
Rodzina Vilenzo Księga 1: Omertà
Autorzy
Laila Callaway
Lektury
667K
Rozdziały
19
Rozdział 1
Księga 1: Omertà
LUCCA
„Czy on w ogóle się pojawi? Odmrażam sobie tutaj tyłek.”
Ignoruję narzekanie Marcella i bezmyślnie obracam pistolet w dłoni. Opieram się o ścianę pustego magazynu i strasznie się nudzę. Zdecydowanie wolałbym być teraz gdzie indziej. W końcu mam dzisiaj iść na imprezę.
Odbijam się od ściany i zaczynam chodzić w kółko, gdy blask reflektorów samochodu omiata otwarte drzwi magazynu.
„Wreszcie”, mruczy pod nosem Marcello.
Silnik samochodu gaśnie, a drzwi zamykają się z trzaskiem. Rocco, moja prawa ręka, i Valerius wloką w naszą stronę pobitego mężczyznę. Rzucają go na ziemię, a on z trudem podnosi się na kolana. Jest cały we krwi, ale bardziej denerwuje mnie to, że wciąż oddycha.
„Dlaczego ten facet wciąż żyje?” pytam z irytacją.
Rocco wzrusza ramionami. „Pomyślałem, że zechcesz załatwić to osobiście, Szefie.”
Marcello prycha. „Bacia il culo”, mruczy, co po włosku oznacza włazidupę.
Rocco posyła mu gniewne spojrzenie. „Pieprz się”, odparowuje.
Jęczę z niezadowoleniem. „Jezu, obaj jesteście coglioni”, mówię, używając włoskiego określenia na jaja.
Mieli po mnie przyjechać po pozbyciu się tego skurwysyna z rosyjskiej mafii. Uznał on, że dobrym pomysłem jest handlować na moim terytorium. Powinien był wiedzieć, że to błąd.
Marcello i ja zajęliśmy się lokalnym dilerem, który go zaopatrywał. Ta dwójka miała być tutaj bez Rosjanina już trzydzieści minut temu. Nienawidzę spóźnialstwa.
Unoszę pistolet i strzelam Rosjaninowi między oczy, zanim zdąży błagać o litość. Błagania też nienawidzę.
„Pozbądźcie się go. Biorę samochód, a wy znajdźcie sobie własny transport. Mam imprezę i jestem spóźniony”, mówię do nich i rzucam im ostre spojrzenie.
Wychodzę pospiesznym krokiem z budynku. Marcello i Valerius zostają, żeby zająć się ciałem. Rocco biegnie przodem, żeby usiąść na miejscu kierowcy. Wsiadam do samochodu i czuję chłodną skórę fotela.
Pewnymi dłońmi zaczynam czyścić broń. Każdy mój ruch jest ostrożny i rutynowy. Przenoszę wzrok na mój garnitur. Wygładzam go, aby upewnić się, że wygląda idealnie. Wizerunek jest bardzo ważny w mojej pracy.
„Dzięki, potrzebowałem tego”, mówię do Rocca, rozciągając kark.
Nie ma to jak szybka egzekucja na rozpoczęcie zabawy. Przydałby mi się drink.
ILLARIA
„Jasna cholera, ile pieniędzy ma twoja rodzina?” wykrzykuję, gapiąc się na masywne kamienne lwy ustawione wzdłuż podjazdu.
Georgina przewraca oczami i wzdycha. „Przestań się gapić. Wiedziałaś, że jestem bogata”, mówi, a ja prycham.
„Ale nie aż tak bogata. To jakieś szaleństwo.”
Komu potrzebna jest taka liczba kamiennych lwów?
Zamykam usta, które do tej pory miałam szeroko otwarte. Impreza w klubie nocnym rodziców Georginy trwa już w najlepsze.
Jesteśmy trochę spóźnione. Jednak nazywanie tego miejsca klubem nocnym to duże niedomówienie. Przecież ma swój własny, rozległy podjazd. To miejsce przypomina raczej rezydencję. Z każdego kąta bije luksus.
Nigdy wcześniej nie byłam w tym klubie. Głównie dlatego, że sama opłata za wejście to więcej, niż zazwyczaj wydaję na drinki przez całą noc.
Ale dzisiejszej nocy rodzice Georginy urządzają przyjęcie dla swoich partnerów biznesowych. Chcieli, by ich jedyna córka była na miejscu. Georgie zgodziła się przyjść, ale pod jednym warunkiem: że zabierze mnie jako osobę towarzyszącą.
Przyjaźnimy się od szkoły średniej, czyli od prawie dziesięciu lat. Obie mamy po dziewiętnaście lat i wciąż jesteśmy tak samo blisko jak wtedy. Ale ona za dwa tygodnie wyjeżdża na uniwersytet, a ja zostanę sama. Staram się o tym za dużo nie myśleć. To będzie po prostu beznadziejne.
Trudno uwierzyć, że tak zwyczajna osoba jak ja zaprzyjaźniła się z kimś tak bogatym. Wszystko dlatego, że dostałam stypendium w prestiżowej szkole prywatnej. Okazuje się, że jestem całkiem mądra, kiedy tylko się do czegoś przyłożę.
To oznaczało, że byłam najbiedniejszym dzieckiem w szkole pełnej bogatych dzieciaków. To było dziwne doświadczenie, ale miałam dobrych przyjaciół. Okazuje się, że nie wszystkie bogate dzieci to zarozumialcy.
Jedynym problemem są urodziny i święta Bożego Narodzenia. Nigdy nie potrafię dorównać prezentom, które daje mi Georgie. Zbyt wiele razy mówiłam jej, żeby tyle na mnie nie wydawała. Niestety, ona nigdy mnie nie słucha.
To dzięki niej mam odpowiednią sukienkę na dzisiejszy wieczór. Kupiła mi ją w zeszłym roku na moje osiemnaste urodziny.
Sukienka jest od znanego projektanta. Zabiłaby mnie, gdyby wiedziała, że nie pamiętam od jakiego, ani że mnie to nie obchodzi. Ma gładki, czarny materiał, który podkreśla moje kształty i głęboki dekolt. Dół ledwie sięga połowy uda, odsłaniając więcej nóg, niż zazwyczaj. Kreacja jest odważna, przyciąga wzrok i jest o wiele bardziej śmiała niż cokolwiek, co wybrałabym sobie sama.
Ale ponieważ to impreza w klubie nocnym, gdzie nikogo nie znam, czuję się wystarczająco pewnie, żeby ją założyć. Poza tym został mi tylko jeden rok jako nastolatce. Jestem więc gotowa podjąć dziś kilka lekkomyślnych decyzji i popełnić głupie błędy.
„Chodźmy po jakieś drinki”, proponuje Georgina i chwyta mnie za rękę.
Prowadzi nas do długiego baru podświetlonego neonami. Barman rozpoznaje w Georginie córkę właściciela. Od razu podchodzi, żeby przyjąć nasze zamówienie, podczas gdy wszyscy inni muszą czekać w kolejce.
Jak to jest żyć tak przez cały czas? Być tak bogatym, że ludzie dosłownie biegną, by ci usługiwać.
Doświadczam tego bogatego życia zaledwie kilka razy w roku. Za każdym razem bardzo mnie to szokuje.
Stukamy się kieliszkami z Cosmopolitan i bierzemy łyk. Przeszukuję wzrokiem tłum, próbując wyłapać jakiegoś mężczyznę, który wpadnie mi w oko. Minął prawie rok, odkąd ostatnio spałam z facetem. Georgina mi z tego powodu dokucza. Twierdzi, że żyję w celibacie o wiele za długo, ale doskonale rozumie, dlaczego tak jest.
Mój były był skończonym palantem. Na początku wydawał się idealny, ale jego wady zaczęły ujawniać się dość szybko. Bardzo się na nim sparzyłam, więc teraz o wiele bardziej chronię swoje serce. Chciałabym znowu się zakochać. Muszę jednak mieć pewność, że to dobry chłopak. Ktoś, kto zadba o moje serce, a nie je złamie.
To idealne miejsce, żeby znaleźć kogoś atrakcyjnego na jedną noc zabawy bez zobowiązań. W klubach nocnych zazwyczaj łatwo o szybki romans. Jednak to miejsce jest znacznie lepsze od klubów, które zwykle odwiedzam.
Może, jeśli będę miała szczęście, znajdę kogoś ambitnego. Kogoś, kto potrafi podtrzymać sensowną rozmowę, w przeciwieństwie do leniwych nieudaczników z moich stałych miejscówek.
Georgina zauważa, że się rozglądam i cmoka z dezaprobatą. „Illaria Laura Dupont, pamiętaj, co mówiłam. To są partnerzy biznesowi mojego ojca.”
Zaciskam usta i kiwam głową. Często ostrzegała mnie przed wiązaniem się z kolegami jej ojca. On ma powiązania z mafią.
W jej domu się o tym nie rozmawia. Ale Georgina nie jest głupia. Dobrze wie, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami i dlaczego jej tata jest taki bogaty.
„Ci mężczyźni są niebezpieczni. Dlatego bądź przy nich ostrożna. A jeśli już musisz w coś wejść, niech to będzie tylko jedna noc”, szepcze mi do ucha.
Biorę jej ostrzeżenie na poważnie, ponieważ jej ufam. Kiedy rozglądam się po sali, trudno nie zauważyć pewnego schematu. Starsi mężczyźni z oszałamiająco pięknymi, znacznie młodszymi kobietami u boku.
Kobiety są wspaniałe, ale ich oczy zdradzają, co tak naprawdę je przyciąga. To bogactwo. Mam wrażenie, że wszystkie naciągaczki w mieście trafiły dziś wieczorem do tej samej sali.
Filmy dobrze mnie przygotowały. Z łatwością potrafię rozpoznać mafioza z daleka. Wszyscy mają na sobie garnitury, które prawdopodobnie kosztują więcej niż mój czynsz. Wyglądają bogato i pachną bogactwem.
Ale to nie wszystko. Większość z nich ma tatuaże wystające znad kołnierzyków, widoczne we włosach lub na dłoniach. Ten drobny szczegół w postaci tuszu na skórze sprawia, że przestają przypominać biznesmenów, a stają się niebezpiecznymi twardzielami. Rzadko słyszy się o schludnych prezesach firm całych pokrytych tatuażami.
Większość z nich wygląda na Włochów. To pozwala mi sądzić, że właśnie tam ojciec Georginy ma swoje znajomości – we włoskiej mafii. Zdaję sobie sprawę, że opieram się na stereotypach, ale to ma sens.
W sali unosi się niepokojące poczucie niebezpieczeństwa. W ich oczach migocze coś chłodnego i mrocznego. To zapowiada kłopoty. I to wcale nie te dobre. Wyglądają, jakby mogli złamać ci kark w sekundę, i to bez mrugnięcia okiem.
To przerażające i ekscytujące zarazem. Prawdopodobnie łatwo mi tak mówić, ponieważ mam ochronę jako przyjaciółka Georginy. Czuję się jednak bezpiecznie i nie stanowię dla nich zagrożenia. Nie zależy mi na ich pieniądzach ani interesach.
„Czyli tylko jedna noc zabawy, prawda?” upewniam się u Georgie, a ona przytakuje.
Uśmiecha się do mnie i stuka swoim kieliszkiem o mój. „Chodźmy na polowanie na facetów, dziewczyno”, mówi.















































