
Zew wampira
Autorzy
M. Syrah
Lektury
999K
Rozdziały
40
Rozdział 1
HAVEN
Wszyscy tak dobrze pachli, ale byli największymi dupkami, jakich kiedykolwiek spotkałam. Ludzie. Potrafili być jednocześnie tak obrzydliwi i tak fascynujący.
Cicho się roześmiałam na myśl o moim prywatnym żarciku, po czym skręciłam w małą uliczkę w pobliżu niewielkiego domu, który obserwowałam od tygodni. Szłam powoli w stronę drzwi.
Byłam głodna i nadszedł czas, żeby coś zjeść. Obserwowałam tę rodzinę już od jakiegoś czasu i dowiedziałam się, że krzywdzą swoją córkę. Biedne dziecko zasługiwało na coś lepszego, a ja miałam zamiar zakończyć jej cierpienie tej nocy.
Weszłam do domu bezszelestnie i dzięki doskonałemu słuchowi namierzyłam rodziców. Byli na górze, śpiąc w swojej sypialni.
Uśmiech pojawił się na mojej twarzy, gdy cicho wspinałam się po wąskich schodach. Znalazłam się w korytarzu i wykorzystując swój doskonały węch, zlokalizowałam główną sypialnię po prawej stronie.
Pchnęłam drzwi i oto byli – pogrążeni w głębokim śnie, znowu pijani. Zapach alkoholu i seksu unosił się w powietrzu. Przewróciłam oczami. Tak łatwo przewidywalni.
Podeszłam do łóżka stojącego pośrodku małego, ciemnobrązowego pokoju i zaczęłam od mężczyzny. Poderżnęłam mu gardło tak szybko, że nawet nie zdążył zrozumieć, co się dzieje. Wypiłam jego krew, zanim zdążył obudzić żonę.
Jego krew smakowała okropnie. Ale przynajmniej wystarczy mi na tydzień, kiedy skończę też z żoną. Delikatnie położyłam jego martwe ciało z powrotem na łóżku i przeszłam na drugą stronę, gdzie spała żona.
Zrobiłam jej to samo. Wpatrywała się we mnie z oczami szeroko otwartymi ze strachu, gdy piłam jej krew. Kolejny człowiek, który myślał, że jestem potworem z jego koszmarów. Kolejny dupek, który musiał umrzeć za to, co zrobił swojej córce.
Kiedy skończyłam, położyłam jej zimne ciało obok męża i poszłam do pokoju małej dziewczynki na końcu korytarza.
Nie byłam pewna, czy ma jakąkolwiek rodzinę, więc najlepiej będzie, jeśli ją też zabiję. Nie lubiłam robić tego niewinnym dzieciom, zwłaszcza że prawdopodobnie nie miała więcej niż cztery lata, ale to lepsze niż zostawienie jej samej. Życie potrafi być naprawdę okrutne.
Weszłam do małego, białego pokoju, który wydawał się zimny, i zobaczyłam małą przy ścianie w swoim łóżku. Spała głęboko na brzuchu, kołdra rozrzucona dookoła.
Uśmiechnęłam się na ten widok. Wydawała się pełna energii. Miała krótkie, złote włosy i wiedziałam, że jej oczy są w bogatym, miodowym kolorze.
Widziałam ją z rodzicami wystarczająco często, żeby to wiedzieć. Była chuda, bo nie karmili jej wystarczająco, i pokryta skaleczeniami oraz siniakami. Wiedziałam, że tej nocy, jak wiele nocy wcześniej, wypłakała się do snu, a ja słuchałam, bo potrzebowała, żeby ktoś usłyszał jej ból.
Powoli wsunęłam się do łóżka obok niej i wzięłam ją w ramiona. Musiała poczuć trochę dobroci, zanim umrze. To było najmniej, co mogłam dla niej zrobić. Wydała cichy dźwięk i otworzyła swoje małe oczy, patrząc na mnie. I wtedy do mnie dotarło.
Moje serce zaczęło bić szybciej, gdy zrozumiałam, kim ona jest. Nie była tylko skrzywdzonym dzieckiem. Jej krew wzywała mnie. Była moja. Albo będzie, kiedy dorośnie, więc musiałam odejść z jej życia, zanim nie będę mogła się od niej oderwać.
Upewnię się, że jest bezpieczna, ale nie może wiedzieć, jak bardzo jest wyjątkowa. Moi pobratymcy spróbują ją skrzywdzić, żeby do mnie dotrzeć. Nie mogę narazić tej małej dziewczynki na niebezpieczeństwo teraz. Nie wtedy, gdy właśnie uratowałam ją przed krzywdzącymi ją rodzicami.
„Chodź, mała” – powiedziałam łagodnym głosem. „Zabiorę cię stąd. Masz jakąś rodzinę?”
Jeśli nie, zabiorę ją ze sobą. Nie zostawię jej samej. Już teraz znaczyła dla mnie wszystko.
„Kim jesteś?” – Wyglądała na zdezorientowaną. „Gdzie są...”
Nie dokończyła zdania i poczułam, jak rośnie jej strach. Przyciągnęłam ją mocniej do siebie i pocałowałam w czoło, żeby ją uspokoić. Nigdy nie pozwolę, żeby ktokolwiek znowu ją skrzywdził. Wszyscy umrą, zanim w ogóle spróbują.
„Już nigdy cię nie tkną” – powiedziałam jej. „Odpowiedz na moje pytanie, kochanie. Gdzie mogę cię zabrać?”
„Do mojej babci.” – Uśmiechnęła się. „Jesteś moim aniołem stróżem?”
Roześmiałam się. Byłam daleka od bycia aniołem, ale może, jeśli pomyśli, że jestem aniołem, wystarczająco mi zaufa, żeby cicho opuścić dom i pójść do babci.
„Oczywiście.” – Uśmiechnęłam się do niej.
„Dziękuję” – powiedziała cicho, owijając swoje małe ramiona mocno wokół mojej szyi.
„Wszystko dla ciebie” – powiedziałam, głaszcząc ją po plecach dla pociechy. „Zamknij oczy. Otwórz je tylko wtedy, gdy ci powiem.”
Ukryła twarz w moją szyję, a ja wyniosłam ją z tego okropnego miejsca. Powiedziała mi, gdzie mieszka jej babcia, co na szczęście nie było zbyt daleko.
Był tylko jeden problem. Będę musiała sprawić, żeby mnie zaprosiła do środka. Cholera. Może mój mały aniołek mi w tym pomoże.
Próbowałam delikatnie ją postawić, kiedy dotarłyśmy do małego, białego domu, ale spała w moich ramionach. Uśmiechnęłam się łagodnie, patrząc na nią. Nie chciałam jej puścić, ale potrzebowała normalnego życia, zanim będzie mogła być ze mną. Chciałam, żeby też mnie wybrała.
Zapukałam do drzwi i usłyszałam ciężkie kroki w środku domu. Jej babcia zapaliła światła, idąc otworzyć drzwi, a światło obudziło moją małą z jękiem.
Przetarła oczy i rozejrzała się, wyraźnie znając to miejsce, nawet w ciemności. „Babciu?” – zawołała.
Kobieta po pięćdziesiątce otworzyła drzwi. Wyglądała na zszokowaną, widząc mnie z małą dziewczynką. „Co znowu zrobił mój do niczego syn?” – Wyglądała na zdenerwowaną.
Uśmiechnęłam się do niej, uważając, żeby nie pokazać kłów, i próbowałam oddać jej wnuczkę, ale mała nie chciała mnie puścić. Ciężko było mi zostawić ją tutaj, ale byłam zdeterminowana.
„Doszło do... napadu, który się nie powiódł” – skłamałam kobiecie przede mną. „Pani wnuczka powiedziała, że jest pani jej najbliższą krewną w okolicy.”
Wyglądała na jeszcze bardziej zszokowaną, ale w końcu skinęła głową. Dobrze. Nie będę musiała więcej wyjaśniać.
„Proszę wejść i opowiedzieć mi wszystko” – powiedziała.
„Powinnam... najpierw ją ułożyć.”
„Tak, oczywiście.” – Zgodziła się.
Zaprowadziła mnie do domu, po schodach i do bardzo różowego pokoju w tematyce jednorożców. Było to lepsze niż zwykły biały pokój, który miała u rodziców. Sukinsyny. Teraz, gdy wiedziałam, kim dla mnie jest, chciałam zabić ich jeszcze raz.
Delikatnie położyłam ją w różowym łóżku, ale trzymała się mnie, ramiona mocno owinięte wokół mojej szyi. Czy ona też to wyczuwa? To nie powinno być możliwe.
„Musisz mnie teraz puścić, kochanie” – powiedziałam łagodnie.
„Nie, odejdziesz, jeśli to zrobię.” – Jej dolna warga wystawała.
„Tylko na chwilę.” – Powiedziałam jej z uśmiechem. „Wrócę. Obiecuję.”
Podniosła swoje miodowe oczy na moje i mogłam powiedzieć, że lepiej dotrzymam obietnicy, albo spotkam się z jej gniewem. Już taka silna, ale nauczysz się to kontrolować. Roześmiałam się i pocałowałam ją delikatnie w czoło.
„Przysięga na mały palec” – powiedziała.
Wyciągnęłam do niej mały palec, a ona splotła swój z moim, obdarzając mnie uśmiechem jaśniejszym niż słońce. Wiedziałam wtedy, że nigdy nie będę mogła całkowicie odejść, nawet gdybym chciała. Los związał nas razem i wrócę po nią, kiedy będzie starsza.
„Teraz musisz się przespać” – powiedziałam jej, gdy wślizgiwała się pod kołdrę. „Nie chcesz być zmęczona w szkole.”
„Zobaczę cię wkrótce?” – zapytała, jej głos pełen niepokoju.
„Tak, księżniczko. Bardzo wkrótce.”
„Jak masz na imię?” – zapytała, zamykając oczy.
„Haven.”
Wydała cichy dźwięk w odpowiedzi, a ja słuchałam, jak jej oddech stał się równy. Mogłabym patrzeć na nią tak bez końca. Już teraz znaczyła dla mnie wszystko. Pocałowałam ją w czoło ostatni raz i opuściłam sypialnię, żeby dołączyć do jej babci w korytarzu.
„Ma pani dzieci?” – zapytała.
„Nie” – odpowiedziałam.
„Cóż, na pewno wie pani, jak sobie z nimi radzić. Biedactwo. Upewnię się teraz, że wszystko z nią będzie w porządku. Dziękuję, że ją tu pani przywiozła. A teraz proszę mi opowiedzieć wszystko, co się stało.”
Zaprowadziła mnie z powrotem na dół do małej, staromodnej kuchni i kazała mi usiąść przy stole pośrodku z filiżanką kawy. Opowiedziałam jej historię o tym, jak włamywacz włamał się do ich domu i zabił jej syna i synową, i jak znalazłam małą dziewczynkę w jej łóżku i postanowiłam ją tu przywieźć.
„Biedna Grace. Na nic z tego nie zasłużyła. Nawet nie zasłużyła na sposób, w jaki traktowali ją rodzice. Trzymał mnie z daleka, odkąd ośmieliłam się powiedzieć mu, że nie ma prawa na nią krzyczeć. To okropne myśleć tak o własnym synu, ale... nie był dobrym człowiekiem” – powiedziała, jej głos ciężki od smutku. „Przynajmniej Grace będzie teraz bezpieczna.”
Grace. Pasuje do niej, pomyślałam. Skinęłam głową i podziękowałam jej za kawę, po czym wymazałam jej wspomnienia o mnie. Wystarczyło, że spojrzałam jej w oczy i umieściłam wspomnienie policjantów przynoszących małą dziewczynkę.
Wychodząc, spojrzałam ostatni raz na pokój Grace i uśmiechnęłam się. Wrócę po ciebie. Tylko na mnie poczekaj. Upewnię się, że nic ci się nie stanie. Zostanę w cieniu, dopóki nie będę mogła wrócić do twojego światła. Musisz o mnie zapomnieć na razie, ale nigdy nie będę daleko.













































