Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Milenijne Wilki Książka 6

Milenijne Wilki Książka 6

Autorzy
Sapir Englard
Lektury
16,4K
Rozdziały
30
Autorzy
Sapir Englard
Lektury
16,4K
Rozdziały
30
⚔️Akcja i przygoda🐺Wilkołaki i zmiennokształtni💪🏻Obrońca🎭Dramatyczne🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪SIlne kobiety👻Duchy🐺Paranormaline

W świecie, w którym stada wilkołaków walczą o władzę, Sienna i Aiden muszą uciekać po śmiertelnej zdradzie. Zatruci i zdesperowani, szukają schronienia i sojuszników, by chronić syna, Rowana, i odkryć złowrogie intrygi wrogów. W obliczu zdradliwych sojuszy i nadprzyrodzonych zagrożeń, ich walka o przetrwanie staje się bitwą o sprawiedliwość i wolność. Czy zdobędą wystarczające poparcie, by rzucić wyzwanie nowemu Alfie i jego bezwzględnej partnerce, czy też ich rodzina zostanie rozdarta przez narastający konflikt?

Ucieczka przez las

SEZON 6

Produkcja: Adam Sharp Scenariusz: Sophia Martin, Ashley Schlueter i Adam Sharp Dźwięk: Meaghan Bardwell

SIENNA

Uciekaliśmy.
Wraz z Aidenem biegliśmy przez las otaczający Siedzibę Stada. W moich uszach wciąż odbijało się echo wycia wilków.
Krew mojego partnera kapała sporymi kroplami na leśne podłoże, gdzie błyszczała w świetle księżyca.
Jak to się stało?
Aiden przegrał.
Nie potrafiłam sobie tego wyobrazić Aiden – mój partner, silniejszy niż ktokolwiek, kogo znałam – przegrał.
Z tym parszywym łajdakiem Joshem Danielsem.
I tą knującą suką, jego partnerką – Michelle.
Nawet teraz wilczomlecz, którego użyła do otrucia Aidena, wciąż spalała się w jego organizmie, uniemożliwiając szybkie gojenie, na którym wilkołaki tak bardzo polegały po zranieniu.
Musieliśmy sprowadzić pomoc.
Aiden kulał na swoją rozszarpaną nogę. Jego kudłate, czarne futro było zbroczone krwią.
Jego tułów drżał z wyczerpania.
Nie mogliśmy wiecznie uciekać.
Potrzebujemy planu.
Przed nami była mała polana z jednym potężnym jaworem. Zwolniłam i się zatrzymałam.
Przemieniłam się w człowieka.
Aiden zrobił to samo. Jego czarne włosy były przesiąknięte potem, a z napięcia jego ciała wyczuwałam, że bardzo cierpi.
Z długiej, poszarpanej rany na przedniej części uda nadal sączyła się krew.
Zdusiłam w sobie odruch przerażenia.
Serce waliło mi jak oszalałe. Zrobiło mi się niedobrze.
Czy Aiden umrze?
Nie panikuj, Sienna. Trzymaj się.
Gdyby Aiden zażył wystarczająco dużo wilczomlecza, by go zabić, już by nie żył.
Ta myśl jakoś nie przynosiła mi ulgi.
Żadne z nas nie odezwało się ani słowem, oboje byliśmy zbyt pochłonięci bólem, stratą i żalem.
Aiden nie chciał nawet na mnie spojrzeć. Utkwił spojrzenie w suchych liściach pokrywających leśne podłoże.
Nie mogłam sobie wyobrazić, jak musi się czuć, ale nie było czasu na rozmowę.
– Musimy zabrać cię do Jocelyn – powiedziałam, przerywając ciszę.
– Nie. Najpierw musimy dotrzeć do Rowana – odparł z wysiłkiem i skrzywił się, próbując utrzymać ciężar ciała na lewej nodze.
Na wspomnienie naszego syna łzy napłynęły mi do oczu.
Odkąd uciekliśmy ze stada, w mojej głowie kłębiły się myśli o mojej rodzinie.
Mieli mojego ojca. Trzymali go w niewoli.
Mama nawet o tym nie wiedziała. Była w domu, pilnując Vanessy i River, a także Rowana.
Co powinniśmy zrobić?
W głowie mi się kręciło.
Musieliśmy dotrzeć do Rowana.
Jednak z Aidenem było coraz gorzej. Gdyby umarł, Rowan zostałby bez obojga rodziców.
Tak jak dzieci Selene.
Potrząsnęłam głową. – Nie, Aiden. Musimy zabrać cię do uzdrowiciela. Rowan potrzebuje swojego ojca.
– Josh może kogoś po niego wysłać! – Aiden dyszał, ponieważ wilczomlecz nadal pozbawiał go sił.
Spojrzał mi w oczy, a mnie zaskoczył niekłamany strach, który odbijał się w ich zielono-złotej głębi.
Do tej pory nigdy nie widziałam, by Aiden naprawdę się bał.
Przeraziło mnie to jak diabli.
– A co, jeśli wyślą kogoś za nim, a ty będziesz zbyt słaby, by walczyć? – zapytałam cicho.
Cisza. Wiedział, że mam rację.
– Rowan jest z moją mamą, a ona zginęłaby za swoje wnuki.
Zwłaszcza gdy dowie się, co się stało na Balu Yule.
Aiden zawahał się, a ja musiałam go zachęcić.
Przeszłam przez małą łąkę, aż stanęłam naprzeciwko mojego partnera.
– Najpierw musimy zabrać cię do Jocelyn, żeby powstrzymać rozprzestrzenianie się wilczego jadu.
Nasze spojrzenia się spotkały. Starałam się zebrać w sobie siły, by utrzymać nas oboje.
– Pójdziemy znaleźć Jocelyn. Josh i Michelle są obrzydliwymi gnojami, ale nie sądzę, żeby skrzywdzili dziecko. Nie sądzę, żeby zniżyli się do tego stopnia, by skrzywdzić Rowana.

NINA

Co...
Co się stało?
Gdzie ja jestem?
Dlaczego głowa tak bardzo mnie boli?
Otworzyłam oczy na ułamek centymetra i natychmiast je zamknęłam, bo zobaczyłam, że coś, co przypominało zimny metalowy szpikulec, przebiło bok mojej czaszki.
Zamiast tego sięgnęłam na oślep, szukając jakichkolwiek wskazówek, co się, kurwa, dzieje.
Leżałam na grubym, miękkim dywanie.
W pobliżu mojej głowy znajdowała się gładka powierzchnia, prawdopodobnie ściana.
Słyszałam znajome kap, kap cieknącego kranu w łazience, który miałam naprawić przez ostatnie trzy tygodnie.
Byłam w domu. Leżałam na korytarzu przed drzwiami mojej sypialni.
Ale jak się tu znalazłam?
Nie mogłam sobie przypomnieć.
Siedziałam przy komputerze, próbując uruchomić kartę SD.
W nadziei, że odkryje ona tajemnicę morderstwa Selene.
I wtedy...
Nic. Tylko błysk postaci w zaciemnionym pokoju.
Czy zostałam zaatakowana?
Gdzie jest Jocelyn?!
Ta myśl wystarczyła, żebym znów spróbowała otworzyć oczy, walcząc z przemożnym bólem głowy.
Adrenalina przepłynęła przez moje ciało i zdołałam niepewnie podnieść się na nogi.
Jeśli ktoś mnie zaatakował, to może być jeszcze w domu.
W korytarzu było ciemno, ale przez duże okno w otwartej sypialni wpadała jasna poświata księżyca.
Wystarczająco dużo światła, bym mogła zorientować się w przestrzeni, gdy weszłam do pokoju na palcach i podkradłam się do stolika nocnego.
W środku znajdował się długi na sześć cali nóż z ręcznie rzeźbioną drewnianą rękojeścią. Na boku wygrawerowane było jedno słowo:

"DOM"

Zacisnęłam nóż w jednej ręce i powoli ruszyłam w drogę powrotną na korytarz.
Zatrzymałam się, a każdy mięsień w moim ciele był napięty.
Cisza.
Dom był pusty.
Czekaj.
Kroki. Chrzęst na żwirze przed domem.
Zbliżały się.
Zmieniłam chwyt na nożu, upewniając się, że ostrze jest skierowane w dół, a nie na zewnątrz.
Cięcie na oślep to błąd nowicjusza.
Wystarczy jedno dobre pchnięcie.
Serce waliło mi w piersi, ale umysł miałam spokojny i opanowany.
Nie potrafiłam sobie przypomnieć, co się stało, ale moje ciało instynktownie wiedziało, jak zareagować.
Kroki zbliżały się do drzwi wejściowych.
Spokojnie, Nina.
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Hę??
Dlaczego napastnik miałby dzwonić do drzwi?
Zastanawiałam się, czy nie poczekać, ale ciekawość zwyciężyła i otworzyłam drzwi.
Po czym potknęłam się w szoku, gdy półprzytomna Sienna Norwood wniosła mocno krwawiącego Aidena Norwooda przez drzwi mojego domu.

SIENNA

Gdy pomagałam Aidenowi wejść do salonu Jocelyn i Niny, zauważyłam, że w ich domu panowała całkowita ciemność.
Aiden usiadł z ciężkim łoskotem na gołych drewnianych deskach podłogi i oparł głowę o ścianę.
Nina stała w drzwiach oszołomiona.
– Co... co...? – wykrztusiła.
Dynamicznie potrząsnęłam głową. – Nie ma czasu na wyjaśnienia. Został otruty wilczomleczem, a rana na nodze nie goi się nawet po przemianie. Potrzebujemy Jocelyn.
Przez chwilę oczy Niny były zupełnie puste.
Przyłożyła dłoń do głowy i zamknęła oczy, jakby coś sprawiło jej ból.
Chociaż bardzo lubiłam i szanowałam Ninę Castillo, nie miałam teraz czasu na jej ból.
Nie wtedy, gdy z nogi Aidena wciąż sączyła się krew na drewniane podłogi.
– Gdzie jest Jocelyn? – zapytałam ponownie, starając się nie podnosić głosu.
– Jocelyn... Ja... Nie wiem. Myślałam, że jest tutaj, ale potem się obudziłam...
– Czy ona jest w Siedzibie Stada? Nina, skup się! Nie widzisz, że on jest ranny! – krzyknęłam.
Wydawało się, że to ją trochę uspokoiło.
– Myślałam, że Jocelyn jest tutaj. Na pewno nie ma jej na Balu Yule. Pamiętam coś... coś o Jeremim – powoli potrząsnęła głową i odpowiedziała.
– Jak to „pamiętasz coś”? O czym ty, do cholery, mówisz?!
– Nie wiem! – krzyknęła Nina, po czym znów złapała się za głowę. – Właśnie obudziłam się na podłodze na tym pieprzonym korytarzu.
– Myślałam, że zaatakował mnie włamywacz albo morderca, a potem ty pojawiłaś się na moim progu z Aidenem całym we krwi! Nie wiem, co się, kurwa, dzieje, Sienna. A ty?
Słuszna uwaga.
– Dobra, przepraszam – powiedziałam. – Spróbujmy jeszcze raz. Jeśli Jocelyn tu nie ma, musimy dostać się do domu mojej matki.
– Ona ma Rowana, Vanessę i River. Nie są bezpieczni. Wyjaśnię ci, co się stało po drodze.
Nina się zawahała. Widziałam, że martwi się o Jocelyn.
Ja też, ale Josh nie miał powodu, żeby ją krzywdzić.
Gdziekolwiek była Jocelyn, istniała spora szansa, że jest bezpieczna.
Aiden i Rowan nie byli.
– Proszę, Nina? – starałam się, żeby nie zabrzmiało to tak, jakbym błagała, ale powaga wydarzeń, które miały miejsce tego wieczoru, zaczynała mnie dopadać.
Nie możesz się załamać, Sienna. Twoja rodzina cię potrzebuje.
Coś w mojej twarzy musiało przekonać ją o mojej desperacji, bo Nina przytaknęła ponuro.
– Nie jestem uzdrowicielką, ale chyba wiem, co może pomóc. Postawimy Aidena na nogi, a potem pójdziemy po twoją rodzinę.

JOSH

Wokół mnie trwała impreza, podczas której moje nowe stado świętowało panowanie nowej "rodziny królewskiej".
Prawie wszyscy, w tym ja, przemienili się z powrotem w ludzkie postacie.
Tłum zaczynał się przerzedzać, bo wilki wymykały się, by oddać się swoim potężnym żądzom wywołanym przez Zamglenie.
Moje własne Zamglenie tętniło mi w żyłach, pulsując w rytm elektronicznej muzyki tanecznej, która zastąpiła nudną orkiestrę.
Zwłaszcza w obliczu manifestacji tradycji i jedności, jaką Michelle i ja zademonstrowaliśmy mniej więcej godzinę temu.
To był ładny sposób na powiedzenie, że zerżnąłem moją partnerkę na oczach całego stada, a ona się tym zachwycała.
To wspomnienie było na tyle świeże, że mój kutas znowu sztywniał.
Chciałem zabrać Michelle na górę do biura Alfy i rozłożyć jej kremowy tyłek na masywnym biurku, przy którym pracowały pokolenia Alf z East Coast.
I zrobiłbym to.
Ale najpierw miałem pracę do wykonania.
Konkretnie chodziło o problem pewnego niedawno uduszonego detektywa, który leżał w lesie niecałe dwie mile stąd.
Musiałem coś zrobić z biednym, martwym agentem Enzo i musiałem to zrobić szybko. Zanim znajdzie go niedźwiedź lub lew górski i zacznie pozbywać się dowodów za mnie.
Ten obraz przyprawił mnie o mdłości. To wszystko wina cholernego Enzo, że postawił mnie w takiej sytuacji.
– Josh! – głos syczał mi do ucha, wyrywając mnie z myśli o krwi i śmierci.
Michelle stała u mojego boku w lśniącej srebrnej sukni balowej i klejnotach, które miała na sobie na początku wieczoru.
Oparłem się chęci uśmiechnięcia się. Niektórzy mogliby pomyśleć, że Michelle włożyła suknię z powodu skromności, ale ja znałem prawdę.
Zawsze wolała być ubrana w coś pięknego niż w nic.
Moje serce pulsowało z miłości do mojej partnerki, ale wtedy dostrzegłem wściekłe spojrzenie w jej oczach i przeszył mnie chłód.
– Muszę z tobą porozmawiać. Teraz! – powiedziała pod nosem, po czym pociągnęła mnie w mały, odizolowany kąt sali balowej.
Obróciła się do mnie plecami. – Jak mogłeś pozwolić Siennie i Aidenowi odejść! To nie była część planu, Josh! Są zbyt niebezpieczni, by zostawić ich przy życiu!
– Umówiliśmy się na to. Umówiliśmy się na to w chwili, gdy powiedziałeś mi, że zabiłeś Selene.
– Nigdy nie chciałem zabić Selene – zacząłem, ale przerwała mi gniewnym gestem.
– To nie ma teraz znaczenia! Musisz wysłać po nich swoją ochronę.
– Ściągnij Aidena i Siennę z powrotem tutaj i zakuj w łańcuchy całą ich pieprzoną rodzinę, jeśli nie chcesz ich zabić.
Jej głos unosił się coraz wyżej i wyżej, aż w końcu zaczęła krzyczeć. Jej orzechowe oczy były okrągłe z przerażenia.
– Ale nie można im pozwolić na opuszczenie East Coast, nie rozumiesz? – kontynuowała. – Zdobędą poparcie! Stracimy wszystko! Nasi synowie zostaną sierotami!
– Ciii. Ciii. Aiden wie, że wygrałem. Teraz ja jestem Alfą, Michelle. On nie może nas tknąć.
– Nie może nas tknąć?! A co się stanie, gdy się tu włamią, a Sienna użyje tych pieprzonych mocy bóstwa, by udusić twoje dzieci we śnie?! – powiedziała Michelle, jej ton graniczył teraz z histerią.
W takim stanie nie dało się z nią dyskutować. Jedynym sposobem było wycofanie się i danie jej czasu na uspokojenie się.
– Dobrze – powiedziałem – Ale nie mamy pojęcia, gdzie są Sienna i Aiden. Znalezienie ich może trochę potrwać, nawet jeśli Aiden jest ranny.
Aiden, ranny. Coś mi w tym wszystkim śmierdziało. Wróciłem myślami do walki.
Potykał się, zanim jeszcze wszedł na scenę...
Na razie to nieważne. On przegrał, a ja wygrałem i jestem teraz Alfą całego Stada East Coast.
Gdybym tylko mógł znaleźć chwilę, by nacieszyć się tym uczuciem.
Michelle z niepokojem wykręcała ręce i spacerowała w tę i z powrotem, stukając swoimi szpilkami. Potem zatrzymała się w miejscu.
Odwróciła się, żeby na mnie spojrzeć, a w jej oczach malowało się maniakalne spojrzenie.
– Może i nie wiemy, gdzie są Sienna i Aiden, ale nie potrzebujemy ich.
Jej usta wykrzywiły się w najdelikatniejszym uśmiechu. Poczułem dreszcz strachu.
– Wiemy, gdzie jest Rowan – powiedziała.

Odkryj Galateę

Milenijne Wilki - Wydanie ŚwiąteczneCórka Ognia Tom 1: Związani PłomieniamiWalentynkowy PartnerWłasność alfy: Prequel: Wybór alfyKrew smoka

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

ARRI STONE

by goshka

liczba książek: 7

Do dokończenia

by Karolina Sokołowska

liczba książek: 6

Wilki

by Ewa Han

liczba książek: 15

Na później

by Zabcia2003

liczba książek: 8

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Czekające

by Martita

liczba książek: 10

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Hot

by goshka

liczba książek: 135

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Magdalena

by Sloneczko97

liczba książek: 68

Subskrypcje

by Panna Anna

liczba książek: 16

NIE przeczytane...

by Izabela28

liczba książek: 46

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359

Do zakonczenia

by Agnieszka

liczba książek: 56

The Thorntons 1-6

by SivA

liczba książek: 6