Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Opowieść Fae 2: Klątwa Przeznaczenia

Opowieść Fae 2: Klątwa Przeznaczenia

Autorzy
Nicole Woodward
Lektury
177K
Rozdziały
64
Autorzy
Nicole Woodward
Lektury
177K
Rozdziały
64
💕Romantyczne🧛🏻Wampiry💘Przeznaczeni partnerzy💪🏻Obrońca🧚🏼‍♂️Wróżki🧙‍♂️Paranormalne i fantasy⚔️Akcja i przygoda👑Rodzina królewska i arystokraci🐉Smoki🐉Fantasy

Z nowymi skrzydłami i świeżo zaręczona, Ella Briarsand jest największą nadzieją królestwa – i jego najważniejszym celem. Podczas gdy hale Sablewood wypełniają się radosnym świętowaniem, rozprzestrzeniająca się klątwa i kapłańskie zaklęcia zaciskają pętlę wokół jej najbliższych, w tym kuzynki Rosalii, opętanej przez mroczną siłę, którą trzeba wygnać, zanim doprowadzi do jej zguby. U boku Elli kroczy książę Alaric, jej zrodzony z cieni ukochany pół-Fae, związany własnym przeznaczeniem. Gdy jej pomarańczowa aura przybiera na sile, Ella musi stanąć oko w oko z przeklętym smokiem i podjąć misję, która może odmienić przyszłość Elarion – misję, która zmusi ją do zdecydowania, jaką przywódczynią i jaką legendą ma się stać.

1: Wieczór inny niż wszystkie

Księga 2: Klątwa Przeznaczenia

„Piwo dla naszego skrzydlatego cudu!”
Okrzyk Ulricha poniósł się echem po atrium. Ułamek sekundy później chłopak potknął się na schodach podestu, a jego kufel z łoskotem potoczył się po marmurze. Piana zostawiła smugi na kamieniu, a stojący w pobliżu goście wydali z siebie zbiorowy jęk.
Ella wciąż czuła przyjemne ciepło, które promieniowało z niej zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Ledwie zdążyła zareagować, gdy Conric ruszył w ślad za bratem z uśmiechem tak szerokim, że zwiastował kłopoty dla nich obu.
Król Mazale nawet nie mrugnął. „Przez wszystkie lata mojego życia nie widziałem, by ktoś sprofanował piwem podest w atrium”.
Conric spuścił głowę, a jego ciemne loki opadły mu na twarz. „Na swoją obronę mam tylko to, Wasza Wysokość, że to był pomysł szefa kuchni Gaela”.
„Przyznaję się do winy”, zawołał Gael z przejścia. „Ale lady Moriella zasługuje na porządne świętowanie”.
Ulrich wyprostował się, promieniejąc. „Zgadza się! A ty sprawiłaś, że wyglądało to tak łatwo, Ello!”
Jej skrzydła zatrzepotały instynktownie. „Łatwo?” zażartowała. „Czy moje udawanie wrzeszczącej banshee nie było wystarczająco przekonujące?”
Wśród tłumu rozległ się ciepły śmiech, a na wszystkich twarzach malowała się ulga.
Sylvan stanął obok niej i mrugnął okiem. „Ello, przysięgam, że rozpiętość twoich skrzydeł jest większa niż moja”.
„Wiesz, co mówią o rozpiętości skrzydeł...” zaczął Conric, poruszając sugestywnie brwiami.
„Eee... pomoże mi ktoś?”
Gwenne w połowie zaplątała się w swoje spódnice na schodach. Sylvan wyciągnął do niej szarmancko dłoń. Ella też podała jej rękę.
„Ellie”, szepnęła, wpadając w jej ramiona. „Wyglądasz zjawiskowo. Po tym wszystkim... brakuje mi słów”.
Ella oparła swoje czoło o jej czoło. Zamknęła na moment oczy, kradnąc tę chwilę z otaczającego je hałasu. „Nie poradziłabym sobie bez was wszystkich”.
Gdy Gwenne odsunęła się na bok, Alaric stanął u boku Elli. Jego ramię stało się dla niej oparciem, a jego obecność uspokoiła drżenie jej ciała.
„Powiedz tylko słowo”, wyszeptał, „a każę wszystkim wyjść. Zasłużyłaś na spokój, moja miłość”.
Oparła się o niego. Poprawiła skrzydła tak, aby nie dźgały go w żebra. „Dopóki jesteś obok mnie, mam w sobie wystarczająco dużo spokoju dla nas obojga”.
Ella podniosła głos. „Wypiję jednego drinka... tylko jednego... ale najpierw pozwólcie mi przywitać się ze wszystkimi w kolejce”.
Mimo krótkiej listy gości, kolejka osób składających życzenia zdawała się nie mieć końca. Pełne luster atrium lśniło w blasku świec. Każda powierzchnia cicho potwierdzała ich tożsamość i pozwalała Elli dostrzec samą siebie. Miała teraz skrzydła, a jej pomarańczowa aura lśniła jasnym blaskiem.
Puck dotarł do niej jako pierwszy.
Jego zaczarowany fotel podjechał na skraj podestu. Oczy chłopaka błyszczały od łez, które jeszcze nie zdążyły spaść.
„Wiedziałem, że dostaniesz skrzydła”, wyszeptał.
Ella zaśmiała się cicho, choć jej głos lekko drżał. „A ja obiecałam, że będę z tobą latać, pamiętasz?”
Wziął głęboki wdech. „Pamiętam”.
Wyciągnęła z sukni magiczny rzemień. Był to ten sam rzemień, którego Lysander użył, by uchronić ją przed upadkiem, gdy po raz pierwszy opuściła dom.
„Masz ochotę na krótki lot, zanim przywitam resztę?”
Dłoń Pucka zawisła nad paskiem. „Tylko... nie upuść mnie, Ellie”.
„Nigdy”.
Przypięła rzemień ciasno i bezpiecznie, a potem podniosła go z fotela. Jego zaufanie wypełniło przestrzeń między nimi tak samo pewnie, jak ciężar jego ciała.
Alaric skinął głową. „Baw się dobrze, Puck”.
Skrzydła Elli rozłożyły się szeroko, gdy wznieśli się w stronę świetlika. Ściany z luster ukazały ich w tysiącu odbić. Jej aura rozpraszała się niczym świt przebijający się przez burzowe chmury.
Puck wydał z siebie radosny okrzyk, a łzy w końcu popłynęły po jego policzkach.
Goście na dole zadarli głowy, trzymając dłonie na sercach. Sala zamilkła w zachwycie.
„Prawdziwy lot zostawimy na później”, obiecała. „Otwarte niebo. Wiatr. Przestrzeń. Przysięgam”.
„Trzymam cię za słowo”, szepnął.
Wylądowali razem, łapiąc z trudem oddech. Ella delikatnie posadziła go z powrotem na fotelu, a tłum wybuchnął radosnymi okrzykami.
Następnie podeszli jej rodzice, pełni ciepła i cichej dumy. Nauczyciele, słudzy i Konsulowie: wszyscy składali jej oficjalne gratulacje i dobre życzenia.
Harley i Lysander podeszli jako ostatni. Właśnie wrócili z załatwiania spraw z duchownymi.
„Czy odeszli bez problemów?” zapytała, przenosząc wzrok na Lysandera.
„Przyjęli antidotum bez protestów”, potwierdził. „Poinformowaliśmy ich, że eskorty po lady Rosalię i sir Sorica zostaną wysłane w ciągu tygodnia. Barnabas nie kłócił się, ale powiedział, że będą z nami w kontakcie”.
„Złowrogi dupek”, mruknął Harley, po czym zbladł, gdy zorientował się, że lady Seraphina może go usłyszeć. „To znaczy... to był zaszczyt służyć jako twój skryba, lady Moriello”.
Ella zaśmiała się, a napięcie wreszcie opadło.
Sir Darin podszedł cichym krokiem. „Czy mógłbym zasugerować, aby Rosalia podróżowała przez Drakensridge przed przybyciem do królestwa? Jesienią, podczas burz, jest tam bezpieczniej”.
Uśmiech Elli złagodniał. Przejrzała jego słabo ukrywaną wymówkę, by być blisko Rosalii. „Rozważymy to”.
Kiedy ostatni gość odszedł, Ella powoli wypuściła powietrze. Jej ramiona wreszcie opadły luźno.
Odwróciła się do Alarica. „A teraz porozmawiajmy o tym drinku”.
W idealnym momencie szef kuchni Gael uruchomił pewien mechanizm. Drewniane ławki obróciły się, a z kamiennej podłogi wyłoniły się stoły. Wokół ich nóg rozkwitły pnącza.
Goście ruszyli na swoje miejsca. Niektórzy siadali obok znajomych twarzy, inni nawiązywali rozmowy z nowo poznanymi osobami.
Wtedy rozległ się radosny okrzyk.
„Ojcze!”
Chłopiec o rozczochranych włosach wpadł przez drzwi atrium. Zza jego loków wystawały elfie uszy. Jego biedna opiekunka biegła za nim, wymachując rękami. Jej skrzydła były w nieładzie, a cierpliwość się skończyła.
Chłopiec dobiegł do Lysandera i rzucił mu się na szyję, obejmując go w pasie.
„Proszę, proszę”, powiedział Lysander, czochrając mu włosy. „Czyżby to była najszybsza roślinka w całym Królestwie”. Spojrzał w górę. „Lady Moriello, poznaj mojego syna, Caspiana”.
Oczy Caspiana rozszerzyły się na widok jej świetlistych skrzydeł. „O rany”. Przypominając sobie o dobrych manierach, wykonał szybki ukłon. „To przyjemność, lady Moriello. Możesz nazywać mnie Cas. Tak mówi na mnie Al”.
Uśmiech Elli poszerzył się. „Więc mów mi Ella. A on to Al, tak?”
Alaric wzruszył jednym ramieniem. „Moje pełne imię myliło jego młode uszy”.
Opiekunka w końcu ich dogoniła. Złożyła skrzydła z wyraźną irytacją. „Przepraszam, lordzie Lysanderze”, wydyszała. „Nalegał, że musi cię zobaczyć”.
„Nie musisz przepraszać, Briar”, odpowiedział Lysander. „Właśnie zamierzamy odpowiednio uczcić wejście w dorosłość lady Morielli. Zakładam, że znajdzie się miejsce dla jeszcze dwóch osób?”
„Oczywiście”, zgodziła się Ella. „To wspaniale móc wreszcie poznać twojego syna. I jego bardzo cierpliwą opiekunkę”.
„Jedną z trzech”, powiedział z dumą Caspian, wypinając pierś. „Nie nadążają już za mną. Ojciec ciągle zatrudnia nowe”.
Briar posłała mu ostre spojrzenie. „To nie jest powód do dumy, paniczu”.
Śmiech towarzyszył im w drodze na miejsca. Przez chwilę Ella zatęskniła za okrągłym, kuchennym stołem Gaela, przy którym wszyscy się mieścili. Ale tej nocy, to miejsce musiało wystarczyć.
Drzwi otworzyły się ponownie. Do sali wniesiono srebrne półmiski: pieczonego bażanta, tarty gruszkowe i miski jagód w cukrze. Unosiła się para o zapachu rozmarynu, cytrusów i dymu.
Alaric usiadł obok Elli akurat w momencie, gdy jej żołądek wydał z siebie zdradzieckie burczenie. „Brzmi, jakby ktoś zasłużył na ucztę”.
„To nie tylko głód”, szepnęła, krzywiąc się lekko. Jej kobiece dni nadeszły oczywiście wcześniej.
Jego uśmiech ustąpił miejsca trosce. „Czy potrzebujesz...?”
Przerwała mu uspokajającym uśmiechem. „Tylko jedzenia i kufla piwa”.
Harley przeszedł za nią, stawiając na stole kufel piwa. „Załatwione”, ogłosił z uśmiechem.
Ella chwyciła go, a krople piany spłynęły jej po palcach. „Wyśmienite wyczucie czasu. Jedzmy”.
Kilka stołów dalej światło pochodni odbiło się od szmaragdowych skrzydeł Erannona. Mężczyzna wstał, a jego szorstkie palce zaciskały się na kuflu.
„Jestem tylko skromnym rolnikiem”, zaczął.
„Najlepszym selmińskim rolnikiem w całym Królestwie!” krzyknął Tuck.
Sala wybuchnęła śmiechem i brzękiem kufli.
Erannon uśmiechnął się, ale jego głos był pełen głębokich emocji. „A jednak, każdego dnia czuję, że mam wielkie szczęście. Mam dwoje wspaniałych dzieci. Żonę, która jest moją opoką. A teraz ciebie, Ello... już nie jesteś moją małą, rozbieganą dziewczynką, ale moją córką ze skrzydłami”.
Śmiechy ucichły.
„Stałaś się kimś więcej, niż mogłem sobie wyobrazić. Jesteś silna, odważna i mądra ponad swój wiek. Ale bez względu na to, dokąd zaprowadzi cię życie, zawsze będziesz naszą córką. A my zawsze będziemy stać... lub latać... u twojego boku”.
Oczy Elli zapiekły od łez, gdy jej ojciec skinął w jej stronę głową.
Ulrich zerwał się na równe nogi. Prawie przewrócił przy tym świecznik. „Koniec tych łez. Za lady Ellę!”
Rozległy się wiwaty. Kufle uderzyły o siebie z brzękiem. Nawet kąciki ust Wilii uniosły się w uśmiechu, gdy Sylvan objął ją ramieniem.
A jednak, pomimo radosnej atmosfery, chłód przeszył plecy Elli. Dwanaście godzin temu była więźniem Quillena Waylocksa. A teraz była tutaj. Miała skrzydła, Quillen nie żył, a duchowni zostali bezceremonialnie wyrzuceni.
„Jesteś pewna, że wszystko u ciebie w porządku?” zapytał Alaric.
„Jeśli zapytasz mnie o to jeszcze raz”, mruknęła, „nadepnę ci na stopę”.
Skrzywił się teatralnie. „Lady Celeste byłaby dumna”.
Westchnęła i machnęła ręką. „Przepraszam. Te przeklęte emocje”.
Chwycił jej palce i złożył delikatny pocałunek na jej dłoni. „Przeżyłaś dzisiaj dwie próby. Jedna z nich prawie cię złamała. Druga dała ci skrzydła. Masz prawo do odrobiny złości”.
Otworzyła usta, by zaprotestować, ale potem wzruszyła ramionami. „Chyba tak”.
Jego uśmiech stał się łobuzerski. „To moja Ella”.
Po drugiej stronie stołu Caspian wychylił się do przodu. „Czy wy już wzięliście ślub? Gdzie było moje zaproszenie?”
Lysander uśmiechnął się. „Jeszcze nie, Caspianie. Prawdopodobnie podczas Przesilenia Zimowego”.
„To nie jest zmartwienie na dzisiejszy wieczór”, dodał król Mazale. „Skupmy się na obecnym triumfie lady Morielli”.
Ella skinęła głową. „Dziękuję, Wasza Wysokość. Dziękuję również za pańskie komentarze podczas ceremonii. Pomogły mi bardziej, niż pan myśli”.
Kły Mazalego błysnęły. „Wypadłem całkiem nieźle, prawda?” powiedział przeciągle. „Muszę jednak przyznać, że twoi bliscy poprawili mi nastrój. Byłem gotów dosłownie pożreć duchownych”.
„Wasza Wysokość, proszę”, powiedział Lysander, kręcąc głową. „Mój syn tu jest. Żadnego mówienia o pożeraniu ludzi”.
Caspian parsknął. „Ojciec myśli, że jestem niewinny”.
„Ale wszyscy wiemy, że jest inaczej, prawda, Cas?” zażartował Alaric, mrugając do niego.
Między kolejnymi kęsami jedzenia wzrok Elli powędrował na Lysandera i Caspiana. Dla nich też tak wiele się zmieniło. Wyniszczająca Zasłona Isabeau, niegdyś uważana za nieuleczalną, mogła wreszcie znaleźć rozwiązanie. Było nim antidotum stworzone z jej aury.
Jej pióra zaszeleściły, lśniąc jak blask świec. Większość Fae traciła swoją aurę w ciągu połowy dnia. Jej aura wciąż pulsowała, jakby zamierzała zostać z nią na zawsze.
Głośne zgrzytnięcie przerwało tę chwilę. Conric poderwał się z miejsca i ruszył prosto do muzyków. Zespół przerwał grę w połowie nuty, gdy chłopak odwrócił się z teatralnym rozmachem.
„Mam wyznanie!” zagrzmiał. „Nie napisałem raportu z wejścia w dorosłość dla duchownych. Chrzanić ich wszystkich!”
Sapnięcie lady Seraphiny zostało natychmiast zignorowane. W sali rozległ się głośny śmiech.
Lysander bez przekonania spróbował zasłonić uszy Caspiana. Było już za późno.
„Ale!” kontynuował Conric z szerokim uśmiechem. „Byłem przecież świadkiem triumfu lady Morielli. Więc po prostu... ułożyłem coś w zamian. To taki prezent urodzinowy”.
Odwrócił się do Elli, a jego oczy błyszczały. „Mogę?”
Spojrzała na niego podejrzliwie. „Lepiej, żeby to nie było nic strasznego”.
„Tylko raz użyłem twojego pełnego imienia”.
„Zdrada!” oznajmił ze śmiechem Alaric, unosząc swój kielich.
Zespół, najwyraźniej wtajemniczony w zabawę, zaczął grać jasną, skoczną melodię. Conric skłonił się nisko z pergaminem w dłoni i zaczął śpiewać:
„Zbierzcie się wszyscy, z bliska i z dali,
„Bo nadszedł czas, byśmy wspólnie śpiewali,
„O dzielnej Morielli, co siłę w sobie ma,
„Skrzydła rozłożyła, w jej sercu pieśń gra!
„Z piórami jasnymi jak słońce nad głową,
„Wznosi się w niebo z klasą i ozdobą,
„Dama ukryta w chłopskim przebraniu,
„Bystrym okiem wypatrzy chwast do wyrwania!”
Mrugnął do Elli. Dziewczyna żartobliwie zmrużyła oczy na wzmiankę o swoich przygodach z „wyrywaniem chwastów”. Zanim jednak zdążyła mu przerwać, Conric przeszedł do refrenu. Jego głos przebijał się przez śmiech gości:
„Więc wnieście kielichy i pijcie do dna,
„Za skrzydła Elli, niech każdy je zna,
„Jest odważna i silna, to prawda jak sen,
„Przepije każdego Fae i wyrwie chwastów pęk!”
Sala wybuchnęła śmiechem. Kufle uderzały o stoły. Ktoś krzyknął „Bis!”, zanim piosenka w ogóle się skończyła.
Ella ukryła twarz w dłoniach. Kiedy spojrzała w górę, jej policzki były szkarłatne, ale oczy błyszczały z radości.
„Czy ty naprawdę uwieczniłeś moje wyrywanie chwastów?”
„Pasowało do rymu”, powiedział bez wstydu Conric.
Król Mazale pochylił się w stronę Alarica. „Jeśli jego aura nie wskazuje, że jest bardem, sam go zatrudnię dla rozrywki”.
Śmiech przetaczał się wokół nich. Był ciepły i dziki. Ella wiedziała, że ta noc zostanie zapamiętana. Na zawsze.

Odkryj Galateę

Nie ma odwrotu 1Charlotte i 7 chłopaków z bractwaKenzo Księga 3Jego drogocenny skarbArchiwa Kemory 3: Niezła asystentka

Najnowsze publikacje

Luna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocDobrzy, źli i upiorni

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Hot

by goshka

liczba książek: 108

Przeczytane-pozostałe

by Patunia

liczba książek: 24

Fajne, ale na raz

by Panna Anna

liczba książek: 28

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 74

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 365

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 11

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15