
WCh 2: Elfia Korona
Rozdział 4.
Czerwony
Wszyscy patrzą na mnie jak na wariatkę. Uśmiecham się i odchrząkuję.
– Chcę iść pierwsza, bo mam tremę. Skoro nie mogę z tym walczyć, to przynajmniej mogę to wykorzystać – mówię, nie zdradzając prawdziwego powodu.
Nie chcę, żeby wiedzieli, że mogę oszukiwać z kołami ratunkowymi i że aż mnie nosi z ekscytacji.
Ajax Leocaryn?
Nie mam ochoty wychodzić za mąż, a już na pewno nie za jakiegoś elfiego alfę. W ogóle nie chcę wychodzić za mąż.
Zawsze tak czułam. Nie potrzebuję faceta, który będzie mi mówił, co mam robić. Nie mam nic przeciwko mężczyznom, ale uważam, że facet by mnie spowalniał. Chciałby, żebym miała dzieci i siedziała w domu.
Miałam długie związki, ale po jakimś czasie zaczynają mnie irytować. Robią się zbyt wymagający, chcą się ustatkować, kiedy ja chcę ruszyć w drogę.
Jestem jedynaczką z rozbitej rodziny. Wychowała mnie babcia. Kiedy zmarła, poczułam, że muszę sama sobie radzić. Nie chciałam na nikim polegać.
Tak narodziła się Big Red – moja własna Wonder Woman.
To głupie, ale jako dziecko zawsze chciałam być Wonder Woman. Była wszystkim, czym chciałam być.
Inne dziewczyny marzyły o karierze piosenkarki czy aktorki, a ja chciałam być nią. Była niesamowita i nie potrzebowała nikogo, żeby ratować świat. Zawsze będę w to wierzyć.
– Crystal?
Chyba odpłynęłam myślami.
– Tak, przepraszam, jestem gotowa.
– To zaczynajmy – mówi Wróżka Chrzestna i patrzy na mnie z uniesioną brwią.
– Dobra – mówię i podchodzę do niej w szlafroku, czując się niezręcznie. – Co mam robić?
Pierce podchodzi do mnie z uśmiechem. – Twój strój akurat się nadaje.
Rzucam mu sceptyczne spojrzenie i słyszę chichot dziewczyn.
Idź do diabła.
– Po prostu włóż ręce do wody i poczekaj. Ekran za mną pokaże twoją pozycję na następne trzy miesiące. – Jego niebieskie oczy błyszczą rozbawieniem.
Kiwam głową. – Wiesz, że to szaleństwo – mówię beznamiętnie. Biorę głęboki wdech i zanurzam obie dłonie w metalicznej wodzie. Chłodny płyn sprawia, że moje palce mrowią. Czekam, czując się niepewnie. Zerkam za siebie i widzę pojawiające się słowa.
Wstrzymuję oddech i czytam: Zawodniczka Thunii: Drużyna - Ajax Leocaryn.
Pierce klaszcze. – Świetna pozycja! Dobra robota, Crystal. – Mówi pozostałym kobietom, żeby ustawiły się w kolejce. – Pośpieszcie się, panie!
Świetnie.
Trafiłam do drużyny, w której wcale nie chciałam być. Przewracam oczami i siadam z powrotem, ignorując zazdrosne spojrzenia. Spokojnie, panie, nie jestem żadnym zagrożeniem.
Prawdopodobnie jestem najgorszą osobą, jaką Pierce mógł wybrać do tego zadania.
Angie jest następna, wkładając ręce do cieczy z podekscytowaniem. Na ekranie pojawia się: Zawodniczka Broyrusa: Drużyna - Raibyn Enkas.
Angie marszczy brwi. – Jak mam się zbliżyć do Ajaxa, skoro nie jestem w jego drużynie?
Wróżka Chrzestna przegląda papiery i mówi do niej. – Podczas gier wszyscy są w tym samym miejscu. Będziecie miały mnóstwo czasu na nawiązanie kontaktu, niezależnie od tego, w jakiej drużynie jesteście. Następna!
Delon jest następna, a na ekranie pojawia się: Zawodniczka Sescesha: Drużyna - Sarya Eilquinal.
Lila podchodzi do miski i zamyka oczy, zanim włoży ręce. Na ekranie pojawia się: Zawodniczka Thunii: Drużyna - Ajax Leocaryn. To sprawia, że piszczy z radości, przybijając piątkę Pierce'owi.
Och, cudownie.
Będzie tak irytująca do oglądania. „Ajax, możesz mi pomóc rozciągnąć udo? Chyba naciągnęłam mięsień...”
Tany jest następna i chichocze, z szeroko otwartymi oczami pełnymi ekscytacji. Wkłada ręce do cieczy, a na ekranie pojawia się: Zawodniczka Ebradu: Drużyna - Nym Kearen.
Ostatnią dziewczyną jest Yada. Jej krótkie, proste włosy sprawiają, że wygląda cool. Nie żebym się przejmowała, po prostu zauważam.
Wkłada ręce do wody, a na ekranie pojawia się: Zawodniczka Ebradu: Drużyna - Nym Kearen.
Wszyscy zaczynają mówić jednocześnie, zadając Pierce'owi pytania i rozmawiając ze sobą. Ja trzymam się na uboczu, bo nie chcę się z nikim zaprzyjaźniać.
I tak nie zostanę długo w tej dziwacznej, sztucznej grze. Zamieniłabym się pozycją z każdym. Nie mam ochoty brać udziału w tym wyzwaniu, żeby zdobyć Ajaxa.
Muszę wrócić do swojego życia, na które tak ciężko pracowałam.
– Crystal, chodź ze mną, rozdzielamy się, żeby pójść do sal odpraw, gdzie spotkasz swojego agenta. – Pierce trąca mnie. – Swoją drogą, masz bardzo dobrą pozycję.
– Hurra dla mnie – mówię i wstaję, idąc za nim do mojej sali odpraw.
– Nadal nie jesteś choć trochę podekscytowana? To będzie przygoda, o której każdy by marzył – mówi, patrząc na mnie.
– Jestem super podekscytowana – mówię, uśmiechając się do niego. – Naprawdę.
Nie sądzę, żeby mi uwierzył.
W końcu wchodzimy do białego pomieszczenia z czymś w rodzaju dużej kapsuły na środku. Co to jest? Prawie podskakuję, gdy widzę mojego agenta siedzącego na marmurowym stole, jedzącego lizaka.
Pierce kiwa do niego głową. – To twój agent, Flix Darkcup.
Jego duże fioletowe oczy patrzą na mnie. Wygląda bardzo dziwnie, prawie jak prawdziwa, żywa postać z kreskówki. Mały i drobny, z dużymi oczami. Jego ciemne włosy są nastroszone z białym pasemkiem z boku.
Flix patrzy na mój strój bez większego zainteresowania, po czym wyjmuje lizaka, wzdychając. – Co to za ubranie? Proszę, powiedz mi, że to zostanie naprawione, chciałbym w końcu wygrać misję.
Pierce cmoka językiem. – Wiesz, że to nie mój wybór. Naprawimy to. Przeczytałeś jej akta?
– Tak, akta potwierdzone.
– Świetnie, zostawię was, żebyście porozmawiali o jej trzech życzeniach transformacji. – Pierce mruga do mnie i wychodzi, gwiżdżąc, gdy zamyka drzwi.
Dziwny człowiek.
Siadam przy stole, czując się bardzo niezręcznie. Zdejmuję turban i widzę, że moje włosy wyschły w supłach. Idealnie.
Stukam palcami w stół i patrzę na Flixa, który po prostu mnie studiuje, ssąc lizaka.
– No więc – mówię i odchylam się. – Powiedz mi, co mam robić, nie obchodzi mnie to. Po prostu miejmy to za sobą.
Jego oczy robią się wielkie. – Mówisz poważnie?
Rozglądam się po pokoju i śmieję się. – Tak.
– Dziewczyno, lepiej potraktuj to poważnie, bo będziesz wyglądać głupio – mówi bardzo apodyktycznym tonem.
Och świetnie.
Mam apodyktycznego agenta.
– Naprawdę mnie to nie obchodzi.
Wydaje z siebie dźwięk. – Dlaczego zawsze dostaję diwy? Przysięgam, że Pierce robi mi to specjalnie.
Patrzę na niego gniewnie. – Spójrz, kto to mówi.
– Widziałaś tego faceta?
– Oczywiście, że nie.
– Właśnie. Alfa-samce z Fairy Godmother Inc. doprowadzają kobiety do szaleństwa. Nie żartuję. Będziesz żałować, że nie wybrałaś starannie, zaufaj mi. Czytałem jego profil, brzmi naprawdę gorąco. – Patrzy na mnie poważnie.
– Cały czas jestem otoczona gorącymi facetami, wielka mi rzecz – mówię. Za kogo on mnie ma?
Śmieje się, brzmiąc trochę jak wiewiórka. – Po prostu będziesz musiała usłyszeć, jak mówię „A nie mówiłem?”. Co mówię często. Chciałbym, żeby wszyscy po prostu słuchali mnie za pierwszym razem – to irytujące.
Unoszę brew, nie wiedząc, co o tym myśleć. – Cóż, jeśli muszę wybrać, to które?
Na stole pojawia się gruba księga, którą otwiera. – Ajax. Hmm. Miał coś z Saryą z Sescesha. Brzmi jak totalna jędza.
– Może się dogadamy.
Patrzy na mnie. – Nie, ona jest na innym poziomie złośliwości. Jak „zrobię ci poważną krzywdę” rodzaj złośliwości.
– Hm. – Pochylam się do przodu, czując się trochę zainteresowana.
– Pisze, że lubi nogi i piersi, choć to tylko przypuszczenie. – Przegląda jakieś papiery. – Chociaż myślę, że ta Sarya ma małe piersi, pamiętam, że czytałem jej wymiary. Jesteśmy tutaj bardzo dokładni.
Śmieję się z tego.
Patrzy na mnie, potem na moje włosy. – Zobaczmy, z czym mamy do czynienia.
– Jestem naga pod spodem, to szlafrok – mówię. Czy on mówi poważnie?
Przewraca oczami, marszcząc swój mały nos. – Zaufaj mi, to dla twojego dobra. Zasłoń intymne części, dziewczyno. Wiesz, że lubię mężczyzn.
Biorę głęboki oddech, nawet nie chcąc traktować tego poważnie. I tak zamierzam użyć moich kół ratunkowych. Ale wstaję i otwieram szlafrok, zasłaniając główne części.
Flix podskakuje i patrzy na mnie z grymasem, po czym w końcu mówi: – Musisz myśleć, że jesteś naprawdę świetna.
Uśmiecham się i zamykam szlafrok. – Nie, po prostu jestem szczera.
– Cóż, nie widzę niczego, co trzeba by zmienić, co jest dla mnie nowością. Ale musisz być w najlepszej formie fizycznej. To ważne dla tej misji.
– Okej – mówię – co jeszcze? – Staram się nie brzmieć zainteresowana.
– Cóż, dużo się uczyłem, bo to bardzo trudna misja ze względu na gry. Jestem trochę kujonem. – Wygląda na dumnego, unosząc swój mały podbródek. – Jeszcze nie wygrałem misji i chciałbym to zrobić.
Żal mi go, bo ze mną też nie wygra.
– Czy Pierce powiedział ci, jak wybierani są ludzie na Thunii? – pyta, zaciskając usta.
– Nie – mówię zaciekawiona.
– Pomyśl o tym jak o X-Menach, wiem, że to popularny serial na Ziemi. Niektórzy ludzie mają specjalne zdolności, a większość nie. Posiadanie zdolności jest bardzo rzadkie – właśnie dlatego te gry w ogóle się zaczęły.
Znowu przegląda książkę. – Myślę, że posiadanie zdolności Duchowej Walkirii byłoby dobre i naprawdę fajne. Czytałem, że to bardzo rzadkie i może zwrócić uwagę.
– Co to jest?
– Nie jestem pewien. Musisz sama się tego dowiedzieć, ale myślę, że możesz tworzyć te duchowe zwierzęta – coś w rodzaju duchów – żeby ci pomagały. Pomyślałem, że to brzmi najfajniej. Lepiej niż po prostu umieć tworzyć ogień czy być super silnym.
Bardzo interesujące.
Cóż, nie jestem zainteresowana, po prostu odgrywam swoją rolę.
– W porządku.
Kiwa głową. – Na tej misji możemy mieć tylko jeden nadprzyrodzony dar. Czy jest coś jeszcze, co chciałabyś, żeby pomóc zdobyć mężczyznę?
Śmieję się. – Nic nie przychodzi mi do głowy, nie obchodzi mnie ten mężczyzna. Zawsze zastanawiałam się, jak to jest mieć niesamowity głos.
Klaszcze i śmieje się. – Dziewczyno, próbujesz być syreną?!
– To dla mnie, nie dla niego – mówię, przewracając oczami. – Dużo gram na fortepianie i zawsze miałam kiepski głos.
Śmieje się, co sprawia, że się uśmiecham.
Flix ma uroczy, mały śmiech.
Nie żebym się przejmowała.
Pierce wpada do środka. – Przepraszam, że to tyle trwało. Dobra, do kapsuły, moja droga.
Flix kiwa głową, żebym poszła.
Przełykam ślinę i podchodzę do kapsuły, wchodząc do niej. Gdyby ktoś powiedział mi wczoraj wieczorem, że to będę robić na swoje urodziny, powiedziałabym, że zwariował.
Kapsuła zamyka się wokół mnie, sprawiając, że się spinam. O cholera. Różowe i niebieskie światła migają wokół mnie, a przed sobą widzę ekran komputera.
– Dobrze, pierwsza cecha? – pyta Pierce przez głośnik.
– Uh, najlepsza forma fizyczna.
Chyba.
– Idealnie, zawsze ulubiona. Następna?
– Duchowa Walkiria?
– Ciekawy wybór. Zgaduję, że to pomysł Flixa.
– Coś w tym stylu.
– Ostatnia?
– Naprawdę dobry głos. Taki z niskimi, głębokimi tonami, nie chcę śpiewu operowego – mówię. To spełnienie mojego małego marzenia.
– Okej, myślę, że wiem, o co ci chodzi. – Kontynuuje: – Weź głęboki oddech, proszę.
Biorę głęboki oddech, czując się bardzo zdenerwowana. Słyszę głośny dzwonek, a moja skóra mrowi. Sapię, czując gorąco, i jest to bardzo przerażające. Tuż przed tym, jak zaczynam panikować, słyszę, jak maszyna się wyłącza.
Oddycham ciężko, moje ciało drży.
Co do cholery.
Wychodzę na chwiejnych nogach. – To. Bolało.
Pierce kiwa głową. – Ale wyglądasz świetnie!
– Co? – mówię i spoglądam w lewo. Widzę siebie w dużym lustrze i moja szczęka opada.
– Airbrush Wróżki Chrzestnej. To jest w pakiecie, jest w umowie. Nie wiem, czy to przeczytałaś, czy nie.
Śmieje się ze mnie.
– Cóż – mówię. – Kurczę.
Moja skóra ma status złotej bogini, bez żadnych skaz. Jestem w szoku – moja usta nadal są otwarte. To szaleństwo. Moje ciało czuje się napięte i silne, mój tyłek ma kilka dodatkowych centymetrów mięśni.
Wyglądam jak bogini. Jakbym została poddana edycji na zdjęciu.
– Dobrze – mówi Pierce, dotykając słuchawki. – Mamy dziesięć minut.
– Co?!
– Obróć się dla mnie, musimy cię ubrać odpowiednio do roli. Szybko proszę, chyba że chcesz zostać w szlafroku. Flix, będziesz chłopcem od wody, członkiem personelu. Na początku będziesz musiał być w formie zmiennokształtnej.
Kiwa głową.
Moje serce bije szybko. Obracam się, zamykając oczy na wypadek, gdyby to bolało. To takie szalone, powtarzam sobie, gdy czuję, jak całe moje ciało brzęczy. Przestaję się kręcić, gdy czuję ręce Flixa zatrzymujące mnie.
Spoglądam w dół i jestem ubrana w białe, błyszczące obcisłe dżinsy, dziwne świecące trampki i białą górę na pół z siateczki. Góra jest bardzo seksowna, pokazując trochę dekoltu i sprawiając, że moja opalenizna wygląda niesamowicie.
Wyglądam niewiarygodnie gorąco.
Bardzo futurystycznie.
Moje włosy są lśniące, spływają po plecach, prawie świecąc jak ogień.
– Wow, dziewczyno!
Patrzę na Flixa. – Nawet siebie nie poznaję, a to coś znaczy.
Pierce kiwa głową. – Idź i pokaż mu, na co cię stać. Flix wyjaśni ci wszystko, gdy dotrzesz na miejsce. Na początku dobrze byłoby rozmawiać za pomocą połączenia umysłowego.
Jestem taka zdenerwowana.
To jest zbyt realne.
Przełykam ślinę, czując się spocona.
– I 5!
Kurczę!
– 3...2...1!
I Big Red wychodzi na scenę.
Continue to the next chapter of WCh 2: Elfia Korona