
Jego Złota Róża
Autorzy
Arayne Haaser
Lektury
187K
Rozdziały
16
I
... Ludzie potrzebują czegoś, czym mogą się pochwalić przed innymi. Dla większości są to pieniądze.
„Pozwól, że ci pomogę” — powiedział cicho. Miał nadzieję, że nie cofnie się na widok tego, jak okropnie wyglądał.
Każda kobieta marzy o tym, by uratował ją książę lub rycerz w lśniącej zbroi. Nie marzą o tym, by uratował je biedny chłop wyglądający jak żebrak.
Ale to nie miało znaczenia. Przyzwyczaił się do tego, że ludzie patrzyli na niego z obrzydzeniem lub z góry. Przygotował się na najgorsze. Miał jasny umysł. Jeśli nie chciała jego pomocy, to też było w porządku.
Cofnijmy się w czasie z kilkoma romantycznymi historiami. Kto wie? Może będzie dobrze!
***
Święte Cesarstwo Rzymskie, 1556
„Rosamund?”
Kobieta o truskawkowo-blond włosach poruszyła się na niewygodnym materacu wypełnionym słomą. Jej ręka sięgnęła do młodszej dziewczynki, która spała obok niej.
„Mmm?” — mruknęła z wciąż zamkniętymi oczami. Była bardzo zmęczona. Czas nie był jej przyjacielem. Nie był niczyim przyjacielem.
Młodsza dziewczynka spojrzała na kobietę. Jej jasne niebieskie oczy były szeroko otwarte. Nie było w nich śladu senności.
Nie mogła zasnąć bez rytuału, który siostra już jej wbiła do głowy. Przyzwyczaiła się do tego. Jej mózg nie mógł się wyłączyć bez niego.
„Opowiesz mi historię?”
Rosamund powstrzymała jęk. Lubiła opowiadać siostrze bajki na dobranoc, ale tego dnia była wyjątkowo zmęczona. Była taka senna.
„Jutro, Anne.”
Ręka Anne powędrowała do góry, by podrapać się po złotej główce. Zrobiła smutną minę.
„Daj spokój, wiesz, że bez tego nie mogę zasnąć.”
Anne delikatnie potrząsnęła siostrą. Jej dłonie zacisnęły się na lnianej koszuli Rosamund.
„Proszę…„
Cisza.
Anne zamrugała.
„Rosamund!”
Rosamund westchnęła głośno. Otworzyła oczy, ukazując wielką parę elektryzująco niebieskich oczu. Spojrzała na młodszą siostrę i uśmiechnęła się.
„Dobrze, dobrze. Hmm… Więc jaką historię chciałabyś usłyszeć?”
„Jakąkolwiek” — powiedziała Anne.
„Co powiesz na straszną historię?” — zapytała, uśmiechając się i poruszając brwiami w zabawny sposób.
Oczy Anne zrobiły się wielkie.
„Nie, nie…„
Potrząsnęła głową.
„Nie dzisiaj!”
„Och, Anne… Nie mam dzisiaj żadnych romantycznych pomysłów.”
„Proszęęę” — błagała dziewczynka.
Rosamund westchnęła.
„Dobra.”
Jej ręka powoli powędrowała do złotych włosów siostry, które wcześniej zaplotła w warkocz. Delikatnie odgarnęła luźne kosmyki.
„Dawno, dawno temu w małej wiosce żyła dziewczyna — smutna dziewczyna.”
„Smutna? Dlaczego?”
„Bo była samotna. Nie miała przyjaciół i nie miała tego kogoś…„
„Kogoś?”
„Pozwolisz mi skończyć?” — powiedziała Rosamund w lekko ganiącym tonie.
Anne tylko wzruszyła ramionami. Jej oczy wyglądały ciekawie i jasno.
Rosamund westchnęła.
„No więc tak. Widzisz, jest taki moment w naszym życiu, kiedy zaczynamy pragnąć czegoś, co może dać nam tylko jedna osoba. Ta bardzo wyjątkowa osoba.”
Brwi Anne zsunęły się w wyrazie zakłopotania.
„Um, dlaczego nie miała przyjaciół?”
„Bo była biedna.”
„Och… Mogę się z tym utożsamić” — powiedziała cicho Anne.
„Cóż, kiedyś miała znacznie lepsze życie. Nie była bogata, ale miała wystarczająco. Ale nagle już nie miała. Stała się taka jak my, a jej przyjaciele przestali się z nią odzywać. Nie należała już do ich grupy.”
Anne lekko skinęła głową.
„Jej nowe życie nie było łatwe, ale musiała się do niego przyzwyczaić. Jej ojciec był naprawdę chory. Nie mógł tak bardzo pomagać, a oni musieli pracować na jedzenie i żeby móc zapłacić podatki.”
„Więc tak to wyglądało — pracowała w ciągu dnia i wpatrywała się w niebo pełne pięknych, lśniących gwiazd nocą, kiedy nie mogła zasnąć. A to zdarzało się często.”
„Nie było nikogo, kto by jej się podobał?” — zapytała Anne. „To znaczy… chciała tego kogoś wyjątkowego, prawda?”
„Nie. Nikt jeszcze nie wzbudził jej zainteresowania. Ale to nie powstrzymało kilku osób przed próbowaniem. Zdenerwowało ją to, bo przez to niektóre dziewczyny zaczęły jej nie lubić.”
„Dlaczego? Jaki rodzaj kogoś wyjątkowego jej się podobał? Der Reichsgraf, może?” — powiedziała cicho Anne.
„Nie, niekoniecznie hrabia. Nie myślała o takich ludziach. Oni w ogóle nie mieszaliby się z chłopami takimi jak my.”
„Hmm…„
Anne wpatrywała się w siostrę, myśląc.
„Nie uważała, że pieniądze czynią osobę wyjątkową. Potrzebowała tylko kogoś, kto by ją rozumiał. Potrzebowała osoby, która by ją akceptowała, ceniła i szanowała taką, jaka jest. Chciała czegoś głębokiego… wyjątkowego.”
„A jego oczy — po prostu by wiedziała, patrząc na nie.”
Rosamund powiedziała z nieobecnym spojrzeniem w oczach i małym uśmiechem na ładnej twarzy.
„Po prostu tak? Jego oczy?” — Anne uniosła brwi.
„Tak.”
Rosamund spojrzała na Anne przez chwilę, zanim kontynuowała.
„Kiedy była mała, jej matka mówiła jej, że oczy człowieka pokazują jego duszę. Zachowała te słowa blisko serca. Zdziwiłabyś się, czego można się nauczyć, po prostu obserwując zachowanie ludzi i oczywiście ich oczy.”
„Mężczyźni, którzy jej chcieli, nie byli tacy?”
Rosamund potrząsnęła głową.
„Coś w ich oczach sprawiało, że się wycofywała. Wszyscy ją lubili, bo była ładna. To nie jest miłość.”
„Skąd wiedziała?” — zapytała Anne.
„Widziała, jak jej ojciec patrzył na jej matkę. Tak właśnie wiedziała.”
Minęło kilka minut, gdy siostry leżały cicho obok siebie. Obie były pogrążone w myślach.
„To smutna historia, Rosamund. Nie ma szczęśliwego zakończenia. Dziewczyna nawet nie jest szczęśliwa” — narzekała Anne.
„Hę? Tak myślisz?”
Skinęła głową.
Rosamund uśmiechnęła się.
„Nie do końca.”
Przerwała, patrząc na nadąsaną siostrę.
„Słuchaj, kwiatuszku, życie nie zawsze jest idealne. I to jest lekcja stojąca za tą historią.”
Rosamund zakaszlała, zanim kontynuowała.
„Znajdź coś dobrego we wszystkim i staraj się nie zwracać uwagi na złe rzeczy, jeśli musisz. Obiecuję ci, że zobaczysz świat w zupełnie inny sposób niż większość ludzi.”
„Czy ktoś jest biedny, czy bogaty, jest coś w jego życiu, co jest wspaniałe. Kiedy już poznasz swoje, trzymaj się tego.”
„Bądź wdzięczna za to, co masz zawsze — bo kiedy to stracisz, wtedy naprawdę poznasz, jak ważne to było.”
Pochyliła szyję i pocałowała siostrę w czoło.
„Dla mnie jestem szczęśliwa, że mam ciebie i ojca. Nieważne, jak ciężkie jest życie, posiadanie was dwojga to wielki sukces. To błogosławieństwo” — powiedziała Rosamund, mocno przytulając siostrę.
Anne uśmiechnęła się.
„A co z dziewczyną? Co ona ma, co pozwala jej iść dalej?”
„Nadzieję. Ma nadzieję, że pewnego dnia znajdzie miłość.”
Rosamund wpatrywała się i uśmiechała w przestrzeń.
„Gute nacht, schwester” — powiedziała sennie.
„Schlaf schön.”
Rosamund znów pocałowała Anne w czoło i cicho obserwowała, jak śpi.
Uśmiechnęła się do ładnej dziewczynki w swoich ramionach. Rosamund czuła, że to było dopiero wczoraj, gdy podrzucała Anne na kolanach, chichotając, jak słodki był jej uśmiech z czterema ząbkami.
Szkoda, że Anne dorosła bez wspomnień o ich matce, ale miło było, że Anne wyglądała dokładnie jak ich matka.
Anne.
Ostatni prezent ich matki dla Rosamund. Ich ojciec może nie patrzył na to w ten sposób, ale Rosamund naprawdę uważała ją za taki — piękny prezent. I dlatego nazwała ją po matce. Anne.
Minuty zamieniły się w godziny, gdy leżała cicho, wpatrując się w śpiącą siostrę.
Wszystko było ciche i spokojne, aż nagły hałas przy drzwiach wyrwał ją z myśli. Ciężkie stopy wtoczyły się do ich domu.
Odwróciła głowę w stronę drzwi i zobaczyła ciemnowłosego mężczyznę w średnim wieku, który się zataczał. Jego oczy były przekrwione. Brud pokrywał większość jego twarzy.
Rosamund delikatnie oderwała się od siostry i powoli wstała, po czym podeszła do mężczyzny, który teraz siedział na identycznym materacu po drugiej stronie pokoju.
Pochyliła się przed nim. Jej oczy przyjrzały się jego bałaganiarskiemu stanowi. Dobrze, że jutro nie szła w pole — jego tunika była brudna i potrzebowała porządnego prania.
Cicho sięgnęła do jego ramion i delikatnie pchnęła go, by położył się na plecach. Jego zapadnięte, ciemne oczy w końcu na nią spojrzały, a jego usta się otworzyły.
„Rosamund…„
Uśmiechnęła się smutno.
„Tak, ojcze?”
Nie cofnęła się ani nie odsunęła od nieprzyjemnego zapachu taniego piwa. Przyzwyczaiła się do tego.
„Czy nie jesteś… zmęczona?” — powiedział powoli, okazując troskę.
Potrząsnęła głową, gdy jej ręce zdejmowały jego znoszone buty i pończochy.
„Jestem zmęczony.”
„Więc idź spać. Będę tu z tobą” — powiedziała miękko, delikatnie masując jego sztywne stopy.
Skinął słabo głową z ciężkim westchnieniem, powoli pozwalając, by sen go ogarnął. Została obok niego przez chwilę, zanim w końcu znów wstała i poszła w stronę wyjścia.
Chłodne powietrze przywitało ją, gdy wyszła na zewnątrz. Rosamund była praktycznie w bieliźnie, biorąc pod uwagę cienką tkaninę jej lnianej koszuli sięgającej do kolan, ale o tej porze prawie nie było ludzi chodzących dookoła.
Ulice były puste i ciche. Było późno, a prawie wszyscy byli zmęczeni po całym dniu pracy.
Westchnęła i usiadła na małej ławce tuż przed ich chatą. Oparła plecy o drewnianą ścianę.
Ich mała uliczka miała prawie dwadzieścia identycznych domów z drewnianą konstrukcją, zwróconych do siebie.
Wszystko było zielone po obu stronach — każdy dom był albo pośrodku, albo obok kawałka ziemi, którą ludzie uprawiali, gdy nie pracowali w polach.
Droga pomiędzy prowadziła do różnych obszarów, w zależności od tego, dokąd ktoś chciał pójść.
Ale jeśli ktoś zdecydował się iść prosto na północ, co było po lewej stronie Rosamund, zobaczyłby piękny widok jeziora Bodeńskiego — osobistego ulubionego miejsca Rosamund.
Spojrzała na prawą stronę drogi, która prowadziła do studni i przypomniała sobie jeden ze swoich najciemniejszych momentów.
Kilka osób na ulicy szybko usunęło się z drogi trzynastoletniej Rosamund, która biegła w stronę studni. Zatrzymała się, gdy jej ręce spoczęły na jego zakrzywionych ścianach. Świeże łzy zalały jej przekrwione oczy i skapały na jego szorstką powierzchnię.
„Chcę umrzeć! Chcę umrzeć!” — płakała, podnosząc kolano. Wspięła się na mur, próbując wskoczyć.
„KTOŚ ZATRZYMAJCIE TĘ DZIEWCZYNĘ!”
Jeden z mieszkańców wsi krzyknął, gdy szybko skoczyła, tylko po to, by silna para rąk złapała ją w samą porę.
Potrząsnęła głową, by pozbyć się bolesnego wspomnienia. Oto była, osiem lat później — zdrowsza i silniejsza.
Przetrwała wszystkie te lata i podjęła się prac, które przekraczały jej wiek. Zrobiła to dla nich i dla siebie, i była z tego dumna.
Mówią, że pieniądze czynią człowieka silnym, ale to nie była prawda w jej opinii.
Pieniądze mogą czynić człowieka silnym, ale miłość czyni cię jeszcze silniejszym.













































