
Pośród chaosu: Księga 2
Autorzy
Lektury
123K
Rozdziały
28
Prolog/Rozdział pierwszy
STRESZCZENIE
Nate Wilson to typ mężczyzny, o którym marzy każda kobieta. Próbując zapomnieć o swojej najlepszej przyjaciółce — która wyszła za mąż — szuka pocieszenia w ramionach nieznajomej. Samantha Perez to kobieta pełna ognia i pewna siebie, która wydaje się mieć wszystko. Na jedną noc łamie własne zasady i pozwala sobie na szaleństwo. Ale czy naprawdę jest tak dzika, na jaką wygląda? Przygoda na jedną noc łączy tę dwójkę, ale szybko odkrywają, że to nie był tylko jednorazowy romans.
Nate
Znalazłem się w barze, otoczony ludźmi, którzy świetnie się bawili, a ja topiłem smutki w kolejnych drinkach. Było jeszcze za wcześnie na bar, ale miałem to gdzieś.
Czułem na sobie ciekawskie spojrzenia. Facet w smokingu, lejący w siebie alkohol jak nieprzytomny, to nie był codzienny widok o tej porze.
Cóż, pieprzyć ich. Miałem swoje powody.
„Dalej mi nalewaj,” zawołałem do barmana, wystukując stopą rytm cichej muzyki w tle.
„Mam nadzieję, że ma pan kogoś, kto pana odwiezie, młody człowieku.” Barman postawił przede mną kolejnego drinka, a na jego twarzy malował się niepokój. Prychnąłem. Nie miałem nikogo, kto by mnie odwiózł. Nikogo, kto by mnie kochał.
„Poproszę Long Island iced tea.” Obok mnie rozległ się zmysłowy głos, a razem z nim dotarł słodki, kwiatowy zapach.
Piłem dalej swojego drinka, zerkając na kobietę, która usiadła na stołku obok mnie. Była pochłonięta telefonem, stukając w ekran długimi palcami o czerwonych paznokciach.
Kątem oka widziałem jej kasztanowe włosy opadające na ramiona, zasłaniające twarz. Miała na sobie czerwoną sukienkę kończącą się na udach.
„Niezłe wesele, co?” Ten sam zmysłowy głos wyrwał mnie z zamyślenia. Odwróciłem się i zobaczyłem, że na mnie patrzy. Zamrugałem, próbując wyostrzyć zamglony wzrok.
Cholera, była oszałamiająca. Duże, piwne oczy i pełne, czerwone usta — w kolorze jej sukienki — nie dawały się zignorować.
„Halo?” Pomachała mi dłonią przed twarzą, wyrywając mnie z transu.
Kurwa, pewnie myśli, że jestem jakimś zboczeńcem.
„Eee... Aż tak to widać?” wymamrotałem, wbijając wzrok w swojego drinka.
„No, zarażasz smutkiem cały bar.” W jej głosie słychać było rozbawienie, co sprawiło, że uniosłem brew na ten bezczelny ton.
„Zgadnę: jesteś zakochany w pannie młodej,” ciągnęła dalej, a ja szarpnąłem głową w jej stronę ze zdziwienia.
Skąd wiedziała?
„Albo w panu młodym. Nie oceniam,” dodała, co wyrwało mi chichot.
„Nie jestem gejem,” odparłem sucho, poluzowując krawat.
„Domyśliłam się, kiedy gapiłeś się na mnie dobre trzydzieści sekund,” uśmiechnęła się z satysfakcją, a ja westchnąłem.
Cholera, była dobra.
„No dobra, zgadłaś. Jestem zakochany w kobiecie, która nigdy nie będzie moja.” Westchnąłem i z jakiegoś powodu dobrze było to powiedzieć obcej osobie.
„To po co w ogóle poszedłeś na jej wesele?” zapytała, patrząc na mnie jak na wariata.
„Jest moją najlepszą przyjaciółką,” powiedziałem, a jej oczy się rozszerzyły.
„Cholera, to musi być brutalne.” Bawiła się słomką w swoim drinku.
„No kurwa, a jak myślisz.” Prychnąłem i spojrzałem na nią. Założyła nogę na nogę, odsłaniając więcej gładkiej skóry. Moje ciało zareagowało natychmiast i szalony pomysł wskoczył mi do głowy.
„Wiem, że to zabrzmi jak obłęd, ale chcesz się przelecieć?” zapytałem bez cienia wstydu. Wyraźnie ją zaskoczyłem swoją bezpośredniością.
„Wow, to było szybkie.” Odrzuciła włosy, dając mi widok na swój dekolt. Potrzebowałem czegoś, co odciągnie moją uwagę, a alkohol nie pomagał.
„Nie słyszę, żebyś mówiła nie,” uśmiechnąłem się z satysfakcją. Przygryzła wargę, jakby rozważała moją propozycję.
„No dalej, chcę po prostu przestać o niej myśleć. Nie musimy nawet się poznawać. Rano pewnie o niczym nie będę pamiętał.
To tylko jednorazowa sprawa,” nalegałem, próbując ją przekonać. Wstała ze stołka i podeszła bliżej.
Cholera, była kuszącą kobietą!
„Chodź za mną,” szepnęła mi do ucha i odeszła.
Tego się nie spodziewałem.
Poszedłem za nią jak szczeniak, obserwując jej seksowne kołysanie bioder. Poczułem, jak twardnieję. Tego właśnie potrzebowałem na odciągnięcie myśli.
Doszliśmy na parking i wsiedliśmy do jej samochodu. Byłem zbyt pijany, żeby ogarnąć, co się dzieje. Nie wiedziałem nawet, czy to jest w porządku, ale było mi wszystko jedno.
„Chcesz to robić w samochodzie?” zapytałem z ciekawością.
„Obrzydliwe, jedziemy do mojego mieszkania,” przewróciła oczami i odpaliła silnik, a ja opadłem na fotel.
„Dziś twój szczęśliwy dzień, kobieto. Przelecę cię tak, że żaden facet nie da ci już tyle przyjemności co ja,” powiedziałem po chwili. Roześmiała się tylko, kręcąc głową.
Gdy dotarliśmy do jej mieszkania, przycisnąłem ją do ściany, jak tylko otworzyła drzwi. Zamknąłem je za sobą kopniakiem.
„O Boże, nie wierzę, że to robię,” jęknęła, kiedy pieściłem jej piersi przez sukienkę. Ściągnąłem materiał w dół, odsłaniając je, jednocześnie skubiąc zębami jej płatek ucha.
Cholera, były idealne, a jej zapach był odurzający. Przywarłem ustami do jednego z jej sutków, zataczając językiem kółka na stwardniałej brodawce, a lewą ręką podciągnąłem sukienkę ponad jej pośladki.
„Boże, jesteś cholernie gorąca,” jęknąłem, wsuwając rękę w jej majtki, które były przesiąknięte. Była tak mokra.
Wygląda na to, że ktoś miał niegrzeczne myśli cały wieczór.
Szybko ściągnęła ze mnie marynarkę i rozerwała koszulę. Guziki poleciały na wszystkie strony. Zacząłem rozpinać pasek i ściągnąłem spodnie.
„Podoba ci się to, co widzisz?” uśmiechnąłem się, gdy wpatrywała się w moje ciało, oblizując usta.
„Chciałbyś. Widziałam lepszych,” odparowała z figlarnym uśmiechem, przyciągając mnie do siebie za tyłek i ściskając go. Uniosłem jej lewą nogę i owinąłem wokół swojej talii, napierając twardym członkiem na jej mokre wnętrze.
„Zobaczymy, czy miałaś lepszych ode mnie,” warknąłem, podnosząc ją za pośladki. Natychmiast oplotła mnie nogami w pasie, dysząc ciężko.
„Prezerwatywa?”
„Biorę tabletki,” wydyszała, a to było wszystko, co musiałem usłyszeć. Wszedłem w nią bez ostrzeżenia, wyrywając z niej westchnienie.
„Nie ruszaj się,” wyszeptałem ochryple, zaczynając się w niej poruszać. Boże, było tak cholernie dobrze, czułem, jak tracę nad sobą kontrolę.
„Ach... Szybciej,” krzyknęła, wbijając zęby w moje ramiona, co jeszcze bardziej mnie nakręciło.
„Kurwa,” warknąłem, zbliżając się do szczytu. Byłem tak blisko. Spałem z wieloma kobietami i miałem wiele przygód na jedną noc, ale w tej było coś innego.
To było takie cholernie surowe i erotyczne. Chciałem ją pieprzyć dalej, bo dzięki niej zapominałem o bólu.
Braliśmy się jak zwierzęta, jej paznokcie wbijały się w moją skórę. W końcu doszedłem w niej, a ona szczytowała chwilę po mnie.
„To było naprawdę satysfakcjonujące,” uśmiechnęła się seksownie, a ja delikatnie postawiłem ją na ziemi.
„A nie mówiłem,” uśmiechnąłem się szeroko.
„Nie wiem, czemu nie zdobyłeś tej dziewczyny. Jesteś naprawdę atrakcyjny i wiesz, jak sprawić kobiecie przyjemność,” powiedziała, poprawiając sukienkę.
„Potrafię być niezłym dupkiem i chyba po prostu nigdy nie trafiliśmy na odpowiedni moment,” odparłem z wymuszonym uśmiechem.
„Cóż, powiem ci jedno — ta kobieta nie wie, jakiego niesamowitego seksu będzie jej brakować,” mrugnęła, co mnie rozśmieszyło. Uświadomiłem sobie, że po raz pierwszy od dawna czuję się lepiej, i spojrzałem na nią.
„Eee... Chyba już pójdę. Naprawdę dziękuję. Tego właśnie potrzebowałem,” przeczesałem włosy dłonią i szybko się ubrałem.
„Potrzebujesz podwózki czy coś?” zaproponowała, poprawiając włosy. Nie mogłem nie zauważyć, jaka była piękna. Każdy facet byłby szczęściarzem, mając ją u boku.
Nie potrafiłem jej sobie wyobrazić jako kogoś, kto uprawia przypadkowy seks, i z jakiegoś powodu byłem przekonany, że to jej pierwsza przygoda na jedną noc.
Boże, naprawdę byłem dupkiem.
„Złapię taksówkę. Dobranoc,” pocałowałem ją w policzek.
„Dobranoc. I hej, nie martw się, czas leczy wszystko,” powiedziała łagodnym głosem, co wywołało uśmiech na mojej twarzy, zanim szybko wyszedłem za drzwi.
Rozdział pierwszy
Pewnie zasłużyłem na to, żeby tak się czuć, bo traktowałem ją jak coś oczywistego.
„Yo, chodźmy po kawę,” Ryan, mój najlepszy kumpel, szturchnął mnie, kiedy pracowałem na laptopie.
„Mam robotę, stary. Muszę skończyć wstępne projekty do nowego zlecenia, i to natychmiast,” odparłem, nie odrywając wzroku od ekranu.
„Aaa, to nowe zlecenie. Słyszałem, że naszym nowym kierownikiem projektu jest kobieta. Wyobrażasz to sobie?” szepnął, żeby nikt nas nie usłyszał, i usiadł na moim biurku.
„Serio?” zapytałem zszokowany, bo pracowaliśmy w firmie gamingowej. Ja byłem projektantem gier, a Ryan zajmował się back endem.
„No. Mam nadzieję, że jest gorąca. Mam dość patrzenia na samych facetów i nerdowate laski w tej firmie,” stwierdził, co mnie trochę rozśmieszyło.
„Taa, nieważne,” pokręciłem głową i skupiłem się z powrotem na pracy.
„Co się z tobą stało, stary? Tęsknię za starym Nate'em.”
„Stary Nate jest niedostępny. Ten Nate tutaj jest zjebany,” odparłem sucho, a on przewrócił oczami.
„Dalej ci chodzi o tę Rebeccę?” zapytał, a ja zamarłem, nie mogąc z siebie nic wydusić.
„Nie. Przestań mnie męczyć, Ryan,” mruknąłem z irytacją. Od czasu jej wesela rzuciłem się w wir pracy i robiłem wszystko, żeby o niej nie myśleć.
„Jezu, komuś tu majtki uwierają,” droczył się, waląc mnie w ramię, a ja mierzyłem go wściekłym wzrokiem.
„Laski się na ciebie rzucają, stary. Po prostu ją sobie odpuść.”
„Nie interesuje mnie umawianie się z kimkolwiek.”
„To chodźmy do klubu i znajdźmy jakieś laski,” mrugnął, a ja westchnąłem ciężko, wiedząc, że się tak łatwo nie odpuści.
Uff, to było gorące spotkanie!
„Chłopaki, wszyscy do sali konferencyjnej. Nasz kierownik projektu powinien być w każdej chwili.”
„Czas poznać tę gorącą laskę” gwizdnął i ruszył przede mną, a ja leniwie powlokłem się do sali konferencyjnej.
Sala była pełna naszego zespołu, jakieś dziesięć osób. Usiadłem na swoim miejscu, już teraz umierając z nudów. Otworzyłem laptopa i próbowałem się czymś zająć.
„Cześć, Nate.” Podniosłem wzrok na dźwięk znajomego głosu. Amy uśmiechała się do mnie z drugiej strony sali, poprawiając okulary.
Była miłą dziewczyną, która od pierwszego dnia miała do mnie głupią słabość, ale zdecydowanie nie w moim typie. Uśmiechnąłem się do niej, żeby być grzecznym.
„Czemu jej nie zaprosisz na randkę?” głos Ryana rozniósł się po sali na tyle głośno, że mogła go usłyszeć. Kopnąłem go pod stołem w odwecie.
„Zamknij się, bo ci nakopię,” ostrzegłem.
„Tylko o ciebie dbam, idioto,” szepnął, a ja w myślach uderzyłem się w czoło.
„Teraz to szepczesz. Dupek!” syknąłem, a on się roześmiał.
„Ludzie, nasza nowa kierowniczka jest niezwykle utalentowana i świetna w tym, co robi,” zaczął David tonem pełnym uznania. „Oczekuje od was tego, co najlepsze, a ja oczekuję, że dacie z siebie wszystko, żeby ten projekt dowieźć.”
David dalej wychwalał tę kobietę, a ja już szukałem sposobu na ucieczkę. Odciągnąłem uwagę grając w Super Mario na laptopie, zastanawiając się, co takiego niezwykłego jest w tej kobiecie. Pewnie jest po czterdziestce albo coś, skoro tyle osiągnęła.
Biedny Ryan!
„A oto i ona. Zespole, chciałbym wam przedstawić naszą nową kierowniczkę projektu, Samanthę Perez.” David promieniał z dumy.
„Kurwa,” mruknąłem pod nosem, poluzowując krawat, żeby złapać oddech.
„Panie Wilson, wszystko w porządku?” zapytał David z troską wypisaną na twarzy. Uśmiechnąłem się, zapewniając, że wszystko gra.
Tak to jest, kiedy mówią o zbiegach okoliczności?
„Stary, jest obłędnie gorąca. Śnię czy co? I jest taka młoda! Myślałem, że będzie miała ze trzydzieści lat albo coś,” zachwycał się Ryan obok mnie, a ja posłałem mu nerwowy uśmiech.
„To jest Nate Wilson, nasz projektant gier i największy atut naszej firmy.”
„Miło pana poznać, panie Wilson,” uśmiechnęła się, a w jej oczach było to porozumiewawcze spojrzenie, które zatrzymało się na mnie odrobinę dłużej niż zwykle. Odwzajemniłem uśmiech, choć wymuszony, i natychmiast odwróciłem wzrok.
Kurwa, to nie ma sensu. Jak ona może być moją kierowniczką projektu? Wygląda młodziej ode mnie i jest zbyt ładna, żeby być mądra.
Okej, to zabrzmiało źle, ale no dalej, to było nie do uwierzenia.
„Nate, ona dosłownie pieprzy cię wzrokiem, stary. Znasz ją czy co?” szepnął Ryan, a moje oczy się rozszerzyły.
„Ccc... co? Nie, oczywiście, że nie,” wyjąkałem nerwowo.
„Ciągle na ciebie zerka.”
„Nie mogę nic poradzić na to, że dobrze wyglądam, stary,” wymamrotałem, wycierając pot z czoła.
Wciąż na nią zerkałem i za każdym razem wydawała się jeszcze bardziej gorąca. Miała na sobie beżowy top bez rękawów i szarą ołówkową spódnicę, która opinała każdy centymetr jej ciała. Wyglądała tak elegancko i wyrafinowanie, zupełnie inaczej niż kobieta, którą spotkałem tamtego dnia w barze.
Niechętnie oderwałem wzrok od jej gładkiej, oliwkowej skóry, która przywołała grzeszne wspomnienia z tamtej nocy. Wziąłem głęboki oddech, żeby opanować szalejące nerwy.
Okej, dam radę. Pewnie nawet mnie nie pamięta.
Reszta spotkania poszła całkiem dobrze. Przedstawiłem swój projekt pewnie, starając się udawać, że jej nie ma w pokoju. Kiedy skończyłem prezentację, usiadłem z powrotem.
„Dobrze, zespole. Wszystko wygląda świetnie i cieszę się, że będę pracować z każdym z was. Możecie wrócić do swoich obowiązków. Eee... panie Wilson, muszę porozmawiać o pańskim projekcie. Czy mógłby pan zostać?”
Kurwa! O kurwa, kurwa! Czy ona zamierza mnie zwolnić?
„Oczywiście, pani Perez.”
„Totalnie się w tobie jarzy, stary,” szepnął Ryan, wychodząc z sali i zostawiając nas samych.
„Wyglądasz znacznie lepiej niż ostatnim razem, kiedy cię widziałam,” uśmiechnęła się, krzyżując ręce na piersi. Mój wzrok na ułamek sekundy zjechał na jej biust.
Ty też wyglądasz o wiele goręcej chciałem powiedzieć, ale powstrzymałem się, żeby nie stracić pracy.
„Czyli mnie pamiętasz,” stwierdziłem, przeczesując włosy dłonią.
„To ja powinnam o to pytać. Jestem zaskoczona, że mnie pamiętasz, biorąc pod uwagę, jak pijany byłeś,” prychnęła, a ja stałem przed nią w niezręcznym milczeniu, nie wiedząc, co powiedzieć.
„Mały świat, co?” roześmiałem się, próbując rozładować napięcie między nami.
„Mały świat, zdecydowanie,” powiedziała, patrząc na mnie z rozbawieniem.
„Eee... naprawdę chciałaś porozmawiać o projekcie gry?” zapytałem dla pewności, a ona uniosła brwi.
„Panie Wilson, proszę nawet nie wpadać na pomysł, że będę pana traktować inaczej, tylko dlatego że się przespaliśmy. Oboje się tego nie spodziewaliśmy, więc zostawmy to za sobą,” odpowiedziała wprost.
Cholera, co się stało z tą dziką, seksowną kobietą? Zachowuje się tak chłodno i profesjonalnie. Nie żebym chciał z nią znowu spać, czy coś... a może chciałem? To znaczy, nie byłoby źle.
„Wiem. Ja... nie to miałem na myśli,” wyjąkałem jak idiota, czując się trochę onieśmielony.
Kurwa, zachowuję się jak ciota. Co jest ze mną nie tak?
„Wracając do projektu, pańskie projekty są do bani, panie Wilson. Potrzebuję nowego w ciągu dwudziestu czterech godzin,” odpowiedziała jak gdyby nigdy nic i już zamierzała mnie wyminąć.
„Przepraszam?”
„Ma pan problemy ze słuchem?”
„Zapierdalałem nad tym projektem,” podniosłem lekko głos, wkurzony do granic możliwości. Za kogo ona się uważa? Pewnie nie ma zielonego pojęcia o tym temacie.
„To proszę się bardziej postarać. Słyszałam o panu wiele wspaniałych rzeczy, więc proszę mnie więcej nie rozczarowywać,” odpowiedziała, odwróciła się i wyszła z sali, zostawiając mnie bez słowa.
Co za suka!

















































