
Iskra
Autorzy
Mabu D
Lektury
263K
Rozdziały
19
Rutynowa kontrola
Śliwka
Jakie to piękne! – myślę sobie. Wschód słońca, mam na myśli. Jestem w wysokim budynku, w penthousie, i tak, to moje. Wszystko moje, kochanie.
Czuję dumę i mentalnie się przytulam. Krzyżuję ramiona i rozglądam się po swoim domu. Wschodzące słońce oświetla moje łóżko queen-size z białą pościelą – puste, nikt w nim nie leży.
Marszczę brwi i wyobrażam go sobie.
Śpi tam, z odsłoniętą, umięśnioną klatką piersiową. Ma płaski brzuch z mięśniami i słodką, seksowną twarz.
Hmmm, prześcieradło ledwo go przykrywa. Wygląda, jakbyśmy właśnie świetnie się bawili, a ja cieszę się, że to przeze mnie śpi tak głęboko w moim łóżku.
Mrugam ponownie i tak po prostu ten idealny obraz znika. Wzdycham.
Naprawdę chciałabym, żeby tu ze mną był. Zastanawiam się przez chwilę, jak by to było, gdyby dawno temu mnie wybrał, dał nam szansę, rozumiesz?
Czuję ból w klatce piersiowej, który wywołuje niepokój. Żołądek mi się ściska i po prostu robi mi się smutno. Łzy zaczynają napływać, bo ta myśl przypomina mi, jaka jestem samotna, a przede wszystkim, jak bardzo za nim tęsknię.
Zastanawiam się, czy on tęskni za mną.
Budzik wyrywa mnie z zamyślenia i wyciąga z tego smutku. Chwytam telefon i sprawdzam, co mam dzisiaj do zrobienia. Powstrzymuję wszystkie łzy.
Jestem skowronkiem. Nieważne, jak późno idę spać, zawsze wstaję wcześnie. Pędzę pod prysznic, odkręcam kurki i woda zaczyna płynąć.
Uwielbiam gorące prysznice bez względu na porę roku. Zawsze zdają się uspokajać mój niepokój. Wiem, prawda? Miałam wiele problemów w poprzednim życiu i przez wiele przeszłam.
Dzisiaj myję włosy, bo chcę je wyprostować i rozpuścić. Dzisiejsi klienci wyglądają na bardzo bogatych i potrzebuję, żeby wydali każdy grosz, jaki tylko mogą. To część pracy.
Dorastałam w rodzinie składającej się głównie z kobiet. Jeśli jest jedna rzecz, której się od nich nauczyłam, to tego, żeby nie być od nikogo zależną.
Jeśli jesteś miła, słodka albo po prostu chcesz być dobra dla ludzi, wykorzystają twoją dobrą naturę przeciwko tobie. Będą po tobie deptać i wystawiać cię na idiotkę, jeśli im na to pozwolisz.
Nauczyłam się tej lekcji dawno temu. Jeśli nie jesteś od nikogo zależna, nie mogą cię zranić. Nadal masz kontrolę. Łatwiej wtedy zobaczyć, kto w twoim otoczeniu naprawdę się o ciebie troszczy, a kto jest tam, bo chce cię wykorzystać.
Ciężko pracowałam, żeby być tam, gdzie teraz jestem. Ciężko pracuję, żeby dostać to, czego chcę, i współczuję każdemu, kto stanie mi na drodze.
Wyciera się i idę do garderoby. Patrzę w lustro i się uśmiecham, ale potem się odwracam i te złe myśli zaczynają się pojawiać – te negatywne.
Wiesz, te w stylu „nie jestem wystarczająco dobra”, „kto pokocha kogoś takiego jak ja”, „czy kiedykolwiek znajdę tego jedynego, tego, który będzie chciał całej mnie, nie tylko mojego ciała, bez względu na to, czy jestem duża czy mała?”
Czuję się teraz pusta, myśląc o tym – wspaniale. Boże, potrzebuję przerwy. Wdycham i wydycham powietrze i znowu patrzę w lustro.
Mam włosy średniej długości, a moja skóra ma kolor karmelu. Mam piersi w kształcie łezki, rozmiar DD. Góra ma rozmiar 38, a dół 40.
Mam wielki tyłek. Biodra i uda są krągłe we właściwych miejscach – ładne, okrągłe i jędrne.
Szczerze mówiąc, ćwiczę, kiedy mogę. Mam słodki brzuszek, który dobrze wygląda w niektórych ubraniach, a w niektórych, cóż, po prostu mam nadzieję i modlę się, żeby świat tego nie zobaczył.
Jest teraz siódma rano i jestem gotowa do wyjścia – włosy rozpuszczone, jak należy, a na sobie mam granatową obcisłą sukienkę ze spandexu, która podkreśla moją dolną część ciała.
Nie chcemy pokazywać światu za dużo na raz, prawda? Ha, ha, ha!
W tym momencie dzwoni moja asystentka.
„Dzień dobry, pani Plum”.
„Cześć, Eva” – odpowiadam.
„Mam nadzieję, że wszystko w porządku i jest pani gotowa na dzisiaj. Czeka na panią kilku klientów. Jeden klient poprosił jednak o spotkanie dokładnie o... osiemnastej”.
„To konto firmowe, nie pojedyncza osoba, a ich budżet na nadchodzące wydarzenie jest bardzo duży”.
„Chciałam się upewnić, czy pani da radę. Ich asystentka jest bardzo nachalna. Ciągle dzwoni, potrzebuje odpowiedzi”.
Wzdycham, czując się pokonana.
„Przepraszam, Eva – powiedziałaś osiemnasta?”
„Tak, proszę pani. Wiem, że to nie jest pani zwykła pora na spotkania z klientami, ale... ummmm... pomyślałam, że ten przypadek panią zainteresuje”.
„Co?!” – krzyczę.
„Auć” – mówi z niepokojem i strachem w głosie.
„»Auć«?! Wiesz, że to moja zasada. Oczekuję, że ty znasz ją najlepiej ze wszystkich w moim zespole!” – krzyczę. „Nie spotykam się z nikim po godzinach pracy – bez względu na wszystko!”
„Nie rozumiem. Co jest w tym niejasne? Powinnaś to już wiedzieć, Eva – to nie jest w porządku!”
„Ale, pani Plum, właśnie wysłałam pani wycenę. Proszę zobaczyć, ile są gotowi wydać. To szaleństwo, nawet jak na naszą branżę, na litość boską”.
Reaguję, jakby ktoś mnie spoliczkował. Możesz uwierzyć w ten brak szacunku?
„Nie możesz wysłać Maggie?”
Maggie jest moją partnerką i dzielimy wszystkie zlecenia po równo.
„Pytałam, a asystentka powiedziała, że spotkanie musi być tylko z panią, pani Plum. Mogę pójść z panią, jeśli potrzebuje pani pomocy, skoro to ja zmieniłam pani plany”.
„Po co miałabym cię ze sobą zabierać? Już narozrabiałaś – i to porządnie! Nie podoba mi się to, zwłaszcza kiedy planujesz moje życie bez pytania mnie najpierw” – patrzę na wycenę i się uśmiecham – „ale zrobię to, tylko ten jeden raz!”
„Juhuuu!”
„Ale kurwa, ostrzegam cię – to się lepiej więcej nie powtórzy, bez względu na to, ile są gotowi zapłacić. Spotykamy się na moich warunkach albo wcale. To zasada, której nie łamię dla nikogo, jasne, Eva?” – mówię ze złością.
„Tak, proszę pani, krystalicznie jasne”.
„Dobrze”.
Rozłączam się.
Zbieram swoje rzeczy, zakładam beżowe szpilki na cztery cale i chwytam torebkę.
Kiedy idę do windy, decyduję, że dzisiaj chcę być wieziona – Eva zepsuła mi dobry nastrój. Dzwonię do kierowcy, żeby spotkał się ze mną w holu.
Wychodzę z budynku, wsiadam do samochodu i on wiezie mnie do centrali.













































