
Obiekt Testów
Autorzy
Tami
Lektury
7,6M
Rozdziały
27
Nowe życie
Księga 1: Obiekt testowy nr 1
Ostrożnie wyciągam rękę po małą żabę, którą mam uśpić przed kolejnym testem. Zwierzę wije się i wyślizguje z moich rąk, jak każda inna żaba, z którą pracowałam.
Niestety, jako ksenobiolog, jest to duża część mojej pracy, nawet jeśli tego nie lubię. Muszę zabić tego biednego zwierzaka, aby się go pozbyć. Patrząc na to bardzo obiektywnie, moje badania i tak nigdy nie doprowadzą do niczego ważnego.
Wzdycham i ponownie próbuję złapać śliską żabę. Nagle zwierzę wskakuje prosto na wierzch mojej dłoni. Zastygam w bezruchu na sekundę. Żaba patrzy prosto na mnie, jakby rozumiała, co zamierzam zrobić.
Delikatnie obracam dłoń. Żaba wędruje po niej, cały czas na mnie patrząc.
„Cześć, maluchu”, szepczę, delikatnie głaszcząc jej maleńką głowę. „Naprawdę nie chcę tego robić”.
Oczywiście nie słyszę żadnej odpowiedzi poza kumkaniem. Ale to brzmi tak... błagalnie? Rozglądam się przez oba ramiona, żeby sprawdzić, czy ktoś patrzy. Jestem sama.
Wyciągam pudełko z szafki. Robię kilka dziur w pokrywce i wkładam malucha do środka.
***
Wracam do pracy po tym, jak przemyciłam żabę do parku kilka przecznic dalej. Szczęśliwa odskakała na wolność! Mój telefon wibruje.
Nieznany
Ostatnia noc była NIESAMOWITA! Nie mogę się doczekać, żeby cię znowu pieprzyć. Jesteś szaloną laską, mówię ci! ALE GORĄCA.
Wzdycham i kasuję wiadomość. To był numerek na jedną noc, ale facet tego nie zrozumiał. Nie interesują mnie związki, ani nawet relacje oparte tylko na seksie.
W tym momencie zaczynam myśleć, że mogę być aseksualna. Nie zrozum mnie źle, jestem bardzo zainteresowana seksem, ale nigdy nie odczuwam z niego przyjemności. Ostatnia noc nie była wyjątkiem.
Wciąż szukam faceta, który naprawdę mnie zaspokoi. Ale ciągle zasypiam wciąż głodna. Jedyne orgazmy, jakie kiedykolwiek miałam, były dziełem moich własnych rąk.
W porze lunchu moi koledzy ksenobiolodzy nie przestają gadać o swoich „wielkich sukcesach” w najnowszych eksperymentach. Ugh.
„A co z tobą, Catherine? Miałaś ostatnio jakieś wielkie przełomy?”, pyta Sam, mój młodszy kolega z pracy.
„Nie”, mówię. „Mam wrażenie, że moja praca zmierza donikąd”.
„Cóż, może po prostu nie przyciągasz uwagi kierownictwa”, mówi inna koleżanka, Jasmine. „W przeciwieństwie do Rachel. Była bardzo piękna i zyskała tak dużą uwagę, że dostała jakiś supertajny awans na niższe poziomy, do prawdziwej pracy. Myślę, że przyjęła tę posadę, bo nigdy nie wróciła”.
„Co jest na niższych poziomach?”, pytam. Nawet nie wiedziałam, że to biuro ma jakieś niższe poziomy.
„Nikt nie wie. Ale najwyraźniej główni szefowie naprawdę pompują pieniądze w tamte projekty”.
***
Pod koniec dnia stukot moich obcasów niesie się echem po pustych korytarzach, gdy zbieram się do wyjścia.
Wzdrygam się, gdy słyszę za sobą donośny głos.
„Panna Woods?”
Odwracam się i widzę pracownika ochrony. Ma na sobie okulary przeciwsłoneczne, chociaż na zewnątrz jest już ciemno. W uchu ma urządzenie komunikacyjne.
„Pan Sire chce z panią porozmawiać”, mówi. Pan Sire? Co to za głupie nazwisko?
Kiwam głową i idę za nim do windy.
Zaczynamy zjeżdżać w dół, a ja czuję nagły dreszcz ekscytacji. Wygląda na to, że zobaczę te niższe poziomy, o których mówiła Jasmine. Potem ekscytacja zamienia się w strach. Dlaczego ja? Dlaczego teraz? Czy mam kłopoty?
„Więc... kim jest pan Sire?”, pytam cicho.
Ochroniarz patrzy na mnie ze zdezorientowaniem. „Pani szefem”, odpowiada.
Szeroko otwieram oczy. Nigdy nie słyszałam o żadnym „Panu Sire” i na pewno nie jest on moim szefem! Moim szefem jest pan Rudens. Ale myślę sobie, że może... pan Sire jest szefem pana Rudensa?
Nie odzywam się już ani słowem, dopóki nie docieramy na najniższe piętro. Bardzo, bardzo głęboko pod poziomem gruntu. Drzwi rozsuwają się, ukazując całkowitą ciemność.
Zaczynam panikować i próbuję zostać w windzie, ale ochroniarz chwyta mnie za ramię.
Nawet już nie idę; on po prostu mnie ciągnie, aż docieramy do złowieszczych drzwi. Całe to piętro to tylko jeden korytarz. Jest całkowicie czarny i prowadzi do jednych drzwi.
„Wejdź do środka”, warczy na mnie facet. Kiwam głową, biorę głęboki oddech i pukam.
„Proszę wejść”, woła łagodny głos zza drzwi. Otwieram je, wchodzę do środka i widzę... nic. Moje oczy potrzebują chwili, aby przyzwyczaić się do ciemności, która tu panuje.
Zauważam pojedyncze okno na końcu pokoju. Albo chwila. Nie, to nie jest prawdziwe okno. To ekran telewizora, który wyświetla sztuczny widok rozgwieżdżonego nieba.
Przed „oknem” stoi mężczyzna. Jest bardzo wysoki, z łatwością wyższy ode mnie o trzy głowy. Jest odwrócony do mnie tyłem.
„Jestem pan Sire. Pewnie pani o mnie nie słyszała, ale jestem właścicielem tego obiektu”, mówi, po czym odwraca się całkowicie.
Jest szczupły, ale umięśniony i bardzo przystojny. Jego rysy są ostre, ale jego delikatne, ciemnoniebieskie oczy patrzą na mnie miękko i ciepło. Nie mogę tego dokładnie określić w tym słabym świetle, ale jego włosy są albo czarne, albo bardzo ciemnobrązowe.
„Czy zrobiłam coś źle?”, pytam, siadając. On uśmiecha się i również siada.
„Wręcz przeciwnie. Obserwowałem pani pracę i jestem bardzo zadowolony”.
„Mamy tu wielu ksenobiologów, ale żaden nie ma takiej... ciekawości jak pani. Widziałem, że robi pani więcej, niż to konieczne, aby poznać swoje obiekty testowe. Ale traktuje je pani również z życzliwością i, powiedziałbym... litością?”
„Raczej ze współczuciem”, poprawiam go. On kiwa głową, wydając się być z tego zadowolony.
„Mam dla pani propozycję. Będzie pani pracować tutaj, na dole”, mówi, wskazując na drzwi za sobą, których wcześniej nawet nie zauważyłam.
„Będzie pani miała własne laboratorium, własne fundusze i własny harmonogram”.
„Będzie pani zarabiać dwa razy więcej. Będzie pani miała dostęp do najlepszej opieki zdrowotnej, w całości opłacanej przez firmę. Będzie pani mogła nawet mieszkać w tej posiadłości za darmo, jeśli pani zechce, ze służbą spełniającą każde pani życzenie”.
Mrugam kilka razy. To musi być żart. „Czy pan... kpi ze mnie?”, zastanawiam się na głos.
On unosi brwi. „Mogę potroić pani pensję”, proponuje. Zanim zdążę w ogóle otworzyć usta, by odpowiedzieć, poprawia się: „Dobrze, poczworzyć. To moja ostatnia propozycja”.
„To więcej niż wystarczająco!”, wykrzykuję. On uśmiecha się i kiwa głową. „Ale... dlaczego?”, pytam ostrożnie. „Czy to niebezpieczne?”
„Pani praca zawsze była niebezpieczna, panno Woods”.
„Może pan mówić mi Cat”, mówię.
On po prostu nadal się uśmiecha. „Zwykłe użądlenie toksycznego owada lub ukąszenie jadowitego węża... i byłoby po pani”. Pochyla się i splata dłonie. „Wcześniej wydawała się pani tym nie przejmować. Co zmieniło się teraz?”
„Cóż... przy takiej ofercie, musi być w tym jakiś haczyk”.
„Ach, to”. Macha ręką. „Jest pewna... seria testów fizycznych, które musimy najpierw na pani przeprowadzić. I kilka pytań, które mogą być dla pani niewygodne”.
„Czy mogę odmówić?”, pytam.
„Oczywiście”, mówi. Następnie pochyla się trochę bliżej i dodaje: „Ale mam przeczucie, że pani tego nie zrobi”.
Śmieje się, a dźwięk jego śmiechu jest ciepły i przyjazny. Powinnam czuć się nieufnie wobec tego tajemniczego szefa, którego nigdy wcześniej nie spotkałam. Ale z jakiegoś powodu wydaje się łagodny.
Nie chodzi tak naprawdę o jego wygląd czy słowa. Chodzi o coś w jego głosie i oczach, co sprawia, że od razu chcę mu zaufać.
„W porządku”, mówię. On kiwa głową zadowolony. Następnie podaje mi rękę, aby pomóc mi wstać.
Jego skóra jest zimna w dotyku. Domyślam się, że nie wychodzi zbyt często na słońce, biorąc pod uwagę ciemność tutaj na dole. Puszcza moją dłoń, gdy już stoję, i odkrywam, że trochę brakuje mi tego kontaktu.
„Tędy”. Dociska dłoń płasko do frontu drzwi, a te otwierają się. Zgaduję, że działają dzięki jakiejś technologii odczytującej odciski dłoni. Przechodzę przez nie. Drzwi zamykają się między nami i znikają. Zostaje tylko pusta, biała ściana.
Co do...?
Odwracam się od tajemniczo znikających drzwi i widzę długi, biały korytarz z wieloma drzwiami po obu stronach.
Podchodzę do pierwszych drzwi po mojej prawej stronie i naciskam klamkę, ale ani drgnie. Na górze jest szczelina, przez którą można by zajrzeć, ale nie mogę do niej dosięgnąć; jest o wiele za wysoko. Czy to zostało zrobione dla gigantów?!
Nabieram gwałtownie powietrza, gdy nagle słyszę huk zza jednych z innych drzwi. Dobrze, że są zamknięte!
Idę dalej korytarzem aż na sam koniec. Znak nad tymi ostatnimi drzwiami mówi „Klinika”, więc pukam i wchodzę do środka.
Młody mężczyzna w białym fartuchu laboratoryjnym siedzi przy komputerze naprzeciwko mnie. Uśmiecha się, gdy podnosi wzrok i mnie widzi.
„Musisz być Cat. Jestem Richard”. Mężczyzna wstaje. Zauważam, że on również jest bardzo wysoki. Musi mieć grubo ponad metr osiemdziesiąt. Nadal jest jednak trochę niższy od szefa.
„Zgadza się”, mówię.
„Muszę przeprowadzić z tobą badanie fizyczne, ale najpierw mam kilka pytań”.
Nadal się uśmiechając, wskazuje mi standardową kozetkę szpitalną przykrytą zielonym prześcieradłem. Wskakuję na nią i krzyżuję ręce na kolanach.
„Masz bliską rodzinę? Rodziców? Rodzeństwo?”, pyta.
„Nie. Moi rodzice nie żyją, nie mam rodzeństwa”.
„Dobrze”, mówi. To nie wydaje się dobre i jestem trochę zdezorientowana, dlaczego w ogóle go to obchodzi, ale on po prostu pyta dalej. „Jakieś bliskie relacje osobiste? Najlepsi przyjaciele, związki romantyczne?”
„Żadne z powyższych”.
„Bardzo dobrze”.
„Czy cierpisz na jakieś choroby fizyczne, takie jak znane zaburzenia wątroby, problemy z nerkami, coś w tym stylu?”, pyta, czytając z kartki.
„Nie”.
„Czy uprawiałaś wcześniej seks?”, pyta. Marszczę brwi i nie odpowiadam od razu, więc podnosi na mnie wzrok. Jego twarz jest otwarta i ciepła. „To są standardowe pytania wymagane na tym stanowisku i potrzebuję odpowiedzi. Czy uprawiałaś wcześniej seks?”
„To... dziwne”.
„Niektóre ksenobiotyki potrafią wyczuć pewne feromony, co mogłoby wpłynąć na twoją pracę”, wyjaśnia. Powoli kiwam głową. Oni mają tu na dole stworzenia, które potrafią wyczuć dziewice?!
„Cóż, uprawiałam już wcześniej seks”, mówię. On spogląda na kartkę papieru przed nim i coś wykreśla.
„Jakie są twoje preferencje seksualne?”
„Umm... na przykład... hetero czy homo?”, zastanawiam się.
Śmieje się cicho, spoglądając z powrotem na mnie. „Na przykład”.
„Cóż, jestem dość otwarta, tak myślę”. Nie eksperymentowałam zbyt wiele z kobietami, ale nie mam nic przeciwko temu.
„A jakie są twoje granice seksualne?”, pyta.
















































