
Odrzucony wojownik Książka 3
Autorzy
Lektury
57,9K
Rozdziały
14
Rozdział Pierwszy
Księga trzecia
RILEY
Trening trwał w najlepsze od czterech lat, odkąd dzieci podrosły na tyle, żeby przynajmniej pewnie chodzić.
Jednogłośnie podjęliśmy decyzję, żeby zacząć trening, gdy skończą dwa i pół roku, mając nadzieję, że będą w stanie skupić uwagę choćby na krótki czas.
Treningi odbywały się od dziewiątej do jedenastej rano, a po drzemce — od trzeciej do piątej po południu. Ten plan sprawdzał się całkiem dobrze.
Przeznaczeni sobie partnerzy trenowali razem. Próbowaliśmy rozdzielić dziewczynki i chłopców, ale kończyło się to wyłącznie dziecięcymi bójkami.
Dlatego zdecydowaliśmy, że lepiej będzie, jeśli partnerzy będą trenować ze sobą. Powiedzmy szczerze — chłopcy nie ułatwiali dziewczynkom życia, ale one i tak dawały im radę.
Jako rodzice byliśmy zawsze na miejscu, robiąc zdjęcia, bo wyglądały tak uroczo. A kto mógłby nas za to winić?
Między treningami chciałam, żeby moje dziewczynki i chłopcy stanęli z Jackiem do wspólnego zdjęcia.
Robię zdjęcie, patrzę na nie i od razu widać, że nie jest zadowolony. Nie rozumiem tego. Ostatnio zachowuje się inaczej i nie wiem dlaczego.
Kiedy personel wychodzi z dziećmi, Jack rusza w stronę innych drzwi. Podbiegam i staję mu na drodze.
„O co chodzi, Riley? Zrobiłem to zdjęcie, jak prosiłaś.”
„Dlaczego, Jack, dlaczego tak się zachowujesz? Nie jesteś dumny z naszych dzieci?”
„Tak świetnie radzą sobie na treningach, a ty nie potrafisz ich nawet pochwalić? Co się zmieniło? Zachowujesz się, jakbyś chciał tu być, ale twoje czyny mówią coś zupełnie innego!”
„Czego ode mnie chcesz, Riley? Staram się, żebyś była szczęśliwa!”
„Nie, wcale się nie starasz! Kompletnie mnie ignorujesz, Kane ledwo rozmawia z Aną, a kiedy o cokolwiek proszę, poświęcasz mi krótką chwilę i zaraz wychodzisz.”
„Ostatniej nocy nawet nie przyszedłeś do łóżka. Gdzie spałeś?”
„W innym pokoju. Nic ci nie jest, ktoś się tobą zajmuje, prawda? Kane jest po prostu zmęczony, bo ma dużo na głowie.”
„Może gdybyś ze mną porozmawiał, mogłabym pomóc?”
„Nie, nie możesz pomóc! Daj mi po prostu spokój, proszę!”
Przechodzi obok mnie jak burza, a ja stoję i patrzę za nim. Zakrywam twarz dłońmi i szlocham, bo nic nie rozumiem!
Najpierw Kyro mnie nie chciał, a teraz Jack i Kane. Tak bardzo się staram, żeby robić wszystko, co mogę, żeby był szczęśliwy.
Padam na kolana, szlochając, kiedy czuję ramiona oplatające mnie. Podnoszę wzrok i widzę Michaela.
Szybko się cofam, wpatrując się w niego, i widzę łzy spływające po jego twarzy. Przysuwam się z powrotem i ocieram mu łzy, patrząc na niego.
„Michael, to nie jest dobry pomysł. Mam partnera, a ty sam powiedziałeś, że nie możesz mnie mieć za partnerkę.”
„Wiem, co powiedziałem, Riley. Chcę tylko, żebyś mnie wysłuchała. Kiedy nadejdzie odpowiedni moment, musisz mi zaufać. Nieważne, jak szalona wyda ci się prośba, musisz mnie posłuchać.”
„Obiecuję, że wszystko się ułoży, ale będziesz musiała mnie posłuchać.”
„O czym ty mówisz, Michael? Co się stanie?”
„Nie mogę powiedzieć, bo jeszcze nie pora. Po prostu mi obiecaj, dobrze?”
„Dobrze, Michael, obiecuję!”
***
KANE/STERN
Wybiegłem, bo po prostu nie mogę już dłużej być przy niej. Wiem, co nadchodzi, i chcę ją chronić.
Wiem, że pewnie nie postępuję właściwie, ale nie wiem, co innego mógłbym zrobić!
„Jack!” Morax krzyczy na mnie.
Staję jak wryty i odwracam się, patrząc, jak idzie w moją stronę. Kane szybko wysuwa się na przód, przejmując kontrolę.
„Co ty wyprawiasz? Już próbujesz zrywać więź, a jest za wcześnie!”
„Nie potrafię udawać, że jestem szczęśliwy! Mówiłeś, że będę miał z nimi więcej czasu! Dostałem pięć lat! Tyle! A teraz jest czwarty rok! Mam mniej niż rok, żeby wszystko przygotować!”
„Przez cały ten czas Riley nie ma pojęcia, dlaczego tak się zachowuję. Dlaczego? Bo ty chcesz, żeby nic nie wiedziała.”
„Zamiast wsparcia od swojego partnera, dostaje je od Michaela!”
„No to niech dostaje! Ma do niego uczucia, więc czemu nie!”
„Wiesz, że to nie jest część planu! Tak to nie miało wyglądać!”
„No cóż, Kane jest zmęczony i słabnie!”
„Po prostu bądź z nią, dopóki nie nadejdzie czas. Tyle proszę. Jeśli nie będziesz uważał, możesz ją stracić jeszcze wcześniej!”
Prycham z wściekłością, warczę i odchodzę. Mam to już gdzieś. Zamierzałem nawet spróbować zerwać więzi z dziećmi, ale to jest znacznie trudniejsze.
Jack tak naprawdę też tego nie chce, ale wie, co nadchodzi, i rozumie. Staram się, żeby koniec nie był dla nikogo z nich tak bolesny.
Wychodzę na szybki bieg, żeby oczyścić głowę. Kiedy wracam, zmieniam się i naciągam szorty, a wtedy widzę stojącego tam Michaela.
„Słuchaj, Jack, to nie ja powinienem pocieszać twoją partnerkę! Kane wiedział, na co się pisze, kiedy wysłaliśmy go, żeby zastąpił Kyro.”
„To dało ci dodatkowy czas, którego nigdy byś nie miał. I tak chcesz go spędzić? Odpychając partnerkę i dzieci? Co będzie potem?”
„Na pewno coś wymyślisz! Wy przecież macie świetny plan!”
Przechodzę obok niego i kieruję się do naszych pokojów.
Kiedy wchodzę, widzę Riley leżącą na naszym łóżku. Szybko siada i patrzy na mnie, ale ja tylko odwracam głowę i idę do innego pokoju.
Kocham swoją partnerkę i zrobiłbym dla niej wszystko. Właśnie dlatego staram się, żeby ta zmiana była dla niej łatwiejsza.
Wchodzę do pokoju i zamykam drzwi, a wtedy słyszę trzask drugich drzwi. Riley zaczyna na mnie krzyczeć, a ja nie mogę powstrzymać łez spływających po twarzy.
Gdyby tylko wiedziała, co nadchodzi, zrozumiałaby, dlaczego to robię.
„Nienawidzę cię, Stern! Powinnam była cię odrzucić i odejść, kiedy miałam szansę! Robiłam wszystko, żebyś był szczęśliwy, ale to nigdy nie było dość!”
Otwieram gwałtownie drzwi i idę prosto do jej pokoju. Wchodzę i podchodzę do niej, stając tuż przed jej twarzą.
„Chcesz mnie odrzucić, to zrób to! Oszczędź sobie tego całego dramatu!”
„Dlaczego tak się zachowujesz? Nie, nie chcę cię odrzucić! Jesteś moim partnerem, moją drugą połówką! Zrobiłam wszystko, żebyś był szczęśliwy!”
„Może powinnam była zatrzymać Kyro! Nie wiem, co jest gorsze! Być ignorowaną przez ciebie czy dostawać baty od Kyro!”
Cofam się w szoku. „Nie możesz tak naprawdę myśleć!”
„Nie wiem, co jest gorsze, Jack. Przynajmniej wtedy wciąż miałam twoją miłość, nawet kiedy Kyro mnie nienawidził. Teraz nie mam nic oprócz naszych szczeniąt, bo ani ty, ani Kane mnie nie chcecie.”
Wzdycham ciężko, próbując zebrać myśli. „Riley, jest powód, dla którego tak się dzieje.”
„Dlaczego mi nie powiesz jaki?”
„To nie moja sprawa, Riley!”
„Wynoś się z mojego pokoju, kurwa! Nigdy tu więcej nie wchodź! Nie odzywaj się do mnie, dopóki nie zamierzasz odpowiedzieć na moje pytania! Przynajmniej na tyle zasługuję!”
Wychodzę jak burza, trzaskając jej drzwiami, a potem wchodzę do swojego pokoju i trzaskam swoimi.













































