
Królewskie Dziedzictwo: Królowa Fae
Autorzy
Emily Goulden
Lektury
27,6K
Rozdziały
13
Rozdział 1
Księga 8: Królowa Fae
„Lili, może wyjaśnisz, dlaczego w moim domu szaleje tornado?” — westchnął wujek Bayu. Skrzyżował ramiona na szerokiej piersi.
„Nie mam pojęcia, o czym mówisz” — odparła Lili, wzruszając obojętnie ramionami. Wsunęła ręce do tylnych kieszeni dżinsów.
„Lili...” — Wujek Bayu pokręcił głową.
Lili głośno westchnęła i mrugnęła. Mgła znikła z jej oczu, a wiatry zaczęły cichać. Meble, wazony i drobne przedmioty z hukiem pospadały na marmurową podłogę.
„Myślałem, że rozmawialiśmy o kontrolowaniu się” — powiedział wujek Bayu. Ciężkim krokiem przeszedł przez salę tronową i stanął przed swoją siedemnastoletnią siostrzenicą.
„Miałam pełną kontrolę, wujku Bayu. Po prostu sama zdecydowałam, że zrobię tornado w sali tronowej” — odparła Lili z figlarnym uśmiechem.
„Oczywiście. A czemu nie? Cała matka” — mruknął wujek Bayu, kręcąc głową, choć nie potrafił powstrzymać figlarnego uśmiechu, który pojawił się na jego twarzy.
Lili Oxford miała siedemnaście lat. Była córką Marigold i Finna Oxfordów. Kiedyś byli alfą i luną Stada Srebrnego Księżyca. Dawno temu Marigold była księżniczką nimfy, którą wysłano na wygnanie. Ale teraz jej brat, król Bayu, wyznaczył jej córkę na swoją następczynię.
Bayu nie miał własnych dzieci i nigdy nie znalazł swojego partnera. Został zmuszony do przejęcia tronu królestwa nimf po swoim najstarszym bracie, Solarisie, gdy ten zginął, broniąc wilkołaków przed okrutną radą.
Gdy Lili skończyła szesnaście lat, przeprowadziła się do królestwa nimf na stałe. Wcześniej spędzała tam całe miesiące przez całe swoje dzieciństwo. Jej starsze bliźniaki, Lexi i Levi, zostali nowymi współalfami Stada Srebrnego Księżyca. Lili wyjechała, żeby trenować z wujkiem. Musiała nauczyć się kontrolować swoje moce i przygotować do objęcia tronu jako królowa nimf.
Lili odziedziczyła po matce siłę i cały jej upór, ale żadnej kontroli. Była wolnym duchem, który ledwo panował nad swoimi mocami wietrznej nimfy.
Na szczęście dla niej Bayu miał wieloletnie doświadczenie w kontrolowaniu żywiołu wiatru. Był gotów nauczyć siostrzenicę wszystkiego, co wiedział, zanim przekaże jej tron.
„Potrzebujesz czegoś?” — zapytała Lili.
„Musisz posprzątać ten bałagan, a potem się przebrać. Przywódcy z dziewięciu wiosek niedługo tu będą” — powiedział wujek Bayu, spoglądając na Lili ostrzegawczo.
„Tak, wujku Bayu” — westchnęła cicho Lili. Wiedziała, że tej bitwy nie wygra.
Dziewięć wiosek tworzyło królestwo nimf. Kierowało nimi dziewięciu wybranych urzędników, nad którymi czuwała rodzina królewska. Raz na trzy miesiące wszyscy przywódcy przybywali do pałacu, żeby opowiedzieć królowi o sukcesach i potrzebach swoich wiosek.
Te kolacje były najgorszą częścią życia Lili. Nienawidziła ich. Przywódcy to głównie starzy mężczyźni albo ich młodzi męscy spadkobiercy, którzy byli głupi i uparci.
To był męski klub i wszyscy o tym wiedzieli. Lili była zdecydowana to zmienić.
Szybko posprzątała salę tronową, a potem pobiegła przez wystawny zamek. Wbiegła po ogromnych marmurowych schodach, pokonując stopnie po dwa naraz, gdy wiły się w górę na drugie, a potem trzecie piętro zamku.
Szybko przemknęła długim korytarzem. Był ozdobiony starymi goblinami i wytwornym chodnikiem, który pokrywał stare drewniane podłogi.
Na końcu korytarza znajdowały się łukowate drewniane drzwi z mosiężną klamką. Pociągnęła za klamkę, a drzwi otworzyły się ze skrzypieniem. W środku były spiralne schody.
Metalowe schody oświetlały tylko delikatne płomienie pochodni na starej brukowanej ścianie. Wieża była częścią starego zamku. Została zbudowana na długo przed tym, jak pałac został odnowiony marmurowymi podłogami, szklanymi sufitami i złotymi detalami.
Oryginalna, stara konstrukcja sprawiała, że wieża była ciemna i chłodna. Ale to było ulubione miejsce Lili w całym zamku. Dlatego jej pokój znajdował się na samej górze.
Spiralne schody wiły się wokół wieży kilka razy, zanim zatrzymały się przy kolejnych łukowatych drewnianych drzwiach. Lili pchnęła je i ukazał się duży, otwarty pokój.
Podłoga z kamienia rzecznego była pokryta nakładającymi się na siebie perskimi dywanami w jaskrawych fioletach i różach oraz ciepłych błękitach i zieleniach. Gobeliny w tych samych kolorach zwisały z piętnastometrowych sufitów.
Okna, które zaczynały się na podłodze i sięgały aż do sufitu, wpuszczały do jej pokoju całe popołudniowe słońce. Okna były łukowate u góry, w kształcie półksiężyca.
Łóżko king-size z baldachimem stało pośrodku pokoju. Przezroczyste zasłony ukrywały ciemnorózową kołdrę i poszewki na poduszki. W całym pokoju stały duże, ciemne meble. Wszędzie walały się też poduszki, koce i książki — na podłodze, wyściełanych siedziskach przy oknach i na kanapce stojącej w rogu.
Obok łóżka były dwoje drzwi. Prowadziły do łazienki i garderoby.
Lili najpierw weszła do łazienki, żeby wziąć prysznic. Potem usiadła na różowym, wyściełanym siedzeniu przed dużym lustrem toaletki i zaczęła przeczesywać palcami włosy.
W ciągu kilku sekund z jej dłoni zaczęło wiać ciepłe powietrze. Wysuszyło jej włosy, które były tak ciemnobrązowe, że niemal czarne. Jej oczy, błękitne jak ocean, wyróżniały się na tle ciemnych rysów i ciepłej, bogatej brązowej skóry.
Rozczesała włosy i pozwoliła im swobodnie opaść na ramiona. Potem wstała i poszła do garderoby. Ubrała się w spodnie i jasnoniebieską bluzkę. Narzuciła na wierzch szarą marynarkę.
Usiadła na bordowym pufie pośrodku garderoby. Wsunęła stopy w maleńkie, niewidoczne skarpetki, a potem włożyła niebieskie baleriny.
Lili postanowiła nie nosić zbyt często sukienek ani spódnic. To bardzo denerwowało Starszych nimf i przywódców wiosek. Gdy oni zaczną przychodzić na spotkania w sukienkach i na wysokich obcasach, wtedy ona też to zrobi. Do tego czasu będzie nosić te same spodnie i płaskie buty, które oni mieli przywilej nosić.
Miała szczęście, że wujek Bayu był tak wyrozumiały dla jej nowoczesnych poglądów i feministycznych idei, które próbowała wprowadzić do królestwa. Bez jego wsparcia nie mieszkałaby w zamku. Z pewnością nie byłaby następną królową nimf.
Ktoś zapukał do drzwi jej sypialni, a potem wszedł, nie czekając na odpowiedź Lili. Lili westchnęła. Już wiedziała, kto to był.
„Jesteś już prawie gotowa?” — rozdrażniony głos zawołał do pokoju.
Lili wyszła z garderoby i spojrzała gniewnie na Gertrude, swoją pokojówkę. Lili nie chciała pokojówki tak samo, jak Gertrude nie chciała być jej pokojówką. Ale wujek Bayu nalegał.
Gertrude była młodą damą, gdy babcia Lili była królową. Choć nie wyglądała na więcej niż trzydzieści czy czterdzieści lat, miała ponad sto lat. Była jedną z pierwszych, które poszły za Solarisem i Bayu, gdy zdecydowali się przejąć królestwo od swojego ojca.
„Jestem już gotowa, Gertie” — odparła Lili z figlarnym uśmiechem. Wiedziała, jak bardzo Gertrude nienawidzi tego przezwiska.
Gertrude zacisnęła usta, ale nie zadała sobie trudu, żeby odpowiedzieć. Po prostu otworzyła drzwi i wskazała na schody.
Lili miała nadzieję, że przeprowadzając się do najwyższej, najbardziej prywatnej części zamku, ludzie zostawią ją w spokoju. Nie pomyślała o tym, że moc Gertrude polegała na znikaniu i pojawianiu się wszędzie, gdzie mogła sobie wyobrazić.
Więc w rzeczywistości schody stały się karą dla Lili, a nie dla Gertrude.
Lili schodziła po schodach powoli, wlokąc nogi i idąc niechętnie w stronę jadalni. Gertrude przez cały czas zerkała na Lili przez ramię, próbując ją pogonić.
Przeszły przez zamek, aż podwójne drzwi jadalni stanęły wysoko nad nimi. Gertrude skinęła głową strażnikom. Każdy chwycił jedną z mosiężnych klamek i pchnął drzwi.
Lili weszła pierwsza przez próg, a Gertrude szła kilka kroków za nią. Stół, przy którym mogło zasiąść trzydzieści osób lub więcej, był już pełny, gdy Lili przybyła.
Dźwięk krzeseł przesuwanych po marmurowej podłodze odbił się echem od ścian, gdy wszyscy wstali, żeby uczcić przybycie księżniczki nimfy.
„Cieszę się, że mogłaś do nas dołączyć, księżniczko Lili” — powiedział wujek Bayu, uśmiechając się figlarnie do siostrzenicy. Doskonale wiedział, że celowo się spóźniła.
„Dziękuję” — odparła Lili, zacisnęła usta w sztywnym uśmiechu i zajęła miejsce obok wujka.
Wszyscy inni usiedli z powrotem, a sala wypełniła się obsługą. Tace z jedzeniem i dzbany z napojami unosiły się po pokoju dzięki magii nimf. Kelnerzy i kelnerki wlatywali, jakby płynęli na puszystej chmurze przemierzającej niebo.
Gdy tace osiadły na stole, obsługa podała wszystkim gościom jedzenie. Tak jak ją nauczono, podniosła odpowiedni złoty widelczyk do sałatki i wbiła go ze złością w sałatę, jakby obwiniała ją za to, że musi przesiedzieć ten posiłek.
Gdy urzędnicy przy stole zaczęli omawiać nudne szczegóły swoich wiosek, Lili przestała słuchać. Przyglądała się wytwornej sałatce, która pokrywała biały porcelanowy talerz przed nią.
Nagle pojedyncza róża przeleciała obok jej głowy i spadła na jej kolana. Lili sapnęła i upuściła widelec. Uderzył o talerz z głośnym brzękiem, ale nikt nawet na nią nie spojrzał.
Rozejrzała się. Jej wzrok zatrzymał się na jedynej osobie w pokoju, która faktycznie zwracała na nią uwagę.













































