
Seria Oblivion Księga 2
Autorzy
Lektury
53,2K
Rozdziały
17
Prolog
Księga 2: Unexpected
Londyn
Bar zapełniał się bardzo szybko. To była ta sama, typowa noc, kiedy Oblivion wracał do miasta… a przynajmniej tak mi mówiono.
Piwo lało się strumieniami, a kasa dzwoniła. Wszyscy cieszyli się z powrotu chłopaków z zespołu do domu, nawet jeśli to było tylko na kilka krótkich dni.
Pracowałam na swojej pierwszej zmianie w barze King's. Tak się złożyło, że to była najbardziej pracowita noc ze wszystkich.
Wiedziałam, kim są Oblivion. Kto ich nie znał? Chłopaki byli bardzo sławni. W gazetach i w internecie zawsze krążyły o nich historie. Po prostu nigdy ich nie spotkałam. Nie żebym miała zachowywać się jak jakaś szalona fanka, gdyby tak się stało.
„Okej, chłopaki niedługo tu będą. Lubią duże dzbanki piwa. Postaw je na tamtym stoliku”. Tania wskazała mi to miejsce.
Jacob był zajęty obsługiwaniem innych klientów. Zostawił ją, żeby nauczyła mnie, jak wykonywać tę pracę.
„Przez całą noc będę obsługiwać chłopaków. Ty musisz po prostu ogarnąć ten główny bar” – powiedziała Tania.
„Chcesz, żebym sama prowadziła cały bar?” Moja twarz wyrażała przerażenie.
Nie chodziło o to, że bym sobie nie poradziła. Po prostu to była moja pierwsza noc. Powinnam była dostać chociaż trochę luzu, prawda?
„Wszystko będzie dobrze. Ich obsługa zajmie mi tylko kilka minut… chyba że Zeke będzie mnie chciał” – powiedziała. Poruszyła brwiami w górę i w dół.
Tylko pokręciłam głową i dalej obsługiwałam stałych klientów. Modliłam się do Boga, żeby pomógł mi przetrwać tę pierwszą noc. To nie mogło być aż tak trudne, prawda?
Gdy tylko zespół zaczął grać, mniej osób chciało zamawiać drinki. To dało mi na tyle dużo luzu, że miałam krótką przerwę i poszłam bardzo szybko do łazienki.
W całej sali rozlegał się cover piosenki „Bed of Roses” Bon Jovi.
Nie mogłam powstrzymać uśmiechu. To był pierwszy moment, kiedy mogłam naprawdę posłuchać zespołu. Nie musiałam się męczyć, żeby usłyszeć zamówienia klientów.
Szybko na nich zerknęłam. Zobaczyłam, jak Caleb śpiewa dla nas te słowa. Zeke i Jay grali z ogromną energią. Obaj się uśmiechali i cieszyli się tą chwilą.
Spojrzałam na tył sceny i tam był on. Był członkiem zespołu, w którym podkochiwałam się najbardziej. To Blake Johnson. Miał brata bliźniaka, ale to Blake był jedynym mężczyzną, który całkowicie odbierał mi rozum.
W pewnym momencie nasze oczy się spotkały. Wszystko inne wokół mnie zniknęło. Czułam się tak, jakbyśmy byli jedynymi dwiema osobami w tym pokoju. Zapomniałam, jak się oddycha, gdy tak patrzyliśmy sobie w oczy.
Na jego twarzy pojawił się mały uśmiech. Mimo to nadal idealnie grał piosenkę.
Odwróciłam wzrok i całkowicie skupiłam się na pracy. Bałam się podnieść głowę. Nie chciałam znowu czuć tych silnych emocji.
Prawdopodobnie wyglądałam jak jakaś napalona nastolatka z tak szeroko otwartymi oczami. Wyglądałam jak dziewczyna, która od razu zdjęłaby majtki i dała mu się pozbawić cnoty tylko dlatego, że się uśmiechnął — bez żadnych pytań.
„Okej dziewczyny, zaraz zrobi się tu bardzo gorąco” – krzyknął Jacob. Jego głos zwrócił moją uwagę na to, co działo się tu i teraz.
Pracowałam bez przerwy i podawałam wszystkim piwo. Tania zaniosła dwa dzbanki zespołowi. Uśmiechała się, kiedy odchodziła, ale kiedy wróciła, miała skwaszoną minę. Zignorowałam to, zgadując, że Zeke nie zamierzał się z nią dzisiaj przespać.
„Czy mogę prosić o trochę obsługi?” Jego głęboki głos sprawił, że moje ciało oszalało.
„Za sekundę” – krzyknęłam. Nie podniosłam wzroku.
Skończyłam obsługiwać parę przede mną. Podeszłam do miejsca, z którego dobiegał ten głos. „Hej, co mogę ci podać?” W końcu podniosłam wzrok i spojrzałam w najbardziej ciemne oczy, jakie kiedykolwiek widziałam.
Moja szczęka opadła, kiedy uświadomiłam sobie, kto stoi przede mną. Kosztowało mnie to mnóstwo siły, żeby nie krzyczeć i nie skakać jak jakaś pieprzona, szalona fanka.
„Twój numer?” zapytał Blake. W jego oczach widać było łobuzerskie rozbawienie.
„Mój numer? A co to takiego?” Mój mózg nie potrafił zrozumieć, o co tak naprawdę prosił.
„Masz telefon komórkowy?”
Pokiwałam głową w odpowiedzi.
„Więc, jaki jest twój numer? Chciałbym do ciebie zadzwonić i zabrać cię na randkę” – powiedział z ogromną łatwością.
„Przepraszam bardzo? Chciałbym złożyć zamówienie” – krzyknął inny klient po mojej lewej stronie.
Stałam z szeroko otwartymi ustami. Wiedziałam, że chyba źle go usłyszałam. On nigdy by do mnie nie zadzwonił i nie zabrał mnie na randkę. Ten facet był znany z bycia podrywaczem. Spał z kilkoma różnymi dziewczynami każdej nocy.
„Eee… nie jestem pewna, czy to dobry pomysł”. Obsłużyłam płacących klientów, którzy chcieli czegoś, co mogłam im faktycznie podać.
„Nie poddaję się. Zdobędę twoją uwagę przed końcem tej nocy”.
Szybko zerknęłam na jego dumną twarz. O Boże, był nieziemsko przystojny… A ten tyłek… o jasna, gorąca cholera.
Trochę zrozumiałam, jak czują się faceci, kiedy widzą fajny tyłek. Sprawiało to, że człowiek przygryzał wargę, wstrzymywał oddech i modlił się do Boga, żeby nie umrzeć w tej właśnie sekundzie.
Czy w tym pokoju było gorąco, czy to tylko ja? Mocno ścisnęłam uda. Moje krocze zapłonęło i było gotowe na akcję.
Oblivion zaczął grać drugą część swojego występu. Cieszyłam się, że kolejka ludzi chcących piwa była teraz krótka. To pozwoliło mi wziąć się w garść.
Poczułam, że ktoś na mnie patrzy. Jego spojrzenie rozpalało moją skórę do czerwoności. Wzięłam głęboki oddech i spojrzałam w tamtą stronę. Zobaczyłam jego wielkie, brązowe oczy, które śledziły każdy mój ruch.
Kilka piosenek później, po rozdaniu kolejnych butelek piwa i z bolącymi stopami, cieszyłam się, że ta noc dobiega końca. Była prawie pierwsza w nocy, a ja marzyłam tylko o łóżku.
Jacob ogłosił ostatnie zamówienia. Wszyscy współpracowaliśmy, by obsłużyć wielki tłum ludzi. Chcieliśmy, żeby opuścili bar do 2 w nocy.
Tania podała mi dwa duże dzbanki piwa. „Zanieś je zespołowi. Jestem zbyt wkurwiona, żeby tam znowu iść”.
Przełknęłam ślinę i zrobiłam to, o co prosiła. Ciągle powtarzałam sobie w myślach, żeby zachować spokój. Gdy podeszłam bliżej, zauważyłam, że przy stoliku siedzą tylko Caleb i Jay.
Wypuściłam powietrze z ulgą. Uśmiechnęłam się, postawiłam piwo na stole i pozbierałam puste szklanki. Miałam już odejść, kiedy czyjeś dłonie chwyciły moje biodra. Przyciągnęły mnie tak mocno, że przywarłam do czyjegoś krocza.
Poczułam motyle w brzuchu. Zakręciło mi się trochę w głowie. Moja skóra zrobiła się gorąca. Przyjemne mrowienie rozlało się po moim ciele. Usta zbliżyły się do mojego prawego ucha.
Po prostu wstrzymałam oddech. Nie ufałam sobie w tej chwili.
„Moja królowo” – wyszeptał.
Aż spłonęłam z gorąca.
„Aha”. To było wszystko, co zdołałam z siebie wydusić. To żałosne, wiem. Ale co dziewczyna mogła zrobić? Bardzo przystojny facet uwodzicielsko szeptał mi do ucha. Sprawił, że ziemia się zatrzęsła od zaledwie dwóch cholernych słów.
„Jestem pewien, że potrafisz wykrztusić z siebie coś więcej”. Zaśmiał się. Jego usta wciąż były blisko mojego ucha.
Zamknęłam oczy. Siłą woli starałam się zapanować nad tym, co się działo. Ale moje ciało mnie zdradziło. Zadrżałam pod jego dotykiem. O Boże.
Próbowałam się odsunąć, ale on trzymał mnie mocniej. Nie chciał mnie puścić.
„Proszę” – błagałam słabym głosem. Potrzebowałam powietrza, żeby móc normalnie oddychać… to znaczy, żeby normalnie myśleć.
„Moja królowo, tak bardzo uwielbiam słuchać, jak mnie błagasz… to sprawia, że chcę robić z tobą wiele rzeczy. Myślę, że by ci się spodobały”. Jego usta dotknęły mojej szyi. Pocałował mnie w miejsce, które sprawiło, że zrobiło mi się niesamowicie gorąco. „Pozwól mi uczynić cię moją tej nocy”.
Mój umysł się rozjaśnił, kiedy jego słowa dotarły do mojej głowy. Poczułam wielki gniew. Wściekłam się, że myślał, iż ta sztuczka na mnie zadziała.
Owszem, był bardzo przystojny, ale nie byłam kurwa głupia. Nie zamierzałam zdejmować majtek dla byle kogo, bez względu na to, czy był sławny, czy nie. Nie byłam tego rodzaju dziewczyną.
Odwróciłam się na pięcie. Dźgnęłam go palcem w klatkę piersiową i spojrzałam w górę, w te oczy, które sprawiały, że miękły mi nogi. Chociaż wciąż robiło mi się od nich gorąco, zebrałam w sobie całą energię, jaką miałam.
„Posłuchaj mnie, kolesiu. Ta sztuczka może działać na wszystkie te latawice, do których jesteś przyzwyczajony. Ale na tę dziewczynę to nie zadziała.
„Możesz uważać się za wielkiego Pana Tylko Się Uśmiechnę I Mam Kolejkę Dziewczyn Wypiętych I Gotowych Na Wszystko, ale nie jestem dziwką. Więc spadaj i znajdź sobie jakąś tanią szmatę. Tania chyba uwielbia tu przychodzić. Jestem pewna, że chętnie da ci się wyruchać”.
Odeszłam wściekła i wróciłam do pracy, unikając jego spojrzenia. Krew wciąż się we mnie gotowała. Prawie uwierzyłam w te jego głupie teksty.
***
Bar zamknął się jakiś czas temu. Ostatni spóźnialscy klienci właśnie wychodzili. Jacob rozmawiał z zespołem, a ja kończyłam układać wszystkie czyste szklanki na półce.
Prawie skończyłam pracę. Byłam bardziej niż gotowa, żeby wrócić do domu i pójść spać. Moje stopy bolały tak bardzo, że ledwo stałam. Miałam już dość.
„Hej, mogę z tobą porozmawiać?”
Moje ciało zadrżało na dźwięk jego głosu. Wkurwiało mnie to, że tak na niego reagowałam. W sensie, był prawdziwym Bogiem… Szkoda tylko, że przez to, co mówił, tracił urok. Mógłby być tylko idealnym obrazkiem do oglądania.
„Czego?” Mój ton był lodowaty. Oparłam ręce na biodrach i gapiłam się w jego ciemne oczy. Westchnienie.
„Zastanawiałem się, czy moglibyśmy pójść na spacer. Chcę cię przeprosić. Chciałbym cię lepiej poznać. Nie chciałem zabrzmieć jak kutas. To tylko rola, którą gram, a z tobą nie chcę już udawać.
„Wiem, że to środek nocy i pewnie chcesz iść do domu odpocząć. Ale jutro wracam w trasę. To jedyna szansa, jaką mam”. Wyglądał na zagubionego.
Nie byłam do końca pewna, w jaką grę pogrywał.
Toczyłam bitwę z samą sobą. Po pierwsze, gdybym z nim poszła, nie byłam pewna, czy zdołam powstrzymać się od pocałowania go. A po drugie, nie wiedziałam, czy mogę mu ufać, że nie spróbuje niczego więcej.
Ta myśl rozczarowała mnie jeszcze bardziej.
W jego oczach mignął ból, kiedy wciąż milczałam. Spuścił głowę i odwrócił się, żeby odejść. Wyciągnęłam rękę i dotknęłam jego ramienia. O ja pierdolę, on na pewno ćwiczy na siłowni.
„Okej” – wyszeptałam, nie do końca wierząc w to, na co właśnie się zgodziłam.
Pocałował mnie w policzek. Dał mi znak palcem, żebym poczekała minutę.
Uśmiechnęłam się, żeby upewnić go, że wszystko gra. Potem wzięłam głęboki oddech i pomodliłam się, żebym tylko nie popełniała największego błędu w moim życiu.
***
Spacerowaliśmy przez jakiś czas i rozmawialiśmy o drobnostkach. Zadawał mi każde możliwe pytanie. Chciał dowiedzieć się o mnie, o moim życiu i o tym, czego pragnę w przyszłości.
Na zewnątrz nie było zbyt ciepło. Podobało mi się bycie tak blisko Blake'a, kiedy chłodny wiatr owiewał moją skórę.
Przyniósł ze sobą koc. Cieszyłam się z tego bardzo, kiedy w końcu usiedliśmy na trawiastej łące. Położył się na plecach i patrzył na gwiazdy nad nami. Ja położyłam się obok niego. Byłam szczęśliwa, że w końcu mogę dać odpocząć nogom.
Moje włosy rozsypały się wokół mnie. Blake chwycił mnie za rękę. Nasze palce splotły się ze sobą. Całkowicie zatraciłam się w tej pięknej chwili.
Oboje patrzyliśmy, jak gwiazdy mrugają do nas z nieskończonego, czarnego nieba, zaraz za blaskiem księżyca. Niektóre przypominały mi kamień urodzeniowy. Były niebieskie i piękne, wszystkie lśniły jak w raju.
Te, które były najdalej, prawie poza zasięgiem ludzkiego wzroku, wyglądały jak migoczące ukłucia szpilką w zasłonie ciemności. Miały delikatny, srebrny odcień. Przypominały odległe, błyszczące iskry anielskiego ognia.
Wszystkie były jak światła nadziei dla zagubionych dusz na tym świecie. A przynajmniej tak sobie myślałam. Wyglądało to tak, jakby w kosmosie padał śnieg. Czułam się bardzo wyróżniona, mogąc to oglądać. A tym bardziej, mając Blake'a u boku.
Czułam się nieco niezręcznie, wpatrując się tak w nocne niebo. Blake nie odzywał się ani słowem. Czułam się tak, jakbym wstrzymywała oddech przez całe życie.
Byłam bardzo zdenerwowana. Nie mogłam uwierzyć, że leżę tutaj z samym Blake'iem Johnsonem.
„Moja królowo” – wyszeptał, a moje serce zabiło mocniej. „Nawet całe to piękno na nocnym niebie nie jest w stanie przyćmić tego, jak czystym jedwabiem jesteś. Nigdy w życiu nie byłem w obecności kogoś tak niewinnego. A ja jestem takim draniem.
„Chcę tylko cię posmakować. Najmniejszy smak, by zaspokoić moją dziką potrzebę, by uczynić cię moją. Twoje oczy lśnią, kiedy patrzysz na tę potęgę błyszczącą nad nami. Twoje usta mają idealny kształt, by wpasować się w moje”.
Moje serce waliło jak oszalałe. Nasze oczy w pewnym momencie się spotkały. Nasze palce nadal były splecione. Jego ciało było lekko uniesione nad moim. Jego lewa dłoń delikatnie gładziła mój policzek. Byłam już skończona.
Potrzebowałam, żeby jego usta dotknęły moich. Chciałam poczuć te obietnice, które składały jego oczy… Potrzebowałam z nim tej więzi… Jebać konsekwencje.
Czy moje serce pęknie, kiedy on wyjedzie w trasę koncertową? O cholera, tak. Czy byłam głupia, że reagowałam na jego obecność właśnie teraz? Żebyś, kurwa, wiedział, że tak. Ale czy mnie to teraz interesowało? Nie. Ani przez sekundę.
W tej chwili byłam tylko dziewczyną, która patrzyła na chłopaka i chciała, żeby zwalił ją z nóg jednym pocałunkiem.
Bez dalszego wahania, Blake złączył swoje usta z moimi. Poleciały iskry, anioły zaśpiewały, a ja wpadłam w głąb króliczej nory. Ten mężczyzna miał mnie na własność, ciałem i duszą. Przepadłam… na zawsze.
„Jeden wszechświat, dziewięć planet, dwieście cztery kraje, osiemset dziewięć wysp, siedem mórz, a ja miałem ten zaszczyt cię poznać” – wyszeptał Blake prosto w moje usta, zanim znów wziął mnie w posiadanie.
Przyciągnęłam go do siebie. Jego ciało opierało się na moim. Nasze dłonie wędrowały po sobie nawzajem, a reszta nocy, jak to mówią, przeszła już do historii.

















































