
Karnawał Kinky
Autorzy
M. L. Smith
Lektury
1,5M
Rozdziały
6
Witaj w Kinky’s
„Zdajesz sobie sprawę, że jesteśmy na to za stare, prawda?” - zapytała Cleo, wpatrując się w kartkę, którą trzymała w dłoni.
Papier był czarny i błyszczący. Na górze widniał napis „Kinky's Carnival” wypisany elegancką złotą czcionką.
Cleo odwróciła kartkę, ale nie było na niej nic więcej. Żadnego logo ani danych kontaktowych. Tylko czerń. To było dziwne.
Jak zamierzali przyciągnąć ludzi bez żadnej reklamy?
Ale ich plan musiał zadziałać, bo Cleo była tu, już nie mogąc się doczekać wieczoru.
„Daj spokój” - zaśmiała się najlepsza przyjaciółka Cleo, Sara, zabierając jej kartkę. „Słyszałam, że dzisiejszy wieczór będzie świetny. A co jeszcze lepsze? To tylko dla dorosłych.” Mrugnęła do Cleo.
Cleo potrząsnęła głową, a jej długie blond włosy wysunęły się z luźnego kucyka. Przeszkadzały jej cały dzień, więc rozpuściła je, pozwalając im opaść na ramiona.
„To jeszcze dziwniejsze” - powiedziała. „Co to za wesołe miasteczko, które przyjeżdża do miasta tylko dla dorosłych? A ta nazwa? Kinky's? Nie uważasz, że to osobliwe?”
Sara zgniotła kartkę, gdy Cleo próbowała ją odebrać, i rzuciła ją za siebie. Wiatr porwał ją na sekundę, zanim opadła na ziemię.
„Chodź. Spóźnimy się!” Sara chwyciła Cleo za rękę i pociągnęła ją do wejścia. Była bardzo podekscytowana.
„Nie chcę przegapić głównej atrakcji w cyrku, a uwierz mi, pokochasz to.”
„No tak, nie możemy tego przegapić” - powiedziała Cleo z przekąsem, drżąc, gdy wiatr musnął jej skórę.
Nie sądziła, że potrzebuje czegoś więcej niż cienkiej sukienki, którą miała na sobie; dzień był ciepły, ale może jednak powinna była wziąć lekki sweter.
Sara żartobliwie szturchnęła ją w ramię.
Światła z wesołego miasteczka rozświetlały nocne niebo, a muzyka cicho rozbrzmiewała na parkingu, jakby wzywała ją do przodu.
Musiała przyznać, że było coś magicznego w obserwowaniu powoli obracającego się w oddali diabelskiego młyna i wdychaniu zapachu smażonego jedzenia, gdy przesuwały się w kolejce podekscytowanych gości, pchających się, by kupić bilet.
Zaczynała czuć podekscytowanie, ale Cleo nie była pewna dlaczego.
Był koniec lipca, około jej urodzin, a ta wycieczka miała być prezentem od Sary.
Wiedziała, że Sara miała dobre intencje, ale szczerze mówiąc, Cleo nie bardzo rozumiała, jak miałaby się tu dobrze bawić.
Nigdy wcześniej nie była w wesołym miasteczku. Dorastanie w różnych rodzinach zastępczych nie pozostawiało jej wiele czasu na bycie dzieckiem, a myśl o odwiedzeniu takiego miejsca wydawała się dziwna.
Poznała Sarę w rodzinie zastępczej. Sara była jej najlepszą przyjaciółką. Obie miały po piętnaście lat, gdy przez pewien czas mieszkały w tym samym domu i od razu się zaprzyjaźniły.
To było przeznaczenie.
Od tamtej pory były blisko.
Na początku trudno było utrzymać kontakt, gdy jako dzieci przenosiły się w różne miejsca, ale media społecznościowe i aplikacje do wysyłania wiadomości znacznie to ułatwiły.
Niektórzy ludzie myśleli nawet, że mogłyby być bliźniaczkami.
Cleo nie bardzo to widziała, ale wystarczająco dużo osób zwracało uwagę na ich podobieństwo - wzrost, blond włosy, wyjątkowe niebieskie oczy i inne rzeczy - więc musiało to być prawdą.
„Wiem, że nie jesteś podekscytowana, ale obiecuję, że to będzie dokładnie to, czego potrzebujesz, żeby zapomnieć o Tomie. Musisz się tylko zrelaksować i cieszyć się tym. Ciesz się sobą.”
Cleo zmarszczyła nos z obrzydzeniem, ledwo słysząc cokolwiek po tym okropnym imieniu. „Ech, po co w ogóle o nim wspominasz?”
Cleo poznała Toma pięć lat temu, gdy miała dziewiętnaście lat. On miał trzydzieści dwa i wydawał się wszystkim, czego chciała od mężczyzny.
Był przystojny, miał świetną pracę i był stabilny, co było naprawdę miłe.
Dopóki w zeszłym tygodniu nie przyłapała go w łóżku z jego sekretarką.
Nadal bolało, ale jeszcze gorzej było, gdy Cleo przypomniała sobie wszystkie okrutne rzeczy, które Tom powiedział, gdy pakowała swoje rzeczy, by odejść, obiecując, że nigdy nie wróci.
Nie wiedziała, dlaczego ją obrażał, skoro to on ją zdradził, ale to zrobił.
Powiedział rzeczy, które naprawdę zraniły jej uczucia, i trudno było zapomnieć o tych okrutnych słowach.
Powiedział, że jest dla niego „za stara”. Ona! Mimo że miała tylko dwadzieścia cztery lata; jego sekretarka miała dwadzieścia.
Powiedział też Cleo, że jest kiepska w łóżku. Niewystarczająco odważna jak na jego gust.
Jak mogła oczekiwać, że pozostanie jej wierny, skoro nie chciała próbować wszystkich dziwnych rzeczy, które go kręciły? Rzeczy, o których nawet nie wiedziała, że ich chce.
Cleo przewróciła oczami. Nie mogła przestać myśleć o tym, co powiedział, w kółko i w kółko.
Czy coś było z nią nie tak? Może nie była wystarczająco seksowna? Albo niewystarczająco zabawna? Przygryzła wargę, by się rozproszyć.
Nienawidziła tego uczucia, a wszystko to przez Toma. Cholerny dupek.
Nie potrzebowała wesołego miasteczka, żeby o nim zapomnieć. Potrzebowała seksu, i to dużo, tylko po to, by udowodnić sobie, że nie jest nudna w łóżku. Mogła być seksowna. Odważna. Śmiała.
Może Tom był po prostu złym partnerem do eksploracji seksu.
Głos Sary był głośniejszy niż muzyka, która teraz grała bardzo głośno wokół nich, i to sprawiło, że Cleo przestała myśleć o Tomie.
„Wspomniałam o nim, bo musisz zapomnieć o tym dupku. Jesteś niesamowita i jesteś osobą seksualną. Potężną kobietą. Potrzebujesz tylko małego pchnięcia we właściwym kierunku. Zobaczysz.” Sara uśmiechnęła się, jakby miała jakiś sekret, ciągnąc Cleo przez tłum ludzi, którzy niecierpliwie chcieli wejść do wesołego miasteczka.
Nie zatrzymała się, dopóki nie dotarły do kasy biletowej, wpychając się w kolejkę i ignorując skargi kilku osób za nimi.
„Dwa bilety na specjalne wydarzenie” - powiedziała Sara, wręczając trochę gotówki i czarną wizytówkę wykonaną z tego samego materiału co ulotka.
Cleo wyglądała na zdezorientowaną. „Co to jest?”
Sara zignorowała pytanie, szepcząc kilka słów do sprzedawcy biletów, zanim odebrała czarną kartę i wciągnęła Cleo do wesołego miasteczka.
Mimo że wcześniej mówiła, że nie chce tu przychodzić, oczy Cleo były szeroko otwarte, gdy rozglądała się dookoła.
Było dokładnie tak, jak widziała w filmach. Food trucki ustawione wzdłuż jednej ściany z długimi kolejkami gości czekających na smażone przysmaki.
Nawet przejażdżki były bardziej imponujące na żywo, a ona słyszała śmiech i radosne krzyki z wysoka, gdy kolejki górskie, wielkie diabelskie młyny i inne atrakcje wznosiły się i opadały, kręcąc się jak wielkie, błyszczące metalowe zwierzęta.
Cleo szła powoli, mając nadzieję, że najpierw zatrzymają się przy diabelskim młynie. Zawsze chciała na nim pojechać, a teraz był tam, jaśniejąc jasno w nocy.
Ale Sara mocno pociągnęła Cleo za rękę, ciągnąc ją do przodu. „Chodźmy!”
Sara poszła prosto w kierunku dużej, czerwono-złotej karuzeli po prawej stronie. Góra była pokryta pięknymi wirującymi wzorami z jasnymi światłami migoczącymi w otaczającej ciemności.
Grube metalowe słupy biegły od góry do dołu przejażdżki, utrzymując w miejscu dziesiątki różnych metalowych koni.
Siodła miały fantazyjne zawijasy i wzory wyrzeźbione w metalu, sprawiając, że karuzela wyglądała jeszcze bardziej wyjątkowo.
WITAMY W KINKY'S było napisane na drewnianym znaku obok przejażdżki, wystającym z ziemi, tą samą ładną czcionką co na ulotce.
Cleo pomyślała: „Czy ten znak nie powinien być przy głównym wejściu? Dziwne...”
„Chodź, spóźnimy się” - powiedziała Sara, ciągnąc Cleo w stronę przejażdżki.
To było dziwne stwierdzenie; nie było w ogóle kolejki do przejażdżki, a ona nawet jeszcze się nie zaczęła. Ale Cleo przyspieszyła kroku, by dotrzymać tempa podekscytowanej Sarze.
Półnagi mężczyzna w masce i cylindrze stał obok nieruchomej karuzeli.
Był umięśniony, opalony i Cleo nie wiedziała, dlaczego był tylko w połowie ubrany, ale jego ciało wyglądało bardzo dobrze, więc jej to nie przeszkadzało. Przyglądała mu się, gdy odwrócił się w ich stronę.
Miał na sobie czarne rękawiczki bez palców, obcisłe czarne dżinsy ze srebrnym łańcuchem zwisającym z przedniej kieszeni i czarne buty.
Był seksowny, ale wyglądał nie na miejscu obok pięknej karuzeli.
„Oto nasz bilet.” Sara podała czarną kartę zamaskowanemu mężczyźnie. Spojrzał na nią bez słowa, dotykając gładkiego, grubego papieru, zanim szybko podniósł wzrok na Cleo.
Przechylił głowę, robiąc krok w jej stronę, ale Sara zablokowała mu drogę, unosząc rękę. „Jeszcze nie. Ona nigdy tu wcześniej nie była.”
Cleo wyglądała na zdezorientowaną.
Po co mu ta informacja? Czy istniała jakaś zasada wesołego miasteczka, o której nie wiedziała? Cleo rozejrzała się, zastanawiając się, czy zrobiła coś nie tak.
Czy weszła przed kimś innym na przejażdżkę?
Nic.
Na ziemi nie było żadnej kolejki i zdecydowanie nie było wokół nich ludzi.
Ta część wesołego miasteczka była praktycznie pusta, co było dziwne. Wszyscy właściwie zdawali się ją całkowicie omijać, idąc do innych atrakcji. Czy karuzele nie powinny być popularne?
Spojrzała ponownie na przejażdżkę, mrużąc oczy z powodu jasnych świateł, aż mogła wyraźnie widzieć.
Nikogo na niej nie było. Pusta. Dreszcz przebiegł jej po kręgosłupie.
Mężczyzna przechylił głowę w stronę Sary, wydając głośny dźwięk zza maski, zanim oddał kartę, mówiąc im, żeby wsiadły na karuzelę.
Cleo ostrożnie podążyła za Sarą na metalową podłogę i poczuła się niepewnie, gdy grunt poruszył się pod jej stopami, gdy przejażdżka nagle ruszyła.
To było zaskakujące i Cleo wyciągnęła rękę, chwytając jeden z drążków, żeby nie stracić równowagi.
Muzyka zaczęła grać głośno wokół niej, a ona podskoczyła, prawie tracąc równowagę, gdy przejażdżka zaczęła poruszać się powoli w kółko.
„Szybko” - powiedziała Sara, oddalając się od niej. „Wsiądź na konia, zanim wszystkie będą zajęte.”
Zajęte? Na przejażdżce nie było nikogo oprócz nich.
Ktoś zaśmiał się za nią. Zaskoczona, Cleo odwróciła się i zobaczyła parę siedzącą na dwóch metalowych jednorożcach, poruszających się w górę i w dół.
Kobieta wydała z siebie cichy dźwięk, a mężczyzna obok niej pochylił się, namiętnie ją całując.
Szybko przerodziło się to w coś więcej niż tylko szybki pocałunek, a gdy mężczyzna zaczął podciągać koszulkę kobiety, dotykając jej pod nią, Cleo odwróciła wzrok, jej twarz robiąc się gorąca.
Najwyraźniej się myliła - karuzela wcale nie była pusta.
Cleo rozejrzała się ostrożnie, jej oczy robiąc się wielkie, gdy zdała sobie sprawę, że karuzela była w rzeczywistości pełna. Każdy koń miał na sobie kogoś, z wyjątkiem tego tuż obok niej. To nie miało sensu.
Jak mogła nie zauważyć wcześniej tych wszystkich ludzi? Czy to jakiś trick ze światłami?
Kolejny cichy dźwięk dobiegł od pary za nią, a Cleo starała się jak najlepiej ich ignorować, wsiadając na jedynego pustego metalowego konia, zastanawiając się, gdzie podziała się Sara.
Gładki, chłodny metal dotknął jej nóg, i nie mogła powstrzymać dreszczu, siadając na siodle.
Nawet nie zdawała sobie sprawy, jak ciepło było jej między nogami, ale różnica temperatur sprawiła, że zadrżała ponownie, tym razem z zupełnie innego powodu.
Cleo potrząsnęła głową, by oczyścić myśli.
„Co tu się, do licha, dzieje?”
Karuzela zaczęła kręcić się szybciej, koń, na którym siedziała, poruszał się powoli w górę i w dół, gdy muzyka przyspieszyła.
Ludzie śmiali się, niektórzy cicho rozmawiali, a ciche dźwięki, które słyszała wcześniej, wydawały się głośniejsze w atmosferze przejażdżki.
To było prawie jak gdyby byli w swoim własnym małym świecie. Magiczny dywan, pomyślała prawie radośnie.
Spojrzała na krawędź przejażdżki, wstrzymując oddech, gdy zobaczyła zamaskowanego mężczyznę stojącego tam, gdzie go zostawiła, obserwującego ją, gdy poruszała się w górę i w dół, zanim zniknął z pola widzenia, gdy maszyna ruszyła dalej.
Jedno okrążenie na karuzeli i znów go zobaczyła, jej nogi ściskając konia z podniecenia.
Wciąż ją obserwował, i przez krótką chwilę mogłaby przysiąc, że zobaczyła, jak jego oczy błysnęły czerwienią przez otwory w masce, a świat wokół niego stał się ciemniejszy.
Mrugnęła i to zniknęło; to tylko jej wyobraźnia płatała figle. Potem znów zniknął z jej pola widzenia.
Podniecenie wypełniło powietrze wokół niej, i Cleo nie mogła się powstrzymać od reakcji na nie. Koń między jej nogami zaczął drżeć, lekko wibrując, gdy przejażdżka trwała.
Wibracje były na początku krótkie i udało jej się je zignorować, ale gdy maszyna przyspieszyła, stawały się dłuższe, stając się silniejsze za każdym razem, gdy koń opadał.
Każdy impuls wysyłał fale przyjemności prosto do jej wrażliwego miejsca, aż zaczęła drżeć w odpowiedzi.
Co się z nią, do licha, działo?
Pożądanie wypełniło ją, i Cleo próbowała wstać, by uciec, zanim się skompromituje, ale koń podążył za nią w górę, trzymając ją w pułapce, wibrując przy niej przez cały czas.
Kolejne okrążenie i mogłaby przysiąc, że mężczyzna był bliżej niż wcześniej, gdy go mijała. Tak blisko, że mógłby wyciągnąć rękę i jej dotknąć.
Ta myśl sprawiła, że poczuła się jeszcze goręcej, a jej bielizna zrobiła się wilgotna, gdy poruszała się na siodle, uczucia przyjemności przezwyciężając jej samokontrolę.
Co to za karuzela? Na pewno nie była normalna, ale—
Cleo mocno przygryzła wargę, by powstrzymać się od wydania dźwięku, gdy jej ciało napięło się, a palce u stóp podwinęły się w sandałach, gdy poczuła, że jest bliska doznania największej przyjemności od miesięcy.
Westchnęła z ulgą, gdy przejażdżka zaczęła zwalniać, a wibracje pod nią ustały, pozostawiając ją oszołomioną.
Cleo czuła się lekko w głowie, gdy karuzela w końcu się zatrzymała, i była oszołomiona, gdy potknęła się, schodząc z konia.
Sara znów była u jej boku, łapiąc Cleo, zanim upadła.
„Czy to nie jest wspaniałe?” zapytała, pomagając jej zejść z przejażdżki, a jej uśmiech wyglądał bardziej seksualnie, niż Cleo kiedykolwiek widziała.
„Czy to miało być takie?” Cleo machnęła ręką za siebie, wskazując na przejażdżkę, podczas gdy świat nadal wirował wokół niej. Jej twarz zrobiła się czerwona, gdy Sara spojrzała na nią z pytaniem w oczach, czekając, aż powie więcej. „Nieważne.”
Może po prostu naprawdę potrzebowała seksu? Ale mogłaby przysiąc, że coś było dziwnego w tej przejażdżce. Na pewno nie powinna była czuć się w ten sposób.
„Tak się cieszę, że przyszłaś!” Sara szybko przytuliła Cleo, zanim zrobiła krok do tyłu, patrząc na nią z poważnym wyrazem twarzy.
„To będzie noc, której nigdy nie zapomnisz. I chcę, żebyś w pełni się nią cieszyła, dobrze? Nie powstrzymuj się. Ta noc jest dla ciebie.”
„Ta noc jest dla mnie” - powtórzyła Cleo, gdy świat w końcu przestał wirować.
Ale potem zobaczyła wszystko wokół siebie i jej usta otworzyły się ze zdziwienia.















































