
Odnajdę cię: Księga 2
Autorzy
Lektury
126K
Rozdziały
14
Rozdział pierwszy
Księga druga
HAZEL
Leżałam w łóżku, wsłuchując się we wszystkie dźwięki wokół mnie. Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, ile różnych odgłosów kryje się w domu.
Seth zaciągnął mnie z powrotem do łóżka, gdy minął nam pierwszy szok związany z moją nową zdolnością słyszenia rzeczy, których normalny człowiek nie powinien słyszeć. Sprawił, że na długi czas zapomniałam o wszystkim.
Liczyła się tylko jego bliskość, ale teraz, leżąc obok niego w łóżku późnym rankiem, nie mogłam dłużej tego ignorować.
W jakiś sposób mój słuch niesamowicie się wyostrzył. Coś się wydarzyło, gdy Seth mnie naznaczył, i żadne z nas nie wiedziało, co to było. Bałam się, bo to było nieznane i nie mieliśmy na to żadnego wytłumaczenia.
Seth próbował mnie pocieszyć, mówiąc, że to prawdopodobnie tymczasowy efekt znamienia i że wszystko będzie dobrze.
Ale widziałam w jego oczach cień niepokoju, który tak bardzo starał się przede mną ukryć.
Odkryłam, że im bardziej się skupiałam, tym więcej słyszałam. Słyszałam odgłos drobnych łapek drapiących po drewnianej podłodze — pewnie myszy.
Słyszałam jęk rur i skrzypienie drewna na wietrze.
Słyszałam miarowe bicie serca Setha, który leżał obok mnie, zupełnie zrelaksowany i spokojny.
„Kochanie, wszystko w porządku?” – zapytał Seth głosem ochrypłym od snu.
„Tak, dobrze. Po prostu myślę. Próbuję to sobie poukładać” – powiedziałam, gdy przyciągnął mnie do siebie i wtulił nos w mój kark.
„O czym myślisz?” – zapytał, składając pocałunek tuż pod moją szczęką.
„Po prostu zastanawiam się, co to wszystko znaczy. To, że słyszę teraz każdy dźwięk w tym domu” – odpowiedziałam.
„Poza tym chyba powinniśmy w końcu wstać.”
Niski pomruk w jego klatce piersiowej posłał przyjemny dreszcz wzdłuż mojego kręgosłupa, gdy zaczął znaczyć pocałunkami mój kark.
„Nie mam zamiaru opuszczać tego łóżka w najbliższym czasie” – wymruczał ochrypłym głosem. Zdecydowanie coś mnie kłuło w plecy.
„Jak możesz być na to gotowy znowu tak szybko?” – zapytałam z chichotem.
„Jestem wilkołakiem, kochanie” – powiedział, jakby to było wystarczające wyjaśnienie. I chyba rzeczywiście było. Miał naprawdę niesamowitą wytrzymałość.
A skoro pod innymi względami fizycznymi był ponadprzeciętny, to czemu nie i pod tym?
Obrócił mnie w swoich ramionach, tak że byłam zwrócona twarzą do niego, po czym przyłożył usta do moich.
Całował mnie powoli, jego wargi poruszały się przy moich, ciepłe i miękkie.
„Nie uważasz, że zostanie w łóżku to dobry pomysł?” – zapytał, przenosząc usta na moje znamię. Przesunął dłoń w górę i objął nią moją pierś.
Ugniatał ją w dłoni, kciukiem drażniąc wrażliwy sutek, co wyrwało z moich ust cichy jęk.
„Masz bardzo przekonujące argumenty, mężu” – powiedziałam, gdy mój oddech przyspieszył pod wpływem jego dotyku.
Pchnęłam go na plecy i usiadłam na nim okrakiem. Moje dłonie wplątały się w jego włosy, a nasze usta znów się spotkały.
Nasze ruchy stawały się coraz bardziej gorączkowe, a jego biodra unosiły się, ocierając się o mnie. Odgłosy rozkoszy wypełniły pokój, gdy odkrywaliśmy swoje ciała, będąc tak blisko siebie, jak to tylko możliwe.
***
Tego dnia niewiele zrobiliśmy. Kochaliśmy się, jedliśmy, spaliśmy, leżeliśmy w swoich ramionach i rozmawialiśmy, a potem znów się kochaliśmy.
To była czysta rozkosz i byłam pewna, że nic nigdy nie będzie tak wspaniałe. Mogłabym tak zostać na zawsze i być zupełnie szczęśliwa.
Przez kilka następnych dni prawie nie wychodziliśmy z pokoju. Schodziliśmy na dół tylko po jedzenie, żeby zanieść je z powrotem na górę.
Piliśmy wino i jedliśmy ser w wannie, kładąc jedzenie na jednej z tych drewnianych półek do wanny, obok laptopa Setha, na którym oglądaliśmy film. To było cudowne.
Mama Setha spędzała większość czasu w domu watahy; wracała tylko na noc, bo nie mogła znieść spania tam.
Właściwie nie zauważyłam jej nieobecności, ale Seth o niej wspomniał, gdy zapytałam, gdzie jest jego mama — zdałam sobie sprawę, że jej nie słyszę.
Cieszyłam się, że jej tu za często nie ma. Pewnie było jej niezręcznie — wiedziałam, że mnie byłoby, gdybym dała sobie czas, żeby o tym pomyśleć.
W końcu uznaliśmy, że pora wrócić do normalnego życia. No dobra, raczej to ja uznałam.
Seth bardzo się opierał, ale ubraliśmy się — co nie było łatwe, bo Seth ciągle próbował ściągać ze mnie każdą rzecz, którą na siebie zakładałam — i zeszliśmy na dół do kuchni.
Seth zamierzał zrobić mi śniadanie.
Obejmował mnie ramieniem w talii, trzymając blisko siebie, gdy szliśmy w stronę kuchni.
Co chwilę pochylał się, żeby mnie pocałować albo wtulić nos w mój kark. Przez to szliśmy dużo wolniej niż zwykle, ale nie przeszkadzało mi to.
Gdy skręciliśmy za róg do kuchni, usłyszałam dźwięk otwieranych i zamykanych drzwi frontowych, a potem kroki zmierzające w naszą stronę.
Spojrzałam na Setha, który tylko przewrócił oczami i pociągnął mnie w stronę kuchennej wyspy. Puścił mnie, gdy wskoczyłam na stołek barowy i odwróciłam się w kierunku dźwięku.
Seth zaczął wyjmować rzeczy z lodówki na śniadanie.
„Cześć wam” – zawołał radośnie Nate z szerokim uśmiechem na twarzy.
„Czego chcesz?” – burknął Seth, najwyraźniej nie będąc w nastroju na gości.
„Ktoś tu jest w złym humorze?” – zapytał Nate z uśmiechem.
Seth tylko pokręcił głową, wyraźnie zirytowany.
Byłam zdziwiona całą tą sytuacją, bo jeszcze kilka minut temu Seth wydawał się zupełnie szczęśliwy.
„Twoja mama powiedziała, że wreszcie wyszliście z pokoju, a ja mam kilka spraw watahy do omówienia” – wyjaśnił Nate, opierając się o wyspę po mojej przeciwnej stronie.
„Tak, tego się obawiałem” – westchnął Seth.
„Robię śniadanie, możesz zostać i zjeść, a potem pójdziemy do mojego gabinetu i pogadamy.”
„Brzmi dobrze, a co będzie?”
„Jajecznica, tosty i bekon.”
Mój żołądek zaburczał na myśl o jedzeniu. Byłam głodna i gotowa na coś bardziej sytego niż to, co jedliśmy przez ostatnie kilka dni.
„Więc” – zaczął Nate, odwracając się w moją stronę.
„Dorobiłaś się ładnego znamienia?” – zapytał przebiegle.
Lekko się zarumieniłam, a Seth warknął cicho w jego stronę. Podszedł i stanął obok mnie, obejmując mnie ramieniem w talii.
Widziałam, że z każdą minutą coraz bardziej traci cierpliwość do swojego bety.
„Hej, cieszę się, że w końcu się przespaliście. Uwierz mi, ten gość nie był przyjemnym towarzystwem z całą tą stłumioną frustracją seksualną i ciągłym powstrzymywaniem się przed naznaczeniem ciebie” – powiedział Nate.
Zupełnie nie przejmował się wyraźnie wkurzonym alfą, który świdrował go wzrokiem zza kuchennej wyspy.
„Okej, Nate, chyba wystarczy” – wymamrotałam, czując, jak moje policzki znów się rozgrzewają.
„Powinienem cię stąd wykopać” – powiedział Seth, mocniej mnie do siebie przyciągając. Pochylił się i wtulił nos w moje włosy, wciągając głęboko powietrze.
„Myślałam, że robisz śniadanie” – powiedziałam, próbując rozładować narastające napięcie bijące od mojego męża.
„Czekam, aż kuchenka się rozgrzeje, i próbuję nie rozszarpać mojego bety, więc pozwól mi cię chwilę potrzymać, dobrze?”
Nate tylko się roześmiał, a ja pokręciłam głową, nie do końca rozumiejąc, co tak bardzo go irytuje i dlaczego jest taki zaborczy.
„Stary, może wytłumaczysz swojej żonie, o co chodzi? Wygląda na zdezorientowaną” – powiedział Nate z chichotem.
Seth westchnął. Przez chwilę wtulał nos w mój kark, po czym pocałował mnie w czubek głowy.
Odwróciłam się twarzą do niego; stał między moimi nogami, gdy siedziałam na stołku barowym. Przez moment się zastanawiał, zanim przemówił.
„Kiedy się łączymy, samce stają się trochę bardziej opiekuńcze, szczególnie na początku” – wyjaśnił, wypuszczając kolejne długie westchnienie.
„Bardziej opiekuńczy?” – zapytałam, unosząc brwi z rozbawieniem.
„Tak. Przepraszam, kochanie, staram się nie być, ale to bardzo trudne. A obecność samca bez partnerki w domu nie ułatwia sprawy” – powiedział, rzucając wymowne spojrzenie w stronę Nate'a.
„A on doskonale o tym wie i za bardzo się tym bawi. Chyba naprawdę będę musiał mu skopać tyłek. Choć trochę.”
„Możesz spróbować” – zaśpiewał Nate z uśmiechem.
Roześmiałam się tylko. Zachowywali się jak bracia — tak się ze sobą droczyli i prowadzili. To było jednak dla nich dobre, mieć taką przyjaźń.
Cieszyłam się, że Seth ma Nate'a. Był dobrym przyjacielem i dobrym betą, z tego, co mogłam ocenić.
Jego pozytywne, pogodne usposobienie dobrze działało na Setha, który potrafił popadać w ponure nastroje i bywał zbyt poważny.
Seth znów wtulił nos w moje włosy, wziął głęboki oddech, a potem poszedł przygotować nasze śniadanie.
Nate gadał o tym i o owym, a zapach bekonu wypełniał kuchnię. Aż mi ślinka ciekła. Byłam naprawdę głodna.
„Wiesz, że to ci dobrze robi, Seth” – powiedział Nate, gdy wszyscy usiedliśmy przy wyspie i zabraliśmy się za jedzenie.
Seth siedział obok mnie i co jakiś czas mnie dotykał — zaczesywał mi kosmyk włosów za ucho albo delikatnie ściskał kolano, jakby chciał mnie uspokoić.
Choć chyba bardziej uspokajał samego siebie, bo ja naprawdę nie potrzebowałam pocieszania.
„Co masz na myśli?”
„To, że tu jestem, żebyś mógł poćwiczyć nieurywanie głowy facetowi za to, że jest w tym samym pokoju co twoja partnerka” – odpowiedział Nate z lekkim uśmieszkiem.
„Hmm” – mruknął Seth.
„Seth, chyba ma rację. W końcu muszę wrócić do pracy, a ty masz swoje obowiązki. Nie możesz być ze mną cały czas ani trzymać nas w zamknięciu w tym domu w nieskończoność” – argumentowałam.
„Masz rację, kochanie” – przyznał, gładząc kciukiem mój policzek i pochylając się, by złożyć na moich ustach delikatny pocałunek.
Nate tylko przewrócił oczami.
„Wiem, że chcesz dobrze, Nate, ale naprawdę trudno mi się teraz na ciebie nie wkurzać. Z czasem mi przejdzie, ale proszę, nie przeciągaj struny.”
„Przyjąłem do wiadomości.” Nate spojrzał na mnie i puścił mi oczko, co sprawiło, że Seth znów warknął w jego stronę, a ja przewróciłam oczami na nich obu.
Faceci.















































