
Kenzo Księga 4
Autorzy
Lektury
121K
Rozdziały
58
Rozdział 1: Nieznany wróg
Księga 4: 9
NIEZNANY
Zastanawiasz się, kim jestem i jaki jest mój cel? Pozwól, że się przedstawię — jestem największym wrogiem Kenzo i Rexa. Od chwili, gdy wkroczyłem w ich życie, nie mieli się gdzie ukryć.
Na przykład, kiedy wspomnienia Vinxa znikały z każdym ciosem, jaki zadawałem mu w twarz, to był ekscytujący moment! Co więcej, po uderzeniu go po raz ostatni, nazwałem go Nikki.
Choć dla nich mogło to być przerażające, dla mnie było to niezwykle ekscytujące — to uczucie, którego nigdy nie wymażę z pamięci. Potem przyszła kolej na ukochaną żonę Vinxa — wspaniale było się z nią bawić.
Teraz jest idealna okazja, by zabrać się za Rexa. Mój plan polega na zaatakowaniu jego słabego punktu — Trish — i sprawdzeniu, czy uda mi się nadkruszyć jego twardą fasadę.
Wraz z nadejściem godzin szczytu ludzie śpieszą się do pracy z wyraźnym celem, mierząc się z przytłaczającymi wyzwaniami, jakimi są korki i groźba spóźnienia.
Na ulicach mrówki maszerują po chodniku w równym szyku — niektórzy mogliby to nazwać paradą szczurów — pokazując, że nawet zwierzętom trudno jest przetrwać w chaosie naszego zabieganego świata.
Wiosna to czas odrodzenia i wzrostu. W blasku jasnego słońca drzewa wypuszczają nowe liście, trawa staje się bujna i zielona, a chłodne, rześkie powietrze wypełnia atmosferę.
Ludzie noszą grube, nieprzemakalne płaszcze, aby nie zmarznąć w deszczową pogodę, podczas gdy ptaki budują gniazda z gałązek i zwierzęcej sierści, tworząc domy dla swoich rodzin.
Szybko spoglądam na zegarek i zapamiętuję godzinę: dziewiąta. Wyciągam telefon i wybieram numer 19, aby uzyskać nowe informacje, co robię w każdy dzień powszedni, z wyjątkiem weekendów.
Po zapisaniu numeru autobusu, który właśnie podjechał, upewniam się, że mam w notatkach rozkład jazdy pobliskich autobusów wraz z ich planowanym czasem przyjazdu.
ROZKŁAD JAZDY AUTOBUSÓW – 30 MINUT
Nr 1 – 08:40
Nr 40 – 08:57
Nr 72 – 09:00
Nr 54 – 09:01
Nr 108 – 09:10
Obserwując ją z ukrycia, podziwiam, jak jej proste, brązowe włosy falują, opadając na ramiona i otaczając jej piękną twarz.
Mimo chłodnego powietrza, które zabarwia jej jasną skórę i różowe policzki na głęboko różowy kolor, dziewczyna nie zdaje sobie sprawy z mojej obecności.
Jej drobna sylwetka ubrana jest w czerwony płaszcz i czarne balerinki, które z chrupaniem zgniatają suche liście rozrzucone na ziemi.
Gdy wsiada do autobusu i sięga po swoją dużą torbę, powstrzymuję uśmiech na widok tego, z jakim trudem próbuje zarzucić ją sobie na ramię.
Siadając w połowie autobusu, odwraca głowę w stronę okna, trzymając książkę w prawej dłoni; i choć ani razu nie łapie mojego spojrzenia, moje zielone oczy pozostają niezłomnie wpatrzone w jej kierunku.
Jest następny dzień, a w głębinach czają się mroczne cienie. To ja, a moja obecność jest znana tylko tym, którzy mają odwagę spojrzeć.
Wpatrując się w mroczną otchłań, ci, którzy wyczuwają moją obecność, mogą nagle doświadczyć przebudzenia i wszystko zrozumieć. Ona stoi tam w swojej czerwonej uczelnianej sukience z dołem sięgającym zaledwie do kolan.
Obserwuję każdy jej ruch niczym otaczający nas ruch uliczny, który głośno trąbi i niestrudzenie oraz monotonnie przesuwa się powoli do przodu. W drodze do domu dziewczyna nerwowo ściska w palcach kosmyk włosów.
Choć stało się to niemal rutyną, wciąż nie mogę pozbyć się towarzyszącego mi uczucia — moje oczy zaczynają łzawić, a po moich plecach przebiega dreszcz, gdy uważnie jej się przyglądam.
Ojciec codziennie odbiera ją z uczelni i odwozi do domu, zostawiając ją zupełnie samą na cztery cenne godziny.
Ona nie ma o tym pojęcia, ale bacznie ją obserwuję — wiem, jak bardzo musi czuć się samotna, co je i pije, i ile czasu spędza w pojedynkę.
W tej samotności staję się otaczającym ją mrokiem — doskonale mi znanym, lecz dla niej wciąż nieodkrytym.
Kiedy zapada zmrok, obserwuję z dystansu, jak wykonuje swoje codzienne, wieczorne czynności.
Nie mogę powstrzymać się od podziwiania jej bladej, nieskazitelnej skóry w świetle księżyca; nowe siniaki zdobią jej kolana, co wywołuje we mnie ekscytujący dreszcz, gdy przypominam sobie dźwięk ich zderzenia ze żwirową ścieżką zeszłej nocy.
Jej płacz i ból budzą we mnie coś, co daje mi satysfakcję. Poczułem pokrętną przyjemność, widząc jej spływające łzy i cierpienie wypisane na jej twarzy, chociaż wciąż nie miała pojęcia o mojej obecności w ciemności.
Ta młoda, dwudziestosześcioletnia kobieta żyje w całkowitej nieświadomości mroku w swoim świecie. Przejmuje się studiami i ocenami z zadań, emanując radosną niewinnością, która tak wiele obiecuje na jej przyszłość.
Ludzie z dark webu, których elity nazywają bezużytecznymi, wiedzą jednak swoje — widzieli niebezpieczeństwa czające się w cieniach wokół niej.
Policja zawsze pilnie wykonuje swoje obowiązki, wykorzystując swoją wiedzę i zwracając uwagę na to, co widzialne i niesłyszalne; a jednak zagrożenia wciąż pozostają tajemnicą. Mimo że otacza nas świat pełen sekretów, problemy wciąż wydają się nierozwiązane.
Gdyby tylko potrafiła spojrzeć dalej niż na to, co ma tuż przed nosem, mogłaby wyraźnie dostrzec otaczające ją niebezpieczeństwo.
Po raz kolejny, chyba po raz enty, wsiada do tego samego autobusu i idzie na swoje stałe miejsce w środkowym rzędzie.
Delikatnie trzyma w dłoniach książkę, którą czytała już tak wiele razy, że na prośbę mogłaby ją wyrecytować słowo w słowo.
Choć jest w wieku, w którym powinna już rozumieć konieczność zmiany rutyny — czy to przez jazdę pociągiem, wzięcie taksówki, czy po prostu niewychodzenie z domu przez jeden dzień — ta dziewczyna woli trzymać się tego, co dobrze zna.
Jedno spojrzenie na nią po nocy bez snu zdradza niewiele więcej niż zaczerwienienia wokół brwi od nadmiernych emocji i lekko niedoskonałe zęby — dwa drobne znaki zwiastujące jej jedynie mrok.
Mimo nocnej ciszy i nieobecności matki dziewczyna jak zwykle będzie trzymać się swojej rutyny: zje kolację, weźmie prysznic i wsunie się do łóżka punktualnie o dziewiątej.
Będę ją obserwować orlim wzrokiem, robiąc w myślach notatki. Obserwuję ją z miejsca pod sową siedzącą na drzewie niedaleko okna jej sypialni; jej pohukiwanie to jedyny dźwięk w ciemności.
Gałęzie lekko kołyszą się na boki na chłodnym, nocnym wietrze.
Mrok spowija dziewczynę w czerwonym płaszczu, gdy przechodzi w głąb autobusu z gorącą kawą przelaną do kubka w pobliskiej kawiarni.
Mocno ściskany w prawej dłoni telefon odchodzi w zapomnienie, gdy dziewczyna czyta książkę, całkowicie pochłonięta jej stronami i nieświadoma otaczającego ją świata.
Po jednym, ostatnim, porozumiewawczym spojrzeniu między dwojgiem starych przyjaciół staje się jasne, że jutrzejszy poranek o dziewiątej będzie początkiem czegoś nowego — ich własną szansą, by coś zmienić pośród mroku i odzyskać swoją siłę.
Dziewczyna mocniej owija się płaszczem i popija gorącą kawę, nieświadoma planów, które snuje się przeciwko niej, a także tego, że jutrzejszy poranek przyniesie złowrogą zmianę.
Kiedy wysiądzie z autobusu i wejdzie na teren kampusu, nadejdzie czas, abym zaczął działać zgodnie ze swoimi zamiarami; wciąż dla niej niewidoczny, jestem gotów na mój ruch.
Czas rozpocząć nasz plan zemsty. Nie mam litości ani współczucia dla Kenzo i Rexa — niech zbiorą to, co zasiali. Nasza zemsta będzie szybka i ostateczna, z niezaprzeczalnymi konsekwencjami.
Nieznane.
Godzina dziewiąta.
Co to może oznaczać?
Czas pokaże…












































