeliśmy dużo wycia, więc wybiegliśmy na zewnątrz, ale to nie był żaden z naszych wilków. Nala od razu to wyczuła. Zauważyła, że coś jest nie tak. Mama i ja poszłyśmy do lasu z Nalą i szukałyśmy godzinami, ale nic nie znalazłyśmy. Cały czas jednak słyszałyśmy wycie. Nala była zaniepokojona całą noc. Coś jest nie tak.”
Avery przygryzła wargę. „Może to było po prostu bardzo głośne wycie z daleka?”
„Może” – powiedziałam, wzruszając ramionami. Avery podskoczyła, gdy zadzwonił dzwonek i prawie podskakiwała w miejscu. Pracowała nad swoją kampanią od zeszłej wiosny i była bardzo podekscytowana głosowaniem.
„Chodź, Tally. Nie chcemy się spóźnić!”
Roześmiałam się. „Oczywiście, nie dzisiaj! Musimy iść podpisać nasze karty do głosowania. Czy można głosować na siebie?”
Avery uśmiechnęła się. „Mam nadzieję, że tak.”
Weszłyśmy razem do szkoły i zatrzymywałyśmy się przy wielu uczniach, którzy życzyli Avery powodzenia.
Uczniowie w tej szkole zwracali uwagę tylko na popularne blondynki jak Avery. Czasami zastanawiałam się, dlaczego chce być moją przyjaciółką.
Oczywiście nie byłam całkowicie ignorowana. Ludzie wyli do mnie, nazywali mnie przezwiskami jak „wilcza dziewczyna” czy „wilczek”.
Byłam przyzwyczajona do ich drwin. Nie wszyscy ludzie w Astorii lubili lokalne wilki. Jeszcze mniej lubiło mojego ojca.
Oczywiście, gdy żył, ludzie zostawiali mnie w spokoju. Ale gdy zmarł kilka miesięcy po tym, jak znaleźliśmy Nalę, stałam się łatwym celem.
„Dziękuję, Chris! Życzenia powodzenia są mile widziane” – powiedziała Avery. Chłopak uśmiechnął się i odszedł. Avery wydawała się zadowolona z głosu, który obiecał. „Ludzie mnie kochają, Tally.”
Roześmiałam się. „Widzę.”
Zadzwonił drugi dzwonek i Avery odwróciła się do mnie, jej twarz nagle zmartwiona. „Jestem zdenerwowana, Tally. Co jeśli nie wygram?”
Spojrzałam na moją przyjaciółkę, tak ładną ze swoimi blond włosami i niebieskimi oczami, i byłam zdezorientowana, jak może być zdenerwowana. Nawet jeśli przegra, nadal będzie kochana.
„Wygrasz” – powiedziałam jej. „Obiecuję.”
Uśmiechnęła się i mocno mnie przytuliła, zanim pobiegła do swojej szafki.
Poszłam do własnej szafki i wzięłam książki, potem pospieszyłam na pierwszą lekcję i zajęłam miejsce.
Wkrótce potem dostaliśmy karty do głosowania. Szybko zaznaczyłam krzyżykiem pole obok Avery Scott i oddałam kartę nauczycielowi.
Mieliśmy głosować rano, a wyniki miały być ogłoszone pod koniec dnia.
Następne lekcje minęły szybko i nagle stałam w kolejce w stołówce.
Przestałam zwracać uwagę, gdy duże grupy nastolatków poruszały się wokół mnie, rozmawiając i śmiejąc się. Czasami czułam się oddzielona od nich, inna, samotna.
„Hej, wilcza dziewczyno, możesz się przesunąć?” – zapytał chłopak za mną.
Spojrzałam w dół i zrobiłam krok do przodu bez słowa. Byłam przyzwyczajona do tego przezwiska.
„Słyszałem wycie wczoraj wieczorem. Chciałbym, żeby ktoś po prostu zastrzelił wszystkie te głupie stwory” – powiedział chłopak powoli.
„Wiem, no nie, czy one nie są niebezpieczne?” – dodała dziewczyna.
Chłopak pokiwał głową. „Tak, mój ojciec powiedział mi, że kiedyś rozerwały twarz jakiemuś wędrowcowi.”
Odwróciłam się i zobaczyłam, że to Lance Bay, syn Harry'ego Baya, który był znany ze swojej kolekcji wypchanych zwierząt. Obok Lance'a była Amber, jego dziewczyna na przerwę.
„Chciałbym, żeby mój ojciec po prostu poszedł i się ich pozbył.”
„Nie są niebezpieczne” – powiedziałam. Poczułam szok, gdy tylko zdałam sobie sprawę, że słowa wyszły z moich ust. Patrzyłam, jak twarz Lance'a stała się fioletowa.
Po mojej prawej stronie rozległ się głośny wybuch śmiechu i rozmów, ale zignorowałam to i trzymałam wzrok na Lance'u.
„Nie są niebezpieczne? Nigdy nie słyszałaś bajki o Czerwonym Kapturku?” – powiedział Lance złośliwie. Pokazał swoje żółte zęby i pochylił się do przodu, jego cienkie blond włosy spadły na czoło.
„To bajka” – powiedziałam od razu. „Głupia historia. Nadal wierzysz w bajki, Lance?”
„Powinnaś wiedzieć, kiedy się zamknąć, czerwonoskóra. Poznaj swoje miejsce.”
Cofnęłam się od tej obelgi. Zamrugałam kilka razy. Nigdy nie byłam atakowana z powodu mojej rasy.
Zawsze byłam dumna z tego, że jestem w połowie rdzenna Amerykanka. Nigdy nie myślałam, że ktoś użyje tego przeciwko mnie.
„Powinieneś uważać, co mówisz.” – Spojrzałam w górę i zobaczyłam wysokiego chłopaka z potarganymi brązowymi włosami i lodowatoniebieskimi oczami. Jego wzrok był skupiony na Lance'u, oczy lekko zmrużone.
„Kim jesteś, żeby mi mówić, co mam robić? Nigdy cię wcześniej nie widziałem” – powiedział Lance.
„Miejmy nadzieję, że dla twojego dobra nigdy więcej mnie nie zobaczysz” – powiedział chłopak głośno.
Wtedy zdałam sobie sprawę, jak przerażające były jego oczy. Lance spojrzał na chłopaka i wydawał się rozważać swoje możliwości, zanim wyszedł z kolejki, zabierając ze sobą Amber.
„Dziękuję” – powiedziałam ochryple, opuszczając wzrok na podłogę.
„Nie powinnaś pozwalać mu tak do ciebie mówić.”
Zanim znowu spojrzałam w górę, chłopak zniknął.
***
„Nowym senatorem drugiej klasy jest Julie Grane!” – głos trzeszczał przez stary system nagłośnieniowy.
„Teraz, waszym nowym senatorem klasy trzeciej jest” – wstrzymałam oddech, gdy głos zatrzymał się na chwilę – „Avery Scott! Gratulacje!”
Uśmiechnęłam się, słysząc imię Avery przez głośniki. Reszta moich kolegów z klasy albo zaczęła ostro szeptać, albo krzyczeć z radości.
Mój nauczyciel pośpieszył się, żeby powiedzieć nam wszystkim zadanie domowe przed dzwonkiem, ale nawet mówiąc szybko, nie zdążył i został przerwany w połowie przez ostatni dzwonek.
Wszyscy wybiegliśmy z klasy, a zamiast iść do swojej szafki, jak zwykle, pobiegłam prosto głównym korytarzem do szafki Avery.
Tylko że jej tam nie było.
Rozglądałam się, zdezorientowana, dlaczego nie ma jej tam, gdzie zawsze była.
A potem usłyszałam bańkę śmiechu i odwróciłam się, żeby zobaczyć ją rozmawiającą z Lance'em, Amber i resztą ich grupy.
Poczułam ostry ból w żołądku i opuściłam głowę, czekając, aż skończy z nimi rozmawiać. Gdy skończyła, podeszła do mnie z ogromnym uśmiechem na twarzy.
„Wygrałam!” – krzyknęła. „Jestem senatorem klasy trzeciej!”
„Nazwał mnie czerwonoskórą” – powiedziałam ze złością.
Avery wyglądała na zszokowaną. „Co?”
„Lance, nazwał mnie tak dzisiaj przy lunchu, w stołówce. Miałaś się ze mną spotkać na lunch i nigdy nie przyszłaś.”
„Nie wiedziałam. Nie będę już z nim rozmawiać. Przepraszam, Tally.”
Wzruszyłam ramionami. „Nieważne. Gratulacje, przy okazji.”
Avery uśmiechnęła się, ale widziałam, że była zdenerwowana, że zepsułam jej moment zwycięstwa. „Dzięki.”
„Chcesz przyjść do mnie? Mama zrobi nam swój słynny smażony chleb posypany cynamonem i cukrem specjalnie na twoje zwycięstwo.”
Gdy byłyśmy dziećmi, Avery i ja jadłyśmy smażony chleb mojej mamy, aż nasze brzuchy były pełne.
„Nie dziś wieczorem, Tally. Mam inne plany” – powiedziała Avery, nie brzmiąc ani trochę smutno.
Zmarszczyłam brwi. „Och, myślałam, że będziemy świętować twoje zwycięstwo razem.”
Wzruszyła ramionami. „Nie martw się o to.” – Wpakowała kilka książek do torby i nagle sapnęła. „Hej, widziałaś wszystkich nowych dzieciaków dzisiaj? Mnóstwo ich, jakieś trzydzieści, przeniosło się.”
Zmarszczyłam brwi. „Nie widziałam nikogo nowego.” – Przygryzłam wargę, przypominając sobie chłopaka, który stanął w mojej obronie w stołówce.
„Cóż, oczywiście, że nie, nigdy nikogo nie zauważasz” – powiedziała Avery.
„To nieprawda” – zaprotestowałam.
„Tak, jasne. W każdym razie muszę iść.”
Przełknęłam ślinę. „Och, w porządku. Do zobaczenia jutro, Pani Senator.”
Avery dała mi napięty uśmiech, zanim odeszła.
Przepchnęłam się przez zatłoczone korytarze i dotarłam do swojej szafki, gdzie wzięłam książki i wpakowałam je do torby.
Zakląłam, gdy dno mojej torby się rozerwało, upuszczając książki, luźne kartki papieru i na wpół zjedzone długopisy po całym korytarzu.
„Niezła robota, wilczku” – powiedział złośliwie chłopak, przechodząc obok.
Zdmuchnęłam grzywkę z twarzy i zaczęłam zbierać swoje rzeczy. Teraz, gdy moja torba była zepsuta, nie miałam gdzie ich włożyć.
Mama będzie zła, że moja torba jest zepsuta. Od kiedy tata zmarł, pieniądze były napięte. Naprawdę napięte.
„Naprawdę nie powinnaś żuć swoich długopisów” – usłyszałam głos.
Spojrzałam w górę i zobaczyłam tego samego chłopaka ze stołówki, trzymającego niektóre z moich rzeczy. Opuściłam wzrok na podłogę, nie chcąc patrzeć mu w oczy.
„Stary nawyk” – powiedziałam cicho. Chłopak wziął torbę z moich rąk i spojrzał na rozdarcie na dole. Bez czekania zdjął torbę ze swoich pleców i wyciągnął ją do mnie.
„Weź ją” – powiedział, gdy nie zrobiłam żadnego ruchu w jej stronę.
„Nie, dziękuję” – powiedziałam.
Westchnął i potrząsnął czarną torbą. „Proszę, potrzebujesz jej” – przekonywał.
Rozglądałam się po wszystkich moich rzeczach i zdałam sobie sprawę, że ma rację. Wzięłam od niego torbę i otworzyłam ją – była pusta.
Chłopak zauważył, że się gapię i powiedział: „To mój pierwszy dzień tutaj. Torba była bardziej dla pokazu niż do noszenia książek.”
Uśmiechnęłam się. „Dziękuję.” – Zaczęłam pakować swoje rzeczy do nowej torby i wyrzuciłam starą, zepsutą torbę do swojej szafki.
„Powinnaś patrzeć ludziom w oczy” – powiedział nagle chłopak.
Upewniłam się, że moje oczy patrzą w dół. „Nie jestem typem do walki.”
„Zachowujesz się, jakbyś była gorsza od wszystkich. Spójrz mi w oczy” – powiedział powoli.
Pokręciłam głową. „Powinnam już iść.”
„Spójrz na mnie, proszę” – jego głos drżał, jakby cierpiał fizycznie. To mnie zaskoczyło i sprawiło, że spojrzałam na niego.
Gdy moje oczy spotkały się z jego, świat wydawał się rozpadać.














































