
Hybryda
Autorzy
Bryony Foxx
Lektury
2,8M
Rozdziały
32
Rozdział 1.
OLIVE
Wyrzutek.
To ja.
Trudno mi zawierać przyjaźnie, bo nie czuję się dobrze sama ze sobą. Ludzie od dawna traktują mnie nieżyczliwie.
Chciałabym, żeby tylko kilka osób mnie nie lubiło, ale niestety tak nie jest. Z mamą często się przeprowadzamy, zwykle raz lub dwa razy w roku.
Tak wygląda nasze życie, odkąd skończyłam trzynaście lat i pojawił się mój wilk. Gdy pojawiają się kłopoty, mama zabiera mnie w nowe miejsce.
To irytujące, ale wiem, że stara się mnie chronić najlepiej jak potrafi.
Próbuję być cicho. Nie szukam problemów, ale one zawsze mnie znajdują. Nie zawsze tak było. Kiedyś byłam lubiana i miałam wielu przyjaciół.
Ale gdy pojawił się mój wilk, mój zapach się zmienił, jak u wszystkich wilków. Wtedy ludzie zaczęli być dla mnie niemili.
Złośliwe wilczyce w stadzie mówią, że „dziwnie pachnę”. Nie wiem dlaczego - ale to prawda. Mój zapach jest po prostu... inny.
Nie śmierdzę. Nie mam nieprzyjemnego zapachu ciała ani nie cuchnę jak skunks. Po prostu pachnę inaczej niż inne wilki; wydaje się, że to dlatego ludzie są dla mnie niemili.
W każdym stadzie, do którego się przeprowadzamy, jest tak samo. Wyczuwają mój zapach, mówią, że dziwnie pachnę, a potem mnie przezywają.
Nie pozwalają mi dołączać do zajęć, a potem mnie krzywdzą. Co jest w porządku... Cóż, nie jest, ale już nie zależy mi na zawieraniu przyjaźni.
W końcu moi przyjaciele z pierwszego stada tak szybko się ode mnie odwrócili, po co mi tacy przyjaciele?!
Chłopcom jednak wydaje się podobać mój zapach. Nie uważam się za brzydką, ale nie powiedziałabym też, że jestem bardzo ładna.
Mam długie ciemnobrązowe włosy z rudawo-złotymi pasemkami, które błyszczą w słońcu, ciemnobrązowe oczy, kilka piegów na nosie i pełne usta.
Fakt, że podobam się chłopcom, tylko utrudnia mi bycie samotną.
Zwykle próbują siadać ze mną lub się zaprzyjaźnić, ale to tylko sprawia, że złośliwe wilczyce są bardziej zazdrosne i wredne.
Nie rozumiem, dlaczego próbują ze mną siadać.
Może to tylko instynkt stadny, próba trzymania wszystkich razem, albo może myślą, że potrzebuję pomocy.
Nie wiedzą, że gdy próbują ze mną rozmawiać, powoduje to dla mnie problemy.
Gdy pierwszy raz się przeprowadziliśmy, Kelsey Richards - moja dawna najlepsza przyjaciółka - postanowiła być jeszcze bardziej wredna.
Była zła, bo Sam - chłopak, który jej się podobał - zaprosił mnie na randkę... Jakbym mogła to kontrolować.
Siedziałam pod moim ulubionym drzewem, czytając książkę i zajmując się swoimi sprawami. Sam przyszedł, usiadł obok mnie i próbował rozmawiać.
Dawałam mu krótkie odpowiedzi i wciąż patrzyłam w książkę, mając nadzieję, że się znudzi i odejdzie. Nie odszedł.
Zapytał, czy chciałabym kiedyś coś zjeść. To było miłe, ale nie chciałam komplikować sobie życia bardziej niż już było.
Odmówiłam. Był miłym chłopakiem, ale nie w moim typie, a ja nie chciałam, żeby ludzie zwracali na mnie większą uwagę. Mniej uwagi, mniej złośliwości.
To i tak nie powstrzymało Kelsey przed zdenerwowaniem się. Kelsey przeszła przez boisko, wyglądając na bardzo wściekłą, prawie się pieniąc.
Nagle krzyknęła: „JAK ŚMIESZ, TY MAŁA DZIWKO! Sam jest ~mój, a ty próbujesz mi go odebrać!”
Przewróciłam oczami. Nie chciałam mieć do czynienia z jej dramatem.
Próbowałam wyjaśnić. „Kelsey, on zapytał, czy chcę coś zjeść. Odmówiłam. Nie chcę Sama. Jest cały ~twój.”
Oczywiście mnie nie słuchała, bo następną rzeczą, jaką pamiętam, było to, że skoczyła na mnie, wrzeszcząc bardzo głośno. Złapała mnie za włosy i próbowała przewrócić na ziemię!
Nigdy wcześniej mnie nie dotknęła. Byłam bardzo zaskoczona. Czułam, jak w środku narasta we mnie gniew, prawie gotowy wybuchnąć.
Jak śmie? powtarzało się w mojej głowie.
Pożałujesz tego, suko! krzyczałam w myślach.
Wyrwałam się i wstałam, patrząc gniewnie na Kelsey, ciężko oddychając.
Na plecach poczułam drapanie, jakby coś miało przebić mi skórę.
To było dziwne uczucie, ale myślałam, że to mój wilk. Niebo pociemniało i zrobiło się głośno, czarne chmury, których wcześniej nie pamiętałam, zakryły niebo.
Kelsey zbladła i cofnęła się, upadając na tyłek. Wszystko, co mogła powiedzieć, wskazując na mnie, to: „T-t-twoje o-oczy!”
Zebrał się tłum z powodu hałasu i wszyscy patrzyli na mnie. Gapili się z szeroko otwartymi oczami, a potem jeden po drugim krzyczeli: „DZIWADŁO!”
Natychmiast przestałam być zła. Pobiegłam w stronę szkoły, przepychając się przez tłum.
Zobaczyłam swoje odbicie w oknach szkoły. Moje oczy - były jasno zielone, ale poruszały się jak płomienie.
Mogłam też zobaczyć słabą, zieloną poświatę otaczającą całe moje ciało, tak słabą, że prawdopodobnie nie zauważyłoby się jej na pierwszy rzut oka.
Czułam się zdezorientowana.
Co się ze mną dzieje? Czułam, że mogę się rozpłakać. Mocno zamknęłam oczy, odwróciłam się i uciekłam.
Nauczyciele próbowali mnie zatrzymać, ale biegłam dalej, z opuszczoną głową, nie słuchając ich próśb, żebym się zatrzymała. Tego dnia biegłam całą drogę do domu, co było długie dziesięć mil.
Wpadłam przez frontowe drzwi i pobiegłam prosto w ramiona mamy.
Mama jest najważniejszą osobą w moim życiu. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami. W rzeczywistości jest moją jedyną przyjaciółką.
Zawsze była przy mnie, gdy byłam dręczona. Gdy miałam sześć lat, dzieci wyśmiewały się z moich piegów, mówiąc, że mam brud na twarzy.
Ale mama powiedziała mi, że to pocałunki od aniołów. Więc następnego dnia weszłam dumnie, mówiąc, że jestem wyjątkowa, bo mam tak wiele „pocałunków od aniołów”.
Zadziałało. Wszyscy chcieli się przyjaźnić z tą wyjątkową. Nawet teraz stara się jak najlepiej pomóc mi z moimi problemami, choć są one trochę poważniejsze...
Ale jest bardzo dobra w odwracaniu mojej uwagi.
Wygląda bardzo podobnie do mnie. Obie mamy brązowe włosy i brązowe oczy. Jedyną różnicą są małe zmarszczki uśmiechu wokół jej oczu.
W momencie, gdy mnie przytuliła, poczułam się lepiej.
Opowiedziałam jej wszystko, co się wydarzyło, płacząc. Wzięła moją twarz w dłonie i uniosła ją, aż spojrzałyśmy sobie w oczy. Łzy spływały po mojej twarzy.
Patrzyła na mnie z tak wielką miłością i zrozumieniem. Otarła moje łzy kciukiem. Pocałowała mnie w czoło i powiedziała, jak bardzo mnie kocha i jaka jestem wyjątkowa.
Obiecała mi, że to naprawi.
Nie wiedziałam wtedy, ale pomysłem mamy na naprawienie sytuacji było wyjechanie tej nocy i przeprowadzka do innego stada. Tak jest od tamtej pory. Za każdym razem, gdy złośliwość się nasila, pakujemy się i wyjeżdżamy.
Myślę, że mama martwi się, że moje emocje wymkną się spod kontroli, albo może po prostu martwi się, że naprawdę jestem jakimś dziwadłem.
Mówi mi, że mój tata był bardzo potężny. Odszedł, gdy miałam rok. Mama jest bardzo smutna od tamtej pory, ale dobrze to ukrywa.
Staram się nie mówić o nim, bo boli ją myślenie o partnerze, który ją opuścił. Widzę ból w jej oczach, gdy jest w pobliżu innych par.
Patrząc na nich, widzi to, co kiedyś miała, ale już nie ma.
Podobno mam silnego wilka. Moja mama jest córką potężnego bety.
Już wiem, że mój wilk jest inny. Nie tylko z powodu jej oczu, ale dlatego, że jestem szybsza i silniejsza niż normalne wilki - może nawet szybsza niż alfy, może nawet silniejsza.
Kto wie, nigdy nie walczyłam z żadnym! Dobrze to ukrywam. Celowo zwalniam i nie używam całej swojej siły.
Nie ma potrzeby, żeby ludzie zwracali na mnie większą uwagę.
Wcześnie też nauczyłam się, że rozkaz alfy na mnie nie działa. Po prostu udaję, że działa i zachowuję się, jakbym mu się podporządkowywała, nawet jeśli denerwuje to mojego wilka.
Nie chcę zwracać większej uwagi na to, jak bardzo jestem inna.
Kiedy moje oczy zmieniają kolor, to dlatego, że mój wilk wychodzi.
Słyszę, jak pytasz: „Czy oczy wilków zwykle są jasno zielone i poruszają się jak płomienie?”
Nie, nie są.
Z tego powodu nie zmieniam się w wilka przy nikim poza mamą.
Jej oczy zwykle przerażają ludzi, ponieważ większość wilków ma brązowe, piwne lub niebieskie oczy. Potężniejsze wilki, takie jak alfy, mają srebrne oczy, a królowie mają złote oczy w wilczej formie.
Mój wilk nazywa się Raven. Jest zadziorny w sposób, w jaki ja nigdy nie mogłabym być.
To duży wilk - całkowicie czarny - co ładnie komponuje się z jej jasnymi, dziwnymi oczami. Jej futro jest tak ciemne i lśniące, że prawie iskrzy się w świetle księżyca.
Myślę, że jest piękna, nawet jeśli jej oczy przerażają innych.
Staram się jak najlepiej kontrolować swoje emocje, bo nie chcę, żeby ludzie widzieli oczy mojego wilka. Już i tak jestem wystarczająco dziwna z powodu mojego zapachu. Nie potrzebuję kolejnego problemu jak z Kelsey Richards.
Więc tak, to ja... Ta dziwna.
Od tamtego dnia sześć lat temu często się przeprowadzamy. Mam teraz dziewiętnaście lat i z mamą jedziemy do naszego najnowszego stada: Stada Ciemnego Lasu.
Jedziemy już od sześciu godzin. Słońce robi się coraz cieplejsze, a las gęstnieje. To sprawia, że Raven prawie mruczy z zadowolenia.
Nie może się doczekać, aby wbić pazury w ziemię i pobiegać.
Myślisz, że będą jakieś gorące wilki, w które wreszcie mogłybyśmy wbić nasze pazury? Raven wzdycha tęsknie.
Przestań się ślinić. Nie interesuje mnie poznawanie nikogo, gorącego czy nie.
Raven prycha. Mówisz tak teraz, ale gdy spotkamy JEGO, zrobisz się mokra tylko będąc w jego pobliżu.
Robię minę. Ugh! Serio, Raven, opanuj się!
Mmm, poczujesz się inaczej, gdy tylko poczujesz język naszego partnera wędrujący w górę do naszej-
RAVEN! Poruszam się niespokojnie, co sprawia, że mama patrzy na mnie podejrzliwie.
„Wszystko w porządku, kochanie?”
Rumienię się. „Tak, j-ja... po prostu jestem bardzo zdenerwowana tą całą sprawą z nowym stadem.”
Niezła robota, Olive. Na pewno nie pomyśli, że kłamiesz o swoim napalonym wilku z taką świetną wymówką. Nie żebyś już nie była przyzwyczajona do przeprowadzek do nowych stad.
Mama mrużyc oczy, patrząc na mnie, wyraźnie podejrzliwie.
„Cóż, nie masz się czym martwić. Mam dobre przeczucie co do tego!”
Przewracam oczami i patrzę przez okno.
Jasne, mamo... Mówiłaś tak o ostatnich dziesięciu stadach.
Siedzimy cicho przez następne dziesięć minut.
„Wiem, co cię rozweseli,” mówi nagle mama, sięgając do schowka. Wyciąga płytę CD.
Uśmiecham się ironicznie. No to zaczynamy.
Wciska play i zaczyna grać „Hey Jude” Beatlesów. Śmieję się i wkrótce śmiejemy się i wykrzykujemy części „NA NA NA NANANANAAAA” prosto do siebie.
Miała rację. Czuję się lepiej.
Po kolejnym pół godzinie mama zaczyna się ekscytować i podskakiwać na siedzeniu, stukając ręką w kierownicę.
„Eek! Patrz! Jesteśmy na miejscu!” mówi radośnie.
Siadam prosto na siedzeniu, z szeroko otwartymi oczami, patrząc na wszystko. To duże miasto ukryte w lesie.
Jedziemy polną drogą otoczoną drzewami. Mama zatrzymuje się tam, gdzie stoją na straży dwa męskie wilki i opuszcza szybę.
Wilki podchodzą do samochodu. „Nazwisko i powód wizyty,” pyta niższy, blond wilk.
„Jestem Sasha Dubois, a to moja córka, Olive Dubois. Jesteśmy nowymi członkami stada.”
„Proszę o dokumenty tożsamości i papiery,” mówi większy z dwóch samców.
O bogini. On jest gorący. Raven się ślini.
Ugh! Raven, dla ciebie wszystko z penisem jest gorące.
Dlaczego nie pozwalasz mi się zabawić?
Krzywię się wewnętrznie, moje policzki robią się czerwone.
Nigdy nie jesteś zadowolona!
Mama podaje nasze dokumenty tożsamości i papiery akceptacyjne.
Stado Ciemnego Lasu to społeczność składająca się z wilkołaków. Nie nie lubią ludzi. W rzeczywistości są ludzie żyjący wśród nich, ale tylko dlatego, że są sparowani z wilkołakami.
Przywódca stada, Alfa Max, uważa, że lepiej jest dla wilków dorastać we własnej społeczności, gdzie nie muszą ukrywać, kim naprawdę są.
Mama przejeżdża obok strażników na polną drogę prowadzącą do miasta z kamiennymi ulicami. Miejsce wygląda uroczo i staromodnie. Domy są zbudowane z kamienia i mają białe płoty wokół nich.
Na podwórkach jest wiele kwitnących kwiatów i ładnie przyciętych krzewów. Miasto jest tak ładne, że mogłoby z łatwością wygrać jakieś nagrody.
Mama playfully klepie mnie w nogę. „To będzie nowy początek dla nas, Livi!”
Uśmiecham się w odpowiedzi, choć nie jestem do końca przekonana.













































