Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Kontrakt na miłość Tom 2

Kontrakt na miłość Tom 2

Autorzy
S. S. Sahoo
Lektury
19,3K
Rozdziały
30
Autorzy
S. S. Sahoo
Lektury
19,3K
Rozdziały
30
🤑Miliarderzy💰Miliarderzy💍Zaaranżowane małżeństwo🎭Dramatyczne🏙️Współczesne

Po przeżyciu wstrząsającej katastrofy lotniczej, Xavier i Angela zmagają się z czymś więcej niż tylko fizyczną rekonwalescencją. Amnezja Angeli i nierozwiązane uczucia Xaviera przygotowują grunt pod burzliwą podróż ku ponownemu odkryciu i pojednaniu. Pokonując zawiłości swojego nieudanego małżeństwa, muszą zmierzyć się z dawnymi zdradami, niebezpiecznymi sekretami i nieustępliwym przeciwnikiem. Czy znajdą sposób na odbudowanie swojego związku, czy też cienie przeszłości rozerwą ich na zawsze?

Otwórz oczy

BRAD

Ogień.
Wrak samolotu.
Szczątki.
Nie mogłem oderwać wzroku od ekranu. W końcu znaleźli szczątki samolotu, ale nadal nie było żadnych informacji o ocalałych.
Nie miałem pojęcia, czy mój syn i synowa żyją, czy...
Nie mogłem pozwolić sobie na myślenie o tym. Odmawiałem wypowiedzenia tego słowa na głos. Tego samego słowa, którego ludzie używali, gdy mówili o mojej żonie. Mojej ukochanej Amelii.
Myśl, że oprócz utraty jej, mógłbym stracić jedyną rodzinę, jaka mi pozostała, była zbyt ciężka do zniesienia dla starego człowieka.
Głosy w telewizji nie dawały mi spokoju.
– Właśnie się dowiedzieliśmy. Dotarło do nas, że jest wiele ofiar katastrofy lotniczej nad Karaibami. Nie wiadomo jeszcze, jaki jest los miliardera Xaviera Knighta ani jego żony, Angeli Knight...
Chwyciłem za pilota i wyciszyłem głosy. Patrzenie jak moje życie rozpada się w szwach to jedno, ale musieć tego słuchać?
–To wszystko twoja wina –szepnąłem do siebie przez zaciśnięte zęby. – Gdybyś nie zmusił ich do tego, żeby pojechali na miesiąc miodowy...
Łzy kłuły mnie w powieki. Rzuciłem pilotem o ścianę, rozkoszując się dźwiękiem, gdy pękał, a baterie rozsypały się po podłodze. Dobrze było teraz coś zniszczyć.
Ale w głębi duszy wiedziałem, że ta przyjemność będzie krótkotrwała.
Jak miałem sobie dalej radzić? Jak miałem sobie wybaczyć, jeśli moje najgorsze obawy się spełnią?
Nagle w mojej kieszeni zabrzęczała komórka, a ja pospiesznie ją wyjąłem, drżącymi rękami. Wiedziałem, że za jednym machnięciem moje życie, moja dynastia, moja przyszłość, jaką zawsze sobie wyobrażałam, mogą zostać wymazane.
Ale kiedy otworzyłem wiadomości tekstowe od mojego lojalnego asystenta, Rona,oczy rozszerzyły mi się z niedowierzania.
Ron
Szefie!!!
Ron
Rozmawiałem z haitańskimi władzami.
Ron
Nie uwierzysz.
Brad
Co?
Brad
Na miłość boską, Ron!
Brad
Powiedz mi.
Ron
Oni żyją!!!
Ron
Xavier i Angela
Ron
Oboje żyją.
Ron
Są teraz przewożeni do Miami.
Brad
Wszystko z nimi w porządku?
Ron
Tylko drobne obrażenia. Utrata krwi, odwodnienie.
Ron
Ale wszystko będzie dobrze.
Brad
Jesteś pewny?
Brad
Jesteś absolutnie pewien?
Brad
Nie zniosę kolejnego złamanego serca, Ron.
Brad
Potrzebuję dowodu.
Ron
Wiem, szefie.
Ron
Jestem pewien. Właśnie otrzymałem to zdjęcie
Ron
[załącznik: Episode31_Content2_hands@2x.png]
Te ręce. Obrączka na palcu dziewczyny. Wszędzie rozpoznałbym tę obrączkę. W końcu obrączka Angeli należała kiedyś do mojej Amelii.
To była prawda. Ron miał rację. Oni naprawdę przeżyli.
Ron
To z wnętrza helikoptera.
Ron
Powiedziano im, żeby nie robić zdjęć twarzy, gdyby to wyciekło.
Ron
Ale jestem pewien, że możesz stwierdzić, czy to oni...
Brad
Przygotuj mój samolot, Ron.
Brad
Chcę się z nimi spotkać w Miami.
Ron
Już się robi, szefie!
Szybko chwyciłem swoje rzeczy i pospiesznie wyszedłem z biura, starając się trzymać łzy ulgi na wodzy. Normalnie nigdy nie okazywałbym emocji przy moich pracownikach.
Ale dzisiaj to nie był normalny dzień.
Czułem, że wszyscy mnie obserwują, gdy spieszyłem do windy. Czułem ich litość, troskę, udrękę, ale nie wiedzieli tego, co ja - że Xavier i Angela są bezpieczni.
Nie uwierzę w to, dopóki nie zobaczę ich na własne oczy, ale moje serce mówiło mi, że to prawda.
Amelio, pomyślałem. Będziesz musiała jeszcze trochę poczekać, moja droga. Twój syn i synowa mają jeszcze tyle lat do przeżycia.

XAVIER

Moje powieki sprawiały wrażenie, jakby były zrobione z cementu. Nie było mowy, żeby w najbliższym czasie miały się poruszyć.
Część mnie zdawała sobie sprawę, że w końcu będę musiał otworzyć oczy, ale ciemność była teraz tak bardzo kojąca. Po całym tym ostrym świetle, bezlitosnym słońcu, tym krótkim czasie, który ona i ja dzieliliśmy na wyspie...
Angela.
Teraz sobie przypomniałem. Angela. Jak się mną opiekowała, karmiła mnie, opatrywała moje rany. Dziewczyna, którą ciągle obrażałem, którą nazywałam suką pragnącą tylko pieniędzy, dziewczyna, z którą się ożeniłem.
Moja żona.
Zamrugałem jednym okiem. Potem drugim. Wszystko wokół mnie było zamazane, ale mogłem dostrzec zimną, sterylną scenerię szpitalnej sali.
Przez chwilę chciałem zamknąć oczy i z powrotem pogrążyć się w ciemności - byłem tak cholernie zmęczony - ale potem znów pomyślałem o Angeli.
Musiałem się z nią zobaczyć. Musiałem być pewien, że jej też nic nie jest. Że jest obok mnie, ale kiedy odwróciłem głowę, szpitalne łóżko obok mojego było puste.
Gdzie ona była?!
– Pielęgniarko… – wykrztusiłem. – PIELĘGNIARKO!!!
Moje gardło było kompletnie wyschnięte, jakby ktoś wsypał mi piasek do gardła, ale nic z tego nie miało teraz znaczenia. Musiałem ją znaleźć.
Ciężko zbudowana, marszcząca czoło pielęgniarka weszła do środka z tabletką i zaczęła sprawdzać moje parametry życiowe. Nawet nie spojrzała mi w oczy.
– Gdzie ona jest? – zapytałem.
Ale pielęgniarka albo mnie nie usłyszała, albo miała to gdzieś. Zauważyłem, że miała jedną słuchawkę w uchu, a druga dyndała jej na piersi, grając REM. Kto jeszcze słuchał REM?
– Zadałem ci pytanie – powiedziałem, coraz bardziej zirytowany. – Gdzie ona do cholery jest?!
Pielęgniarka w końcu nawiązała ze mną kontakt wzrokowy i wzruszyła ramionami. Nie mogłem uwierzyć w zuchwałość tej suki. Czułem, jak gniew wzbiera w mojej piersi, rozkwita na szyi, czerwieniąc policzki.
Czy ta gruba szmata ma pojęcie, kogo leczy? Jestem Xavier cholerny Knight. Powinienem mieć dziesięć pielęgniarek na raz!
Najwyraźniej nikt nie przekazał pielęgniarce, jak bardzo jestem ważny, bo zaczęła iść w stronę drzwi.
– HEJ! – krzyknąłem, a ona w końcu się odwróciła. – Moja żona. Angela Knight.
– Co z nią? – zapytała chłodno.
– Czy ona… – zacząłem i przerwałem.
Nagle trudno mi było układać zdania. Emocje, troska, te obce uczucia trzymały mnie w uścisku. Wciąż nie wiedziałem, czy jej się udało.
– Proszę – powiedziałem, choć nie byłem przyzwyczajony do używania tego słowa. – Po prostu mi powiedz. Czy wszystko z nią w porządku?
Coś w oczach pielęgniarki się zmieniło. Może nutka współczucia. Potem skinęła głową. – Jest na końcu korytarza. Proszę się nie martwić.
Potem wyszła, zostawiając mnie samego. Odetchnąłem z ulgą, wdzięczny.
Nie wiedziałem, w którym momencie Angela stała się kimś, kogo przestałem nienawidzić, ale teraz wszystko czułem inaczej.
Sposób, w jaki patrzyła na mnie tymi jasnymi, niebieskimi oczami. Te blond włosy. To idealne ciało schodzące do wody...
Co do diabła?
Czy ja teraz fantazjowałem o Angeli?
Może po prostu doznałem wstrząsu mózgu i musiałem się otrząsnąć. Byliśmy z powrotem w prawdziwym świecie, a to oznaczało, że będziemy musieli kontynuować nasze rutynowe czynności, a ja będę musiał nauczyć się nienawidzić jej od nowa.
Zgadza się?
Jakoś teraz nie byłem tego taki pewien.
***
– Xavier!
Kilka godzin później, drzwi do mojego pokoju szpitalnego otworzyły się i mój ojciec wbiegł do środka. Nigdy nie widziałem go tak... zaniedbanego.
Jego zwykle uczesane włosy sterczały w różnych kierunkach. Jego szyty na miarę garnitur Brioni wyglądał jakby wrzucił go do blendera. Oczy były podpuchnięte i czerwone i w ogóle nie przypominały tych czystych, twardych oczu prezesa, które zawsze szanowałem i których się bałem dorastając.
– Tato? – zapytałem, zaskoczony. – Wyglądasz strasznie. Wszystko w porządku?
– Czy ja...?
Tata potrząsnął głową, chwytając mnie za ramię, uśmiechając się, ale ten uśmiech wyglądał na pełen bólu.
– Myślałem, że cię straciłem, Xavier. Myślałem...
– Hej, wszystko w porządku, staruszku – powiedziałem, czując się lekko nieswojo.
Nie lubiłem patrzeć, jak ktoś tak potężny pada na kolana. Tylko raz w swoim życiu widziałem, jak mój ojciec zachowywał się w ten sposób. To było wtedy, gdy umarła mama.
– Xavier – powiedział, zajmując miejsce obok mojego łóżka, z załzawionymi oczami. – Kiedy nadeszły wiadomości, powiedzieli, że są ofiary śmiertelne i...
– Kto? – zapytałem, nagle spięty. – Kto zginął w samolocie?
Mój ojciec spojrzał w bok, zasmucony. – Pilot, Jim.
Kurwa. Znałem Jima prawie całe moje życie. Latał z moim ojcem i mną dookoła świata więcej razy, niż mogłem zliczyć.
– Wow – powiedziałem, zaskoczony tym, jak bardzo czułem się załamany. – Czy ktoś rozmawiał z jego rodziną?
Mój ojciec przytaknął uroczyście. – Już wyciągnęliśmy rękę i zaoferowaliśmy hojne odszkodowanie, nie żeby cokolwiek mogło go zastąpić.
– To dobrze – powiedziałem, ale nie czułem by tak było. To w ogóle nie brzmiało dobrze.
– Jestem po prostu tak bardzo wdzięczny, synu – powiedział ponownie mój ojciec. – Po twojej matce, myśl o możliwości utraty ciebie... nie mogłem tego znieść.
Ogrom tego, co przeżył, bezsenne noce, przerażenie i ból serca, w końcu do mnie dotarło. Mimo, że Angeli i mnie było źle na wyspie, przynajmniej byliśmy razem.
Nie było żadnej szarej strefy. Albo przeżyjemy, albo zginiemy, ale dla mojego ojca każda sekunda, która mijała bez wiedzy, co się z nami stało, musiała być cholerną agonią.
Wziąłem go w końcu za rękę, choć dziwnie było mi okazywać tak wiele uczucia.
– Nic mi nie jest, tato. Wszystko w porządku.
Przytaknął, ocierając łzę. Potem rozejrzał się dookoła, marszcząc czoło. – Gdzie jest Angela?
***
Kiedy pielęgniarka, postawa równie jędzowata jak zawsze, w końcu zgodziła się pozwolić mi opuścić pokój wraz z ojcem i odwiedzić Angelę, poszliśmy powoli do jej pokoju.
Rany na moich ramionach wciąż bolały i musiałem uważać, żeby nie nadwyrężyć ciała. Ojciec delikatnie przycisnął rękę do moich pleców i otwierając drzwi, wprowadził mnie do pokoju.
Była tam. Cicha i nieruchoma jak Śpiąca Królewna.
Moja żona.
Angela Knight.
Dziwna dziewczyna, którą zawsze uważałem za diabła, a która w rzeczywistości była aniołem w przebraniu. Mój ojciec potrząsnął głową, patrząc na nią.
– Ona jest taka piękna i czysta, Xavier – powiedział. – Nie tylko jej wygląd. Jej dusza. Nie widzisz tego?
Nigdy tak naprawdę nie byłem w stanie zrozumieć, co mój ojciec widział w Angeli, aż do teraz. Patrząc jak leży, jak jej klatka piersiowa unosi się i opada, jak ma zamknięte oczy... doznałem dziwnego uczucia, które ogarnęło mnie całego.
Na początku myślałem, że gdy wrócimy do prawdziwego świata, wszystko powróci do normy. Ale teraz, kiedy na nią patrzyłem, zdałem sobie sprawę, że to niemożliwe.
To, co dzieliliśmy na wyspie było tak pierwotne, tak surowe, tak prawdziwe i nie było już odwrotu.
– Wiem, co masz na myśli, tato – przyznałem. – Nie sądzę, że przeżyłbym bez niej…
– Uratowała cię?
W więcej niż jeden sposób, pomyślałem. Zamiast tego, po prostu skinąłem głową. Potem powoli zbliżyłem się do jej łóżka i usiadłem obok, chwytając ją za zimną dłoń.
Kiedy się obudzi? I co pomyśli, patrząc teraz na mnie?
Czy Angela uzna mnie za potwora za te wszystkie okropne sposoby, w jakie ją traktowałem? A może zobaczy we mnie kogoś innego?
Jako człowieka, którym naprawdę byłem pod tą stwardniałą skórą.
– Obudź się, Angelo – błagałem ją. – Otwórz oczy.
Ale pozostały zamknięte. Przez sekundę przeszła mi przez głowę najgłupsza myśl na świecie. Że może będę musiał ją pocałować, aby przywrócić ją do życia. Jak w tej głupiej, pieprzonej bajce.
Taa. Definitywnie mam wstrząs mózgu.
Sięgnąłem w dół i delikatnie ścisnąłem jej dłoń. Wyglądała tak delikatnie. Krucho.
Zaczęła się poruszać pod wpływem mojego dotyku, a moje serce podskoczyło w piersi.
Otworzyła oczy, te jasnoniebieskie tęczówki wpatrywały się prosto w moje.
– Obudziłaś się – powiedziałem, mój głos był łagodny.
Angela rozejrzała się dookoła, a ja widziałem, że jest zdezorientowana.
– Jesteś teraz bezpieczna – zapewniłem ją.
– Gdzie ja jestem? – zapytała, jej głos drżał.
Coś w jej głosie sprawiło, że zacząłem się martwić. Brzmiała na przerażoną.
– Angelo, jesteśmy w szpitalu. Wszystko jest w porządku.
Spojrzała w dół i zobaczyła swoją dłoń tkwiącą w mojej. Wyrwała rękę z mojego uścisku i przytuliła ją do swojej klatki piersiowej, próbując odchylić się jak najdalej ode mnie.
– Angela...? – mogłem teraz stwierdzić, że działo się coś złego.
Ale to, co powiedziała potem – na to nie byłem przygotowany.
– Kim… – wzięła głęboki oddech, próbując się uspokoić. – Kim jesteś?

Odkryj Galateę

Po sąsiedzku 1: Sąsiedzka przysługaPrzygoda na jedną nocCienie ognia: opowieść KiryAlfa i Doe Bonus: Świąteczny pocałunekKlątwa Tenebris

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Przeczytanw

by Kawulanka

liczba książek: 6

Lista 2

by Amela

liczba książek: 13

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Magdalena

by Sloneczko97

liczba książek: 68

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Hot

by goshka

liczba książek: 135

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 174

NIE przeczytane...

by Izabela28

liczba książek: 46

Do zakonczenia

by Agnieszka

liczba książek: 56

Books read and loved 2

by Lau reads n reads

liczba książek: 226

Finished books Library 2

by Donna Cravens Cooper

liczba książek: 475

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359

Good book but 1/2 spicy 🌶️🌶️

by Chicken Momma

liczba książek: 36