
LILAC Sisterhood 2: Szara myszka w rozkwicie
Autorzy
Lektury
121K
Rozdziały
48
Spotkanie
Tom 2: Rozkwitająca szara myszka
CARLY
Cicha Carly. To cała ja. Od zawsze byłam cicha. Potrzebuję czasu, żeby się przed kimś otworzyć, i często niepotrzebnie się denerwuję. Wiem, że to nie są najlepsze cechy, ale robię, co w mojej mocy.
Muszę jednak przyznać, że radzę sobie o wiele lepiej, odkąd przyjęłam staż w LILAC. Od zawsze pasjonowałam się blogami o modzie i stylu życia, a LILAC jest bez wątpienia najlepszym z nich.
Praca tutaj sprawia mi ogromną radość.
Na początku dostałam kilka fajnych obowiązków. Uporządkowałam garderobę z próbkami i zrobiłam inwentaryzację wszystkiego. Mogłam dotykać tych wszystkich bezcennych ubrań w stylu vintage i kreacji od projektantów.
To było jak sen. Pomagałam każdemu, kto akurat mnie potrzebował.
Zaczęłam powoli otwierać się na ludzi. Wtedy zaproponowano mi płatne stanowisko w zespole do spraw mediów społecznościowych. To było dla mnie po prostu idealne.
Mogłam pracować przy komputerze i robić to, co kocham. Stałam się częścią tego wszystkiego i mogłam dzielić się tym ze światem.
Było to świetne ujście dla mojej kreatywności. Dzięki temu byłam na bieżąco ze wszystkim, co działo się z naszą marką.
LILAC zorganizowało wielkie wydarzenie z okazji swojej dziesiątej rocznicy, a impreza okazała się ogromnym sukcesem.
Sloan Kennedy, nasza główna konsultantka do spraw mody, przejęła stery i w rezultacie zorganizowaliśmy wydarzenie sezonu.
Pojawiło się kilka gwiazd, a w internecie zapanowało prawdziwe szaleństwo. Nasze konta w mediach społecznościowych pękały w szwach, a Marlene, szefowa LILAC, była ze wszystkich bardzo zadowolona.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy LILAC było naprawdę wspaniałym miejscem pracy. Wszyscy zawsze mają tu świetny nastrój. Dziś jednak mam spotkanie z Marlene i, szczerze mówiąc, potwornie się denerwuję.
Między nią a mną jest co najmniej dwoje kierowników. Zastanawiam się, dlaczego chce porozmawiać ze mną osobiście. Oczywiście nie mam na to żadnego wpływu. Muszę tam pójść.
Zadbałam o to, żeby wyglądać dziś jak najlepiej. Zanim weszłam do biura, wypiłam dodatkowe espresso. Idę korytarzem do gabinetu Marlene tak spokojnie, jak to tylko możliwe, po czym pukam do drzwi.
„Proszę wejść”.
Wchodząc do pokoju, staram się uśmiechać, ale jestem pewna, że ona widzi moje zdenerwowanie. „Dzień dobry”.
„Cześć, Carly. Usiądź, proszę”.
Moje nerwy są napięte do granic możliwości. Zmuszam się do zachowania spokoju. Czuję, jak gorąc oblewa mi policzki. Chciałabym być teraz gdziekolwiek indziej.
Siadam na krześle naprzeciwko biurka Marlene i robię, co mogę, żeby posłać jej uśmiech. Nie mam powodu, żeby się jej bać. Zawsze jest miła.
„Jak się czujesz na swoim stanowisku w LILAC?” – zaczyna.
„Szczerze mówiąc, jestem bardzo zadowolona. Uwielbiam pracę nad projektami w mediach społecznościowych, zwłaszcza teraz, gdy mamy napływ nowych obserwujących” – wyjaśniam.
„Wyglądasz na zdenerwowaną, kochana. To tylko przyjazna pogawędka, dobrze?” – zapewnia mnie.
„Dobrze, przepraszam. Mam tendencję do niepotrzebnego nakręcania się”.
„Nie ma problemu. Po prostu chcę, żeby wszyscy czuli się tutaj swobodnie. Żeby wiedzieli, że w razie potrzeby mogą do mnie przyjść”. Uśmiecha się i wygląda to bardzo szczerze.
„Dobrze, dziękuję”.
„Prawdziwym powodem, dla którego cię tu wezwałam, jest pewna szansa, którą chciałabym ci zaoferować. Ale jeśli naprawdę jesteś zadowolona w dziale mediów społecznościowych, nie chcę cię zmuszać do przenosin”.
„Czy jesteś zainteresowana, aby dowiedzieć się więcej?”
„Tak, bardzo chętnie. Uwielbiam LILAC. Kiedy zaczynałam tu pracę, nie sądziłam, że to będzie moja kariera na całe życie. Szczerze mówiąc, teraz nie wyobrażam sobie pracy nigdzie indziej”.
„Cóż, znasz Sloan. Na swoim nowym stanowisku przejmie więcej obowiązków, dlatego chcę przydzielić jej asystentkę do spraw projektowania wizerunku marki. Czy byłabyś tym zainteresowana?”
„Pracowałabym ze Sloan Kennedy, planując wydarzenia i tym podobne?” Wiem, że zbyt mocno się tym ekscytuję, ale Sloan jest teraz prawdziwą gwiazdą LILAC. To nasza lokalna celebrytka.
„Tak, w zasadzie pracowałabyś pod jej kierownictwem. Ale znając Sloan, prawdopodobnie traktowałaby cię raczej jak partnerkę w zespole”.
„Oczywiście stanowisko wiąże się z podwyżką. Zostaniesz oficjalnie zatrudniona na pełen etat, więc zyskasz więcej świadczeń”.
„Wow, Marlene, nie wiem, co powiedzieć”.
„Chcesz się nad tym zastanowić?”
„Jestem pewna, że ten pomysł bardzo mi się podoba. Jeśli uważasz, że sobie poradzę, z wielką chęcią spróbuję”.
„Wierzę w ciebie ze wszystkich sił. Sloan również bardzo ucieszyła się z tej propozycji. Czy możesz zacząć z nią pracować od jutra?”
Rety, Sloan Kennedy chce ze mną pracować? „Jasne, oczywiście. Nie prowadzę teraz żadnych większych projektów”.
„Doskonale. W takim razie prześlę dokumenty do działu kadr. Otrzymasz dziesięcioprocentową podwyżkę wynagrodzenia, a także możliwość zdobywania premii i kolejnych podwyżek podczas ocen okresowych”.
„Ja… Wow, dziękuję” – jąkam się.
„Moje gratulacje, Carly. Cieszę się, że to wszystko tak się układa. Możesz zgłosić się do biura Sloan jutro rano i sprawdzić, w czym będzie cię potrzebować”.
„Postaraj się, proszę, dokończyć dzisiaj wszystkie projekty w mediach społecznościowych. Śmiało możesz też przekazać innym to, czego nie zdążysz zrobić”.
Uśmiecham się. „Jeszcze raz ci dziękuję, Marlene. Naprawdę bardzo to doceniam”.
Ona odpowiada swobodnym uśmiechem. „Miłego dnia”.
***
Reszta poranka mija mi w mgnieniu oka. Potrafię myśleć tylko o tym, jak bardzo jestem szczęśliwa. Nie mogę się doczekać przerwy na lunch, żeby wreszcie zadzwonić do mamy.
Tak, moja mama to nadal moja najlepsza przyjaciółka. Może uśmiechnie się do mnie szczęście i ta nowa szansa sprawi, że jeszcze bardziej otworzę się na ludzi.
Mam nadzieję, że dogadam się ze Sloan. Szczerze mówiąc, wiem, że jest niesamowita, ale do tej pory prawie ze sobą nie rozmawiałyśmy.
Zanim się obejrzałam, nadchodzi czas na lunch. Zabieram więc swoje rzeczy i idę do kawiarni po drugiej stronie ulicy.
W drodze do kawiarni wyciągam telefon. Czas wreszcie przekazać mamie te wspaniałe wieści.
„Cześć, kochanie!” – odbiera.
„Cześć, mamo! Zgadnij co?”
„Hmm, brzmisz na szczęśliwą, więc zgaduję, że to dobre wiadomości. Może poznałaś jakiegoś chłopaka?”
Śmieję się z tego. „Nie, mamo, ale to faktycznie dobre wieści. Dostałam awans”.
„Naprawdę? Carly, to po prostu wspaniale! Dobra robota! Czym będziesz się zajmować?”
„Pamiętasz, jak opowiadałam ci jakiś czas temu o tym fioletowym przyjęciu?”
„Tak, mówiłaś, że ta dziewczyna dokonała prawdziwych cudów i zorganizowała imprezę od nowa w zaledwie tydzień”.
„Zgadza się. Cóż, zostanę jej asystentką. Moje nowe stanowisko to asystentka do spraw projektowania wizerunku marki. Oprócz tego dostałam podwyżkę” – wyjaśniam.
„Carly! Tak bardzo się cieszę! A ty jesteś szczęśliwa?”
„Tak, mamo. To było niespodziewane, ale jestem naprawdę bardzo szczęśliwa. Mam tylko nadzieję, że nie będę się zbyt mocno denerwować. Zaczynam już jutro”.
„Jestem pewna, że poradzisz sobie doskonale. Po prostu bądź sobą” – zapewnia mnie.
„Dobra, zjem teraz mój lunch. Kocham cię”.
„Ja ciebie też kocham, skarbie. Zadzwoń do mnie jutro i daj mi znać, jak ci poszło”.
„Zadzwonię. Dzięki, mamo”.
„Pa, kochanie”.
„Pa, pa”.
Kiedy kończę jeść lunch, reszta dnia w pracy mija bardzo szybko. Staram się ukończyć lub przekazać innym wszystkie moje dotychczasowe projekty.
Wkrótce nadchodzi czas wyjścia do domu. Wracam do mojego malutkiego mieszkania, żeby obejrzeć powtórki programu The Bachelor na nagrywarce. Potem pójdę spać, mając wielką nadzieję, że jutrzejszy dzień będzie po prostu udany.















































