
Królowa Lykana - Specjalne Wydanie Walentynkowe
Autorzy
L. S. Patel
Lektury
164K
Rozdziały
6
Rozdział 1
AARYA
„Jeszcze tylko tydzień i w końcu stąd wyjadę. Muszę wytrzymać jeszcze tylko tydzień, a Adonis i ja w końcu będziemy sami”. Wzięłam głęboki oddech i wypuściłam go powoli.
„To nowość, nie planujesz nikogo zabić”. Znajomy głos mojego partnera sprawił, że przewróciłam oczami.
Odwróciłam się twarzą do mojego partnera, który stał ze skrzyżowanymi ramionami. Na jego twarzy widniał ten uśmiech, który kochałam i nienawidziłam jednocześnie.
„Wolałbyś, żebym zaczęła planować twoje morderstwo, mój królu?” Uśmiechnęłam się słodko, wywołując śmiech Adonisa.
„Och, moja mała partnerko, moje życie było takie nudne bez ciebie”. Przyciągnął mnie do siebie, a ja wdychałam jego cudowny zapach.
„Powinnam się martwić? Nie jesteś przypadkiem zbyt miły, żeby przekazać mi złe wieści, prawda? Przysięgam, Adonis, jeśli nie będziemy mieli czasu dla siebie, to ja...” zaczęłam mówić, ale Adonis przyłożył palec do moich ust.
„Zawsze taka nieufna, Aarya. Nic złego się nie dzieje, nadal będziemy mieli tę walentynkową ucieczkę. Chciałem tylko trochę miłości od mojej partnerki, skoro to miesiąc miłości i w ogóle”. Adonis wypuścił powietrze.
Szczerze mówiąc, Aarya, czasami potrafiłaś być taką idiotką. Zbliżały się Walentynki i, jak zauważył Adonis, to był miesiąc miłości. Musiałam się uspokoić.
„Przepraszam, Adonis. To było ciężkie kilka miesięcy dla nas obojga i chyba po prostu jestem zdenerwowana”. Przeprosiłam.
Nagle ten uśmiech wrócił na twarz mojego partnera i wiedziałam dokładnie, czego chciał.
„Zdenerwowana, tak? Mogę to naprawić, wiesz?” Przesunął palcem po moim ramieniu, pozostawiając ślad gęsiej skórki.
Nie mogłam powstrzymać reakcji mojego ciała na jego dotyk. To było tak, jakby wiedziało dokładnie, kiedy Adonis mnie dotykał. Natychmiast poczułam, jakbym płonęła. Jego oczy pociemniały, gdy poczuł moje pożądanie.
Jego palec wędrował dalej w dół mojego ciała, a ja czekałam z podekscytowaniem, jak przesuwał się coraz niżej i niżej, aż...
„Mama, mama”. Płacz z monitora dziecięcego wyrwał nas oboje z naszego pożądania.
„Jakie idealne wyczucie czasu, do cholery”. Wypuściłam powietrze. Tymczasem Adonis nie mógł powstrzymać śmiechu.
Przycisnęłam twarz do piersi Adonisa, żeby się uspokoić.
„Nasza córka jest naszym największym problemem, kiedy chcemy uprawiać seks”. Przewróciłam oczami.
„I dlatego nasza mała przerwa jest bardzo potrzebna”. Odpowiedział Adonis.
Skinęłam głową i wyszłam z naszego pokoju, żeby uspokoić naszą córkę.
Devi zaczęła próbować mówić tuż po Bożym Narodzeniu, ale jak dotąd jedynymi słowami, które potrafiła powiedzieć, były „mama”, „tata” i „nie”. Pierwsze dwa bardzo słodkie, ale ostatnie niezbyt. Musiałam być cierpliwa, podczas gdy moja córka wrzeszczała „nie” na całe gardło, myśląc, że to zabawne. Szkoda, że ja nie uważałam tego za zabawne.
„Mama”. Jej małe rączki wyciągnęły się, gdy weszłam do jej pokoju. Uśmiechnęłam się i podniosłam ją, wdychając ten zapach.
Była idealną mieszanką nas obojga z Adonisem i wiedziałam, że będzie pełna energii, gdy dorośnie. Jaka matka, taka córka.
„Uwielbiasz dręczyć swoją mamę i tatę, prawda, kochanie?” Połaskotałam ją, uśmiechając się do jej śmiechu.
Postanowiłam zabrać ją z powrotem do naszego pokoju, żeby mogła spędzić trochę czasu również z Adonisem. Ostatnio byliśmy tak zajęci, że Devi nie spędzała z nami wystarczająco dużo czasu.
Jak tylko zobaczyła swojego ojca, Devi krzyknęła z radości. Adonis, który siedział przy biurku, natychmiast wstał i wziął Devi z moich ramion.
„Jak się ma moja ulubiona mała dziewczynka? Dobrze się zdrzemnęłaś?” Adonis pocałował Devi w policzek.
„Och, jestem pewna, że tak, mały łobuziak wiedział dokładnie, kiedy się obudzić”. Znowu połaskotałam Devi.
Adonis uśmiechnął się. „Ktoś mógłby pomyśleć, że nie masz kontroli nad swoim ciałem, Aarya. Powinnaś nad tym popracować”.
Oczywiście, że tak powiedziałby. To nie on się tak podekscytował. Gdyby role były odwrócone, nie mówiłby nic z tego.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, Devi wydała cichy okrzyk protestu. Chciała zostać postawiona na ziemi.
Adonis posadził ją. Obserwowaliśmy, jak czołgała się wszędzie i rozglądała po naszym pokoju.
„Musimy zabezpieczyć ten pokój dla dzieci. Inaczej Devi wejdzie wszędzie”. Powiedziałam, właśnie gdy wyciągnęła jedną z moich szminek.
„O nie, nie zrobisz tego. Zostało jeszcze mnóstwo lat, zanim będziesz mogła nosić makijaż”. Adonis wkroczył do akcji.
Zaśmiałam się cicho. „To tylko szminka, nie bądź taki dramatyczny”.
Adonis spojrzał na mnie ze złością. „Nie chcę, żeby moja córka nosiła makijaż, dopóki nie będzie starsza. Niech cieszy się byciem dzieckiem”.
Całkowicie się z nim zgadzałam, ale nadszedł czas na małą zabawę.
Podniosłam Devi i zrobiłam smutną minę. „Czy twój tata jest zbyt dramatyczny?”
Adonis wydał niski warkot. „Zbyt dramatyczny? Serio?”
„Powiedz, tato, bierzesz to zbyt poważnie”. Mrugnęłam do Devi i chociaż nasza córka uznała tę sytuację za zabawną, warkot Adonisa był wyraźnym znakiem, że on nie.
„Aarya”. W jego tonie było ostrzeżenie. Mówił mi, żebym przestała.
Miałam dwie opcje: mogłam go posłuchać albo całkowicie go zignorować. Drugi wybór zawsze skutkował niesamowitym seksem, ale realistycznie rzecz biorąc, nigdy byśmy do tego nie doszli. Poza tym, kto by najbardziej ucierpiał? Zgadza się, ja. Znowu.
Więc postawiłam Devi na podłodze i pocałowałam mojego wściekłego partnera w usta. „Wyluzuj, Adonis. Próbowałam wywołać u ciebie reakcję, co było zdecydowanie zbyt łatwe”.
Adonis zacieśnił uścisk wokół mojej talii i wyszeptał mi do ucha: „Gdyby Devi teraz tu nie było, miałbym cię na łóżku pod moją kontrolą”.
Dreszcz przeszedł mi po plecach i spojrzałam na niego ze złością. Mój plan się nie powiódł. Podczas gdy Adonis wyglądał na całkowicie spokojnego, to ja mierzyłam się z wewnętrznym problemem.
Może Sophia byłaby wolna, żeby popilnować Devi przez kilka godzin? Albo Lexi? Może Elijah i Devi mogliby się razem pobawić?
„Widzę, jak ten twój mózg ciężko pracuje, Aarya”. Adonis się zaśmiał.
Powiedziałam cicho: „Zastanawiam się, czyja to wina”.
„Aarya!” Głos Lexi dotarł do naszego pokoju.
Spojrzałam na Adonisa, który podniósł Devi, gdy wychodziliśmy z naszego pokoju.
Spojrzałam przez balustradę schodów, żeby zobaczyć Lexi, Gabe'a, Niyę, Evana, Sophię i Luke'a stojących tam.
„Dlaczego to wygląda jak interwencja?” Zapytałam, schodząc po schodach, żeby spotkać się z naszymi przyjaciółmi.
„Nie interwencja, głuptasie. Wszyscy tu jesteśmy, żeby pomóc wam dwojgu wykonać wszystkie zadania przed waszą walentynkową wycieczką”. Lexi się uśmiechnęła.
Adonis uniósł brwi pytająco. „Jakie ukryte powody macie?”
Szturchnęłam go łokciem w bok, jakby mówiąc „co jest z tobą nie tak”, ale on tylko patrzył na naszych przyjaciół.
To Evan podrapał się po karku, zanim powiedział: „Nie ukryte powody, ale jeśli skończycie swoje zadania, zanim wyjedziecie, to znaczy, że my możemy...”
„Wy możecie świętować Walentynki bez konieczności przejmowania naszych zadań”. Adonis dokończył zdanie Evana.
„Nie wiem jednak... Nadal nie zemściłem się po tym, jak postanowiliście zawiązać mi oczy na moim wieczorze kawalerskim. Może powinienem wyznaczyć wam więcej zadań na czas mojej nieobecności. Praca nigdy się nie kończy”. Powiedział Adonis.
Oczy Evana się rozszerzyły i powiedział głośno: „Och, daj spokój! Nie ma mowy, żebyś nadal był wściekły z tego powodu! Podobała ci się nasza niespodzianka. Poza tym to było tak dawno temu”.
Niya przewróciła oczami i odciągnęła Evana. „On tylko się z tobą droczy, Evan”.
„Przejdźmy dalej od Evana robiącego z siebie głupka... po raz kolejny. Dimitri, mamy spotkanie za dziesięć minut, a zaraz potem Luke chce omówić swój plan nowego programu treningowego, który chce wprowadzić”. Gabe przeszedł od razu w tryb pracy.
„Aarya, musimy spotkać się z panią przychodzącą z sierocińców, żeby omówić dzieci przychodzące tu na dzień. Musisz też zorganizować menu na swoje wydarzenie, zanim wyjedziesz”. Lexi przejęła pałeczkę.
Adonis i ja spojrzeliśmy na siebie. Pocałowałam go w usta. „Jeszcze tylko cztery dni”.
„Cztery dni”. Pocałował mnie ponownie, przekazując mi Devi, zanim wyszedł.
„Panna Devi ma zabawę z Elijahem, więc Amanda może ją wziąć i się nią zająć”. Lexi połaskotała policzki Devi.
Niechętnie przekazałam moją córkę Amandzie i odeszłam, podczas gdy Lexi rozmawiała ze mną o harmonogramie.
Około czterech godzin później w końcu skończyłam wszystko na ten dzień. Pomoc dziewczyn była błogosławieństwem. Cieszyłam się, że skończyłam szybko.
„Jestem taka zmęczona, nie wiem, jak ty to robisz codziennie, Aarya”. Niya narzekała, gdy wychodziliśmy z biura w kierunku gabinetu Adonisa.
„Ma dobre powody”. Sophia wyjaśniła.
„Tak, oczywiście. Zaczyna się na k i kończy na utas”. Lexi zaśmiała się cicho.
Uderzyłam ją żartobliwie w ramię. „Jakbyś była lepsza. Nadal pamiętam, co mi powiedziałaś, kiedy Adonis i ja po raz pierwszy się połączyliśmy w parę”.
„Ahh tak, mądrość, którą ci przekazałam”. Lexi przybrała wymyślny akcent, wywołując nasz śmiech.
„Ta sama mądrość, która ci jednak pomogła, mam rację?” Zapytała Sophia.
Wypuściłam powietrze, kiwając głową. „Nie ma co do tego wątpliwości. Przydaje się nawet dzisiaj”.
„Nie wiem, po co ci to. To znaczy, twój partner jest przystojny i...” Niya przestała mówić, gdy stanęliśmy twarzą w twarz z facetami.
Adonis miał rozbawiony wyraz twarzy, podczas gdy Evan wyglądał na zdenerwowanego.
„Nigdy nie myślałem, że dożyję dnia, kiedy moja własna partnerka nazwie innego mężczyznę przystojnym!”
Próbowałam ukryć śmiech, gdy Niya spojrzała na mnie i bezgłośnie powiedziała „drama queen”.
„Och, Evan, Niya tylko stwierdziła fakt. Wszyscy uważamy, że Dimitri jest przystojny”. Lexi próbowała złagodzić napięcie.
„Wszyscy tak uważacie, tak?” Gabe uniósł brwi na swoją partnerkę.
Odwrócił się do Luke'a i powiedział: „To nowość dla mnie. Wiedziałeś, że Sophia uważa innego mężczyznę za atrakcyjnego?”
Luke pokręcił głową i odwrócił się do Sophii. „Nigdy nie wiedziałem, że uważasz Dimitriego za atrakcyjnego. Wygląda na to, że dziś wychodzą sekrety”.
Spojrzałam na mojego partnera, który wydawał się cieszyć dyskomfortem swoich przyjaciół. Oczywiście, że tak, jego duma rosła.
Sophia przewróciła oczami. „Mężczyźni. Mężczyźni lykanin. Jesteście zazdrosną, zaborczą bandą. Myślimy o Dimitrim jak o naszym bracie, więc nazywanie go przystojnym nie ma żadnego seksualnego znaczenia. Właściwie robi nam się niedobrze. Nie zareagowaliśmy tak samo, kiedy Aarya powiedziała, że uważa was dwóch za przystojnych”.
Głowa Adonisa szybko odwróciła się w moją stronę.
Cholera, to miało być tajemnicą.
Wyszło to podczas jednej z naszych pijanych gier w prawdę czy wyzwanie. Zapytano mnie, kogo, poza moim partnerem, uważam za atrakcyjnego. Odpowiedziałam, że Gabe'a i Luke'a.
„Aarya uważała nas za atrakcyjnych. Słyszycie to, Dimitri?” Evan się uśmiechnął.
„Nie ciebie, Evan, tylko Gabe'a i Luke'a”. Powiedziała Niya.
Powoli chowałam się za Lexi, z dala od ostrego spojrzenia mojego partnera.
„Dlaczego nie mnie?” Evan zrobił smutną minę.
„Powiedziała, że uważa cię za słodkiego, ale jak brata”. Odpowiedziała Lexi.
Te dziewczyny, zapłacą za to!
„Co się stało z kodeksem dziewczyn?” Powiedziałam cicho ze złością, a każda z nich zamarła, widząc reakcję Adonisa.
Lexi odsunęła się, zostawiając mnie wystawioną na mojego partnera, który wyglądał na wściekłego z dużej litery W.
„Cóż, ludzie, to było zabawne dla wszystkich oprócz mnie. A teraz, jeśli wybaczycie, mam wściekłego partnera, przed którym muszę uciekać”. Uśmiechnęłam się i odwróciłam.
„Nie ma mowy”. Powiedział Adonis, chwytając mnie za nadgarstek i podnosząc, żeby przerzucić mnie przez ramię.
Nie znowu.
Chociaż widok stąd nie był wcale zły...
Otrząśnij się!
Miałam tyle kłopotów.
„Jeśli wybaczycie, mam partnerkę do ukarania. Lepiej upewnijcie się, że nikt nie przyjdzie na nasze piętro. Sophia, zajmiesz się dziś Devi”. Ton Adonisa nie pozostawiał miejsca na sprzeciw.
„Adonis, wiesz, że to był żart, prawda?” Przełknęłam ślinę.
„Ani słowa. Mój lykanin jest tak blisko zdarcia z ciebie ubrań i wzięcia cię tu i teraz”. Adonis wydał niski warkot.
Wow, taki zazdrosny.
Mądrze trzymałam buzię na kłódkę, bo choć podniecił mnie jego komentarz, tak naprawdę nie chciałam uprawiać seksu na widoku.
Musiałam przyznać, że zabawne było widzieć Adonisa tak podekscytowanego. Zawsze mówił, że jest bardzo spokojny i opanowany, ale ja zdawałam się to zmieniać.
Wydałam piskliwy dźwięk, gdy Adonis rzucił mnie na nasze łóżko. Myśliwskie spojrzenie w jego oku mówiło mi wszystko, co musiałam wiedzieć.
„Wygląda na to, że ktoś potrzebuje przypomnienia”. Adonis się uśmiechnął.
„Przypomnienia?” Zapytałam.
„Hmm... przypomnienia, dlaczego nie nazywasz innych mężczyzn przystojnymi”. Adonis uniósł brwi.
„Adonis, wiesz, że jesteś dla mnie najbardziej atrakcyjny. Moje słowa nic nie znaczą”. Próbowałam uspokoić mojego partnera.
Adonis chwycił moje kostki i pociągnął mnie w dół łóżka. Obserwowałam, jak stał nade mną, jego oczy pokazywały jego pożądanie. Przełknęłam ślinę, gdy zakopał twarz w mojej szyi. Tylko jedna prosta czynność i moje ciało płonęło.
Kiedy w końcu mnie pocałował, nie mogłam powstrzymać się od zakopania rąk w jego włosach. Boże, to nigdy się nie znudzi.
Poczułam, jak Adonis się uśmiecha, trzymając moje ręce nad głową. Warknęłam, wywołując jego śmiech, odrywając się od naszego pocałunku.
„Żadnego dotykania, moja królowo. Musisz się czegoś nauczyć”.
Przewróciłam oczami, ale postanowiłam nic nie mówić. Obserwowałam, jak przesuwał palce coraz niżej i niżej, i przycisnął palce do mojej bielizny.
„Próbujesz mnie zabić?” Zapytałam.
„Oczywiście, że nie, tylko upewniam się, że wiesz”. Adonis przycisnął palce mocniej do mojej bielizny, wywołując moje sapnięcie.
„Nauczyć się czego?” Próbowałam przesunąć ciało, żeby uzyskać ulgę.
„Że jestem jedynym, który może sprawić, żebyś tak się czuła”. W końcu wsunął palce do moich majtek.
Nie czekał, wpychając palce prosto w mój środek.
„Jestem jedynym, który może sprawić, że dochodzisz tak pięknie”. Uśmiechnął się, obserwując, jak się rozpadam.
Byłam taka wrażliwa, że nie minęło dużo czasu, zanim poczułam znajome uczucie zbliżającego się orgazmu. Zacisnęłam prześcieradła, czekając na to uczucie, ale ono nigdy nie nadeszło.
Uczucie palców Adonisa zniknęło. Kiedy na niego spojrzałam, stał, liżąc swoje palce.
„Następnym razem nie nazywaj innego mężczyzny przystojnym, wtedy może pozwolę ci dojść”.
Z tymi słowami wyszedł z pokoju i zostawił mnie leżącą tam bez tchu, równo wściekłą i napalona.
Och, sprawię, że tego pożałuje. Dawaj, Adonis, ale powinieneś był wiedzieć, że zawsze wygrywam.














































