
Nie należałam do Ciebie 2: Nie wierzyłam w nas
Autorzy
Lektury
249K
Rozdziały
30
Rozdział 1
Księga 2: Nie wierzyłam w nas
Kiedy Juliet po raz pierwszy zobaczyła Travisa, od razu poczuła do niego pociąg. Był wszystkim, czego kiedykolwiek szukała w mężczyźnie, a jego seksowne, wytatuowane ciało było dodatkowym atutem. Miał tylko jedną wadę — był kobieciarzem. Za każdym razem, gdy go widziała, miał w ramionach inną kobietę. Wiedziała, że nie może mu powierzyć swojego serca… ale czy znajdzie w sobie siłę, żeby mu się oprzeć?
JULIET
Wciąż pamiętam dzień, kiedy pierwszy raz go zobaczyłam. Był słoneczny dzień na plaży. Miałam wtedy dziewiętnaście lat.
Kristen zaprosiła mnie na plażę, a ja postanowiłam pojechać swoim samochodem, żeby móc wyjechać, kiedy tylko zechcę. Nie chciałam od nikogo zależeć, jeśli chodzi o powrót do domu.
Kiedy tam dotarłam, zobaczyłam Kristen, Willa i Finna. Zauważyłam też młodszą siostrę Willa, która siedziała nieco dalej od nich ze swoim psem.
Kristen podbiegła do mnie, żeby mnie przywitać. „Juliet, tak się cieszę, że dałaś radę przyjść.” Objęła mnie ramionami.
„Cieszę się, że mnie zaprosiłaś.” Odwzajemniłam uścisk i pomachałam do reszty.
Patrząc na Finna, nie mogłam nie pomyśleć, jaki był przystojny. Rozumiałam, dlaczego Lauren, kuzynka Kristen, była nim zaurozona. Każda dziewczyna, która by go zdobyła, miałaby szczęście.
Nagle serce zabiło mi mocniej, gdy mój wzrok padł na kogoś, kogo nigdy wcześniej nie widziałam.
Kto to, kurwa, jest? zastanawiałam się.
Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Był bez koszulki, na litość boską! Miał wytatuowane ciało, ale to nie ono przyciągnęło mnie najbardziej.
To były jego oczy, jego jasne, niebieskie oczy. Mogłabym się w nich zatracić.
Uśmiechnął się z wyższością, kiedy zauważył, że się na niego gapię.
Cholera!
„Yyy, Juliet, trochę ci ślinka cieknie.” Kristen wskazała na kącik swoich ust.
Szybko wytarłam usta wierzchem dłoni.
Cholera! Cholera! Cholera!
„Juliet! Hej, dziewczyno.” Lauren dołączyła do nas.
Byłam wdzięczna za tę przerwę. „Hej, co u ciebie?”
„O. Mój. Boże. Widziałaś Finna? Jest taki przystojny. Tak bardzo go chcę!” Lauren zerknęła na Finna, który właśnie rozmawiał z jakąś przypadkową dziewczyną.
Kristen pokręciła głową i poszła zobaczyć, co u Jamie.
Westchnęłam. „Nie dał ci jasno do zrozumienia, że nie jest zainteresowany?”
Od kiedy Finn był singlem, Lauren marzyła o tym, żeby znaleźć się w jego ramionach. Teraz, gdy sypiał z przypadkowymi laskami, miała nadzieję, że zmieni zdanie na jej temat.
On jednak zawsze mówił Lauren „nie”, bo nie chciał ryzykować rozbicia naszej paczki przyjaciół.
Wzruszyła ramionami. „Dał, ale mam to gdzieś.” Poprawiła włosy.
„Finn!” Lauren krzyknęła, idąc w jego stronę.
Ta dziewczyna nigdy się nie nauczy.
Lekko podskoczyłam, gdy poczułam sierść łaskoczącą mnie po udach. Spojrzałam w dół i zobaczyłam psa Jamie, który patrzył na mnie w górę.
Kucnęłam obok niego i pogłaskałam go po głowie. „Cześć, przystojniaku. Jak masz na imię?”
„Shadow,” powiedziała mi Kristen. „Jamie poszła na spacer. Poprosiła mnie, żebym go w tym czasie pilnowała.”
Opowiedziała mi, jak Jamie uratowała temu psu życie mniej więcej rok temu. Shadow był bezpańskim psem, ale ona nie zawahała się mu pomóc. Była naprawdę niezwykłą młodą kobietą.
„Gdzie jest Jamie?” zapytał Finn, wyrywając mnie z zamyślenia.
Biedna Lauren, w końcu z nim rozmawiała, a on interesuje się tylko Jamie, pomyślałam, puszczając Shadow i wstając na nogi.
„Poszła na spacer,” powiedziała Kristen.
Finn spojrzał na Willa. „Pójdę zobaczyć, gdzie jest, jeśli nie masz nic przeciwko?”
Will skinął głową. „Jasne. Powiedz jej, żeby się pospieszyła. Nie zgłaszałem się do pilnowania jej psa. Mówiłem jej o tym, zanim wyszliśmy.”
I tak po prostu Finn zniknął, żeby szukać Jamie. Lauren nie była z tego zadowolona.
Finn zawsze był opiekuńczy wobec Jamie. W końcu znał ją od dzieciństwa. Był też najlepszym przyjacielem Willa. Pewnie czuł, że to jego obowiązek, żeby nic jej się nie stało.
Poczułam, jakby ktoś się na mnie patrzył. Rozejrzałam się i kolana zaczęły mi się trząść, gdy zauważyłam, że tamten facet idzie w moją stronę.
„Cześć, Ruda. Jak masz na imię?”
Chciałam mu odpowiedzieć, ale zamurowało mnie. Jego przeszywające niebieskie oczy sprawiły, że zapomniałam własnego imienia.
Zaśmiał się cicho. „Mam pytać jeszcze raz, Ruda?”
„Yyy… co?” Nie byłam w stanie nawet poskładać słów.
Co to było? skrzyczałam się w myślach.
Uśmiechnął się z wyższością, przez co wyglądał jeszcze bardziej seksownie. „Jak masz na imię, Ruda?”
Czując się jak idiotka, odchrząknęłam. „Juliet Swimmer.”
Wziął moją dłoń i pocałował mnie w knykcie. „Travis. Travis Johnson.”
Gdy tylko dotknął mojej ręki, poczułam iskrę przeszywającą całe ciało. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie czułam.
„Kochanie, wróciłam z naszymi drinkami.” Usłyszałam kobiecy głos za jego plecami.
I tak po prostu puścił moją dłoń i odwrócił się, żeby wziąć swojego drinka. „Dzięki, mała.” Potem odwrócił głowę z powrotem w moją stronę. „Miło cię poznać, J.”
Nie znosiłam, gdy ludzie nadawali mi przezwiska. Miałam imię i brzmiało ono Juliet. Jednak z jakiegoś powodu nie przeszkadzało mi to, gdy on to robił.
Dziewczyna zachichotała, gdy Travis złapał ją za tyłek i pocałował w usta.
Dlaczego nagle poczułam taką zazdrość? Dopiero co go poznałam. Weź się w garść, warknęłam na siebie.
Zaraz, moment — był tu z inną dziewczyną i podrywał mnie?
Wychodziło na to, że było ich dwóch takich. Myślałam przy tym też o Finnie. Jedynym, który taki nie był, okazał się Will.
Kristen i Will byli razem od dawna i udawało im się nawet w związku na odległość. Nic nie mogło ich rozdzielić, bo byli w sobie tak zakochani. Czasem im zazdrościłam.
Miałam nadzieję, że pewnego dnia znajdę miłość taką jak ich.
Travis był przystojny i w moim typie, ale nie interesowali mnie tacy faceci. Chciałam kogoś, kto chciałby tylko mnie, na pewno nie kobieciarza pokroju Travisa.
Powtarzałam to sobie w kółko, bo kiedy na niego patrzyłam, chciałam tylko na to pójść i zapomnieć, że jest babiarzem.
Miałam tylko nadzieję, że nie pożałuję swojej decyzji.
















































