
Obsesja Księga 2
Autorzy
Lektury
82,0K
Rozdziały
8
Rozdział 1
Księga 2
„Gotowy do szkoły?” – zapytała Mira Singh swojego przyrodniego brata Jahana, kiedy wpadł rano do jej sypialni.
Wciąż nakładała makijaż, gdy sześciolatek wtargnął do pokoju, ubrany w krótkie spodenki z kieszeniami, koszulkę polo i swoje ulubione trampki z superbohaterem.
„Tak!” – powiedział i rzucił się na jej łóżko.
Zmrużył oczy, przyglądając się jej uważnie.
„Ładnie się ubrałaś. Gdzie idziesz?” – zapytał z tą ciekawością, jaką mają tylko dzieci.
Mira uśmiechnęła się do niego w lustrze.
„Dzisiaj zaczynam nową pracę, pamiętasz?”
Skończyła nakładać tusz do rzęs i po ostatnim spojrzeniu na swoje odbicie w lustrze wzięła Jahana za rękę, żeby zaprowadzić go na śniadanie.
„Co wybierasz?” – zapytała, zaglądając do szafki. – „Płatki w lukrze czy dmuchane?”
„W lukrze!”
Nasypała mu miskę, potem jedną dla siebie, zalała mlekiem i włożyła łyżkę do każdej.
Postawiła jego miskę przed nim i usiadła na stołku przy barku śniadaniowym obok niego.
„Myślisz, że zobaczysz dzisiaj Nicholaia?” – zapytał Jahan z pełnymi ustami płatków, patrząc na nią wyczekująco.
Najwyraźniej Nicholai Bach zrobił na chłopcu ogromne wrażenie. Pytał o niego prawie codziennie, odkąd się poznali ponad sześć miesięcy temu. Gdyby to zależało od Miry, nigdy więcej nie zobaczyłaby tego zakłamanego drania. Skłamał, że jej nie zna, a co gorsza, namówił jej najlepszą przyjaciółkę, żeby wzięła udział w jego intrydze — chciał ją skłonić do pójścia z nim do łóżka za pół miliona dolarów, bo wiedział, że potrzebuje pieniędzy. Nigdy mu tego nie wybaczy.
Mira spróbowała się uśmiechnąć dla niego.
„Mówiłam ci, Nicholai jest bardzo zajęty” – wyjaśniła. – „Może już nigdy go nie zobaczymy”. Nie chciała robić mu nadziei.
Patrzyła, jak jego twarz smutnieje.
„Lubiłem go” – powiedział cicho. – „Był dla mnie naprawdę miły”.
Mira wiedziała, że chodziło o coś więcej. Jahan potrzebował mężczyzny w swoim życiu i wydawał się zafascynowany Nicholaiem Bachem. Nie mogła go za to winić. Przez jakiś czas nawet ona była zafascynowana tym mężczyzną, a ledwo go znała.
Postanowiła zmienić temat, żeby się nie zdenerwować.
„A co, będziesz próbował dostać się do jakiejś drużyny w szkole?”
Twarz Jahana się rozjaśniła, jakby faktycznie miał już jakieś pomysły, i zaczął z entuzjazmem opowiadać o baseballu i pływaniu.
Mira odetchnęła z ulgą.
Niech szlag trafi Nicholaia Bacha za to, że tak bardzo się do niego przywiązali.
Po tym wszystkim jej złość ani trochę nie osłabła. Wręcz przeciwnie — była jeszcze bardziej wściekła, że tak ją wykorzystał. Przynajmniej wzięła jego pieniądze i wydała je tak, jak zawsze chciała: na nowy dom, a do tego zdobyła dyplom z finansów. Jej i Jahanowi wiodło się teraz o wiele lepiej niż kiedyś.
I Kaley!
Jej najlepsza przyjaciółka co jakiś czas przychodziła, żeby przepraszać, i w końcu ją złamała. Dopiero niedawno Mira zdecydowała się jej wybaczyć. Wiedziała, że przyjaciółka chciała dobrze, nawet jeśli trochę się w tym pogubiła. Poza tym było jej samotnie i tęskniła za nią.
Zerknęła na telefon, zobaczyła godzinę i zerwała się na nogi.
„Spóźnisz się na autobus!”
Pomogła Jahanowi założyć plecak i złapać lunch, po czym wypędziła go za drzwi.
***
Pojechała swoim nowym, wiśniowoczerwonym SUV-em do Sigma Group, w samym centrum miasta. Miała szczęście, że udało jej się zdobyć staż w tak prestiżowej firmie. Ale ciężko pracowała przez te ostatnie miesiące, wydając pieniądze na studia w trybie dziennym i osiągając świetne wyniki w nauce.
To była prawdziwa przyjemność — popijać kawę i jechać własnym samochodem do pracy rano. Tak wielka, że nawet niekończące się korki jej nie przeszkadzały.
Zaparkowała mniej więcej przecznicę od budynku Sigma, blisko sieci restauracji, w której jeszcze kilka miesięcy temu pracowała jako kelnerka. Zatrzymała się na rogu ulicy, żeby podziwiać imponującą konstrukcję ze szkła i stali. Przypomniała sobie, jak przyszła tu na rozmowę kwalifikacyjną i jak bardzo onieśmielał ją ten budynek i ludzie w nim.
Wygładziła dłonią granatową ołówkową spódnicę i upewniła się, że czarny kardigan na białej koszuli jest odpowiednio zapięty, po czym przeszła przez bramki do budynku.
Większość poranka spędziła w dziale kadr — odebrała przepustkę i przeszła szkolenie wstępne, a potem zaprowadzono ją do boksu na dziesiątym piętrze, gdzie siedzieli inni stażyści pracujący nad różnymi projektami.
Poinformowano ją, że jej kierowniczka zespołu, Natasha, zaraz do niej przyjdzie i omówi z nią projekty. W międzyczasie urządziła się w swoim boksie, podekscytowana, że wreszcie zacznie robić coś, co naprawdę kocha — coś, na co tak ciężko pracowała.
Pisała właśnie wiadomość do Kaley na telefonie, kiedy przy jej boksie pojawiła się smukła blondynka. Miała figurę modelki, opiętą czarną sukienką i buty na obcasie w kolorze cielistym. Jej perfekcyjnie umalowana twarz wyrażała dezaprobatę.
„W godzinach pracy nie korzystamy z telefonów komórkowych w celach prywatnych” – skarciła ją blondynka, odrzucając włosy do ramion.
Mira szybko schowała telefon i wstała.
„Jestem…”
„Mira Singh. Tak, wiem, kim jesteś”. Uniosła brew, mierząc ją od stóp do głów. „Chodź za mną”.
Mira nie miała innego wyjścia, jak iść za blondynką, którą — jak przypuszczała — była Natasha.
Zaprowadziła ją do małej sali konferencyjnej, gdzie inny stażysta przeglądał jakieś dokumenty. Długi stół był nimi zawalony.
„Za kilka dni mamy wydarzenie i musisz do tego czasu opanować te materiały, bo szukamy inwestorów dla naszych nowych projektów” – wyjaśniła Natasha.
Kiedy Mira wyglądała na zdezorientowaną, Natasha przewróciła oczami.
„Kiedy ktoś zada ci pytanie o konkretny projekt, musisz umieć na nie odpowiedzieć” – kontynuowała Natasha. – „Ten stażysta, który pozyska najwięcej inwestorów dla swojego projektu, od razu dostanie możliwość pracy nad nim z zespołem”.
Odwróciła się, żeby wyjść, ale pytanie Miry ją zatrzymało.
„Myślałam, że już pracuję nad jakimś projektem?”
Natasha nakleiła uśmiech na twarz i odpowiedziała.
„Pracujesz. To. Jest. Właśnie. On”.
Mira opadła na krzesło i z powątpiewaniem spojrzała na teczki.
Chłopak w za dużych okularach i z piegami, siedzący naprzeciwko niej, posłał jej zmęczony uśmiech.
Westchnęła i sięgnęła po teczkę z napisem Shorelands.















































