
Kenzo Tom 2
Autorzy
Lektury
132K
Rozdziały
31
Rozdział 1: Co się stało
Księga Druga: Robernero
REBECCA
Miesiąc. Tylko tyle czasu minęło, odkąd Kenzo po nią przyjechał i zabrał z powrotem do swojego domu. Jak dobrze wiecie, wiele może się zmienić w tak krótkim czasie.
Odkąd wrócili do domu Kenzo w Prentonville, Kenzo był tylko pochłonięty pracą.
Rebecca nie pamięta, kiedy ostatni raz uprawiali seks. Mimo to siedzi na łóżku i ogląda telewizję z jego obrożą na szyi. Dlaczego? pyta samą siebie w kółko.
On w ogóle nie spędza z nią czasu. Nie zachowuje się tak, jak wtedy, gdy dopiero co się poznali. Czy to możliwe, że ich najszczęśliwszy czas już minął?
Zaszła jednak jedna ogromna zmiana. Rebecca nosi obrożę wykonaną z czarnej skóry ze złotymi napisami. To jego obroża. Jest na niej wygrawerowane jego imię. „Własność Kenzo”.
Jej zwykła, biała koszula zakrywa jej ciało od szyi aż do ud. Nie ma na sobie szortów. Pod koszulą nosi tylko czarną bieliznę.
Od kiedy przekroczyła próg tego domu, ani razu nie założyła czarnej sukienki. Jej włosy są zawsze niedbale spięte w kok na czubku głowy.
Z kolei ogród, o którym Kenzo mówił, że może go urządzić po swojemu, pozostał nietknięty. Znajduje się w Arlington, pełen róż, które zwiędły i uschły.
O perfumach Kenzo nikt nawet nie pomyślał. On już nawet nie pachnie różami. Rebecca dała mu listę. Nic z tej listy nie zostało zrobione. Rebecca wciąż czeka.
Jego posiadłość w Arlington stoi pusta. Wokół ogrodzenia ustawiono tylko ochronę. Nikt tam nie wchodzi ani stamtąd nie wychodzi.
Samotność. Właśnie tak czuje się Rebecca. Każdej sekundy zadaje sobie pytania.
Czy nie jestem wystarczająco dobra? Co takiego mu zrobiłam, że zeszłej nocy wolał pójść do kasyna beze mnie? A właściwie, co z każdą inną nocą? Zostaję zupełnie sama w jego łóżku, ale dlaczego? pyta siebie ponownie.
Wpadła w głęboką depresję. Je tylko jeden posiłek dziennie. Cały czas czuje się chora. W ogóle nie wychodzi z pokoju. Nie chce stawiać czoła rzeczywistości.
Chce tylko przesiadywać w pokoju całymi dniami. Przez połowę czasu nawet nie śpi. Nie potrafi. Zawsze wybija czwarta rano, a ona wciąż siedzi na łóżku, rozbudzona i samotna.
Rebecca wyciera zmęczone oczy. Myśli, że dla wszystkich byłoby lepiej, gdyby Kenzo nie pojechał do Arlington, żeby ją stamtąd zabrać.
Przecież sam powiedział, że nie jest dla niego odpowiednią, uległą kobietą. Więc może po prostu stara się trzymać ją na dystans? Czy w ten sposób chce ją chronić? Tak, wmawia sobie Rebecca.
Wstaje. Podchodzi do wielkiego, otwartego okna. Patrzy, jak ogrodnicy sprzątają liście po burzy Owen.
W telewizji gra muzyka. Rebecca kołysze biodrami na boki. Oddałaby wszystko za jedno wieczorne wyjście. Kenzo rzadko bywał w domu przez ostatnie dwa tygodnie.
Nie rozumie, dlaczego nie pozwolił jej pojechać z nim na Sycylię przez ostatnie trzy wyjazdy. Doszła już do punktu, w którym nie chce być częścią jego życia.
Tak się dzieje, gdy całymi dniami rozmyślasz przez okrągły miesiąc. Zaczynasz sobie powtarzać, że może już czas spakować walizki, odejść i zacząć wszystko od nowa.
Pukanie do drzwi przykuwa jej uwagę. Rebecca odwraca się i krzyżuje ręce na piersi. Drzwi powoli się otwierają, a Rebecca słyszy kroki.
„Rebecca?” Jej oczy szeroko się otwierają, gdy do pokoju wchodzi mężczyzna w jej wieku. Ma brązowe oczy i gładko zaczesane, brązowe włosy.
Rebecca czuje motyle w brzuchu. Ostatni raz czuła się tak, kiedy uprawiała seks z Kenzo.
„T-tak”, Rebecca odchrząkuje i odwraca się, by znowu spojrzeć przez okno. Wciąż ma skrzyżowane ręce. To dość niezręczne. Ma na sobie tylko białą koszulę i nic, co by zakrywało jej nogi.
„Jedzenie jest gotowe”, mówi mężczyzna, a Rebecca przewraca oczami. Ma na sobie czarny garnitur, czarną koszulę, czarny krawat i czarne buty. Wygląda tak samo, jak wszyscy ludzie Kenzo.
Wachlując się dłonią przed twarzą, Rebecca patrzy na siebie w wysokim lustrze. Zauważa, jak bardzo się poci. Na najwyższym piętrze zawsze robi się gorąco od słońca.
„Nie jestem głodna”. Kopnięciem zamykając za sobą drzwi, mężczyzna wchodzi głębiej do pokoju i uśmiecha się.
„Jestem Grayson. Co się dzieje? Chodź i mi opowiedz. Widzę, że coś cię trapi”. Rebecca kręci głową, patrząc w stronę prysznica, a Grayson siada na łóżku.
Poklepując miejsce obok siebie, czeka cierpliwie, aż Rebecca się odwróci, podejdzie i usiądzie obok niego.
„Zacznij od początku”. Rebecca kiwa głową. Patrzy na swoje dłonie i skubie palce. Czuje, że może z nim szczerze porozmawiać. To nieco ją dziwi.
Przyjazna twarz nie zawsze oznacza, że ktoś jest miły lub troskliwy. Mimo to Rebecca czuje się przy nim bardzo swobodnie.
„Jestem nieszczęśliwa, Grayson. Jego ciągle nie ma, a ja siedzę tu sama całymi dniami. Nie chce ze mną rozmawiać. Nie jest już tym samym facetem, którego poznałam. Wtedy miał dla mnie czas. A teraz jestem samotna i nienawidzę tego miejsca.
„Jestem pewna, że zmagam się z depresją. W dodatku on w ogóle się do mnie nie zbliża i nie spędza ze mną czasu. Dwa tygodnie temu zapytałam, czy mogę z nim wyjechać. Powiedział nie, zanim jeszcze wyszedł z domu.
„Od tamtej pory jestem tu zdana tylko na siebie. Wraca, ale tylko na godzinę każdego ranka”.
„Rozmawiałaś z nim o tym?” Rebecca przytakuje, a Grayson siedzi obok w zamyśleniu.
„Ciągle mi powtarza, że jest zajęty, a moje życie wcale nie jest trudne. Ale jest. Nudzę się i nienawidzę tu być. Nie mam nawet siły, żeby wstać i wyjść z tego pokoju”.
Rebecca ze wszystkich sił stara się być silna. Ale w jej oczach stają łzy i zaczyna płakać. Grayson obejmuje ją ramieniem, żeby ją pocieszyć.
Przyciąga ją do siebie. Kładzie jej głowę na swojej klatce piersiowej, opierając się o wezgłowie łóżka Kenzo.
„Będzie lepiej. Zawsze jest. Obiecuję”. Grayson delikatnie się uśmiecha.
„Mam taką nadzieję”. Rebecca wyrzuca z siebie całe emocje, gdy nagle otwierają się drzwi i do pokoju wchodzą Kenzo i Harry. Rebecca gwałtownie odwraca głowę i patrzy na niego, a Grayson wstaje i robi krok w tył.
Szare oczy Kenzo są lodowato zimne, a jego ciało napina się, gdy zaciska dłonie w pięści.
Grayson poprawia marynarkę. Kenzo ma na sobie jedwabny, czarny garnitur, czarny krawat, czarną koszulę i wypolerowane buty. Grayson wie, że mocno przejebał.
„Dotknij mojej dziewczyny jeszcze raz, a będziesz martwy”. Kenzo wskazuje na Graysona i krótko kiwa głową w stronę drzwi. Grayson spogląda jeszcze na Rebeccę, wychodząc z pokoju i zamyka za sobą drzwi.
HARRY
Kenzo powoli podchodzi do niej, gdy ona ociera mokre, zaspane oczy. Harry krzyżuje ręce na piersi i pilnuje drzwi. Ma tylko nadzieję, że tych dwoje nie zacznie załatwiać swoich prywatnych spraw w jego obecności.
Przypomina sobie, jak Kenzo zabrał Rebeccę do pierwszego pokoju w piwnicy. Przez chwilę zamyka oczy i wzdycha ciężko.
KENZO
Kenzo chce wiedzieć, dlaczego właśnie zastał swojego człowieka w pokoju z Rebeccą. Jego klatka piersiowa unosi się z gniewu. Zaciska dłonie tak mocno, że knykcie bieleją.
Był bardzo zapracowany. Nie spodziewał się, że po powrocie zastanie Rebeccę tulącą się do jego człowieka. Nie rozumie, dlaczego w ogóle coś takiego zrobiła.
REBECCA
„Dlaczego, kurwa, zbliżasz się do mojego człowieka?” Kenzo mruży oczy, a Rebecca wzrusza ramionami. Jej warga drży. Biorąc głęboki oddech, Rebecca postanawia zagrać twardzielkę. Chociaż czuje się zupełnie inaczej.
„On mnie pocieszał, Kenzo”. Rebecca przewraca oczami, a Kenzo uśmiecha się kpiąco.
„Pocieszał cię? Od tego chyba ja tu jestem”. Zgrzyta zębami, a Rebecca wyraźnie to słyszy.
„Kiedy? Ach, no tak. Nigdy. Gdzie ty w ogóle byłeś przez ostatni miesiąc, Kenzo? Na pewno nie obok mnie”. Rebecca wstaje i staje z nim twarzą w twarz. Jest wściekły. Ona krzyczy.
„Jestem tu teraz, prawda?”
„Jasne. Ale tylko dlatego, że nakryłeś Graysona, jak mnie przytulał. Gdyby tego nie robił, wcale byśmy teraz nie rozmawiali. Masz to kurwa gdzieś, Kenzo!”
Rebecca z niedowierzaniem kręci głową i patrzy na ramę łóżka. Jest na niego potwornie wkurzona.
















































