
Pierwsza szansa
Autorzy
Andrea Wood
Lektury
2,9M
Rozdziały
19
Rozdział 1.
Natalie
„Chyba właśnie się zakochałam!”
To słowa, które z podekscytowaniem wypowiada moja najlepsza przyjaciółka Layla.
Wpatruje się w okładkę albumu, zachwycając się wokalistą rockowego zespołu, którego nie znam.
Uwielbiam muzykę. Jest dla mnie niezwykle ważna. Ale nie przepadam za popularnymi zespołami rockowymi, które chcą tylko nabijać kasę. To nie moja bajka.
Layla mówi mi, że zespół nazywa się Steele's Army. Twierdzi, że Steele, wokalista, to mężczyzna jej marzeń. Zrobiłaby dla niego wszystko. Pojechałaby na koniec świata, żeby go zobaczyć.
Mówi, że przyjadą do naszej uczelni w Bostonie. Nasza szkoła, Berklee School of Music, wygrała konkurs radiowy i zespół zagra u nas koncert.
Nie mam ochoty iść, ale wiem, że prawdopodobnie pójdę. Jestem pewna, że Layla poprosi mnie, żebym poszła z nią jako przyjaciółka.
Cóż, jeden wieczór słuchania kiepskiej muzyki dla najlepszej przyjaciółki?
Znam Laylę od zawsze. Nasi rodzice byli najlepszymi przyjaciółmi, dopóki nie wydarzyło się coś bardzo smutnego.
Nie lubię wracać myślami do tamtych dni. To zawsze boli. Kiedyś świętowaliśmy razem każde urodziny i święta jako jedna rodzina.
Mieszkałyśmy naprzeciwko siebie przez całe życie. Nasi rodzice byli bardzo blisko. Jadaliśmy razem kolacje każdego wieczoru, na zmianę w obu domach.
Pięć lat temu Layla i ja byłyśmy u mnie w domu, oglądając film. Nasi rodzice poszli na kolację charytatywną dla wykorzystywanych dzieci.
Nasi rodzice zawsze wspierali organizacje charytatywne. Mieli szczęście, że dysponowali sporą gotówką.
Ja też przekazuję pieniądze na cele charytatywne związane z dziećmi lub programami muzycznymi, aby uczcić pamięć moich rodziców.
Nadal nie wiem wszystkiego, co wydarzyło się tamtej nocy. Nie chcę wiedzieć, bo mogłoby to sprawić, że poczuję się jeszcze gorzej.
Pamiętam tę noc... Było późno, po czasie, kiedy powinnyśmy już spać. Usłyszałyśmy pukanie do drzwi. Zatrzymałam film i otworzyłam.
To był policjant. Przedstawił się jako funkcjonariusz Petty. Zapytał, czy jestem Natalie Wright. Potwierdziłam. Potem zapytał, czy Layla też tu jest i czy pojedziemy z nim.
Powinnam była się domyślić, że coś jest nie tak, kiedy nie chciał nam powiedzieć, dlaczego jedziemy do szpitala. Nie chciał nic powiedzieć.
Kiedy mówisz komuś, że jego rodzice nie żyją, a rodzice najlepszej przyjaciółki są operowani, nie chcesz, żeby ta osoba była sama.
Gdy dotarliśmy na oddział ratunkowy, zapytał, czy chcę zobaczyć ciała moich rodziców. W ten sposób przekazał mi tę straszną wiadomość.
Nie byłam w stanie tego znieść i nie chciałam zapamiętać rodziców w ten sposób, więc odmówiłam.
Najpierw byłam zła na policjanta, potem na lekarzy, że ich nie uratowali. Potem byłam wściekła na to, jak niesprawiedliwe to wszystko było.
Dlaczego ktoś miałby w taki sposób powiedzieć 15-letniej dziewczynie, że jest teraz sama na świecie?
Później dowiedziałam się, że funkcjonariusz próbował znaleźć jakąkolwiek moją rodzinę, mając nadzieję, że to oni przekażą mi tę wiadomość.
Pamiętam, jak zapytał, czy chcemy poczekać w poczekalni, podczas gdy rodzice Layli są operowani. Gdzie indziej mogłybyśmy pójść?
Siedząc w tej poczekalni, nerwowo czekając na wieści o rodzicach Layli, zaczęłam rozumieć, co się stało.
Czułam pustkę w środku. Moje serce jakby przestało istnieć. Byłam sama. Rodzice byli moją jedyną rodziną.
Moi rodzice byli jedynakami, a dziadkowie z obu stron zmarli, zanim się urodziłam.
Nasi rodzice wypili trochę alkoholu. Uznali, że ojciec Layli jest najmniej pijany, więc to on prowadził samochód w drodze do domu.
Jechał za szybko i stracił kontrolę nad pojazdem. Uderzyli w barierkę, a moi rodzice wypadli z samochodu.
Ratownicy znaleźli ciała moich rodziców około 15 metrów od samochodu. Już nie żyli, gdy ich znaleziono.
Ojciec Layli, Brian, jechał z prędkością co najmniej 110 kilometrów na godzinę, a nikt nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa.
Ojciec i matka Layli wyzdrowieli. Mieli blizny po obrażeniach, ale nie było ich widać pod ubraniem. Ale były też inne blizny.
Widziałam te blizny w ich oczach za każdym razem, gdy patrzyli na mnie przez ostatnie pięć lat.
Myślę, że dlatego zostali moimi opiekunami. Czuli, że muszą to zrobić ze względu na moich rodziców. Mogłam trafić do rodziny zastępczej.
Pieniądze zostałyby zabezpieczone dla mnie, a gdy skończyłabym 18 lat, opuściłabym opiekę państwa i dostałabym konto bankowe z dużą sumą pieniędzy.
Wiem, że kochają mnie na swój sposób, ale myślę też, że czuli się tak winni, że robili różne rzeczy zarówno z poczucia winy, jak i z miłości.
Moi rodzice byli bogaci. Rodzice Layli też. Dzięki temu nie muszę martwić się o pieniądze. Mogę robić ze swoim życiem, co chcę.
Wybrałam studia daleko od domu. Z dala od wszystkich w moim rodzinnym mieście, którzy mi współczuli. Pojechałam z Laylą.
Wynajęłyśmy mieszkanie zamiast mieszkać w akademiku. Nigdy nie wiadomo, z kim się trafi w akademiku, a my chciałyśmy mieszkać razem.
To jedyna osoba, która nie traktowała mnie inaczej po śmierci rodziców. Ludzie myślą, że powinnam jej nienawidzić, jej i jej rodziców. Ale jak mogłabym?
Wszyscy pili - jestem pewna, że to nie był pierwszy raz, kiedy zaryzykowali, prowadząc zamiast wezwać taksówkę lub innego znajomego. To mogli być moi rodzice za kierownicą.
Brian nie chciał, żeby to się stało. To był wypadek, nagły wypadek, który zmienił wszystko na zawsze.
„Nat? NATALIE!” Layla pstryka palcami przed moimi oczami i krzyczy na mnie.
Mówi mi, że musimy iść na zakupy po nowe ciuchy na ten koncert. Mówię jej, że musi zapłacić, bo ja nawet nie chcę iść.
Zdaję sobie sprawę, że myślałam o przeszłości. Zwykle nie pozwalam sobie na to. Staram się trzymać te myśli zamknięte gdzieś z tyłu głowy.
Mam pieniądze, ale pójście na studia nie było moim pomysłem. Nie popisuję się tym, ile mam pieniędzy, kupując rzeczy, których nie potrzebuję.
Wydaję tylko na to, co jest mi potrzebne do życia, jak koszty studiów, książki, rzeczy na zajęcia, szampon, mydło i jedzenie.
Nie kupuję drogich rzeczy, bo na świecie jest tyle osób, które nie mają tyle, co ja.
Wchodzimy do pierwszego sklepu odzieżowego, który Layla zauważa. To nie jest bardzo drogi sklep. Zwykle Layla lubi kupować najnowsze ciuchy od projektantów.
Chodzę, oglądając ubrania na wieszakach. Oglądam się, żeby zobaczyć, czy Layla znalazła coś, co jej się podoba.
Przygląda się krótkiej fioletowej sukience, która podkreśli jej figurę. Nigdy nie założyłabym czegoś takiego. Wolę wygodne T-shirty i dżinsy.
Podczas gdy Layla przymierza ubrania, przeglądam wieszaki z przecenionymi rzeczami, mając nadzieję znaleźć koszulkę, która mnie zakryje. Po obejrzeniu około dziesięciu koszulek w końcu znajduję jedną, która mi się podoba.
Zdejmuję ją z wieszaka. To stara koszulka z trasy „Long After Dark Tour” zespołu Tom Petty & The Heartbreakers z 1978 roku. Jest zniszczona, ale dokładnie w moim stylu.
Odkładam pusty wieszak i idę poszukać Layli. Stoi przed lustrem, przyglądając się sobie. Przez chwilę też się jej przyglądam.
Jest piękna, nie w sztuczny sposób, jakby spędziła godziny na układaniu włosów i makijażu, ale w naturalny sposób. Nie potrzebuje makijażu.
Jej włosy zawsze wyglądają idealnie, długie i czarne, sięgające do połowy pleców.
Jej opalona skóra podkreśla rysy twarzy. Ma jasne zielone oczy, duże, okrągłe i migdałowe, z długimi, pięknymi rzęsami, których każdy by jej pozazdrościł.
Ma mały nos i wysokie kości policzkowe. Jej usta są różowe i pełne. Jest bardzo szczupła, bez wielu krągłości. Nie potrzebuje niczego sztucznego, żeby wyglądać ładnie.
Wyglądamy bardzo różnie. Patrzę na siebie w lustrze za nią.
Nigdy nie nakładam makijażu na moją bladą twarz. Nie czuję, że tego potrzebuję, i nie chcę, żeby ludzie mnie zauważali.
Moje włosy są zebrane w duży, niedbały kok, z kosmykami wystającymi we wszystkie strony. Są złotobrązowe, kręcone i trochę puszące się, długie - sięgają do górnej części pośladków.
Mam okrągłe, różowe usta, a mój mały nos ma lekki garb, przez co moje miedziano-brązowe oczy się wyróżniają. Nie jestem bardzo szczupła. Mam szerokie biodra i krągłości.
Nie lubię się wyróżniać i chcę, żeby tak zostało.
Layla zdecydowała się na krótką fioletową sukienkę. Spoglądam w górę z ulgą. Myślałam, że spędzimy tu co najmniej dwie godziny, zanim się zdecyduje.
Ta krótka sukienka to bardziej kawałek materiału, który ledwo zakrywa intymne części ciała, ale pokazuje wystarczająco dużo, by każdy mógł się domyślić, co jest pod spodem.
Myśląc o koszulce, którą wybrałam, przypominam sobie, że mam w domu świetne dżinsy, które będą do niej idealnie pasować.
Nigdy nie zrozumiem ludzi takich jak moja najlepsza przyjaciółka Layla. Po co chcieć spędzić całą noc na koncercie w niewygodnych ciuchach? Żeby może spotkać zespół? Dla mnie to nie jest tego warte.
Ciągle mówi o Steele'u. Twierdzi, że pochodził z niczego, założył zespół i nagle stał się sławnym gwiazdorem rocka...
Przestaję słuchać. Nie obchodzi mnie zespół, który zarabia, udając złych chłopców i będąc seksownym, tworząc przeciętną muzykę bez znaczenia.
Uważam, że piosenka powinna cię poruszyć. Powinna wywołać dreszcze na plecach, sprawić, że serce zacznie bić szybciej. Może nawet doprowadzić do łez samym odczuciem słów.
Albo sprawić, że się uśmiechniesz i wprawić cię w dobry nastrój na cały dzień. To jest muzyka, której słucham, muzyka, którą naprawdę lubię. Muzyka, o tworzeniu której mogę tylko marzyć.
Dorastając, mój tata słuchał wszystkich wielkich muzyków, sprawiając, że ja też ich pokochałam. To coś, co zachowałam i zawsze będę pielęgnować.
Bez względu na to, gdzie byliśmy, mój tata zawsze miał włączoną muzykę albo nucił jakąś świetną piosenkę. To dlatego zdecydowałam się studiować muzykę na uczelni.
Chcę przywrócić tę klasyczną muzykę, która poprawia nastrój, piosenki, które sprawiają, że czujesz, jakby wyrwano ci serce.
Piosenki, które mówią ci, że bez względu na to, co dzieje się w twoim życiu, wszystko będzie dobrze. Muzyka to terapia - moja terapia.
Wychodząc z centrum handlowego, mówię Layli, że spotkamy się na kolacji w jej ulubionej włoskiej restauracji. Potrzebuję trochę czasu dla siebie, więc postanawiam wrócić do domu pieszo.
To są te momenty, kiedy wiem, że ona się o mnie martwi. Wolałaby mieć mnie na oku i wiedzieć, że będę w porządku przez cały dzień, żeby mieć pewność, że nic sobie nie zrobię.
Nigdy nie dałam nikomu powodu, by tak myślał, ale mam stany lękowe i ataki paniki. Stresuję się, martwiąc się zbyt mocno o wszystko. Martwię się zdecydowanie za dużo.
Głównie o rzeczy, których nie mogę kontrolować. Mój strach staje się ogromny, ale nadal nie chcę brać żadnych leków, które przepisuje mi lekarz.
Żeby nic nie czuć? Wolę żyć w ciągłym strachu i zamartwianiu się o wszystko, niż spędzić życie czując się, jakbym nie była naprawdę obecna, nie czując niczego.
Lęk zaczął kontrolować moje życie niedługo po wypadku. Trudno sobie z tym poradzić, nigdy nie byłam w stanie się tego pozbyć.
Kiedy zdarzają się ataki, czuję, jakbym nie mogła oddychać i nie jestem pewna, jak będę dalej żyć, nie pokazując innym, jak bardzo to na mnie wpływa. Jak bardzo to uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie.
Kiedyś miałam ataki paniki każdej nocy. Zaczynało się od zawrotów głowy, potem robiło mi się niedobrze, co powodowało, że oddychałam ciężko, a potem robiło się gorzej i zaczynałam oddychać bardzo szybko.
Przez cały czas serce biło mi bardzo szybko, a moje lęki stawały się tak ogromne, że te ataki wydawały się nie mieć końca.
Spacer pomaga, gdy znajome uczucia zaczynają wracać. Świeże powietrze na zewnątrz pomaga mi się uspokoić i jaśniej myśleć o moich lękach.
Teraz nocne przerażające uczucia są już tylko odległymi wspomnieniami. Całkiem nieźle radzę sobie z trzymaniem ich z dala. Zwykle straszne uczucia wracają tylko wtedy, gdy mam bardzo emocjonalny dzień.
Idąc na zewnątrz, nie mogę się nadziwić, co sobie myślałam, mówiąc Layli, że wrócę pieszo. Jestem co najmniej osiem kilometrów od domu. Na szczęście nie jest zbyt gorąco, a słońce świeci.
Boston to piękne miasto, pełne starej historii. Przeszłam Szlak Wolności więcej niż raz, ucząc się o wszystkim.
Port w Bostonie, zawsze zaledwie kilka przecznic stąd, to świetne miejsce, by znaleźć spokój, gdy myślę o dawnych wspomnieniach.
Dwie godziny później wchodzę do naszego mieszkania. Layla jest w salonie, rozmawiając z jakimś facetem.
To normalne. Często przyprowadza do domu facetów, których właśnie poznała. Mówiłam jej, że mnie to martwi, ale to jej wybór. Tak radzi sobie z różnymi sprawami.
Każdy ma coś, co robi, do czego się ucieka. Może jakiś nawyk albo coś, czego nie może przestać robić, żeby uchronić się przed odczuwaniem. Przed stawieniem czoła przeszłości.
Nigdy bym się z nią o to nie kłóciła, bo ja też robię różne rzeczy - rzeczy, których ona nie akceptuje. Postanawiam pójść do swojego pokoju, bo nie chcę zepsuć jej wieczoru, pokazując, że nie podoba mi się to, co robi.
Nasze mieszkanie jest całkiem spore. Ma dwie sypialnie i trzy łazienki. Każda z nas ma własną łazienkę połączoną z pokojem, plus dodatkowa łazienka dla gości.
Obok salonu jest kuchnia, w której możemy też jeść, z dużym otwartym przejściem między nimi.
Z salonu odchodzi korytarz, gdzie po prawej stronie, przed naszymi sypialniami, znajduje się łazienka dla gości. Wszystko jest dość blisko siebie i nowoczesne, z nowymi sprzętami.
Nie pomagałam w urządzaniu; pozwoliłam Layli zrobić wszystko. Nie ma jakichś dziwacznych gustów. Więc zaufałam jej, że urządzi to tak, by czuć się jak w domu, w sposób, jaki chciała.
Layla i ja wprowadziłyśmy się zeszłego lata, kilka tygodni przed rozpoczęciem roku akademickiego, żebyśmy mogły poznać miasto i zorientować się, gdzie co jest.
Jedyny pokój, który trochę zmieniłam, to mój. Ściany w moim pokoju są białe i puste. Mam dwa duże okna nad łóżkiem o wymiarach queen size.
Zwykle zostawiam okna otwarte, wpuszczając bryzę znad portu. Mam małe stoliki po obu stronach łóżka. Na środku prawego stoi ładne zdjęcie moich rodziców.
Po lewej stronie jest łazienka, a po prawej komoda z sześcioma szufladami, obok mojej szafy. To niezbyt duży pokój, ale wystarczająco duży dla mnie i jest mój.
Otwieram drzwi i zamykam je, zdejmując koszulkę i spodnie. Ulubiona restauracja Layli jest dość elegancka, więc nie mogę pójść wyglądając jak nastoletnia hipsterka.
Mam kilka ubrań, które przypominają mi o moim życiu sprzed. Otwieram drzwi szafy i wyciągam jakieś ubrania, nawet nie sprawdzając, czy do siebie pasują.
Postanawiam wziąć szybki prysznic i się przebrać. Mam nadzieję, że Layla będzie gotowa, kiedy ja będę. Może nie zabierze ze sobą tego faceta.
Otwieram drzwi do łazienki i włączam prysznic, pozwalając wodzie nagrzać się przez kilka minut. Zwykle szokuję się, wchodząc pod prysznic i po prostu włączając go.
Strumień bardzo zimnej wody to dobry sposób na szybkie obudzenie się.
Nie spędzając dużo czasu pod prysznicem, szybko myję włosy i ciało, po czym wychodzę, wycierając się i owijając ręcznik wokół włosów. Wracam do sypialni.
Wcześniej rozłożyłam ubrania na łóżku. Podnoszę czarną elegancką sukienkę i przyglądam się jej. Sięga do kolana - to w porządku. Zakładam cieliste rajstopy i czarne szpilki z paskami.
Zdejmuję ręcznik z włosów i przeczesują je palcami, rozplątując wszelkie supły. Potem biorę torebkę i wychodzę do salonu.
Layla jest tam sama. Dzięki Bogu. Nie chciałam być trzecim kołem u wozu podczas niezręcznej kolacji. Jest gotowa, ma na sobie kurtkę.
– Gotowa? – pyta Layla.
Kiwam głową, wychodząc z naszego mieszkania, podczas gdy ona zamyka drzwi. Kilka sekund później dołącza do mnie w windzie i zaczynamy zjeżdżać do holu naszego budynku.
Pytam ją o nowego faceta. Nie mówi wiele. To znak, że to kolejny krótkotrwały związek. Wychodzimy z budynku i idziemy do garażu po drugiej stronie ulicy.
Wielu studentów, którzy nie mieszkają na kampusie, wybiera mieszkania tutaj. To bezpieczny budynek, z dużym, dobrze oświetlonym parkingiem.
Gdy docieramy do jej samochodu, wyciąga kluczyki z małej torebki i naciska przycisk „odblokuj”. Wsiadam na miejsce pasażera, ona na miejsce kierowcy.
Ja nie prowadzę. Może kiedyś, ale teraz jestem zbyt przerażona. Za każdym razem, gdy próbowałam usiąść za kierownicą, zamierałam i nie mogłam ruszyć rękami.
Kiedy nie możesz się ruszyć, niemożliwe jest kierowanie, nie mówiąc już o uruchomieniu samochodu.
Wyprowadza samochód z parkingu dość szybko, sprawiając, że cieszę się z pasów bezpieczeństwa, i jedziemy na kolację.
Podczas jazdy Layla dużo mówi o koncercie, o tym jak bardzo się cieszy, że szkoła wygrała, i jak zawsze chciała zobaczyć Steele's Army na żywo.
– Ich muzyka zawsze była dla mnie inspirująca – mówi Layla, a ja staram się nie roześmiać.
Nie zauważa mnie i mówi dalej.
– Wiesz, jak bardzo kocham ten zespół, Nat. Jako moja najlepsza przyjaciółka powinnaś chociaż udawać, że też ich lubisz. Postaraj się nie być taka negatywna dziś wieczorem, dobrze?
– Postaram się dla ciebie, Lals – mówię, żeby ją zadowolić. Spróbuję udawać, że dobrze się bawię, kiedy tam będziemy.
Layla opowiada potem o swoim planie, by przemknąć za kulisy i uwieść wokalistę. To nie jest coś, o czym chcę słuchać.
Nie potrafię zainteresować się jej niekończącym się gadaniem o zespole jak zagorzała fanka.
Patrzę przez okno, myśląc o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, jednocześnie mamrocząc krótkie odpowiedzi na to, o czym ona wciąż mówi. Jestem pewna, że nie zauważa.
Docieramy do Antonio's, ulubionej restauracji Layli, około pół godziny później. Zanim zdążę sama otworzyć drzwi, ktoś je dla mnie otwiera. Wysiadam z samochodu i nie mogę się powstrzymać od spojrzenia na eleganckie miejsce.
Nade mną czarny daszek ma mnóstwo maleńkich złotych światełek, zwisających jak winorośle. Wyglądają jak gwiazdy na nocnym niebie. Layla staje obok mnie.
Gdy drzwi się otwierają, czuję zapach czosnku, bazylii i makaronu. Pachnie tak dobrze, że ślinka napływa mi do ust, a żołądek wydaje dźwięk.
Rozglądam się po restauracji, w której jadłam już ponad pięćdziesiąt razy. Wiele ścian ma metalowe stojaki na wino, trzymające niektóre z najdroższych i najbardziej wyjątkowych win z całego świata.
Wystrój utrzymany jest w ziemistych włoskich kolorach, rozmieszczonych tak, by poczuć się jak we Włoszech.
Osoba przy wejściu odbiera nasze płaszcze i prowadzi nas do naszego zwykłego stolika, z tyłu. Okrągły stół, nakryty białym obrusem, jest przygotowany dla dwóch osób, z kieliszkami do wina odwróconymi do góry dnem, gotowymi do napełnienia.
Podchodzi do nas kelnerka i opowiada o dzisiejszych daniach specjalnych. Odmawiamy, już wiedząc, co chcemy. Zamawiamy to samo za każdym razem, gdy tu jemy.
Po złożeniu zamówienia patrzę na Laylę. Widzę, że nad czymś się zastanawia. Posyła mi szeroki uśmiech.
O nie.
Wiedziałam, że to nadchodzi. Znowu używa karty najlepszej przyjaciółki - dwa razy w ciągu jednego dnia. To niezwykłe, nawet jak na nią. Więc automatycznie przygotowuję się do odmowy.
– Nat, o tym koncercie... Ten facet, którego widziałaś wcześniej w naszym mieszkaniu, zaprosiłam go. Wiem, że nie umawiasz się, ale...
– Nie zrobię tego, Layla. Wolałabym w ogóle nie iść, ale jeśli mnie zmusisz, pójdę sama – mówię, starając się brzmieć obojętnie.
– Daj spokój, pobaw się trochę – prosi.
– Layla, wiesz, że cię kocham i zrobiłabym dla ciebie wszystko. Nie prosisz o wiele, ale tego nie zrobię.
Wzdycha, wyglądając na rozczarowaną.
– Tak w ogóle, kiedy jest ten koncert?
– Nie martw się, Nat. Masz dwa dni na przygotowanie się. Jest w sobotę.
Po prostu świetnie.














































