Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Kontrakt na miłość Tom 5

Kontrakt na miłość Tom 5

Autorzy
S. S. Sahoo
Lektury
15,5K
Rozdziały
30
Autorzy
S. S. Sahoo
Lektury
15,5K
Rozdziały
30
👩🏻‍🍼Matki🏙️Współczesne👯Bliźniaki

Życie Angeli i Xaviera wywraca się do góry nogami, gdy Angela odkrywa, że ​​jest w ciąży, podczas gdy Xavier pogrąża się w kryzysie po utracie stanowiska prezesa. Podczas gdy Angela zmaga się z ciążą, a Xavier walczy ze swoimi demonami, ich związek zostaje wystawiony na ciężką próbę. Z pomocą przyjaciół, terapii i nowego przedsięwzięcia w zakresie destylacji whisky, starają się odbudować swoje życie i przygotować na przyjście na świat bliźniąt. Czy odnajdą odkupienie i szczęście, czy też błędy z przeszłości będą ciążyć nad ich przyszłością?

Rozdźwięk między nami

ANGELA

– Nie ruszaj się, dobrze? Poczujesz tylko lekkie ukłucie.
Przytaknęłam i usztywniłam się, zaciskając oczy. Nie mogłam na to patrzeć. Igła wbijała się we mnie, a to okropne uczucie ściągniętej krwi pełzło w górę mojego ramienia i do podstawy mojej czaszki.
– Ok, już zrobione.
Westchnęłam z ulgą.
Nienawidziłam igieł.
Otworzyłam oczy i wpatrywałam się w zielone oczy doktora Carmichaela. Uśmiechnął się do mnie zachęcająco, przyklejając wacik do mojego ramienia. Patrząc na niego teraz, przypomniałam sobie słowa Em, zanim zostawiłam ją w poczekalni.
Doktor Carmichael nieźle wygląda szepnęła złośliwie. Postaraj się pamiętać, że jesteś mężatką.
Zaśmiała się, gdy przewróciłam oczami, ale miała rację.
Dr Leonard Carmichael był lekarzem prenatalnym Em, więc poleciła mi go z entuzjazmem. Był też bardzo przystojny.
Był bardzo młody jak na lekarza, miał zaczesane do tyłu blond włosy i olśniewający uśmiech. Miał dobrze zarysowaną linię szczęki, i mogłam stwierdzić, że ma atletyczną budowę ciała nawet przez jego lekarski kitel.
Mimo, że przyjemnie było na niego patrzeć, nic do niego nie czułam. Byłam żoną najwspanialszego człowieka na tej planecie, nawet jeśli przechodził teraz ciężkie chwile.
Xavier...
– Jestem zaskoczony, że twojego męża nie ma tutaj z tobą, Angelo.
Zostałam wyrwana z moich myśli, zaskoczona niesamowitym zbiegiem okoliczności w wypowiedzi doktora Carmichaela. Uśmiechnął się ponownie, rzucając uważne spojrzenie na obrączkę na moim palcu.
– Zazwyczaj przyszli rodzice pojawiają się u mnie razem
– Bardzo chciałby tu być – powiedziałam szybko, chcąc bronić Xaviera. – Ostatnio jest po prostu bardzo zajęty.
Zresztą przyszedłby, gdyby wiedział, że jesteś w ciąży, skarciłam siebie. On nawet nie wie, że możesz być w ciąży...
Doktor Carmichael położył delikatną dłoń na moim ramieniu. – Jestem pewien, że tak właśnie jest – powiedział. – Nie miałem zamiaru niczego sugerować.
Wstał, zabierając moją próbkę krwi.
– Przejdę to teraz do laboratorium. Będziemy mieli wyniki za kilka godzin.
– Dzięki, doktorze – powiedziałam.
– Mów mi Leo – błysnął uśmiechem w moją stronę.
Odwzajemniłam uśmiech. Był naprawdę przyjazny.
– Dzięki, Leo.
Mogłam zrozumieć, dlaczego Em go poleciła. Wyglądał na opanowanego i godnego zaufania. Cieszyła mnie myśl o posiadaniu go jako lekarza, który pomoże mi przez moją potencjalną ciążę.
***
Weszłam z powrotem do poczekalni, aby znaleźć Em, która uniosła brwi patrząc w moją stronę.
– I co? – zapytała.
– Będziemy wiedzieć na pewno w ciągu kilku godzin, więc możemy udać się do domu – odparłam. – zadzwonią do mnie z wynikami.
– To wiem – naciskała Em. – Mówię o lekarzu! Czyż nie jest gorący?
Przewróciłam oczami, śmiejąc się z jej słów.
– Czy wiesz, że też jesteś zamężna. Na dodatek jesteś żoną mego brata!
– To nie znaczy, że nie mogę patrzeć – powiedziała, kręcąc nosem.
Wyszłyśmy na zewnątrz kliniki w New Jersey, stary pickup mojego taty czekał na nas na parkingu. Nie mogłam ryzykować, że pojadę do szpitala na Manhattanie. To byłoby fiasko, gdyby prasa dowiedziała się, że mogę być w ciąży.
Nie mogłam też zadzwonić do Marco z prośbą o podwiezienie. Knight w beemce rzucałby się za bardzo w oczy.
Więc pożyczyłam ciężarówkę mojego ojca. Nie mogła rozpędzić się powyżej 45 mil na godzinę, a jej silnik kaszlał i charczał jak umierające zwierzę, ale i tak mogła nas przewieźć z punktu A do punktu B.
W dziwny sposób, jazda starym pickupem była uspokajająca. Coś w tym rozwalonym radiu, braku klimatyzacji i ręcznych, opuszczanych oknach poprawiło mi humor.
Em wsunęła się na siedzenie obok mnie i ruszyłyśmy w drogę powrotną do domu taty.
– Więc, masz zamiar w końcu powiedzieć wszystkim, jeśli jest to oficjalne? – zapytała Em.
Chwyciłam kierownicę trochę mocniej.
– Powinnam
– Angie, to jest popaprane – czułam, jak Em marszczy się na mnie, ale trzymałam oczy utkwione w drodze. – Cieszę się, że mi powiedziałaś, ale nie powinnaś trzymać tego w tajemnicy. Nie przed Kenem, a zwłaszcza przed Xavierem.
Krew popędziła do mojej twarzy, moje policzki stały się jasnoczerwone.
– Wiem, Em, ale po prostu potrzebuję trochę czasu, aby uporządkować swoje życie, zanim powiem tacie. A Xavier nie czuł się ostatnio zbyt dobrze…
Em parsknęła.
– Jasne, to do bani, że Xavier stracił pracę, ale musi się pozbierać. To znaczy, wy i tak jesteście wciąż obrzydliwie bogaci
– To nie jest takie proste – powiedziałam. – Nigdy nie chodziło o pieniądze.
To była prawda. Tytuł Xaviera jako dyrektora generalnego znaczył dla niego o wiele więcej niż wypłata. To było tak, jakby stracił część siebie, kiedy pozbawiono go tego stanowiska. Minął miesiąc i ciężko byłoby mi powiedzieć, że radził sobie lepiej...
– Dobra, nieważne – odparła Em. – Ale prawdopodobnie wkrótce zostanie ojcem. Jasne, czekamy teraz na oficjalne wyniki, ale obie wiemy, że jesteś w ciąży.
Przytaknęłam. Czułam to w moich kościach - to małe życie wewnątrz mnie.
– Musi dojść do siebie, Angie. Nie tylko dla twojego dobra lub jego, ale dla dziecka.
Westchnęłam, czując węzeł w mojej piersi.
Em miała rację, oczywiście.
Xavier był miłością mojego życia, i ojcem naszych przyszłych dzieci. Ale w tej chwili nie był w stanie być ojcem. Ledwo mógł zadbać o siebie.
– Poprawi mu się– powiedziałam.
Wyobraziłam sobie nasz penthouse. Ostatnio było w nim głównie ciemno i pusto. Wątpiłam, żeby Xavier był w domu. Pewnie był gdzieś w mieście, zapijając smutki. Serce mnie bolało.
Moja ręka powędrowała w dół, na brzuch.
– Będzie lepiej – powtarzałam.
Musiało być. Prawda?

XAVIER

Spojrzałem na pustą szklankę po whiskey. Jak to się stało, że jest już pusta? Przecież dopiero co ją zamówiłem. Uderzyłem knykciami o drewniany bar, a barman o surowym wyglądzie spojrzał na mnie.
– Jeszcze jedna – mruknąłem.
Mężczyzna sięgnął pod bar i chwycił nieoznakowaną butelkę, nalewając powoli bursztynową ciecz do mojej szklanki. Płyn chlupotał w mojej szklance, część rozlała się na blat. Przycisnąłem palec do ciemniejącego drewna, zlizując z niego odrobinę whisky.
– Ani kropla się nie zmarnowała – mruknąłem.
Rozejrzałem się po podłym barze.
Był w większości pusty, co było dobre, bo w lokalu było cholernie ciasno. Był tylko jeden lub dwóch żałośnie wyglądających drani, którzy trzymali się w przeciwległych kątach, wpatrując się w swoje drinki.
Pojedyncza migocząca żarówka oświetlała to miejsce. Poszarpane drewniane stoły otoczone były kanciastymi stołkami barowymi, które wyglądały jak wyciągnięte z wysypiska śmieci.
Podłogi były lepkie, a na ścianach było tyle markerowego graffiti, że nie mogłem rozpoznać ich oryginalnego koloru.
Znalazłem prawdziwą spelunkę.
Idealnie.
Żaden cholerny reporter nie znalazłby mnie w tym miejscu.
Ostatnio znów trafiłem na pierwsze strony gazet.
Knight Enterprises bez Knighta!
Błąd miliardera kosztował go firmę!
Xavier Knight - Upadek z piedestału.
Wypiłem drinka za jednym zamachem, mając nadzieję, że whisky ugasi gniewny ogień płonący w moim żołądku. Zanim zdążyłem zażądać kolejnego drinka, barman już napełniał moja szklankę.
Dobry człowiek.
Mam dla was kolejny nagłówek, pomyślałem sobie.
Podniosłem środkowy palec w powietrze do nikogo i do wszystkich.
– Też się pieprz, kolego.
Odwróciłem się i zobaczyłem jednego z klientów, który patrzył na mnie, z piwem ściekającym z jego zgarbionej brody. Miał bystre oczy i haczykowaty nos, który wyglądał, jakby był złamany o wiele za dużo razy.
– Co, chcesz wyjść? – jego głos brzmiał jakby połknął popielniczkę. Odwrócił się do mnie, a jego szczerbaty uśmieszek wyłaniał się z plątaniny włosów na twarzy.
– Daj spokój – wtrącił się barman, brzmiące na absolutnie znudzonego. Musiał być do tego przyzwyczajony. Rozejrzałem się po sali. Mała bójka nie pogorszyłaby stanu tego miejsca.
Odwróciłem się z powrotem do mojego drinka, ignorując tego bezdomnego Popeye'a.
– Tak, tak myślałem – warknął drań.
Znowu wypiłem swojego drinka, patrząc jak barman automatycznie go napełnia.
Jak, do cholery, tu trafiłem?
Pytanie retoryczne, rzecz jasna.
Wiedziałem, dlaczego tu jestem.
Wyrzucono mnie z mojej własnej, pieprzonej firmy.
Straciłem swoje "prawo z urodzenia”.
Minął już miesiąc. Przez pierwszy tydzień siedziałem w swoim apartamencie, zamknięty i użalałem się nad sobą jak głupek. Zostałem w domu, podczas gdy Angela wychodziła, planując następne wydarzenie.
Angela pracowała, a ja zostałem w domu.
Bez pracy.
Bezużyteczny.
Nie mogłem tego znieść. Jak mogłem tak po prostu siedzieć? Jak bardzo byłem żałosny jako mąż?
Jako mężczyzna?
Nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Pompowałem na siłowni, biegałem w maratonach po mieście, ale nic nie pomagało.
Byłem po prostu tak cholernie wściekły.
Więc, piłem.
Nie czułem złości, kiedy piłem.
Nie czułem nic.
Zatapiałem się w alkoholu, aż mój umysł stawał się pusty, aż ucichły wściekłe głosy w mojej głowie.
Znalazłem spokój i ciszę, nawet jeśli było to w takim śmietniku, jakim był ten bar.
Mój telefon zawibrował w kieszeni. Nie musiałem na niego patrzeć, żeby wiedzieć, kto dzwoni.
Angela.
Na samą myśl o jej imieniu ból wbił się w moje serce jak nóż. Pewnie się martwiła.
Nie zasługujesz na nią.
Podniosłem się na nogi, rzucając zwitek banknotów na ladę.
– Zatrzymaj resztę – mruknąłem.
Kopniakiem otworzyłem drzwi, zardzewiałe zawiasy jęknęły w proteście, potknąłem się, wychodząc na zimne, nocne powietrze. Spojrzałem w lewo i prawo, mój umysł był we mgle.
Kurwa, w która stronę do domu?
Potknąłem się zerkając niedowidzącym wzrokiem przez ulicę, kiedy mój telefon znów zawibrował. Przeczytałem tekst od Angeli, cztery małe słowa, które wpędziły mnie w spiralę poczucia winy:
Musimy porozmawiać.

Odkryj Galateę

Nie uciekajWychowana przez wampiry 2: Ziarno, które siejemyThe Secret Series Tom 1: Sekretny kochanekCień smokaNiewidzialna dziewczyna

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Przeczytanw

by Kawulanka

liczba książek: 6

Magdalena

by Sloneczko97

liczba książek: 68

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Lista 2

by Amela

liczba książek: 13

Hot

by goshka

liczba książek: 135

Do zakonczenia

by Agnieszka

liczba książek: 56

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 174

NIE przeczytane...

by Izabela28

liczba książek: 46

Fajne, ale na raz

by Panna Anna

liczba książek: 28

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359

Chętnie wrócę

by Panna Anna

liczba książek: 53

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73