
Lekcja biologii quarterbacka
Autorzy
Lektury
175K
Rozdziały
3
Rozdział 1
Lekcja biologii z rozgrywającym
„Rozstaw nogi trochę szerzej… Idealnie. A teraz wypnij biodra odrobinę do tyłu…”
Naomi czuła pot zbierający się na jej czole. Ciepło rozeszło się po jej ciele, a jej oddech uwiązł w gardle.
Głos Beau był głęboki i bardzo przyjemny, gdy szeptał jej instrukcje do ucha. Jego szorstkie, spracowane dłonie ledwie musnęły wewnętrzną stronę jej ud, kiedy nagle krzyknął: „Hut, hut!”.
Naomi mocniej zacisnęła dłonie na piłce. Podała ją szybko między swoimi udami prosto w czekające ręce Beau. Chłopak cofnął się i rzucił nią bardzo mocno i daleko wzdłuż boiska. Oboje zatrzymali się, by popatrzeć, jak piłka leci w powietrzu. Naomi była pod wielkim wrażeniem tego, jak wielki dystans pokonała.
„Niezły rzut!” – pochwaliła go. Nie odwróciła się do Beau, ale wciąż patrzyła na oddalającą się piłkę. Potrzebowała chwili, żeby wziąć się w garść. Beau nie musiał widzieć rumieńca, który na pewno pojawił się na jej policzkach. To było tylko przyjacielskie spotkanie… cokolwiek to było… między dwójką… No właśnie, kim oni właściwie byli? Znajomymi ze studiów? Przyjaciółmi? A może kimś więcej?
Wszystko zaczęło się w zeszłym semestrze. Beau nieśmiało poprosił ją wtedy o pomoc z podstawami biologii. Z czasem przerodziło się to w dziwną zabawę pod tytułem „czy kiedykolwiek tego próbowałaś?”. W zeszłym tygodniu Naomi zaciągnęła Beau na karaoke. Była osobiście oburzona, że nigdy wcześniej tego nie robił. A dzisiaj on nalegał, żeby została na jego treningu futbolu. Chciał ją nauczyć, jak podawać piłkę. Na początku uważała to za absurdalne… dopóki nie zdała sobie sprawy, jak blisko siebie będą stać.
Jej ciało znów ogarnęło gorąco na wspomnienie jego dłoni na swoich biodrach. Pomagał jej przyjąć niższą pozycję, a jego palce czekały między jej udami. Do tego dochodził sam Beau, który górował nad jej drobną sylwetką. Ciepło jego ciała otulało ją za każdym razem, gdy pochylał się, by szeptać jej wskazówki.
Dreszcz przebiegł po jej plecach, mimo grubego, luźnego swetra, który miała na sobie.
„O tak! Świetny rzut!” Głos Beau wyrwał Naomi z zamyślenia. „I jak, Naomi?”
Entuzjastyczne pytanie Beau przywróciło jej pełne skupienie. Szybko odwróciła się i spojrzała na jego szeroki uśmiech.
„Umm, to był naprawdę dobry rzut?”
Beau zaśmiał się i przewrócił oczami. „Uznam to za ogromny komplement z twoich ust”. Podniósł mały ręcznik i wytarł pot z twarzy. Po treningu zostali na boisku jeszcze przez pół godziny. Beau cierpliwie uczył Naomi, jak podawać piłkę. W kółko i w kółko. Nie żeby Naomi narzekała, ale czuła się trochę… speszona.
„Chodź, malutka, idziemy. Muszę tylko zabrać swoje rzeczy z szatni i podrzucę cię do domu”.
Gdy szli ramię w ramię, Naomi ukradkiem zerkała na Beau. Był niesamowicie przystojny. Miał w sobie urok, który przyciągał uwagę, gdziekolwiek się pojawił. Podeszli do męskiej szatni. Naomi już miała usiąść na zewnątrz, kiedy Beau spojrzał na nią ze zdziwieniem.
„Co ty robisz?”
„Umm, siadam? Żeby na ciebie poczekać?”
„Naomi, nie ma mowy, żebym zostawił cię tu samą”.
Naomi rozejrzała się po niemal pustym stadionie. Mimo że było późno – według jej telefonu prawie osiemnasta – w pobliżu nie było żadnych ludzi.
„Co masz na myśli? Cały czas chodzę sama do domu. Nic mi nie będzie. Idź wziąć prysznic czy co tam musisz, a ja poczekam tutaj… ał!”
Zanim zdążyła dokończyć zdanie, Beau złapał ją za rękę i wciągnął do męskiej szatni.
„Nie! Nie obchodzi mnie to! Kręcą się tu różni dziwni faceci i nie zamierzam ryzykować. Po prostu zrób to dla mnie, uwinę się bardzo szybko”.
***
Naomi rozejrzała się po szatni. Było tu zaskakująco czysto i porządnie, chociaż w powietrzu unosił się wyraźny, męski zapach. W porównaniu z rześkim, chłodnym powietrzem na zewnątrz, w szatni było ciepło i duszno. W powietrzu wciąż wisiała wilgoć po wcześniejszych prysznicach drużyny. Przeszli między rzędami szafek, aż Beau się zatrzymał. Naomi wykorzystała ten moment, by zdjąć luźny sweter i przewiązać go w pasie. Została w cienkiej, obcisłej koszulce na ramiączkach.
Beau otworzył swoją szafkę. Wyciągnął kosmetyki i kolejny ręcznik, a potem kiwnął głową w stronę pryszniców. „Będę bardzo szybko, w porządku, Naomi?”
Naomi wzruszyła ramionami. „Naprawdę nic by mi nie było. Mogę po prostu pójść do domu, i tak muszę się jeszcze uczyć. Niedługo mamy egzamin z biologii… pamiętasz?”
Beau przeklął pod nosem i przeczesał dłonią włosy. „Cholera… no tak, racja. Zostało mi jeszcze tyle nauki. Nie wiem, jak ty to robisz, Naomi. Jestem beznadziejny z biologii. Nic nie potrafię zapamiętać. Daj mi nową zagrywkę na boisku, a zrobię to z łatwością… Ale biologia?! Nie ma mowy, możesz to sobie zatrzymać”.
„To może wpadniesz do mnie po wszystkim? Zamówimy pizzę i pouczymy się razem. Poza tym, jeśli oblejesz ten egzamin, to ja wyjdę na tę złą!” Naomi roześmiała się, udając przerażenie.
Beau przewrócił oczami i zniknął za rogiem, idąc w stronę pryszniców. „Mogę krzyknąć «cholernie chętnie» na pizzę, ale błagam, tylko bez nauki w tym samym czasie? Dosłownie nie znoszę patrzeć na te wszystkie obrazki, kiedy próbuję jeść”.
Naomi zaśmiała się, a jej głos odbił się echem od ścian szatni. Podczas ich pierwszych korepetycji miłym zaskoczeniem było odkrycie, że Beau robi się niedobrze na widok obrazków z biologii. Warstwy mięśni, narządy, choroby… to wszystko przyprawiało go o mdłości. Na to wspomnienie na ustach Naomi pojawił się uśmiech.
Dźwięk odkręcanej wody przywrócił ją do rzeczywistości. Nagle dotarło do niej, że Beau przyprowadził ją do męskiej szatni. Była tu, miejmy nadzieję, sama, podczas gdy on brał prysznic. Czyli… był nagi.
Umysł Naomi przestał na chwilę działać. Jak ona, cicha i pilna dziewczyna, znalazła się w takiej sytuacji? Pierwszą myślą, jaka przyszła jej do głowy, było podglądanie. Ale nie, nie, nie! To był okropny pomysł. Niedobra Naomi! W myślach zganiła samą siebie za te odważne myśli, które tak szybko się pojawiły. Powinna wyjść. Siedzenie samotnie w męskiej szatni wydawało się bardzo nie na miejscu. Ktoś mógłby wejść i oskarżyć ją o… o…
Naomi westchnęła. Nie miała pojęcia, o co mogliby ją oskarżyć, ale to na pewno nie byłoby nic dobrego. Wstała i chwyciła swoją torbę, gotowa do wyjścia. Wiedziała jednak, że nie może po prostu zniknąć bez słowa. Beau był pod tym względem bardzo opiekuńczy.
„Hej, Beau!” – zawołała Naomi, próbując zwrócić jego uwagę. Brak odpowiedzi. Prysznic wciąż szumiał, więc uznała, że po prostu jej nie słyszy przez głośny dźwięk wody. „Beau!” – zawołała ponownie. Wciąż nic.
Z torbą przewieszoną przez ramię zakradła się bliżej rogu, za którym wcześniej zniknął Beau. Miała zamknięte oczy. Dźwięk lejącej się wody stawał się coraz głośniejszy, tak samo jak wilgoć w powietrzu. Gdy zbliżyła się do rogu, zasłoniła zamknięte oczy dłonią, a potem wychyliła głowę.
„Hej, Beau?!”
„Ah…”
Jej uwagę przykuł głęboki, męski głos. Odwróciła głowę w stronę tego dźwięku. Naomi nie była pewna, czy to była odpowiedź na jej wołanie, czy po prostu przypadkowe stęknięcie.
Ponownie zawołała Beau po imieniu. Znowu rozległo się głębokie, męskie stęknięcie. Bez namysłu Naomi otworzyła oczy i spojrzała przez palce w kierunku, z którego dobiegał dźwięk.
Och, to był Beau, bez dwóch zdań. Ale w ogóle nie słyszał, że Naomi go woła. Przez parę unoszącą się pod prysznicem zobaczyła nagą, mokrą i umięśnioną sylwetkę Beau. Oparł głowę o ścianę z kafelków. Gorąca woda spływała po jego plecach, po głowie i kapała mu z twarzy. Jego ramię poruszało się rytmicznie przed nim, a dłoń zaciskała się na jego stwardniałym kutasie.
Głos uwiązł Naomi w gardle. Nagle gorąco wzięło się nie tylko z wilgoci w szatni, ale też z jej płonących policzków. Zrobiło jej się ciepło, zabrakło jej tchu i poczuła zawroty głowy. Jej dłonie wciąż zasłaniały twarz, chociaż przez palce miała bardzo wyraźny widok. Nie potrafiła powstrzymać drżącego, cichego westchnienia, które uciekło z jej płuc. Kolejne głębokie, męskie stęknięcie i jęk wyrwały się z ust Beau. Jego ramię zaczęło poruszać się jeszcze szybciej, a Naomi została brutalnie wyrwana ze swojego transu.
Odwróciła się gwałtownie i spróbowała szybko wyjść z szatni. Torba zachwiała jej równowagą. Dziewczyna potknęła się i poleciała do przodu, łapiąc się za bok pustej szafki. Chociaż miała szczęście, że nie zrobiła sobie krzywdy na miejscu, siła z jaką wpadła na szafkę sprawiła, że jej drzwiczki zatrzasnęły się z hukiem. Naomi nie była pewna, co było głośniejsze: uderzenie metalu o metal, czy jej wściekle bijące serce.
„Naomi?” Głos Beau był głębszy niż zwykle, ale na szczęście wciąż odległy. Prysznic został wyłączony, a chłopak zawołał ją po raz kolejny. Tym razem głośniej i z bliższej odległości.
„Kurwa!” mruknęła do siebie Naomi. Szybko się wyprostowała i najciszej jak potrafiła, pobiegła w stronę wyjścia.
Zimne powietrze uderzyło w jej rozgrzaną skórę, gdy Naomi w końcu uciekła z szatni. Jej serce waliło w klatce piersiowej. Oddychała bardzo ciężko, próbując łapczywie chwytać rześkie powietrze. Na pewno, jeśli weźmie wystarczająco dużo oddechów, oczyści umysł z obrazów, które odtwarzały się w jej głowie! Przed chwilą widziała, jak Beau sam się zadowala. Naomi przełknęła ślinę. Nigdy wcześniej nie widziała, jak chłopak to robi… Jasne, widziała jakiegoś penisa na lekcjach biologii, ale to zdecydowanie nie było to samo.
„Naomi?!” Słaby krzyk Beau dobiegł z wnętrza szatni. Naomi odchrząknęła, po czym odkrzyknęła w stronę drzwi.
„Uhh… tak?”
Beau nagle pojawił się w drzwiach. Granatowy ręcznik zwisał nisko na jego biodrach, a poza tym był zupełnie nagi. O rany… „Kurczę, wystraszyłaś mnie…”
„Musiałam iść siku”.
Beau zamrugał, zaskoczony tym nagłym przerwaniem.
„Więc… tak, wyszłam, żeby… zrobić siku… Przepraszam, nie chciałam cię przestraszyć”.
Beau spojrzał na twarz Naomi, a potem zlustrował wzrokiem jej ciało. Nagle podmuch wiatru wpadł przez wejście, a na jego ciele pojawiła się gęsia skórka. „Och, jasne… Cóż, ubiorę się i zaraz do ciebie wyjdę”.
Beau zniknął z powrotem w szatni, a Naomi wypuściła z płuc powietrze. Nawet nie wiedziała, że cały czas je wstrzymywała.















































