
Nieskończoność 3
Autorzy
Mikayla S
Lektury
2,6M
Rozdziały
72
Przeczytaj gorące zakończenie sagi Infinity!
Świeżo poślubieni Zayla i Soren wracają do świata chaosu. Pośród miłości i obowiązku, los ich nienarodzonego dziecka wisi na włosku. Czy rodzinne więzi ich ocalą, czy ich świat legnie w gruzach?
Nie ma odpoczynku dla nowożeńców
Książka Trzecia
Zayla
Mój partner, Soren, tuli mnie mocno. Stoimy na ganku naszej chatki, gdzie właśnie otworzył drzwi.
– Gotowa? – pyta cicho.
Wzdycham, kiwam głową i spoglądam na niego. – Czy musimy?
Uśmiecha się łagodnie. – Chciałbym, żebyśmy wciąż byli na wakacjach – mówi. – Ale...
Soren zabrał mnie w podróż poślubną miesiąc temu. Teraz nasz miesiąc miodowy dobiegł końca.
Czas wrócić do rzeczywistości.
Rzeczywistości w Zaświatach, w Piekle.
On musi wrócić do swojej pracy jako Śmierć istot nadprzyrodzonych. A ja muszę zacząć moją nową pracę jako Śmierć ludzi.
Zabieramy dusze zmarłych i czas znów wziąć się do roboty.
– No dobrze – wzdycham. – Jestem gotowa.
Soren bierze mnie na ręce i wnosi do środka.
– No nareszcie jesteście. – Mój nowy teść i nasz szef, Lucyfer, wylegiwał się na kanapie w salonie z wielką miską popcornu na stoliku przed sobą.
Sądząc po pustych butelkach po piwie na podłodze, siedzi tu już od dłuższego czasu.
Kanapa stoi naprzeciwko ściany, gdzie zwykle wiszą dwa telewizory Sorena. Ale teraz całą ścianę zajmuje ogromny ekran.
Lucyfer użył swoich magicznych mocy, żeby to zrobić.
Na szczęście reszta wygląda normalnie.
– Co tu robisz, tato? – pyta Soren swojego ojca.
Ojca i szefa.
Teraz to także mój szef.
Jeśli Lucyfer będzie wpadał do naszego domu bez zapowiedzi, ta praca będzie trudniejsza niż myślałam.
– Słuchajcie – Lucyfer wygląda na zirytowanego i rozbawionego jednocześnie. – Jakoś przeżyłem, gdy się zakochaliście, bla bla bla. Cóż, może nie do końca... Ale nikt nie przypuszczał, że sprawy tak się pogorszą podczas waszej nieobecności.
– Co masz na myśli? – pytam, wychodząc zza Sorena.
Mój partner!
– Bez was dwojga zabierających dusze umierających, ten świat popadł w totalny chaos!
Lucyfer często przesadza. Potrzebuję więcej informacji, zanim zacznę się martwić.
Bóg Podziemia klepie kanapę obok siebie. – Siadaj, kochaniutka – mówi – i patrz.
Kieruje pilota na wielki telewizor i włącza dźwięk. Wcześniej nie zwróciliśmy uwagi na to, co leciało.
Ale gdy siadam obok Lucyfera na kanapie, z Sorenem u boku, moje oczy rozszerzają się ze zdziwienia.
To, co brałam za horror oglądany przez Lucyfera, okazuje się być wiadomościami z obu światów.
– Ludzie wciąż podrzucają starszych krewnych do domów opieki. Żaden z pacjentów nie zmarł ostatnio, więc nie ma miejsca dla nowych starszych osób potrzebujących opieki. Rodziny, które nie mogą zaopiekować się bliskimi, muszą zostawiać ich w tych miejscach, licząc na cud – mówi jeden z prezenterów.
Spoglądam na wiadomości ze świata nadnaturalnego po drugiej stronie ekranu.
– Konflikt między wampirami a wilkołakami zaostrza się, powodując ofiary po obu stronach. Zwykle ugryzienia wilkołaków zabijają wampiry, ale teraz te rany jedynie powodują ciężką chorobę zamiast śmierci.
Z drugiej strony, gdy wampiry gryzą wilkołaki, te utykają w niekontrolowanych przemianach między wilkiem a czymś innym.
I z powrotem na drugą stronę—
– Dziś wieczorem doszło do wielkiego karambolu na autostradzie z udziałem wielu ciężarówek i samochodów. Ratownicy mają trudności, bo wiele osób, które powinny były zginąć od odniesionych obrażeń, chodzi z połamanymi kończynami szukając pomocy.
Ekrany pokazują jedną tragiczną historię za drugą.
Jestem tak zszokowana, że nie mogę mówić, z otwartymi ustami.
Co się dzieje?
– Tak, kochani – Lucyfer znów kieruje pilota na telewizor, wyłączając dźwięk. – To wszystko przez was. My w Zaświatach mamy nadzieję, że miło spędziliście miesiąc miodowy. Ale do cholery, czas wracać do roboty. Róbcie swoją cholerną robotę!
***
– To od czego zaczynamy? – pytam Sorena po wyjściu jego ojca. – To wszystko jest dla mnie nowe...
Mój partner przytula mnie, prawie powodując, że upuszczam na wpół pełną miskę popcornu zostawioną przez Lucyfera.
– Nie martw się, mała Lux – mówi. – Dasz sobie radę.
– Ta presja... – zaczynam, ale nie wiem, co powiedzieć. Czy poniosę porażkę, zanim w ogóle zacznę?
– Jestem tu z tobą, Zayla, na każdym kroku. Razem możemy wszystko, prawda?
Myśląc o wszystkim, przez co przeszliśmy, żeby być razem, mam nadzieję, że Soren ma rację.
Ale co jeśli nie jestem wystarczająco dobra? Nie dość silna?
Światy ludzi i istot nadprzyrodzonych są w totalnym bałaganie, wszystko dlatego, że pojechaliśmy na wakacje.
I, muszę przyznać, nigdy nie myślałam, że spędzę życie zabierając dusze, kończąc ludzkie życia.
Gdybym się nad tym zastanowiła przed wyjazdem - a muszę przyznać, że nie za bardzo - pewnie pomyślałabym, że bez nas zabierających dusze przez miesiąc czy dwa, na ziemi mogłoby się zrobić trochę tłoczno.
Nigdy nie pomyślałam o tych wszystkich złych rzeczach, które się wydarzą, bo Soren i ja pojechaliśmy w podróż poślubną. W końcu on ma pomocników, którzy wykonują za niego pracę, prawda? Dlaczego więc nie robili swojej roboty?
Biorąc kosz na śmieci, zaczynam zbierać puste butelki po piwie, które zostawił Lucyfer.
– Ciągle myślę o tych wszystkich ludziach w szpitalnych łóżkach – mówię – cierpiących na ciężkie choroby. Nie mogą umrzeć bez tego, żebym zabrała ich dusze. Cierpią w bólu. Ich rodziny cierpią, patrząc, czekając aż umrą i uwolnią się od bólu.
A wszystko po to, żebyśmy z Sorenem mogli spacerować po plażach, uprawiać seks na piasku, pływać nago w oceanie.
– A ja tu jestem – odwracam się i idę do kuchni. – Sprzątam po Lucyferze, kiedy powinnam już pracować!
Soren staje przede mną, trzymając miotłę, blokując mi drogę.
– Zwolnij, Zayla! – mówi. – Jest późno. Musimy się wyspać. Zaczniemy od nowa rano. Na razie – odkłada miotłę i zabiera mi z rąk kosz pełen butelek. – Na razie odpocznijmy. Jutro nadejdzie wystarczająco szybko.
Pozwalam mu zaprowadzić się do sypialni i zdjąć moją koszulkę.
Cofając się, Soren rozbiera się, po czym klęka przede mną.
Powoli, och! tak powoli, rozpina guziki moich dżinsów i opuszcza zamek błyskawiczny kawałek po kawałku, aż widzi, że nie mam na sobie bielizny.
Uwielbia, gdy nie noszę bielizny.
A teraz, gdy jestem mężatką, nigdy nie chcę, żeby cokolwiek stało między moją skórą a dłonią - i ustami - mojego partnera, jeśli tylko mogę temu zapobiec.
Wsuwając dłonie pod materiał, Soren odchyla boki moich dżinsów, zsuwając je z bioder i nóg.
Przez długą chwilę siedzi tam, patrząc na mnie. Potem, z pomrukiem, który zaczyna się w jego gardle i przechodzi przez całe ciało, mój kochanek zanurza twarz między moimi nogami.
– Ooohhhh! – Nie mogę powstrzymać okrzyku.
Usta Sorena otwierają się, ssąc moje wrażliwe miejsca. Kolana mi miękną, ale jego dłonie są tam, by podtrzymać moje pośladki, utrzymując mnie w pionie.
Moje kolana się rozchylają, gdy Soren trzyma mnie przed sobą. Całkowicie się rozluźniam, otwierając się dla niego.
Jego usta wciąż sprawiają mi przyjemność, gdy robię się wilgotna. Moja głowa opada do tyłu i jęczę, dźwięk wibruje w mojej piersi, gdy moje piersi unoszą się.
Dłonie Sorena są zajęte, więc sama dotykam swoich miękkich piersi, ściskając sutki, aż stwardnieją w chłodnym powietrzu naszej sypialni.
Soren odsuwa twarz, z mokrymi i błyszczącymi ustami, i uśmiecha się do mnie. – Cofnij się – mówi mi, a ja to robię, aż krawędź łóżka dotyka tyłu moich nóg.
Nie mogę powstrzymać śmiechu, gdy kładzie dużą dłoń na moim brzuchu i pcha. Padam na łóżko na plecy, z szeroko rozłożonymi nogami.
– Och, Soren – jęczę, gdy wpełza częściowo na łóżko i jego palce znów dotykają moich wilgotnych miejsc.
– Ohhh, Zayla – odpowiada, śmiejąc się. – Moja słodka, słodka Zayla. Zawsze tak gotowa dla mnie.
– Aaahhhh! – krzyczę z rozkoszy, gdy wsuwa jeden palec, potem dwa, potem trzy głęboko we mnie.
Jego druga ręka jest wolna, więc sięgam w dół i ją chwytam. Unosząc jedną nogę wysoko nad łóżkiem, kieruję jego palce do mojego tyłka, a on rozumie.
Nie robiliśmy tego zbyt często, ale chcę dzielić się każdą częścią siebie z moim partnerem.
To zbyt intensywne uczucie, by się oprzeć.
Krzycząc, drżąc, poruszając się na łóżku, przeżywam najsilniejszy orgazm, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam.
Nasze małżeństwo zaczyna się bardzo dobrze.
Gdyby tylko nasze życie poza tym pokojem nie stanęło nam na drodze...

















































