Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Międzygatunkowe miłosne więzi. Księga 1: Łuski miłości: romans xenobiologiczny

Międzygatunkowe miłosne więzi. Księga 1: Łuski miłości: romans xenobiologiczny

Autorzy
Ms. Thunderfrost
Lektury
16,3K
Rozdziały
38
Autorzy
Ms. Thunderfrost
Lektury
16,3K
Rozdziały
38
🚀Science Fiction👩🏼‍🏫Nauczyciele💪🏻Obrońca🧌Potwory👽Kosmici👩🏻‍🍼Matki

Kiedy biolożka morska Jezebel poznaje Zepha – potężnego, wężowatego dyplomatę z innej planety o oczach głębokich jak ocean – nie spodziewa się, że jej świat wywróci się do góry nogami. To, co zaczyna się jako uprzejma oferta pomocy w adaptacji do ziemskiego klimatu, szybko schodzi na głębsze wody, budząc uczucia, których żadne z nich nie potrafi nazwać.

Gdy śmiech miesza się z tęsknotą, a nauka splotła się z czymś znacznie bardziej tajemniczym, Jezebel odkrywa, że miłość nie jest tylko uniwersalna – jest zachwycająco nieprzewidywalna. Ich więź wystawia na próbę każdą teorię, w którą dotąd wierzyła, dowodząc, że czasem serce przemawia własnym, unikalnym językiem.

Rozdział 1: Pierwszy kontakt

Holograficzna scena na Trzeciej Dorocznej Międzygatunkowej Wymianie Kulturalnej rozbłysła światłem, a Jezebel Daughtler prawie upuściła swój kieliszek z winem.
Trzy postacie pojawiły się w kaskadach światła — dwie młode kobiety, które wyglądały, jakby zeszły z wybiegu dla modelek, w mocnym makijażu i za dużych kurtkach, stały po obu stronach chłopaka, który nie mógł mieć więcej niż osiemnaście lat. Poza jego oczami. Jego oczy wydawały się pradawne, obrysowane idealną czarną kredką, i krył się w nich ciężar kogoś, kto widział umierające gwiazdy.
„Witajcie, delegaci”, powiedział chłopak. Jego głos był pozbawiony emocji, prawie znudzony, jednak niósł się przez Centrum Kongresowe w Filadelfii tak, jakby dobiegał zewsząd naraz. „Jestem Myreth, Głos Rad Granicznych. To spotkanie jest symbolem dalszej współpracy między Ziemią a sześćdziesięcioma procentami znanej przestrzeni kosmicznej pod jurysdykcją Flux”.
Jedna z kobiet — wyraźnie siostry — nachyliła się do drugiej. „Robi ten swój głos”, mruknęła na tyle głośno, że pierwsze rzędy mogły ją usłyszeć.
„Ten straszny głos”, zgodziła się druga. „Bardzo dramatyczny”.
Szczęka Myretha zacisnęła się niemal niezauważalnie. „Jak już mówiłem...”
„Świetnie ci idzie, skarbie”, zawołała pierwsza siostra.
Pradawna istota w ciele nastolatka posłała jej chłodne spojrzenie. To spojrzenie powinno było spalić ją na miejscu. Ona tylko się uśmiechnęła i ułożyła dłonie w kształt serca.
„Rady Graniczne oczekują, że ta wymiana przebiegnie z odpowiednim dyplomatycznym szacunkiem”, kontynuował Myreth, a jego ton był teraz jeszcze bardziej wyzuty z emocji. „Obecni są tu przedstawiciele kulturowi czterdziestu siedmiu zarejestrowanych gatunków. Traktujcie ich z szacunkiem. Uczcie się od nich”. Przerwał na chwilę. „Tylko tego nie spierdolcie”.
Hologram zgasł. Zapadła pełna szoku cisza, po czym sala kongresowa wybuchła niepewnymi brawami.
Jezebel stała nieruchomo obok stołu z przekąskami, mocno ściskając w dłoni kieliszek z winem. Przyszła tu, spodziewając się niezręcznych pogawędek i może jakichś ciekawych artykułów z dziedziny biologii. Nie spodziewała się... czymkolwiek to było.
Journey by to pokochała, pomyślała. Jej najlepsza przyjaciółka wycofała się w ostatniej chwili — przez jakiś kryzys w pracy — zostawiając Jezebel, by radziła sobie z tym wszystkim sama. Uznała, że zniesie kilka godzin spędzania czasu z nowymi mieszkańcami Ziemi.
Nie przewidziała, że będzie to aż tak przytłaczające.
Halę targową wypełniały najróżniejsze istoty. Grupa czegoś, co wyglądało jak chodzące kryształy, buczała w trakcie rozmowy w pobliżu wystaw geologicznych. Coś z wieloma oczami przemknęło obok niej, zostawiając za sobą bioluminescencyjny ślad. Rodzina małych, futrzastych stworzeń kłóciła się o jedzenie w bufecie w języku, który brzmiał jak dzwonki wietrzne.
Jezebel wzięła duży łyk wina i odwróciła się, by znaleźć jakieś cichsze miejsce...
...i wpadła prosto na kogoś, kto prawdopodobnie mógłby ją zjeść w jednym kawałku.
Wino rozlało się na ciemną, drogą z wyglądu koszulę. Jezebel cofnęła się chwiejnie, spoglądając w górę. Jeszcze wyżej. I jeszcze wyżej.
Ponad dwa metry wspaniałego, łuskowatego ciała wpatrywały się w nią złotymi oczami. Jego łuski lśniły w ostrym świetle jarzeniówek, zmieniając kolor od głębokiego szmaragdu po ciemny błękit niczym światło przenikające przez wodę. Ostre, eleganckie rysy twarzy. Jego usta wykrzywiły się w czymś, co jak miała wielką nadzieję, było rozbawieniem, a nie drapieżnym zainteresowaniem.
„O mój Boże, tak bardzo przepraszam!” Nerwowo szukała serwetek, bezużytecznie pocierając mokrą plamę na jego klatce piersiowej. „Nie patrzyłam, gdzie idę, a ty jesteś bardzo wysoki, a ja...”
„Nic się nie stało”, powiedział. Jego głos miał lekkie syczące brzmienie, które przypominało wiatr wiejący przez wysoką trawę, ale same słowa były bardzo wyraźne — mówił w ziemskim standardzie, ale z akcentem, którego nie potrafiła rozpoznać.
Małe metalowe urządzenie było schowane za tym, co uważała za jego ucho, i pulsowało słabym światłem — uniwersalny tłumacz, standardowe wyposażenie większości personelu dyplomatycznego. „Wygląda na to, że dokonałem właściwego wyboru, zakładając dziś coś ciemnego”.
Jezebel spojrzała na swoją koszulę i zaśmiała się nerwowo. Biała. Oczywiście, że ubrała się na biało. Wino rozprysnęło się na jej ubraniu jak dowód zbrodni.
„Wyglądam, jakbym przegrała walkę z wampirem”.
Jego usta wygięły się w górę, ukazując zęby zdecydowanie ostrzejsze od ludzkich, które jednak nie wydawały się groźne, kiedy układały się w uśmiech. „W takim razie powinnaś raczej unikać stoiska Sanguinarian. Mogą to uznać za zaproszenie”.
„Czekaj. Naprawdę jest tu stoisko wampirów?”
„Nawet trzy. Sanguinarianie, Hemoglobiny i coś, co nazywa się »Etyczni Krwiopijcy z Większego Pittsburgha«”. W jego złotych oczach błysnęło teraz wyraźne rozbawienie. „Tak w ogóle, to jestem Zeph. Ambasador Kultury z Thessary”.
„Jezebel. Biolog morski z Uniwersytetu Pensylwanii i chodząca katastrofa”. Wyciągnęła rękę, ale zawahała się. „Czy podawanie ręki jest... odpowiednie? Nie chcę przez przypadek obrazić twojej kultury ani wywołać żadnych terytorialnych reakcji”.
Śmiech Zepha był zaskakująco ciepły, był to niski pomruk, który przypominał jej fale oceanu uderzające o gładkie kamienie. „Uścisk dłoni jest w porządku, chociaż cieszę się, że pytasz. Zdziwiłabyś się, jak wielu ludzi zakłada, że wszystkie obce zwyczaje obejmują albo rytualną walkę, albo natychmiastowe pokazy godowe”.
Jego dłoń była większa od jej, z długimi palcami zakończonymi wyraźnymi pazurami, które wyglądały jednak na opiłowane do bezpiecznej długości. Jego skóra w dotyku przypominała delikatną skórę ogrzaną słońcem, a łuski na jego kostkach łapały światło jak małe pryzmaty.
Nie puścił od razu jej dłoni. „Biologia morska. Masz jakąś specjalizację?”
„Głównie ekosystemy głębokomorskie. Fascynuje mnie, jak życie przystosowuje się do ekstremalnych warunków — ciśnienia, ciemności, skrajności chemicznych”. Zdała sobie sprawę, że zaczyna gadać bez sensu, ale nie mogła przestać. „A ty? Czym właściwie zajmuje się Ambasador Kultury?”
„Pomagam nowo przybyłym Thessaranom dostosować się do ziemskich zwyczajów i uczę ludzi o naszej kulturze. Przeważnie odpowiadam na pytania w stylu: »Czy naprawdę potrafisz zwichnąć sobie szczękę?« albo »Czy faktycznie możesz połknąć całą świnię?«”.
„A potrafisz?”
„Zwichnąć szczękę, tak. Połknąć całą świnię...”, przechylił głowę, zastanawiając się. „Zależy od świni”.
Jezebel nie była pewna, czy żartuje, dopóki nie zauważyła drgającego kącika jego ust. „Droczysz się ze mną”.
„Troszkę”. Wskazał na pobliską wystawę z holograficznymi obrazami czegoś, co wyglądało jak krystaliczne lasy koralowe. „Oceany Thessary bardzo różnią się od ziemskich. Są znacznie głębsze, z bioluminescencyjnymi ekosystemami, które ciągną się kilometrami poniżej tego, co na Ziemi uznalibyście za strefę głębinową”.
Podeszła bliżej wystawy. Całkowicie zapomniała o poplamionej winem koszuli. „Samo ciśnienie... Jak wasi ludzie się do tego przystosowują?”
„Dość łatwo się przystosowujemy”, powiedział Zeph, a w jego głosie pojawiła się ostrożność. Przez krótką chwilę jego wyraz twarzy wydawał się wręcz zachowawczy. „Elastyczność środowiskowa jest kluczowa do przetrwania na Thessarze”.
Zanim zdążyła zapytać, co ma na myśli, z głośników dobiegł dźwięk dzwonka.
„Uwaga, uczestnicy. Sesja na temat »Dostosowanie diety w gospodarstwach domowych o mieszanych gatunkach« rozpocznie się za pięć minut w Sali Konferencyjnej B”.
Zeph spojrzał w stronę sal konferencyjnych, a potem znowu na Jezebel. „Chyba powinienem w tym wziąć udział. Miałem pewne... problemy z przystosowaniem się do ziemskiego jedzenia”.
„Jakie problemy?”
„Głównie związane z temperaturą”. Wydawał się ostrożnie dobierać słowa. „Klimat na Ziemi jest znacznie chłodniejszy niż na Thessarze, co wpływa na metabolizm, trawienie, a nawet funkcje poznawcze”.
„To brzmi okropnie. Próbowałeś lamp grzewczych? Podgrzewanych ubrań? Naprawdę są świetne opcje na...” — ugryzła się w język. „Przepraszam, znowu to robię, znowu za dużo gadam”.
Zrobiła pauzę, po czym dodała: „Jeśli chcesz, mogę ci pomóc poszukać jakichś rozwiązań. Pracowałam wcześniej z gatunkami zmiennocieplnymi — to znaczy, zależnymi od temperatury, nie wiem, jakiego słowa powinnam użyć...”.
Zeph znieruchomiał. „Zrobiłabyś to? Prawie mnie nie znasz”.
„Wiem, że zmagasz się z czymś, w czym mogłabym pomóc, a ty wydajesz się miły. Poza tym nie zjadłeś mnie, kiedy wylałam na ciebie wino, co uważam za dobry znak u potencjalnego przyjaciela”.
Coś zmieniło się w jego wyrazie twarzy — może było to zdziwienie, a może coś bliższego wdzięczności. „Bardzo bym tego chciał. Chociaż muszę cię ostrzec, że moje potrzeby mogą być bardziej... rozległe, niż się spodziewasz”.
„Spróbuj. Kiedyś pomagałam utrzymać zbiornik pełen żabnic głębinowych. Wiesz, jak skomplikowane są ich wymagania świetlne?”
„Zaczynam podejrzewać, że zaraz się dowiem”. Wyciągnął telefon i podał jej. „Mogę prosić o twój numer? Obiecuję, że będę dzwonił tylko w nagłych wypadkach związanych z regulacją temperatury”.
„Co to są te nagłe wypadki związane z regulacją temperatury?”
„Kiedy jest mi tak zimno, że nie mogę wyjść z mieszkania, a moje opcje dostawy jedzenia ograniczają się do tego, co nie wymaga otwierania drzwi”.
„To... zdecydowanie jest problem”.
„W tym miesiącu zdarzyło się to już dwa razy”.
Jezebel wpisała swój numer, czując dziwne trzepotanie w klatce piersiowej. „Masz czas w przyszłą sobotę? Mogłabym ci pokazać kilka sklepów, może kupilibyśmy jakiś podstawowy sprzęt”.
„Chcesz spędzić weekend, pomagając mi kupować lampy grzewcze?”
„Chcę spędzić weekend, pomagając nowemu przyjacielowi nie zamarznąć na śmierć we własnym mieszkaniu”. Oddała mu telefon. „Poza tym jestem teraz ciekawa biologii Thessaran, interesuje mnie to z zawodowego punktu widzenia”.
Znowu rozległ się dźwięk dzwonka. Był to komunikat o protokołach komunikacji międzygatunkowej.
„Powinienem już iść”, powiedział Zeph, chociaż wydawał się niechętny. „Sobota brzmi idealnie. Spotkamy się na twoim uniwersytecie?”
„Wydział biologii morskiej, drugie piętro. Wyślę ci SMS-em numer sali”.
Skinął głową i odwrócił się, żeby odejść, po czym się zatrzymał. „Jezebel? Dziękuję ci. Za to, że nie sprawiłaś, bym poczuł się jak potwór tylko dlatego, że mam ponad dwa metry wzrostu i jestem pokryty łuskami”.
Patrzyła, jak odchodzi, poruszając się z płynną gracją, która przypominała jej coś pływającego w głębokiej wodzie. Gra światła na jego łuskach była niemal hipnotyzująca — od zieleni, przez błękit, aż po odcienie srebra — przybierając barwy, których jeszcze nie rozumiała.
Jej telefon zawibrował. Otrzymała SMS-a od nieznanego numeru:
Nieznany Numer
Jeszcze raz dziękuję. Od bardzo dawna nie cieszyłem się tak bardzo na nadchodzącą sobotę.
Podniosła wzrok, ale on już zniknął w tłumie.
Dwadzieścia minut później, stojąc w damskiej toalecie i oceniając zniszczenia, jakie wino wyrządziło na jej koszuli, Jezebel spojrzała na swoje odbicie w lustrze — zaczerwienione policzki, potargane włosy i uśmiech, którego nie potrafiła w pełni powstrzymać.
„Weź się w garść, Daughtler”, powiedziała do siebie. „To przyjaciel, który potrzebuje pomocy z regulacją temperatury. To wszystko”.
Kiedy jednak wracała w stronę hali targowej, złapała się na tym, że już planuje listę zakupów na sobotę — i zastanawiała się, jakie inne niespodzianki może kryć biologia Thessaran.
Co ty robisz?, zapytał cichy głos z tyłu jej głowy. Właśnie dałaś swój numer obcemu o wzroście ponad dwóch metrów, którego poznałaś piętnaście minut temu.
Nie miała dobrej odpowiedzi. Tylko przeczucie — coś, czego nie potrafiła jeszcze nazwać — że to miało znaczenie.
***
Więc spotykasz się z kimś zmiennocieplnym: Przewodnik dla początkujących
Opublikowane przez JezebelD na UnconventionalRelationships.com
To jeszcze nie jest post o randkowaniu (uspokój się, Journey), ale poznałam kogoś na Międzygatunkowej Wymianie Kulturalnej, kto ma poważne problemy z regulacją temperatury. Oto krótki poradnik dla każdego w podobnej sytuacji.
Podstawy: Temperatura ciała zależy całkowicie od środowiska, co wpływa na energię, nastrój, trawienie, a nawet myślenie — to jak depresja sezonowa, ale mogąca występować każdego dnia, jeśli warunki nie są odpowiednie.
Sprzęt do rozważenia: Ceramiczne promienniki ciepła, poduszki elektryczne, regulatory temperatury, kilka termometrów. Dla niektórych gatunków konieczne jest oświetlenie UVB.
Oznaki, że potrzebują więcej ciepła: niska energia, mniejszy apetyt, drażliwość, ciągłe dążenie do najcieplejszego miejsca w pokoju.
Porady od ekspertów: twórz strefy temperatur — nie w każdym pomieszczeniu musi być tak samo. Podgrzewane ubrania to przełom. Zawsze miej plan awaryjny na wypadek przerw w dostawie prądu.
Więcej informacji pojawi się po naszym weekendowym wyjściu po sprzęt.
Tagi: #ZmiennocieplniPartnerzy #RegulacjaTemperatury #RelacjeMiędzygatunkowe

Odkryj Galateę

Przyjemność PartneraPowiedz, że to na zawszePrzepis na miłośćSeria Unplanned Tom 4: Nieplanowana IskraSerce mistrzyni szkła: Królewski romans

Najnowsze publikacje

Róża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawszeLuna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniem

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 156

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 80

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 34

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

NIE przeczytane...

by Izabela28

liczba książek: 46

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8