
Płomienie, które nas łączą Książka 3
Autorzy
Lektury
59,3K
Rozdziały
31
Bogowie zstępują 🌶️🌶️🌶️
LYDIA
Troje Sliferów zebrało się już na zewnątrz przy fontannie. Razem wpatrywali się w niebo z wielkim zdumieniem. To było niemożliwe!
Po tych wszystkich latach czworo Bogów Ignolii wreszcie zaszczyciło świat swoją obecnością. Ellesmere skąpane było w promieniach światła. To światło nie pochodziło od słońca, lecz od samego blasku Bogów.
Kilku mieszkańców rzuciło się do ucieczki z obawy przed kolejnym atakiem. Większość ludzi stała jednak jak wryta. Z zapartym tchem patrzyli, jak piękne bóstwa spływają do ich miasta. Bogowie mieli na sobie lśniące szaty w kolorach niebieskim, czarnym, złotym i białym.
„Czy to naprawdę oni?” – zapytała Elise ze zdumieniem.
„Chyba tak” – odpowiedział Redmond z otwartymi ustami.
„Och, to na pewno Bogowie” – powiedziała Lydia z uśmiechem.
Czworo Bogów zatrzymało się nad koronami drzew na głównym placu. Spojrzeli w dół na oniemiałych śmiertelników.
„Nie bójcie się nas” – powiedziała Alizeh, Bóg Wiatru. – „Jesteśmy Czworgiem Bogów Ignolii”.
„Powróciliśmy do waszego świata z jedną ostatnią prośbą” – powiedział Azareth, Bóg Ziemi. – „Teraz, gdy mrok został przepędzony, nasze dzieci muszą wrócić z nami do niebios”.
Sliferowie wzięli głęboki wdech w tym samym czasie. Przeszli tak wiele przez ostatnie miesiące. Czy to wszystko już się skończyło? Ot tak, po prostu?
„Co macie na myśli?” – zapytała zdezorientowana Elise. – „Mieszkaliśmy w Ignolii przez całe nasze życie”.
„Tak” – odpowiedziała Lynnelle, Bóg Wody. – „To było przygotowanie, by ocalić ten świat. Wasze zadanie dobiegło końca. Teraz musicie wrócić z nami do waszego prawdziwego domu”.
Lydia rozpaczliwie pokręciła głową. „Nie rozumiem. Mamy tu rodzinę i przyjaciół. Mamy tu całe nasze życie, a wy po prostu każecie nam to zostawić”.
„Tego właśnie żądają Bogowie” – powiedział surowo Decimus. – „Może to być dla was trudne do zrozumienia, ale wszystko ma swój powód”.
„Więc powiedzcie nam, jaki to powód!” – zawołał Redmond.
„Zagrożenie ze strony Uziera minęło” – wyjaśniła Alizeh. – „Równowaga przechyliła się teraz w drugą stronę. Jesteście Sliferami. Wasza moc jest zbyt potężna, abyście mogli pozostać w tym świecie”.
Lydia spojrzała na Redmonda i Elise.
Stracili tak wiele w ciągu ostatnich kilku dni. Lucius odszedł. Ayana poświęciła życie, by powstrzymać króla Morrisona. Król Calix nie żył. A teraz musieli opuścić jedyny świat, jaki kiedykolwiek znali?
„Jeśli taka jest wasza wola” – powiedział Redmond – „to błagam was o jeszcze jeden dzień. Dajcie nam jeden dzień w Ignolii, abyśmy mogli pożegnać się z ludźmi, których kochamy”.
Bogowie spojrzeli po sobie i naradzali się w milczeniu.
„Bardzo dobrze” – odpowiedział Azareth. – „Macie jeszcze jeden dzień”.
I w ten oto sposób niesamowity blask zniknął z nieba. Pozostało tylko słońce, które oświetlało ziemię.
Lydia odetchnęła z ulgą. Będzie miała jeszcze jeden dzień! Niestety jej radość szybko minęła. Został jej tylko jeden dzień, by być z Gabrielem, miłością jej życia. Chciała zaprotestować, ale Bogowie już zniknęli.
Nie ma sensu się smucić pomyślała Lydia.
Musiała wziąć się w garść, żeby jak najlepiej wykorzystać swój ostatni dzień w tym świecie.
***
Rzeka była bardzo spokojna, a promienie słońca odbijały się od jej leniwego nurtu. Mały zagajnik chronił Lydię i Gabriela przed popołudniowym upałem. Chronił ich także przed wścibskimi spojrzeniami.
Siedzieli na brzegu rzeki i cieszyli się piknikiem. Gabriel zaplanował to na ich ostatni wspólny dzień. Martwił się, że to nic wielkiego. Dla Lydii znaczyło to jednak wszystko.
To było wspaniałe uczucie znowu mieć swojego mężczyznę u boku. Resztki kontroli umysłu Evine zniknęły bardzo szybko. Stało się to niemal natychmiast po tym, jak niezwykłe moce Lydii spaliły wiedźmę na gorący popiół.
„Jeszcze jedną?” – zapytał Gabriel, trzymając w palcach jagodę.
„Tak, proszę” – uśmiechnęła się Lydia.
Gabriel włożył owoc do jej ust, a potem wytarł sok, który spłynął po jej brodzie. Nachylił się i delikatnie ją pocałował. Lydia zadrżała z pożądania. Resztki soku z jagody zmieszały się z niepowtarzalnym smakiem języka Gabriela.
Gabriel oderwał się od jej ust i spojrzał głęboko w jej oczy.
„Nie mogę uwierzyć, że jutro wyjeżdżasz” – powiedział ze smutkiem. – „Przeszliśmy przez tak wiele. A teraz Bogowie po prostu przyszli, żeby cię zabrać...”
Lydia położyła dłoń na jego policzku i poczuła ciepło jego skóry. Jego męska uroda zawsze ją zachwycała. Nieważne, jak często patrzyła mu w oczy, zawsze czuła to samo.
„Zapomnij o tym” – wyszeptała. – „Teraz jestem tutaj. Spróbujmy wykorzystać ten czas jak najlepiej”.
Tym razem to Lydia pocałowała Gabriela. Zamknął oczy i powitał jej delikatne usta cichym jękiem. Jej palce wplotły się w jego gęste włosy i przyciągnęły go bliżej.
Lydia opadła na koc, a Gabriel zawisł nad nią. Jej słodkie usta zjechały na jego szyję, całując linię obojczyka. Jedną ręką rozpięła mu spodnie i wsunęła dłoń do środka.
Gabriel znów jęknął, gdy dłoń Lydii chwyciła jego pulsującego kutasa. Jego żołądź był już mokry, a ona też ociekała podnieceniem. Mężczyzna ściągnął z niej majtki i uniósł jej nogi wysoko do góry.
Jego czuły język spijał jej soki, gdy jej nogi spoczywały na jego ramionach. Lydia sapała, przytłoczona niesamowitym uczuciem jego ruchów. Jej palce zaciskały się na kocu. Pozwoliła, by zalały ją pierwsze fale orgazmu.
Gabriel odłożył jej drżące nogi i pochylił się blisko jej ucha.
„Kocham cię, Lydio Voltaire” – wyszeptał. Jego oddech był ciepły i kojący. – „I zawsze będę cię kochał”.
Lydia nie mogła już dłużej czekać. Zaczynała płakać z powodu niesamowitej czułości, jaką obdarzył jej wzgórek łonowy. Ale chciała znacznie więcej...
Gabriel wsunął się w nią. Każdy jego milimetr przyprawiał jej ciało o drżenie. Delikatnie się w niej poruszał, a Lydia cicho błagała, by wszedł jeszcze głębiej. Oplotła dłońmi jego tyłek i wcisnęła w siebie całego jego pulsującego kutasa.
„Dochodzę” – powiedziała, a po jej policzkach spłynęły łzy. – „Bogowie, szczytuję!”
Gabriel pociągnął przód jej sukienki w dół. Odsłonił jej sterczące sutki. Ssał je, podczas gdy ciało Lydii wciąż drżało od orgazmów.
„Jesteś moim wszystkim” – powiedziała. Jej biodra szybko poruszały się w przód i w tył.
Gabriel wtulił twarz w jej piersi. Pchnięcia Lydii zawładnęły całym jego ciałem. Wciąż leżała na plecach, ale teraz to ona nadawała ostre tempo. To było po prostu obezwładniające uczucie.
„Już prawie dochodzę” – jęknął.
Gabriel mocno pocałował Lydię i spuścił się w jej wnętrzu. Przez kilka następnych minut całowali się w błogiej ciszy...
***
Gabriel chrapał cicho, a Lydia tuliła go do siebie. Po wydarzeniach z popołudnia wrócili do jej komnat. Chcieli po prostu cieszyć się swoją obecnością. Nie chcieli rozmawiać o jutrze. Lydia na to nie pozwalała.
Zamiast tego całowali się i uśmiechali, rozmawiali i śmiali. Słońce powoli ustępowało miejsca ciemności nocy.
W ciągu ostatnich kilku godzin tak wiele razy powiedzieli sobie Kocham cię. To prawie wynagrodziło im wszystkie chwile w przeszłości, kiedy tego nie zrobili. To było piękne, a zarazem łamało serce.
Gabriel obudził się z lekkim wzdrygnięciem i odwrócił się. Jego wzrok spoczął na Lydii.
„Wciąż nie śpisz” – powiedział zaspany.
„Nie mogę zasnąć” – przyznała.
Gładził ją dłonią po włosach i patrzył głęboko w jej oczy.
„To dobrze. Może w takim razie będziemy patrzeć na siebie, dopóki nie wzejdzie słońce” – powiedział z uśmiechem.
„Ależ z ciebie romantyk” – zażartowała.
„Kocham cię” – powiedział czule.
„Ja ciebie też kocham” – odpowiedziała. W jej oczach znów pojawiły się łzy.
***
Wszyscy umówili się na spotkanie przy fontannie z samego rana. Lydia i Gabriel dotarli tam jako pierwsi. Krótko po nich zjawiła się Elise. Jednak Redmonda nigdzie nie było.
„Może zaspał” – zgadywała Lydia. – „Na pewno królowa Adria nie dawała mu spać przez całą noc”.
Kiedy to mówiła, królowa Adria szła szerokimi ulicami. Towarzyszył jej tylko generał Malla.
„Gdzie jest Redmond?” – zawołała Elise.
Smutek na twarzy Adrii sprawił, że wszyscy zamarli.
Co takiego się stało?
„Chodźcie za mną, to wam pokażę” – powiedziała smutno Adria.
Grupa przeszła krótki odcinek w stronę murów miasta. Kiedy Lydia spojrzała w dół, jej serce zabiło mocniej.
W ciągu nocy wokół zewnętrznych murów Ellesmere wyrósł ogromny las. Miał piękne kolory i tętnił życiem.
„Czy on...” – Lydia nie dokończyła zdania, patrząc na twarz Adrii.
„Zawsze chciał podarować światu coś wyjątkowego” – powiedział generał Malla.
„Dlatego poświęcił swoje życie, by uczynić ten świat lepszym” – odpowiedziała Adria.
Elise objęła Lydię ramieniem. Po ich twarzach płynęły łzy.
Nagle z chmur nad Ellesmere trysnął potężny snop światła.
Bogowie powrócili.
„Widzimy, że Slifer Ziemi dokonał wyboru” – powiedział Azareth.
„Teraz nadszedł czas, byście wy dokonały swojego” – dodała Lynnelle.
Lydia pochyliła głowę w zamyśleniu. Skoro Redmond mógł wybrać inną drogę, to czy ona też mogła?
Odejście z Bogami oznaczało, że już nigdy nie zobaczy Gabriela ani Imarnii. Ale podążenie drogą Redmonda i poświęcenie się dla wyższego celu prowadziło do tego samego.
Czy mógł istnieć jakiś inny wybór? Taki, który dałby jej to, czego naprawdę pragnęła, czyli życie z Gabrielem?
Elise spojrzała na małą grupkę wokół niej. Wzruszyła ramionami i zrobiła krok do przodu.
„Nie mam już nikogo na tym świecie” – powiedziała. – „I nie mogę dłużej udawać, że jest inaczej”.
Lydia rzuciła się do przodu i przytuliła Elise najmocniej jak potrafiła.
„Bez względu na to, co się teraz stanie” – powiedziała Lydia – „nigdy nie zapomnę, jak wspaniałą przyjaciółką dla mnie byłaś”.
„Nie będziesz musiała zapominać, jeśli w końcu pozwolisz mi odetchnąć” – powiedziała Elise w swoim typowym, bezpośrednim stylu.
Lydia odsunęła się, a obie Sliferki uśmiechnęły się do siebie.
„Do zobaczenia wkrótce” – odpowiedziała Elise.
I w ten sposób zaczęła unosić się w stronę nieba. Jej ciało poszybowało minąwszy Bogów. Wznosiła się coraz wyżej, aż chmury zdawały się pochłonąć ją w całości.
„Został jeszcze jeden Slifer” – powiedział Decimus, patrząc na swoją córkę.
Lydia odwróciła się do Gabriela. Po raz pierwszy zobaczyła łzy płynące z jego oczu. Serce jej pękało, gdy widziała swojego ukochanego w takim stanie. Jednocześnie w końcu ukazał swoje prawdziwe emocje... nawet jeśli było już na to za późno.
„Tak bardzo cię kocham, Lydio Voltaire” – powiedział Gabriel po raz ostatni.
„A ja kocham ciebie” – odpowiedziała.
To była prawda. Kochała Króla Imarnii bardziej, niż mogły to wyrazić jakiekolwiek słowa. Dlaczego więc nie poprosić Bogów o jedną ostatnią, szaloną przysługę?
Odsunęła się od Gabriela i spojrzała na swojego ojca, który unosił się na niebie.
„Zanim zabierzesz mnie z powrotem, proszę cię o jedną przysługę” – powiedziała. – „Jeśli taka jest wasza wola... chcę zostać pozbawiona moich mocy Slifera. Chcę pozostać na tej ziemi jako śmiertelniczka”.
Tłum wokół niej głośno wciągnął powietrze. Czyżby ośmieliła się sprzeciwić woli Bogów i wziąć swoje życie we własne ręce?
„To poważna prośba” – odpowiedział Decimus. – „Czy wiesz, o co tak naprawdę prosisz?”
Lydia spojrzała odważnie na Boga Ognia i skinęła głową. „Jestem twoim dzieckiem. Znasz mnie lepiej niż inni”.
Decimus skinął głową i odwrócił się do pozostałych Bogów. Po raz kolejny naradzali się w milczeniu, a całe miasto Ellesmere wstrzymało oddech.
Lydia czuła, jak bicie jej serca przyspiesza. Każda mijająca sekunda dudniła w jej klatce piersiowej niczym bęben.
W końcu Decimus znów przeniósł wzrok na Lydię.
„Bardzo dobrze” – powiedział. – „Twoje życzenie zostało spełnione. Wszystkie moce, które posiadałaś, nie należą już do ciebie. Witaj w nowym życiu, śmiertelniczko”.
Tłum wiwatował, gdy Lydia rzuciła się w otwarte ramiona Gabriela. To uczucie było niesamowite! Jej ciało wcale nie wydawało się słabe, zmęczone, ani w żaden sposób zmienione.
Mimo to wiedziała, że to prawda. W jej żyłach nie płynęła już moc. Czuła to instynktownie. Magia, którą znała od małego dziecka, opuściła jej ciało na dobre.
Była śmiertelniczką! Jednak gdy spojrzała w pełne życia oczy Gabriela, poczuła na barkach ciężar strachu.
Skoro nie była już Sliferem Ognia, czy ich związek miał szansę przetrwać?
Gabriel pocałował ją, a przez jej ciało przeszły iskry pożądania. Jeśli to był znak, to nie miała się o co martwić.
Nadszedł czas, by rozpocząć nowy rozdział w jej życiu. Była bardzo podekscytowana na myśl o tym, jak wiele może osiągnąć jako Lydia Voltaire. Niegdyś Slifer Ognia, a teraz po prostu człowiek!










































