
Stado Greystone Ridge 6: Wilk czerwonej krwi
Autorzy
Lektury
248K
Rozdziały
27
Początek poszukiwań
Czerwonokrwisty Wilk
NOX
Wataha była dzisiaj niezwykle cicha. Max uczył się od swojego ojca, jak przewodzić stadu, a Ayla była z naszą luną, przygotowując się do swojej przyszłej roli. Czułem się trochę zagubiony, nie wiedząc, co ze sobą zrobić pośród całego tego zamieszania.
Do pokoju weszła moja mama, wyczuwając mój niepokój. „Co się stało?” – zapytała, siadając na kanapie i klepiąc miejsce obok siebie.
„Sam nie wiem” – przyznałem, a w moim głosie brzmiała głęboka frustracja. „Zawsze powtarzałaś, że płynie we mnie krew Conri i że król wampirów oddał ci swoje serce, przekazując mi swoje moce”.
Przełknąłem z trudem ślinę, czując ścisk w gardle ze zdenerwowania. „Czuję ten ciągły zew, jakbym miał do zrobienia coś ważnego, ale nie mam pojęcia, co to takiego”.
Mama chwyciła mnie za rękę, a jej dotyk przyniósł mi ulgę. „Nox, nikt z nas nie wie, co przyniesie przyszłość” – powiedziała. „Jest jednak pewna opcja, chociaż wiem, że Warwick waha się, czy pozwolić jej używać swoich mocy. Myślę, że to go przeraża”.
Zaśmiała się cicho.
„Jupiter?” – zapytałem, czując iskrę nadziei. Znałem bliźnięta Warwicka, ale Jupiter zawsze była trochę samotniczką, w przeciwieństwie do swojego towarzyskiego brata, Wolfa. Jej wyjątkowy dar widzenia był pilnie strzeżoną tajemnicą, znaną tylko nielicznym.
„Prawdziwe Widzące nie rodziły się od wielu lat, a po wojnach alf wszystkie zniknęły. Nikt nie wie dlaczego” – powiedziała. „Może częścią twojego przeznaczenia jest odkrycie tej tajemnicy? Jesteś już młodym mężczyzną, Nox, i choć trudno mi to zaakceptować, wiem, że musisz podążać własną ścieżką”.
Jej oczy zaszły łzami.
„Mamo” – powiedziałem, przytulając ją mocno. „Pójdę do Warwicka i zapytam, czy Jupiter może mi pomóc”.
Pocałowała mnie w czoło i wstaliśmy. Skierowaliśmy się do biura Alfy Hawka, gdzie znajdował się główny telefon. „Alfa Hawk na nas czeka” – powiedziała.
Kiedy tam dotarliśmy, Max już tam był. Gdy usiadłem obok niego na kanapie, dotarło do mnie, że opuszczam watahę, i ogarnęła mnie fala nerwów.
„Nie musisz tego robić, Nox. Za kilka lat będziemy razem rządzić tym miejscem” – powiedział Max z uśmiechem.
„Wiem, ale coś się we mnie zmienia” – powiedziałem, pukając się w klatkę piersiową. „Odkąd skończyłem dwadzieścia jeden lat, czuję palącą potrzebę, by być gdzieś indziej i robić coś innego”.
Trudno było to ubrać w słowa. Mój wilk był wyjątkowy na tle innych, włączając w to wilka Maxa. Był większy i silniejszy nawet od wilka alfa, a jego ciemnorude futro w pewnym świetle przypominało krew.
„Może to wezwanie partnerki?” – zasugerował Max, unosząc brwi.
„Warwick mówi, że Jupiter na ciebie czeka” – przerwał nam Alfa Hawk. „I chce, żebyś coś dla niej przyniósł. Twierdzi, że będziesz wiedział, o co chodzi”.
Wzruszył ramionami.
„Dzięki” – powiedziałem, drapiąc się po głowie w zmieszaniu.
„Na pewno coś wymyślisz” – powiedział Max, klepiąc mnie po plecach. „Kiedy wyjeżdżasz?”
„Spakuję torbę i wyjadę jeszcze dzisiaj” – odpowiedziałem mu, spoglądając na moją mamę.
„Idź, muszę porozmawiać z Alfą Hawkiem” – powiedziała z uśmiechem.
Nie miałem prawa jazdy, więc musiałem unikać głównych dróg, aby nie zatrzymała mnie policja. Max odprowadził mnie do mojego domku.
„Dlaczego pakujesz torbę? Myślałem, że idziesz tylko spotkać się z Jupiter i zdobyć trochę odpowiedzi” – zapytał.
„Mam przeczucie, że to nie będzie tak proste, jak potrzymanie mnie za rękę i zobaczenie mojej przyszłości” – powiedziałem, przechylając głowę.
„Nie uważasz za dziwne, że ona nigdy nie opuszcza swojego domu? Mimo tych wszystkich spotkań, które organizujemy, nigdy na żadnym nie była” – powiedział Max ze zdziwieniem w głosie.
„Wolf mówi, że ona lubi być sama. Może jest jak Warwick, zanim znalazł swoją partnerkę” – zasugerowałem. Nie mogłem pozbyć się wrażenia, że w Jupiter kryje się coś więcej. Dopiero niedawno skończyła osiemnaście lat.
Max wszedł za mną do pokoju i rozmawialiśmy, podczas gdy ja pakowałem do plecaka kilka najpotrzebniejszych rzeczy.
„Co u Elli?” – zapytałem, zmieniając temat, którego od dłuższego czasu unikałem.
„Ella mówi, że w posiadłości Westerwick dzieje się coś dziwnego. Nie przepada za tym całym dowódcą. Dziadek powtarzał mi, że ten facet od lat należy do zarządu Elitarnej Watahy, ale odkąd się tam pojawiła, wydaje się trochę wytrącony z równowagi. W końcu to jej prawo, by teraz przewodzić stadu”.
„Jest córką alfy, to jej prawo od urodzenia”. Przypomniałem sobie, jak bardzo mnie to wkurzyło, gdy trzy miesiące temu ogłosiła plany przeprowadzki. Ale nie byliśmy przeznaczonymi sobie partnerami, a ona miała tam więcej do zrobienia, na przykład zjednoczenie Elitarnej Watahy z resztą.
Poza tym dziadkowie przekazali jej posiadłość, ponieważ Max już przewodził Watasze z Greystone Ridge. „Racja, gdy byliśmy tam w zeszłym miesiącu, też mu nie ufałem. Jest w nim coś podejrzanego”.
Max zawsze miał smykałkę do czytania w ludziach. „Skoro od lat jest częścią zarządu Elitarnej Watahy, kto wie, co Ella może odkryć?” Poklepałem go przyjacielsko po plecach.
„Jeśli spróbuje czegokolwiek, obaj tam pojedziemy i skopiemy mu ten chudy tyłek. Chyba jest już za stary, żeby wciąż być na tym samym stanowisku?”
„Z tego, co mówiła mi Ella, obsadził swoimi ludźmi kluczowe stanowiska, a ona nie może ich tak po prostu zwolnić. Mimo że teraz należą do zjednoczonych watah, Dowódca Diago Raven nadal uważa, że jego stado jest od nas lepsze”.
„Czy Ella jest tam bezpieczna?” Nagle poczułem falę niepokoju.
„Nie mogą jej tak po prostu zabić. Musieliby zabić również mojego dziadka, a wiedzą, że to wywołałoby kolejną wojnę z tatą”. Położył dłoń na moim ramieniu, by dodać mi otuchy.
Skończyłem pakować torbę i po raz ostatni rozejrzałem się po pokoju. Co takiego Jupiter chciała, żebym jej przyniósł? Max przechylił głowę na bok i skinął, słysząc, że Alfa Hawk go wzywa.
„Zobaczymy się, jak wrócisz”. Kiedy się przytulaliśmy, ogarnęły mnie dziwne, niewypowiedziane emocje. Wiedziałem, że już nie wrócę, ale zachowałem to dla siebie.
Wyszedł, a ja ponownie wpatrywałem się w swój pokój. Jupiter była Widzącą, ale z tego, co wiedziałem, nigdy nie ujawniła swojego wilka. Nagle moja prawa dłoń zrobiła się gorąca, a po chwili poczułem w niej mrowienie.
Zacisnąłem pięść i spojrzałem w dół. Z bijącym sercem otworzyłem dolną szufladę i znalazłem w niej kamień, na który natrafiłem podczas biegu. Zwrócił moją uwagę swoim skomplikowanym wzorem.
Teraz już wiedziałem, co muszę ze sobą zabrać. Podniosłem kamień i poczułem, że był ciepły. Wsunąłem go do kieszeni i chwyciłem torbę, akurat gdy do pokoju weszli mama i tata.
„Jesteś gotowy?” Jej oczy były czerwone od płaczu. Tata objął ją ramieniem i pocałował w czoło.
„Oboje jedziemy z tobą”. Tata wyciągnął do mnie rękę. „Chodźmy. Im szybciej tam dotrzesz, tym szybciej poznamy twój cel”.
Jazda minęła w ciszy, bo każdy z nas pogrążył się we własnych myślach. Wszyscy wiedzieliśmy, że ten dzień nadejdzie. Przez całe życie mama powtarzała mi, że jestem stworzony do wielkich rzeczy, ale moja ścieżka zależała tylko ode mnie.
Tata spojrzał na mnie, a potem na mamę, która w międzyczasie zasnęła. „Czego nam nie mówisz?” – zapytał poprzez naszą więź.
Przewróciłem oczami i pokręciłem głową. „A myślałem, że to mama ma intuicję. Po prostu mam to uczucie, jakbym musiał gdzieś być, albo z kimś być, ale nie wiem z kim”. Wyraziłem swoje zagubienie przez więź. „Czuję, że mój wilk się zagubił”.
„Gdy dorastałeś, nie byliśmy pewni, jakie moce się w tobie obudzą, ale zawsze wiedziałeś, jak należy postąpić”. Uniósł brew. „Wierzymy w ciebie, synu. Jesteś przeznaczony do czegoś więcej, niż bycie tylko betą Maxa”.
„Te wszystkie wydarzenia poprzedzające twoje narodziny, a ty zawsze dbałeś o dobre imię watahy. Jednak twój tata ma rację. Jesteś kimś więcej niż betą Maxa”. Mama otworzyła oczy.
„Więc podsłuchiwałaś?” Tata wyglądał na zaskoczonego. „Nic ci nie umknie, prawda?” Przewrócił oczami, a ja nie mogłem powstrzymać się od śmiechu.
Zatrzymaliśmy się pod domem Warwicka, a kamień w mojej kieszeni aż parzył mnie w nogę. Nigdy nikomu o nim nie mówiłem i tata miał rację; mój instynkt przychodził naturalnie. Może powinienem odwiedzić Ellę i sprawdzić tego dowódcę.
Z domu wyszedł dziko wyglądający wilk, uśmiechając się, gdy wysiadałem z auta. Jego włosy były gładko zaczesane do tyłu. Cholera, nieźle urósł od naszego ostatniego spotkania.
„Nox” – przywitał nas, szeroko rozkładając ramiona. Wymieniliśmy przyjacielski uścisk i poczułem mocne klepnięcie w plecy. „Zabiorę twoją torbę. Możesz dziś spać w moim pokoju, ja idę spotkać się z dziewczyną”. Puścił do mnie oko.
„Skąd wiedziałeś, że zostaję na noc?” – zapytałem, idąc za nim po schodach. „Wow, to miejsce jest niesamowite!” Dotarło do mnie, że byłem w środku po raz pierwszy.
„Tata ma smykałkę do majsterkowania, a do tego jest bardzo kreatywny”. Wolf poruszył palcami w moim kierunku. „Ja też mam w dłoniach trochę tej magii”. Czułem, że wcale nie miał na myśli stolarstwa. Zaśmialiśmy się wspólnie i pomyślałem, że da się gościa lubić.
„A tak w ogóle, gdzie podziali się wszyscy?” – zapytałem, zauważając ciszę, która powitała nas po przyjeździe.
„Moja siostra pewnie siedzi w swoim pokoju. Rodzice zaraz powinni wrócić z zakupów w mieście. Chyba zjawiliście się wcześniej, niż przewidywali”.
Znowu poczułem bijące od kamienia w kieszeni ciepło na nodze. Gdy wsunąłem tam dłoń, przywitał mnie żar, który zdawał się od niego promieniować. Mrowienie zaczęło się na moich opuszkach palców i powędrowało wzdłuż ramienia.
Odległy warkot silnika dotarł do naszych uszu. Wolf uśmiechnął się szeroko, ogłaszając ich powrót. Nie potrafiłem sprecyzować, dlaczego tak bardzo stresowałem się tą wizytą. Przebywałem w towarzystwie Warwicka i Scarlet wiele razy, więc to pewnie dlatego, że byliśmy w ich domu.
Zeszliśmy na dół i zauważyliśmy, że mama i tata właśnie podjeżdżali pickupem. Pocałowali się, zanim wysiedli, a my ruszyliśmy się z nimi przywitać. Warwick podał mi kilka toreb i gestem nakazał, abym poszedł za nim, podczas gdy cała reszta wciąż kręciła się na zewnątrz.
„Masz pytania, które wymagają odpowiedzi, a Jupiter może być w stanie ich udzielić. Wszystko, co dobre w Atenie, przeszło na Scarlet, a z niej na Jupiter. Atena nie poradziła sobie z byciem wilkołaczą Widzącą, ponieważ jej wilk był mroczny i trujący. Jupiter jest piękna w środku i na zewnątrz, ale mało kto zna jej prawdziwą moc. Powierzam ci tę wiedzę” – powiedział Warwick, kładąc dużą dłoń na moim ramieniu. „Ale ostrzegam, ona rzadko dotyka ludzi z powodu tego, co wtedy widzi”.
„Rozumiem”. Teraz miało to sens, jakim cudem mogła być zarówno wilkołakiem, jak i Widzącą. Była czysta. Moje serce przyspieszyło, gdy mój wewnętrzny wilk wyczuł jej obecność.
„Ona cię wzywa” – powiedział Warwick, a jego wzrok na chwilę uciekł w dal. „Mam nadzieję, że znajdziesz swoje odpowiedzi”. Wręczył mi dwie butelki wody i miskę ze świeżymi owocami.
Każdy kolejny krok na schodach sprawiał, że moje serce biło jak szalone. Nigdy wcześniej się tak nie czułem; mój wilk zdawał się na coś czekać, a to wszystko wydawało się takie dziwne.
Kiedy podszedłem do jej drzwi, które były teraz lekko uchylone, poczułem, jakby moje stopy ważyły tonę, a ja brodziłbym w błocie. Potrzebowałem odpowiedzi na pytania, kim jestem, po co tu jestem i jaki jest mój cel.
Wszedłem do pokoju, który był wypełniony niebiańskim zapachem palonych ziół. Zamknąłem za sobą drzwi stopą i pozwoliłem moim oczom przyzwyczaić się do półmroku. Wokół migotały świece, rzucając na ściany delikatny blask.
„Usiądź” – wyszeptał mi w głowie jakiś głos. Posłuchałem, odstawiając wodę i owoce.
Ciemność przede mną nagle się poruszyła, a ona zdjęła kaptur, ukazując swoje zapierające dech w piersiach piękno. Jej srebrzystobiałe włosy opadały wokół niej falami, a gdy podniosła głowę, moje serce na moment zamarło.
Była wręcz hipnotyzująca, zapierając mi dech w piersiach i budząc dzikiego ducha mojego wewnętrznego wilka. Czy to w ogóle było możliwe?















































