Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Milenijne Wilki Książka 3

Milenijne Wilki Książka 3

Autorzy
Sapir Englard
Lektury
16,9K
Rozdziały
30
Autorzy
Sapir Englard
Lektury
16,9K
Rozdziały
30
🐺Paranormaline🧛🏻Wampiry💘Przeznaczeni partnerzy🎭Dramatyczne🐺Wilkołaki i zmiennokształtni🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪🏻Samce alfa

Życie Sienny wywraca się do góry nogami, gdy jej przyjaciółka Michelle zapada w śpiączkę po tajemniczym ataku. Podczas gdy Sienna i jej partner Aiden dryfują po zdradliwych wodach polityki watahy, napięć medialnych i nadprzyrodzonych zagrożeń, muszą odkryć prawdę stojącą za atakiem i stawić czoła złowrogiemu wampirowi Konstantinowi. Wraz z narastającym napięciem i ujawnianiem sekretów, siła i odporność Sienny zostają wystawione na ostateczną próbę. Czy zdoła ochronić swoich bliskich i znaleźć swoje miejsce w świecie, który tak wiele od niej wymaga?

Powrót do życia

SIENNA

Ekstatyczne jęki roznosiły się echem po korytarzach Siedziby Stada.
Ogromne sale były zadziwiająco puste — nikogo w zasięgu wzroku.
Zimny powiew przeszył moją zwiewną koszulę nocną, wyzwalając efekt gęsiej skórki wzdłuż linii mojego kręgosłupa. Powietrze niosło ze sobą dźwięk namiętności — seksualnego zapału, który roztaczał się wokół mnie.
Przyzywając mnie do siebie.
Przyciągając mnie do siebie.
Skąd to dochodziło?
Kręte schody wyrastały przede mną, a ja wspinałam się po nich, w kółko, tak długo, aż zakręciło mi się w głowie. W końcu dotarłam do drzwi wejściowych do sali balowej.
Po otwarciu wiekowych, dębowych drzwi, znalazłam się w ciepłym blasku pobliskiego paleniska.
Na środku parkietu stało łoże z baldachimem. Utkwiłam w nim wzrok.
Pod karmazynowo-czerwoną pościelą trzy nagie ciała skręcały się i wyginały.
Pomimo pobliskich płomieni rzucających ciemne cienie na ich lśniącą skórę i przesłaniających ich widok, mogłam dostrzec, że jest tam jeden mężczyzna i dwie kobiety, wszyscy spleceni razem.
Gdy ostrożnie się zbliżyłam, z objęć namiętności wyłoniła się znajoma twarz. Jego przeszywające oczy sprawiły, że moje serce zatrzymało się w miejscu.
Konstantin.
Ale nie mogłam się ruszyć. On przejął kontrolę nad moim ciałem.
Tak, jak poprzednio.
Nie mogąc już odwrócić wzroku, patrzyłam, jak wampir wsuwa się w jedną z kobiet leżących pod nim.
Prześcieradła powoli zsuwały się, odsłaniając jej uda, talię i piersi, aż odrzuciła do tyłu swoje kręcone, brązowe włosy...
To była Michelle.
Patrzyła na mnie, pochłonięta rozkoszą — uśmiechała się, jakby ciesząc się z widowni.
Obok niej, druga kobieta wyglądała młodo i boleśnie bezbronnie, gdy pieszcząc splecionych kochanków.
Dopiero gdy spojrzała na mnie, zobaczyłam, że to Emily.
Moja dawna przyjaciółka, która już nie żyła. I moja obecna najlepsza przyjaciółka. Obie krzyczały z bólu i rozkoszy, gdy kły wampira wysunęły się na zewnątrz.
Wydawało mi się, że wrzeszczałam na niego, żeby przestał, ale żadne słowa nie wychodziły z moich ust.
–Sienna… – jęknęła Michelle, wyciągając ręce w moją stronę. – Pozwoliłaś, by to się stało...
– Ona umrze, Sienna. I to będzie twoja wina. Tak jak ja… – powiedziała Emily, dotykając się między rozłożonymi udami.
Wtedy zarówno ona, jak i Michelle zaczęły szczytować, przewracając oczami, aż wydawało się, że zapadły się w głąb ich czaszek
Czarny szlam zaczął sączyć się z każdego otworu w ciele Emily, zbierając się na podłodze.
I wtedy, gdy wampir zatopił zęby w gardle Michelle, fala czarnego płynu zalała mnie.
***
Usiadłam na łóżku, z trudem łapiąc oddech. Potrzebowałam chwili, żeby się pozbierać.
Poranne światło słoneczne padało na hotelowe łóżko, na którym leżały nasze walizki.
Od katastrofalnego Balu Yule, podczas którego nasz wampiryczny przyjaciel Konstantin prawie nas pokonał, minęło około tygodnia.
Przebywanie w domu moich rodziców stało się nieco... tłoczne, więc postanowiliśmy przenieść się gdzie indziej.
Dla dobra wszystkich.
Aiden wyszedł z łazienki, wilgotny i ubrany w ręcznik. Pospieszył do mnie.
– Hej, wszystko w porządku? – zapytał, delikatnie biorąc mnie za rękę.
– Tak… – powiedziałam. – To tylko kolejny popieprzony sen.
Jak zawsze, widok mojego partnera, jego zielonych oczu wypełnionych miłością i troską, wystarczyły, by spowolnić moje przyspieszone bicie mojego serca.
– Konstantin? – wydawało się, że już zna odpowiedź.
Pokiwałam głową, twierdząco. – Ale już wszystko w porządku. Naprawdę.
W porannym świetle jego skóra przybierała złocisty odcień. Nogi mi słabły od samego patrzenia na niego... połysk na jego ramionach... wyrzeźbione mięśnie jego brzucha.
– Zwłaszcza gdy przychodzisz na ratunek w takim stroju – powiedziałam, uśmiechając się i patrząc na ręcznik owinięty wokół jego talii.
– Och, ta stara kreacja? – zażartował.
Przytaknęłam, przejeżdżając palcem po kroplach wody na jego szyi.
Zrobiłam pokaz, oblizując swoje wargi.
Oczy Aidena pociemniały, a wyraz pożądania zastąpił rozbawienie na jego twarzy.
– Cóż, chyba powinienem nosić to częściej – droczył się.
Zamglenie, niczym gorący płomień pod moją skórą, rozbłysło tak mocno, że prawie odebrało mi mowę. Już po chwili wodziłam palcami po jego torsie, wsuwając je między materiał frotte a jego skórę.
Przyciskając usta do jego rozchylonych warg, pocałowałam go mocno.
Aiden wydał z siebie niski pomruk, a jego ręce znalazły się pod moją koszulą nocną i dotarły do moich piersi, obejmując je i ściskając.
Nasz pocałunek pogłębił się, aż się zatraciłam w nim.
Aiden objął mnie w pasie, przytulając moje nagie plecy do swojego wilgotnego ciała.
Odetchnęłam głęboko, czując, jak jego dotyk po raz kolejny odegnał wszystkie moje mroczne myśli.
Gdybym tylko mogła tu zostać, na zawsze. Bezpieczna w ramionach mojego partnera.
Zamglenie buzowało w moich żyłach.
Moje palce powędrowały po jego brzuchu, przesuwając się ku dołowi.
Gdy zerwałam ręcznik, Aiden jęknął z rozkoszy.
Odwracając mnie, ściągnął moje majtki, odsłaniając pośladki. Wymierzył jej dwa klapsy, sprawiając, że jęknęłam.
Dwa kolejne sprawiły, że moje Zamglenie sięgnęło zenitu.
Jego ręce wsunęły się między moje uda, ciepłe i zgrubiałe wobec moich mokrych warg.
Jęknęłam, opierając się o drugą rękę, którą przyciskał do mojego brzucha, żeby mnie ustabilizować.
Poczułam wtedy jego czubek, przesuwający się, naciskający, by znaleźć drogę do mojego wnętrza.
Zaparło mi dech w piersiach. Podniosłam kolano, wciskając je w łóżko. Odchylając biodra do tyłu, oddałam się w jego ręce.
Tutaj nie było żadnych koszmarów. Nic nie mogło mnie skrzywdzić, kiedy byłam z Aidenem.
Kiedy byliśmy razem.
Teraz oboje dyszeliśmy.
Jego pchnięcia były głębokie i rytmiczne. Zamknęłam oczy, zatracając się w swoim Zamgleniu i buzujących we mnie doznaniach.
– Oh Aiden – zawołałam. – O Boże, zaraz dojdę...
Aiden przyspieszył w odpowiedzi.
Przyspieszył tempo swoich ruchów w odpowiedzi.
Przeszył mnie orgazm, a ja jęknęłam wraz z nim, pozwalając, by mnie rozdzierał.
Aiden doszedł zaraz po mnie. Czułam, jak jego nasienie rozlewa się wewnątrz mnie.
Obejmowaliśmy się przez długą chwilę, wdychając swój zapach i nasze nasycone pożądanie.
Kiedy wróciłam do siebie, leżeliśmy razem na łóżku. Nie byłam nawet pewna, jak do tego doszło.
Wtedy zadzwonił telefon przy łóżku.
Niechętnie odsunęłam się od niego i odebrałam.
– Halo?
– Pani Mercer-Norwood? Ktoś na Panią czeka.
– O tak, dziękuję – powiedziałam, rozłączając się.
Aiden uniósł brwi.
– To uzdrowicielka Lowell. Domyślam się, że jest na dole – powiedziałam.
Moje serce się ścisnęło.
Ona była tutaj.
Może ona będzie potrafiła zrobić coś, aby jej pomóc.
Pomóc Michelle.
Wtedy przed oczami pojawiły się obrazy z mojego snu. Nogi mojej najlepszej przyjaciółki owinięte wokół bioder Konstantina, gdy dochodziła. Jej jęki pożądania.
Zadrżałam, ale próbowałam zrzucić to na karb zimna.
***
W holu czekała jedna z głównych uzdrowicielek z ośrodka Uzdrowicieli Lawrence Healer's Retreat.
Sharon Lowell rzadko udzielała wizyt domowych, ale zgodziła się zbadać Michelle na osobistą prośbę Alfy.
Była to niska, postawna kobieta z siwymi włosami zaczesanymi do tyłu w zwarty kok, ale gdy nas witała, jej głos był ciepły i uprzejmy.
– Alfa Norwood! – wykrzyknęła –I pani Norwood! – wyciągnęła do nas dłonie.
– Mercer-Norwood – powiedziałam, uśmiechając się.
Wzięłam jedną z dłoni, a Aiden drugą. Potrząsnęła każdą z nich.
– Pani Mercer-Norwood – powiedziała z mocnym skinieniem głowy.
– Dziękuję bardzo za przybycie – powiedział Aiden. – Mój szofer, nas odbierze.
Kiedy szliśmy do wejścia do hotelu, żywiłam żarliwą nadzieję, że uzdrowicielka Lowell będzie w stanie zrobić to, czego nie udało się Jocelyn.
Znaleźć sposób, aby obudzić Michelle.
***
Jocelyn przywitała nas we foyer Siedziby Stada, po czym poprowadziła nas na górę, do apartamentu medycznego.
Kiedy wszyscy weszliśmy do pokoju Michelle, moje oczy od razu skierowały się na moją przyjaciółkę.
Przy jej boku pulsował kardiomonitor. Z jej ramienia wystawały rurki. Moje serce zabiło mocniej na jej widok — wyglądała tak blado i chudo.
Jej oczy nie otworzyły się od czasu ataku Konstantina na Balu Yule.
Nikt nie wiedział, czy kiedykolwiek się obudzi.
Telewizor w pokoju Michelle był włączony, więc aż podskoczyłam, gdy usłyszałam swoje imię.
– Minął już ponad tydzień od przerażających wydarzeń, które przytrafiły się Aidenowi Norwood i jego partnerce SiennSiennie podczas tegorocznego Balu Yule – powiedziała reporterka.
Była drobna, z kręconymi brązowymi włosami i uśmiechem rodem z Hollywood.
– A władze nadal nie są bliżej złapania sprawcy. Tymczasem partnerka Bety, Michelle Daniels, pozostaje w śpiączce...
Nadawała z wnętrza Siedziby Stada!
Zauważyłam nazwisko reporterki na dole ekranu. Monica Birch.
Kiedy próbowałam się dowiedzieć, jak się tu dostała, zauważyłam Josha, który siedział na fotelu obok łóżka Michelle.
Wyglądał okropnie — mocny zarost na twarzy, ciemne zagłębienia wokół oczu...
Wyglądał na pogrążonego w poczuciu winy.
Chwyciłam pilota od telewizora i wyciszyłam go.
– Dzień dobry, Josh – powiedziałam łagodnie.
Podniósł wzrok i spojrzał na mnie z otwartą wrogością.
Nie mogłam go winić.
Oboje wiedzieliśmy, że to, co stało się z Michelle, było moją winą.

AIDEN

Nie mogąc znieść widoku nieruchomej postaci Michelle, wyprowadziłem Josha i Siennę do poczekalni, zostawiając uzdrowicieli, by zajęli się swoimi pacjentami.
Zawiodłem Michelle. Zawiodłem wszystkich, kiedy wpuściłem tego drania wampira na moje terytorium. Do mojego wewnętrznego kręgu.
Lubiłem Konstantina.
Ufałem mu i szanowałem.
Wykorzystał żałobę po śmierci mojego brata Aarona przeciwko mnie.
Zignorowałam znaki ostrzegawcze, bo tak bardzo chciałem poznać prawdę o tym, jak zginęła Jen, partnerka Aarona.
Cóż, teraz już wiedziałem.
Konstantin zabił ją, kiedy wysadził laboratorium.
Konstantin zabił też biologiczną matkę Sienny, a tym samym jej ojca.
Zabił Jen, a w konsekwencji Aarona — z powodu więzi godowej.
Podpalił nasz dom. Wprowadził Michelle w śpiączkę.
Włamał się do umysłu Sienny.
W ciągu tygodnia od Balu Yule potrzeba odnalezienia go, zabicia i rozerwania na strzępy...
Tylko rosła.
Mogłem odłożyć na bok pulsującą wściekłość, pragnienie zemsty, ale tylko na krótki czas.
Ukrywałem to wystarczająco dobrze przed Sienną. Przeszła już wystarczająco dużo. Nie potrzebowała mojej furii, by poradzić sobie z własną traumą.
Koszmary — płakała w nocy, każdej nocy, budząc mnie bez końca.
Nie sądziłem, żeby zdawała sobie sprawę, ile razy przewracałem ją na drugi bok i przytulałem, uspokajając jej pojękiwania, próbując złagodzić napiętość mięśni pocieszając ją, żeby mogła pozbyć się strachu i spokojnie zasnąć.
Za każdym razem składałem jej tę samą milczącą przysięgę.
Konstantin zapłaci za to, co zrobił.

SIENNA

Drzwi do pokoju Michelle się otworzyły.
Jocelyn i uzdrowicielka Lowell spojrzały na nas. Miały grobowe miny.
– Zakończyliśmy badanie – powiedziała Jocelyn. – Lepiej usiądźcie.
Nikt się nie poruszył.
To nie mogą być dobre wieści.
– Czy reszta rodziny Michelle już dotarła? Możemy też poczekać na...
– Nie! Powiedz nam teraz – nalegał Josh.
Pytają o rodzinę Michelle?
Wypuściłam głęboki oddech. To było o wiele poważniejsze, niż sobie uświadamiałam.
Zacisnęłam ręce w pięści.
– Dobrze – powiedziała Jocelyn. – Michelle nie wykazuje żadnych oznak powrotu do zdrowia. Co gorsza, jej funkcje życiowe zaczynają zanikać.
– Co masz na myśli, mówiąc 'zaczynają zanikać? – zapytał Josh.
Wzięłam rękę Aidena i mocno ją ścisnęłam.
Jocelyn pochyliła głowę. Była wyraźnie zmartwiona, ściągnęła brwi, jakby próbowała znaleźć odpowiednie słowa do powiedzenia.
– Organy Michelle przestają funkcjonować.

Odkryj Galateę

Poszukiwany wilk. Księga 2: DeltaStarcie Księga 2Przekroczyć granicęLód pod namiArtystka i gwiazda sportu

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

ARRI STONE

by goshka

liczba książek: 7

Do dokończenia

by Karolina Sokołowska

liczba książek: 6

Czekające

by Martita

liczba książek: 10

Wilki

by Ewa Han

liczba książek: 15

Na później

by Zabcia2003

liczba książek: 8

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Hot

by goshka

liczba książek: 135

Subskrypcje

by Panna Anna

liczba książek: 16

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Magdalena

by Sloneczko97

liczba książek: 68

NIE przeczytane...

by Izabela28

liczba książek: 46

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359

Do zakonczenia

by Agnieszka

liczba książek: 56

Love after 30? It’s just getting started❤️‍🔥

by Galatea Sophie

liczba książek: 29