
Nieoczekiwana radość
Autorzy
Aimee Ginger
Lektury
1,9M
Rozdziały
81
Rozdział 1
„Hannah, potrzebuję cię. To bardzo ważna grupa i muszę mieć kogoś, kto się nimi dobrze zaopiekuje” – błagał Todd.
„Ale Todd, to długi weekend! Planowałam odpocząć!” – odparła Hannah zmęczonym głosem.
„Rozumiem. Julie już się na mnie złości, że w ogóle pytam. Ale to mogą być duże pieniądze do twoich oszczędności. Poza tym to tylko piątkowy wieczór. Zostanie ci jeszcze reszta weekendu.”
Wiedział, że trafił w czuły punkt, kiedy wspomniał o oszczędnościach. Odkładała od lat i planowała wydać sporo z tego na nadchodzący dziewczyński wyjazd.
Trzy najlepsze przyjaciółki zaplanowały wycieczkę do Vegas na czterdziestkę Julie w listopadzie. Todd usłyszał, jak kobieta, którą kochał jak siostrę, wypuszcza kolejny zmęczony oddech i wiedział, że wygrał.
„Todd, miałam plany! Max wyjeżdża w ten weekend zwiedzać uczelnie!”
„Jakie plany? Siedzenie na kanapie, oglądanie serialu, który widziałaś już nie wiadomo ile razy, i picie wina?”
„Znasz mnie aż za dobrze...” – Wypuściła kolejny zmęczony oddech. – „Dobra, powiedz mi szczegóły.”
Zacisnął triumfalnie pięść w swoim biurze. „To duże przyjęcie, około dwudziestu osób. Będziesz w sali Lancaster. Będziesz miała pomocnika...”
„Chcę Christophera.”
„Czekaj, Hannah, to piątkowy wieczór i potrzebuję go w głównej jadalni! Jest najlepszy i...”
„A jeśli przychodzę w piątek na przysługę dla ciebie i to bardzo ważna grupa, to chcę mieć przy sobie najlepszego.”
„Poza tym wiem, że przyda mu się dodatkowa kasa, skoro jego żona urodzi za kilka miesięcy, a on kończy magisterkę.”
Zacisnął zęby. „Dobra. Możesz mieć Christophera. Coś jeszcze?”
„Jaki mam procent z rachunku?”
„Dostajesz cały napiwek, dzieląc się z Christopherem jak zwykle. Dodatkowo dostajesz piętnaście procent od opłaty za prywatną salę.”
„Chcę dwadzieścia procent.”
„CO?!”
„Dobrze słyszałeś. Chcę dwadzieścia procent. Dam trochę Christopherowi, ale potrzebuję jakiegoś powodu, żeby zrezygnować z trzydniowego weekendu!”
Todd wiedział, że go przyparła do muru i warknął do niej ze złością: „Dobra! Dwadzieścia procent! Wykończysz mnie, Hannah!”
Roześmiała się. „Wiem! Ale to może dać mi to, czego potrzebuję na wyjazd i nową sukienkę!”
„Cieszę się, że mogłem pomóc” – powiedział Todd zjadliwym tonem.
„Pa, Todd!” – Hannah rozłączyła się i rzuciła telefon na kanapę, mówiąc cicho: – „Cholera! I tyle z mojego spokojnego weekendu!”
Wstała i poszła pod prysznic, zanim położyła się do łóżka z książką. To był zwyczajny czwartkowy wieczór, podczas którego czekała, aż Max wróci z treningu na siłowni ze swoim trenerem.
Była na dwunastej stronie, kiedy usłyszała ruch klamki. Uśmiechnęła się i czekała, aż wejdzie i ją zobaczy.
„Hej, mamo! Jak minął dzień?” – zapytał Max z uśmiechem, siadając na brzegu łóżka.
„Cześć, kochanie. Dzień był w porządku. A twój? Jak poszedł test z matmy?”
„Myślę, że nieźle, dowiem się we wtorek. Dzisiejszy trening był naprawdę ciężki! Trener nas wymęczył na ramionach i plecach” – powiedział, pocierając lewe ramię.
Roześmiała się lekko. „Cóż, pomyśl tylko, o ile będziesz silniejszy na sezon.”
„Tak, tak, wiem. Trener powiedział to samo. A, i trener powiedział, że wyjedziemy ze szkoły około czternastej, zaraz po fizyce. Powiedział, że mogę zostawić walizkę w jego gabinecie.”
„Zadzwonisz, jak tam dotrzecie?”
„Obiecuję, mamo. Napiszę, jak wylądujemy i jak dotrzemy do hotelu.”
„Po prostu słuchaj, co mówi trener Morgan i zobacz, co program może ci zaoferować. Jesteś pewien, że chcesz jechać aż na Florydę, Max?”
„Nie mam nic przeciwko Florydzie. Będziesz mnie odwiedzać, a wiem, że to nieblisko Adama, ale...”
„To prawda, wiesz, że będę tam tak często, jak tylko będę mogła. Poza tym tata też będzie cię odwiedzał” – powiedziała Hannah, poklepując go po nodze.
„Wiesz równie dobrze jak ja, że tata nie przyjedzie, i naprawdę mnie to nie obchodzi!” – powiedział Max ze złością, której zwykle nie widywała, poza boiskiem.
„Mam go dość i jego gównianego... tego całego cyrku z Veroniką. Myślę, że im dalej będę, tym lepiej mi będzie!”
„Nie obchodzi go ani trochę ani ja, ani Adam. To było jasne od czasu, kiedy dowiedzieliśmy się o nich i wyprowadziłaś nas.”
„Przykro mi z tego powodu, Max. Wiem, że cię kocha, jesteś jego synem” – Hannah próbowała pocieszyć najmłodsze dziecko.
„Po prostu ma dziwny sposób okazywania tego. Słuchaj, idę pod prysznic i do łóżka. Zobaczymy się rano.” – Max wstał i odgonił złe uczucie po rozmowie.
„Dobrze, kochanie. Kocham cię, śpij dobrze” – powiedziała, chwytając jego dłoń i ściskając ją.
„Ja ciebie też kocham, mamo...” – powiedział, zaczynając odchodzić, po czym zatrzymał się w drzwiach.
„Mamo, obiecaj mi, że kiedy pójdę na studia, znajdziesz kogoś, kto sprawi, że będziesz szczęśliwa i będzie cię traktował lepiej, niż kiedykolwiek robił to tata.”
Hannah uśmiechnęła się łagodnie do syna. „Jesteś słodkim młodym człowiekiem, Max. Jestem szczęśliwa, a jeśli nie znajdę nikogo, to po prostu tak miało być.”
„Stanie się, jeśli i kiedy będzie to przeznaczone. Najczęściej dzieje się to wtedy, kiedy się tego nie spodziewasz!”
Skinął głową, uśmiechnął się, a potem zasalutował, żeby ją roześmieszyć, po czym poszedł do swojej sypialni.
Oparła się o poduszki i odmówiła cichą modlitwę za każdego ze swoich synów i za siebie, żeby wszystko ułożyło się tak, jak powinno, aby wszyscy byli szczęśliwi.
Wszystko, czego matka może pragnąć, to szczęście i zdrowie jej dzieci. Ale dla siebie? Myśl o tym, że ktoś się w niej zakocha, była miła, ale nie była pewna, czy to się dla niej wydarzy.
Odłożyła książkę na bok, zgasiła lampkę nocną i wygodnie ułożyła się pod kołdrą. Z zamkniętymi oczami trzymała się nadziei, że nadchodzący weekend nie będzie kompletną klapą.















































