
Odrzucona Księga 2
Autorzy
Lektury
164K
Rozdziały
12
Rozdział 1
Księga 2: Czarodziejka
Słońce przebija się przez chmury, które wcześniej chroniły mnie przed ostrymi promieniami, przez co wydaję z siebie niezadowolony pomruk. Zbieram zioła od pięciu godzin, a zadanie to nałożono na mnie, gdy tylko byłam na tyle duża, by zostać bez opieki. Życie u Mitchellów jest dalekie od ideału, ale to wciąż lepsze niż ciągłe przenosiny z jednego domu zastępczego do drugiego.
Nikt nie wie, skąd pochodzę, wiadomo tylko, że zostawiono mnie pod drzwiami lokalnego sabatu. Nie było żadnego listu ani informacji o moim wcześniejszym życiu, byłam tylko ja w pudle. Bycie „osieroconą czarownicą” nie jest jednak wolne od wyzwań.
Rówieśnicy ze mnie kpią, nauczyciele traktują mnie inaczej i nie wolno mi brać udziału w standardowych szkoleniach dla czarownic. Udało mi się samej dojść do pewnych rzeczy, ale i tak nie jestem tak zaawansowana jak pozostali.
Biorę koszyk ze świeżo zebraną szałwią i lawendą, by zanieść je na suszarki i powiesić przed powrotem do domu. Następnie zaczynam moje drugie zadanie polegające na posprzątaniu kuchni i salonu, co udaje mi się skończyć zaledwie kilka minut przed powrotem moich przybranych rodziców z pracy.
„Caitlin, dzisiaj wieczorem mamy gości na kolację. Musisz przygotować posiłek dla sześciu osób, a potem masz zniknąć, dopóki sobie nie pójdą”, krzyczy Andrew, mój przybrany ojciec, wchodząc przez drzwi.
„W porządku. Czy mam przygotować coś konkretnego?”
Wchodzi za róg do kuchni, gdzie właśnie kończę chować środki czystości.
„W lodówce jest świeże mięso, a jakiekolwiek warzywa znajdziesz, będą w porządku.”
Kiwam głową i szybko podchodzę do lodówki, żeby sprawdzić, z czym mogę pracować.
Zauważam opakowanie boczku i dwa opakowania polędwicy, czego z pewnością nie kupili z myślą o mnie. Wyciągam mięso, po czym biorę szparagi, pieczarki i czerwoną cebulę.
Owijam okrągłe kawałki mięsa boczkiem i wkładam je do lodówki, po czym kończę przygotowywać warzywa, mieszając je delikatnie z octem z czerwonego wina, czosnkiem i rozmarynem, a następnie rozkładając na blasze do pieczenia.
Posiłek jest gotowy tuż przed szóstą, a ja upewniam się, że rozłożyłam jedzenie na talerzach, po czym idę do swojego pokoju. Kiedy leżę na łóżku, słyszę pukanie do drzwi wejściowych, po którym rozlega się nazbyt entuzjastyczne powitanie Andrew.
„Witam! Tak się cieszę, że udało wam się dzisiaj przyjść! Proszę, wejdźcie do środka.”
Kiedy odzywa się nieznany gość, czuję dziwne mrowienie w całym ciele.
„Witaj, Andrew. Czy twoja żona i przybrana córka dołączą do nas?”
Nadstawiam uszu, gdy o mnie wspomina.
„Moja żona kończy przygotowywać kolację. Musicie być zmęczeni po podróży. Proszę, rozgośćcie się”, odpowiada Andrew, sprytnie omijając temat mojej osoby, jak ma to w zwyczaju, ale ku mojemu zaskoczeniu, gość zauważa ten unik.
„A co z twoją córką?” Jego ton jest ostry i nie pozostawia miejsca na dalsze wymówki.
„Jest zajęta nauką. Niestety, nie będzie mogła do nas dołączyć.”
Słyszę dyskomfort w głosie Andrew, prawdopodobnie dlatego, że ten mężczyzna nazwał mnie jego córką, czego zdecydowanie nie lubi.
„Jaka szkoda. Mieliśmy nadzieję ją poznać”, odzywa się inny nieznajomy głos prawie równie chłodnym tonem.
„Jest dość nieposłuszna, więc uważamy za ważne, by skupiła się na nauce.”
Andrew próbuje załagodzić sytuację, ale kolejna odpowiedź mężczyzn sprawia, że prawie pękam ze śmiechu, używając poduszki, żeby stłumić te dźwięki.
„Czy naprawdę macie problem z zapanowaniem nad zadziornością dziecka? Jaka szkoda. Proszę, przyprowadź ją. Chcę poznać tę młodą.”
Mój śmiech cichnie, gdy mężczyzna każe Andrew mnie przyprowadzić — moc jego polecenia jest wyraźna. Kurwa… oni są wilkami?!
„Caitlin! Chodź tutaj, proszę!” Andrew krzyczy z salonu.
Szybko zerkam w lustro, żałując, że nie mam więcej czasu na przygotowanie, ponieważ wciąż mam na sobie ubrania, które nosiłam wcześniej, a na których pełno jest kurzu i brudu. Moje włosy są naturalnie kręcone, więc próba ułożenia tej dzikiej szopy w cokolwiek innego mija się z celem.
Prostuję ramiona i wychodzę z pokoju, próbując okazać pewność siebie, której tak naprawdę nie czuję.
„Tak, Andrew?” Moje oczy pozostają skupione na Andrew, ze strachu przed spojrzeniem na pozostałych w pokoju.
„Caitlin, to jest Alfa Syrus.”
Odwracam się i czuję, jak zapiera mi dech w piersiach, gdy wpatruję się tępo w mężczyznę stojącego naprzeciwko Andrew. Jego czarne włosy opadają w nieładzie na twarz, jego szare oczy są jak płynne srebro, a twarz ma ostre, ale bardzo męskie rysy.
Otrząsam się z szoku i próbuję odzyskać panowanie nad sobą.
„Miło mi pana poznać, proszę pana.”
Znowu patrzę na Andrew, ale zanim zdążę zapytać, czy mogę wrócić do mojej „nauki”, alfa przyciąga moją uwagę swoim głębokim, jedwabistym głosem.
„Ciebie również, Caitlin. Powiedz mi, czego się uczysz? Tak wiele się zmieniło od mojej ostatniej wizyty. Chciałbym wiedzieć, jakich nowych informacji uczą teraz studentów sabatu.”
Moje usta otwierają się i zamykają kilka razy, gdy próbuję ułożyć odpowiedź, która nie skończy się później karą od Andrew, ale na szczęście Sarah, żona Andrew, ratuje sytuację.
„Kolacja gotowa!” Widzę jej karcące spojrzenie rzucone w moją stronę, zupełnie jakbym celowo postawiła się w tej niezręcznej sytuacji.

















































