
Chatka, ucieczka z miasta
Autorzy
Lexi Martin
Lektury
113K
Rozdziały
5
Telefon od prawnika
Był chłodny październikowy dzień w mieście. Idąc chodnikiem, widziałam kilka liści poruszających się po ziemi na wietrze. Pora roku zaczynała się zmieniać i byłam gotowa na jesień.
Ulice tętniły życiem – żółte taksówki, wózki z jedzeniem i wszyscy rozmawiający przez telefony. Musiałam szybko się poruszać, żeby uniknąć zderzenia z małym dzieciakiem na hulajnodze, który o mało nie sprawił, że upuściłam teczkę z dokumentami na ziemię. To byłoby kilka dni pracy do stracenia. Ale wciąż cieszyłam się codziennym zgiełkiem Nowego Jorku.
I kochałam większość moich współpracowników. Właśnie spotykałam się z moją ulubioną.
„Leah, jestem tuż za tobą. Zwolnij” – zawołałam. Umówiłyśmy się na kawę za rogiem od pracy, żeby porozmawiać.
Zatrzymała się i odwróciła, żeby mnie mocno przytulić.
„Brooke, wyglądasz pięknie. Jak się masz? Gotowa pogadać?” – Podekscytowanie w jej głosie natychmiast mnie obudziło. Obie pracowałyśmy nad różnymi projektami i od tygodni nie miałyśmy czasu, żeby spędzić ze sobą chwilę.
„Dobrze mi było, zmęczona, wiesz. Zajęta, za dużo pracy, jak zwykle. Wejdźmy do środka i pogadajmy.”
Leah otworzyła drzwi kawiarni i weszłyśmy, dołączając do kolejki klientów.
Zmęczona to było za słabe słowo. Byłam wykończona. Ciężko pracowałam przez całe lato, tyle nadgodzin i długich nocy. Próbowałam awansować w pracy, ale nigdy nie czułam, że gdziekolwiek dochodzę.
Czasami zastanawiałam się, czy cały ten czas spędzony na uszczęśliwianiu innych był tego wart. Czy w ogóle było dla mnie miejsce na awans w mojej pracy, czy może mnie zwolnią i wezmą kogoś dwa lata młodszego, komu będą mogli płacić mniej? Czy w ogóle zauważali, że się staram?
Utknęłam w tej biurowej robocie kilka lat temu. Minęło już kilka lat od ukończenia studiów i próbowałam odnaleźć swoją drogę. Po dwóch nieudanych pomysłach na biznes musiałam poważnie zająć się zarabianiem pieniędzy.
Miałam szczęście, że mogłam wykorzystać swój dyplom i dostałam pracę jako account executive w dużej firmie public relations w centrum miasta. Nie pracowałam z żadnymi słynnymi celebrytami, ale współpracowałam z firmami z listy Fortune 500.
Przytrzymała mi drzwi. Uwielbiałam tę kawiarnię. Kiedy weszłam, zapach palonych ziaren kawy natychmiast wywołał uśmiech na mojej twarzy.
To było nasze ulubione miejsce od lat, żeby odpocząć. Miało tę przytulną atmosferę, jak w domu, z prawdziwym ogniem trzaskającym i strzelającym w dużym kamiennym kominku oraz ciepłymi żarówkami w starym stylu zwisającymi z sufitu.
Stare drewno stodoły na ścianach przypominało mi lata, które spędzałam w domku mojej ciotki w północnej części stanu Nowy Jork. Tęskniłam za ciocią Maggie.
„Czego się państwo napiją?” – zapytał pracownik przy kasie.
Moja przyjaciółka odezwała się przede mną. „Poprosimy dwie mocha z bitą śmietaną, i ja płacę za obie.”
„Dzięki, kochana, jesteś taka słodka. Następnym razem ja stawiam.” – Podczas gdy płaciła, poszłam znaleźć nam stolik w rogu, gdzie mogłyśmy zostać na dłużej.
Zawsze tu odpoczywałyśmy po pracy i rozmawiałyśmy o dziewczynach z naszego działu, których nie lubiłyśmy. Byłam podekscytowana, żeby usłyszeć jej nowiny. Zanim się zorientowałam, Leah stawiała nasze kubki na stole i siadała w swoim wygodnym fotelu.
Odezwała się pierwsza. „Więc wasza grupa skończyła projekt? Słyszałam, że Kathy wszystko spowalniała i prawie nie zdążyliście na czas.”
„Tak, ale ledwo. Nie znoszę, kiedy wrzucają mnie do projektu z nią. Kradnie wszystkim pomysły, narzeka i jest taka chaotyczna. Powiedziałam Markowi, że jeśli jeszcze raz wsadzi mnie do jej grupy, to się zwolnię.”
„Powiedziałaś to?” – zapytała ze zdziwieniem. „Zostawisz mnie?”
„Powiedziałam, ale nie odeszłabym. Za ciężko tam pracowałam, żeby teraz odchodzić. Po prostu czasami się tak wkurzam. Ta codzienna praca zaczyna mnie dobijać. Czuję, że wszystko pędzi tak szybko, a ja nie mogę się zatrzymać i niczym nacieszyć. Czasami po prostu chcę trochę zwolnić, zrelaksować się i cieszyć życiem, wiesz?”
„Rozumiem cię, dziewczyno. Biurowe życie to też nie było moje marzenie, ale trzeba pracować, żeby płacić rachunki. Szkoda, że nie możemy znaleźć bogatego faceta, który by się nami zaopiekował” – zażartowała Leah.
Obie się roześmiałyśmy. „Wiesz, że to nie mój styl. Nie potrzebuję faceta, żeby się mną opiekował.”
Leah weszła mi w słowo. „Wiem, dziewczyno. Jesteś zbyt niezależna, żeby prosić o pomoc albo pozwolić facetowi za ciebie płacić. Ale czy nigdy nie chcesz po prostu poczuć się zaopiekowana, bez stresu?”
„Czasami. Ale wolałabym, żebyśmy byli zespołem, zamiast żeby facet kontrolował wszystko. Po Christianie nigdy więcej nie umówię się z bogatym nowojorskim biznesmenem. Czułam się jak w klatce. Nie miałam nic do powiedzenia. Mam wrażenie, że wszyscy faceci w tym mieście są tacy sami, wszyscy szukają swojego trofeum.”
Chwyciła mnie za ramię. „Sprawdź tego gościa przy barze. Chcę trochę tego.”
Powoli odwróciłam się na krześle i spojrzałam w tamtą stronę. Był przystojny – idealnie dopasowany garnitur, schludna fryzura i zgrabny tyłek, który wyglądał świetnie w tych spodniach. Ale po moim rocznym romansie z Christianem miałam dość zgrabnych tyłków w garniturach.
„Tak... jest w porządku, tylko nie najlepszy moment” – powiedziałam z szerokim uśmiechem, kiwając głową.
„Więc jednak uważasz, że jest słodki” – przedrzeźniała mnie.
Gdzieś w środku poczułam ciepły głód dotyku mężczyzny. Ale przestałam o tym myśleć, zanim za bardzo się w to wciągnęłam. „Nie jesteśmy tu po to, żeby podrywać facetów. No dalej, powiedz mi, co u ciebie słychać?” – zapytałam.
„Stare śmieci. O, czekaj, mówiłam ci, co słyszałam w łazience któregoś dnia w pracy?”
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, poczułam wibracje w torebce, więc sięgnęłam po telefon. Nie znałam numeru, ale coś mi mówiło, że powinnam odebrać. „Chwileczkę.” – Powoli przesunęłam palcem po ekranie, niepewna, czy powinnam odebrać.
Głos po drugiej stronie był głęboki. „Czy to Brooke Williams? Jestem Larry Conrad z kancelarii Conrad Brothers.”
Byłam trochę zdezorientowana, dlaczego prawnik ma moje nazwisko i numer. To mnie zdenerwowało. Szybko odpowiedziałam: „Tak, to ja.”
„Dzwonię w sprawie majątku pani ciotki Margaret. Musimy się z panią spotkać w sprawie jej testamentu. Czy może pani przyjść do naszego biura jutro rano? Jesteśmy przy 68th Street i Madison Ave. Apartament 15B. Powiedzmy o dziewiątej.”
Zapisując adres, nawet nie pomyślałam, żeby sprawdzić swój kalendarz. Zostawiła mi coś? Nikt z rodziny mi o tym nie powiedział. Jej śmierć latem złamała mi serce, chociaż była starsza i to nie było zaskoczeniem. „Tak, będę tam. Do zobaczenia rano.”
Dzwoniący powiedział, że jutro będzie miał dla mnie więcej szczegółów, a potem się rozłączył.
Leah gapiła się na mnie przez cały ten czas, pewnie zastanawiając się, o co chodziło.
„To było dziwne. To była kancelaria prawnicza i chcą, żebym przyszła jutro w sprawie testamentu mojej ciotki.”
„Naprawdę” – wyszeptała, unosząc brwi i uśmiechając się. „Ciekawe, czy twoja ciotka zostawiła ci dużo pieniędzy.”
„Nie, moja ciotka nie była bogata, była prostą kobietą. Zawsze mówiła, żeby nie przejmować się tym wszystkim materialnym w życiu.”
Wyjaśniłam jej, że ciocia Margaret zawsze mi powtarzała, żebym zwolniła, żebym nie zapracowała się na śmierć, kupując rzeczy, których nie potrzebuję, i żebym nie dała się wciągnąć w ten pęd. Wydawanie dużej części wypłaty na najnowsze ciuchy było prawdopodobnie marnotrawstwem moich ciężko zarobionych pieniędzy.
Kiedy terminy w pracy powodowały, że czułam się zestresowana, pracując po godzinach, żeby zrobić wrażenie na szefie, nie zostawiając mi wolnego czasu na jakiekolwiek hobby, często zastanawiałam się, czy miała rację.
W tym momencie robiło się późno i słońce prawie zaszło. Pożegnałyśmy się i wyszłyśmy z kawiarni. Na szczęście sklep był tuż za rogiem od naszych mieszkań, więc obie miałyśmy krótki spacer do domu.










































