Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Poza grą

Poza grą

Autorzy
JT Pines
Lektury
16.9K
Rozdziały
28
Autorzy
JT Pines
Lektury
16.9K
Rozdziały
28
🏈Historie sportowe🏃🏿‍♂️Sportowcy💔Zakazany romans🔺Trójkąt miłosny🏙️Współczesne🏡Przyrodnie rodzeństwo🏒Hokeiści

Noah Vaughn zawsze grał według zasad – dopóki miłość do Fallon, jego przyrodniej siostry, nie zniszczyła ich wszystkich. Ścigany przez cień własnego ojca i kontuzję zagrażającą karierze, walczy w niższych ligach, zdeterminowany, by udowodnić swoją wartość. Los ponownie rzuca go na drogę Fallon – teraz zaręczonej z jego kolegą z drużyny – a dawna iskra wybucha z niebezpieczną intensywnością.

Zarówno na lodzie, jak i poza nim, pasja ściera się z lojalnością, a ambicja z pożądaniem, przy czym każdy wybór niesie ze sobą ryzyko. Noah musi zdecydować, co liczy się najbardziej: kariera, serce, czy kruche więzi rodziny, której nigdy tak naprawdę nie miał.

Rozdział 1: Powrót do domu

NOAH

Noah stawał naprzeciw obrońców mierzących ponad metr dziewięćdziesiąt z mniejszym przerażeniem, niż to, które czuł teraz na myśl o ponownym spotkaniu z przybraną siostrą.
Fallon Vaughn. Dziewczyna, która kradła jego bluzy i ogrywała go w Mario Kart. Dziewczyna, która zasypiała z głową na jego ramieniu podczas wieczornych filmów, jakby to nic nie znaczyło. Ta dziewczyna.
Z wysokości dziesięciu tysięcy metrów nad Lakefield wydawała się wspomnieniem, które potrafił opanować. Miasteczko rozciągało się pod samolotem w mroźnej siatce ulic. Było małe, przewidywalne i łatwe do ogarnięcia, ale ponowne spotkanie z nią nie będzie miało z tym nic wspólnego.
Oparł czoło o chłodną szybę samolotu. Ten wyjazd miał być prosty: rodzinny obiad, kilka spokojnych dni, uśmiechanie się do zdjęć, no i gratulacje z okazji zaręczyn.
Blake Alexander. Na samą myśl o tym imieniu Noah robił się chory.
Wmawiał sobie, że to nie ma znaczenia. Że cokolwiek, co kiedyś prawie powiedział, prawie zrobił, na co prawie sobie pozwolił, straciło ważność w sekundzie, w której powiedziała „tak” komuś innemu.
Koła uderzyły o pas startowy ze wstrząsem i nagle odległość między nimi przestała być mierzona w kilometrach. Kilka minut później Noah szedł już rękawem lotniczym, z torbą przewieszoną przez ramię, a chłodne powietrze Lakefield zaczęło wciskać się do środka, gdy tylko rozsunęły się drzwi.
Kiedy skręcił za róg w stronę odbioru bagażu, dostrzegł ją — znajomą postać stojącą tuż za tłumem, która machała do niego z nieco zbyt dużym entuzjazmem.
Jego macocha, Diane, zawsze wyglądała w miejscach publicznych nieco nie na miejscu: w czerwonym płaszczu zapiętym pod samą szyję, z włosami upiętymi w sposób, który przetrwał każde rodzinne zdjęcie od czasów, gdy Noah był nastolatkiem, oraz z uśmiechem zarezerwowanym wyłącznie na powitania i święta.
„Noah! Tutaj jesteś, skarbie”, powiedziała radosnym głosem.
Poczuł, jak przygotowuje się w duchu na nieuniknione matkowanie.
„Zaparkowałam najbliżej jak mogłam, ale wiesz, jak wyglądają sobotnie wieczory. Masz bagaż? Potrzebujesz kawy? Wyglądasz na zmęczonego, kochanie.”
Powstrzymał zmęczony uśmiech, poprawiając pasek na ramieniu. „Cześć, mamo. U mnie w porządku.”
Ścisnęła go za ramię. „Oczywiście. Wiesz, że cieszymy się z twojego przyjazdu. Jesteś głodny? Możemy się zatrzymać i kupić ci kanapkę, jeśli chcesz.”
Noah pokręcił głową, przenosząc wzrok na drzwi i parking na zewnątrz, gdzie po drugiej stronie czekał krajobraz Lakefield. Nie był pewien, czy jest gotowy, by w niego wkroczyć, ale obecność Diane trochę to ułatwiała.
Duży samochód Diane wciąż pachniał miętówkami i starą tapicerką. Naklejka hokejowa na szybie była prawie niewidoczna.
Noah obserwował znajome, przesuwające się za oknem widoki: komis samochodowy z balonami przywiązanymi do anten, niewielkie centrum handlowe i górujące nad okolicą liceum ze zgaszonymi na weekend światłami stadionu.
Diane trzymała ręce na kierownicy w pozycji za dziesięć druga, zerkając na niego tylko na czerwonym świetle. Zasypywała go pytaniami, z których niektóre były praktyczne, a inne tylko udawały, że nie wynikają ze zmartwienia.
„Pamiętałeś o garniturze? W domu może być bałagan. Mamy dekoracje w każdym pokoju. Fallon się denerwuje, ale przecież ją znasz.”
Noah odpowiadał, gdy musiał, oferując drobne szczegóły w zamian za nieprzerwany, kojący monolog Diane i sposób, w jaki wypełniała ciszę bez wywierania na niego presji do rozmowy. Z każdą milą bliżej domu Noah czuł w klatce piersiowej ten stary, znajomy ucisk.
Diane wjechała na podjazd, a opony zazgrzytały na luźnym żwirze. Dom promieniował ciepłem na końcu ścieżki, a żółte światło werandy odbijało się w oknach.
Był to tak znajomy widok, że przez chwilę Noah pomyślał, że może uda mu się wejść do środka i zostawić miniony rok za sobą.
Noah wszedł do środka i zrzucił kurtkę, pozwalając, by atmosfera domu otuliła go jak stara koszulka treningowa. Przez chwilę po prostu nasłuchiwał: w ogródku szczekał pies, ktoś brzęczał sztućcami w kuchni, a z salonu dobiegały głośne dźwięki telewizora.
To właśnie tam Noah z pewnością miał znaleźć swojego tatę. Był to najbardziej udekorowany salon w całym Lakefield; ściany zdobiły zdjęcia drużyn, proporce mistrzowskie oraz poobijane, oprawione w ramy kije z kariery, która przez dekadę wypełniała skróty sportowych wiadomości. Patrick Vaughn, legenda profesjonalnego hokeja.
„Lot w porządku?” zapytał ojciec, zerkając znad w połowie wypitego piwa tak swobodnie, jakby rozmawiali o pogodzie.
„Tak”, powiedział Noah, rzucając torbę u stóp fotela. „Żadnych opóźnień, tak jak mówiłeś.”
Jego tata pokiwał głową, po czym odchylił się do tyłu z westchnieniem. „Dobrze. Oglądałeś wczorajszy mecz Titans? Druga linia wreszcie dobrze ze sobą gra.”
Noah uśmiechnął się lekko. „Tak, widziałem najlepsze akcje na lotnisku.”
Jego tata uśmiechnął się szeroko, a jego wyraz twarzy był przepełniony ich wspólną historią. „Myślę, że w tym roku mają szansę to powtórzyć, a to coś, co nie zdarzyło się, odkąd sam tam grałem.”
„Myślisz, że naprawdę znów to zrobią?” zapytał, częściowo po to, by podtrzymać rozmowę z tatą, a częściowo dlatego, że chciał ponownie usłyszeć tę pełną nadziei pewność w jego głosie.
Odpowiedź ojca nadeszła szybko, pewna jak zawsze. „Och, zdecydowanie. Jeśli Blake nadal będzie tak dobrze rozgrywał, a młody środkowy zachowa zdrowie, mogą sprawić sporo problemów. Chodzi po prostu o to, by omijać ławkę kar i grać do końca ciałem.”
Noah starał się utrzymać tę łatwą wymianę zdań z tatą. Operowali skrótami dotyczącymi taktyki i statystyk, ciesząc się bezpiecznym komfortem analizowania gry, którą obaj znali na pamięć. Przez chwilę, gdy nikt nie oczekiwał od niego niczego poza tymi drobnymi słowami zgody, prawie poczuł, jak uchodzi z niego napięcie.
„Trener nadal trzyma cię w trzeciej linii?” zapytał jego tata.
„Tak”, odpowiedział Noah. „Wiesz, jak to jest. Próbuję odzyskać dawne wyczucie gry.”
Jego tata pokiwał głową niemal z aprobatą. „Musisz po prostu ufać swoim instynktom.” W końcu wskazał głową na korytarz. „Do kolacji zostało jeszcze trochę czasu. Idź się rozgościć. Twój pokój jest taki, jak go zostawiłeś.”
Noah zdobył się na półuśmiech i wyszedł z salonu. Przeszedł wąskim korytarzem, wszedł po schodach na piętro i pchnął drzwi do swojego dawnego pokoju. Nic się nie zmieniło: wyblakłe plakaty wciąż trzymały się ścian, a popękany róg biurka krył resztki niedokończonych projektów i porzucone skarpetki.
Rzucił torbę na podłogę i podszedł do okna, zerkając na podwórko. Zalała go fala wspomnień: sierpniowe noce, kiedy on i Fallon zarywali nocki, by oglądać horrory na podłodze.
W pewnym momencie jej głowa znajdowała oparcie na jego ramieniu, jej cichy śmiech owiewał mu szyję, a on łapał się na obserwowaniu, jak jej włosy kręcą się przy linii żuchwy.
Prawie chwycił ją wtedy za rękę, ale zdrowy rozsądek, a może strach, powstrzymał go na czas. Nigdy jej nic nie powiedział. Zauroczenie przybraną siostrą było prawdopodobnie normalne, ale kierowanie się nim? Już niekoniecznie.
Opadł na swoje łóżko z dzieciństwa; stary materac ugiął się pod jego ciężarem, a znajome sprężyny zaskrzypiały w proteście. Po raz pierwszy od tygodni opuścił gardę i z twarzą ukrytą w pomiętej pościeli powoli zaczął odpływać w sen.
Nie wiedział, jak długo spał, kiedy delikatne pukanie poruszyło drzwiami. Zza mgły przebił się głos: „Noah? Kolacja gotowa. Ludzie zaczynają się schodzić.”
Przez sekundę nie mógł się ruszyć. To było absurdalne: przeleciał przez cały kraj, wszedł przez frontowe drzwi i uciął sobie małą pogawędkę z tatą.
Ale słysząc głos Fallon po drugiej stronie drzwi swojej sypialni, poczuł, że dopiero teraz naprawdę przyjechał. Tętno mocno zabiło mu o żebra, a on poczuł po równo ekscytację i coś niebezpiecznie bliskiego żalu.
Zamrugał i otworzył oczy, czując zdezorientowanie i ciężar w kończynach, dopóki głosy i brzęk sztućców dochodzące z dołu nie sprowadziły go z powrotem do Lakefield.
Przez ułamek sekundy pomyślał, żeby udawać, że wciąż śpi. To był dziecinny pomysł. To było tchórzliwe, ale bardzo kuszące.
Przeczesał włosy dłonią i ruszył przez pokój, po czym zatrzymał się, zaciskając palce na klamce.
Otworzył drzwi. Fallon stała niedaleko w korytarzu. Wyglądała, jakby celowo stanęła dalej. Przez chwilę żadne z nich się nie odezwało.
Wyglądała prawie tak samo; jej włosy opadały swobodnymi falami na ramiona, odrobinę dłuższe, niż pamiętał. Jej twarz nabrała łagodności, której wcześniej tam nie było, a może po prostu nigdy nie pozwalał sobie na tak dokładne jej studiowanie.
Jej piwne oczy jako pierwsze złowiły jego spojrzenie, ciepłe i jednocześnie pełne niepewności. Jego klatka piersiowa znów się zacisnęła.
Rok temu opuścił Lakefield wpół załamany, podchodząc do tego z ogromnym uporem. Zraniona duma bolała go bardziej niż kontuzja; nie chciał, żeby widziała go w takim stanie: niepewnego, pełnego złości, zagubionego w tym, kim był, odkąd gra przestała mu przychodzić z łatwością. A teraz stała przed nim.
„Cześć”, powiedziała cicho, jakby nie była pewna, z jaką jego wersją przyjdzie jej się zmierzyć.
Przełknął ślinę. „Cześć.”
To było zbyt małe słowo, by pomieścić wszystko, co się za nim kryło. Najpierw mignęła mu ulga, ostra i niespodziewana: była tutaj, prawdziwa, a nie tylko jako wspomnienie, które mógł edytować i łagodzić w swojej głowie.
Potem nadeszła druga fala: przypomnienie. Pierścionek, który na pewno miała na palcu, chociaż jeszcze na niego nie spojrzał. Przyszłość, na którą się zgodziła, a w której nie było dla niego miejsca. Zmusił się, by oddychać normalnie.
Przeniosła ciężar ciała, posyłając mu nieśmiały uśmiech, który uwydatnił dołeczek w jej policzku. „Dotarłeś.”
„Tak”, powiedział. Starał się brzmieć spokojnie. „Nie mógłbym tego przegapić.”
„Tak?” Lekko uniosła brwi. „Bo ostatnio odstawiłeś całkiem niezły numer ze znikaniem.”
Zamarł w bezruchu.
„Więc... Ja...” Zawahala się i poprawiła. „Nie byliśmy pewni.”
To słowo zawisło w powietrzu. Byliśmy. Nie był pewien, która część tego zabolała go bardziej, i nie potrafił znaleźć słów odpowiedzi.
Jej oczy przesunęły się po nim. Patrzyła uważnie, ale starała się to ukryć. „Więc, jak twoja noga?”
„Działa”, powiedział. „W zasadzie.”
Cień emocji przemknął po jej twarzy. „Martwiłam się o ciebie, wiesz?”
„Wszystko było u mnie w porządku.”
Utrzymywała z nim kontakt wzrokowy, cicha i nieprzekonana. „Skąd miałabym to wiedzieć. Rok to sporo czasu na ukrywanie się, Noah.”
Powoli wypuścił powietrze. „Rehabilitacja...”
„Nie dzwoniłeś”, wcięła się, bez ostrości, ale za to bardzo stanowczo. „Nie odpowiadałeś na moje wiadomości. Nic.”
To trafiło w czuły punkt. „Pomyślałem, że jesteś zajęta”, powiedział, nienawidząc tego, jak słabo to zabrzmiało.
Mocno zacisnęła usta. „Przyjechałabym do ciebie.”
Spojrzał wtedy na nią. Tak naprawdę na nią spojrzał. „Wiem”, powiedział, co było dokładnie istotą problemu. Kłamstwo osiadło między nimi, teraz już znacznie cięższe.
Przez sekundę miał wrażenie, że korytarz się zwęził, zupełnie jakby znowu mieli po siedemnaście lat, stojąc zbyt blisko siebie i stając na granicy czegoś, czego żadne z nich nigdy nie wypowiedziało na głos.
Tyle że tym razem na jej palcu widniał pierścionek, na dole czekała kolacja, a gdzieś w domu był jej narzeczony. Noah zaś nie miał pojęcia, na spotkanie z czym był najmniej przygotowany.
Ta chwila ciągnęła się w nieskończoność, gęsta od wszystkiego, co niewypowiedziane. W końcu Fallon przerwała ciszę cichym westchnieniem. „Powinniśmy zejść na dół”, powiedziała, a jej głos był cichy, lecz stanowczy. „Ludzie czekają.”

Odkryj Galateę

Pokusa mafii Książka 2Drugie Wrażenia Książka 3: Drugie SzanseMroczna SocjetaGranice rozsądkuJak (nie) spotykać się z sąsiadem

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Przeczytane-pozostałe

by Patunia

liczba książek: 27

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 177

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 276

Hot

by goshka

liczba książek: 138

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 358

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 8

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 63

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 80

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15