Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Przekomarzając się z samą sobą

Przekomarzając się z samą sobą

Autorzy
SJ Wilke
Lektury
18,9K
Rozdziały
44
Autorzy
SJ Wilke
Lektury
18,9K
Rozdziały
44
🕵️‍♂️Tajemnica i suspens😱Suspens💪SIlne kobiety💪🏻Obrońca👩🏻‍🍼Matki🕵️Detektywi i policjanci🕵️Zbrodnie i tajemnice🕵🏻‍♂️Detektywi🎖️ Love in Uniform

Podczas północnego zwiadu funkcjonariuszka Banter znajduje noworodka porzuconego w śmietniku — i jakimś cudem zabiera dziecko do domu, gdy opieka społeczna odmawia interwencji. Łącząc karmienie butelką i zmianę pieluch z nauką inwigilacji, Banter ściąga na siebie niechcianą uwagę na komisariacie, gdzie zaczynają mnożyć się włamania, giną dowody, a kampania oszczerstw zaczyna zaciskać wokół niej pętlę. Wspólnie ze swoim partnerem Coreyem i kilkoma zaufanymi sojusznikami, będzie musiała ochronić dziecko — i udowodnić, że to nie ona jest celem prowokacji.

Noworodek w koszu na śmieci

Banter mruknęła pod nosem. Ray obiecał, że nie będzie pracować w terenie. Zwłaszcza po tym, jak Corey z nim porozmawiał. A jednak tu była. Krążyła po zaułku i prowadziła zwiad.
Była północ i było gorąco. Miała na sobie lżejszą czarną bluzę i cienką koszulkę. Mimo to pociła się niemiłosiernie.
„Cuchnące śmieci. Myślałam, że skończyłam z pracą przy śmieciach”.
W powietrzu unosił się ciężki smród.
„Po prostu przejdź się po okolicy. Jasne, Ray. Idę. Nie ma tu nic do oglądania. Myślisz, że potrafię magicznie wszystko znaleźć tylko dlatego, że... potrafię”.
Zaśmiała się do siebie. Jej ostatnia praca w policji zapewniła jej doskonałą reputację. „Teraz każdy chce mojej pomocy”.
Minęła rząd pojemników na śmieci. Żaden nie miał pokrywy. Nic nie blokowało zapachu, który się z nich unosił. Prawie je minęła, gdy usłyszała hałas. Coś w jej wnętrzu kazało jej zatrzymać się w miejscu.
Zwierzę, pomyślała. Kociak? „Tylko tego mi brakuje przy dwóch psach i dwójce dzieci. Kota”. Zwróciła głowę w stronę pojemników. Spodziewała się, że wyskoczy z nich mały kot.
Nic tam nie było. Nie usłyszała niczego więcej. Zmarszczyła nos. Odwróciła się, by odejść. Zanim zdążyła zrobić choćby krok, usłyszała kolejny dźwięk. Ciche kwilenie. Płacz? A może pisk szczura?
Banter odwróciła się, by spojrzeć jeszcze raz. Wciąż nic nie rzucało się w oczy. Obróciła się na pięcie, by zrobić dwa kroki w stronę śmietników. Wszystkie wyglądały na pełne. Jeden był przepełniony. Na samej górze leżało zawiniątko przypominające stare szmaty.
Przeniknęło ją dziwne uczucie niepokoju. Część niej chciała uciekać. Inna część czuła potrzebę zbadania sprawy. Zrobiła kilka kolejnych kroków.
Zawiniątko się poruszyło. Rozległ się cichy płacz. „Co jest, kurwa”. Banter pospiesznie pokonała ostatnie kilka kroków.
W zawiniątku ledwie widać było noworodka.
„Co ty tu robisz?” Powstrzymała się przed dotknięciem zawiniątka. „Zdjęcia”. Zrobiła zdjęcia paczki i okolicy, a następnie zadzwoniła.
„Numer alarmowy, jaki jest powód zgłoszenia?”
„Tu Banter”. Podała kod identyfikujący ją jako policjantkę. „Mam noworodka w kuble na śmieci”. Podała nazwy przecinających się ulic. Nie widziała żadnych numerów budynków.
„Natychmiast wysyłamy karetkę. Proszę zostać na miejscu, żeby ich pokierować”.
„Wiadomo. Nigdzie stąd nie idę”.
Wysłała SMS-a do Petera. Był jej partnerem z tajniaków. Chciała mu dać znać, co się dzieje. Jeździł gdzieś w pobliżu, czekając, by ją stąd zabrać. Odpisał szybko.
Peter
WTF
„Ta, dokładnie to samo pomyślałam” – mruknęła.
Zbliżyła się do wyjścia z zaułka. Minęło piętnaście minut, zanim pojawiły się migające światła karetki. Była wdzięczna, że nie używali syren.
Zamachała na nich. Migające światła karetki zgasły, gdy wjechała w alejkę. Banter poprowadziła ich do pojemników na śmieci.
„Cześć, Nick”.
„Co znalazłaś, Banter?” Nick wysiadł od strony kierowcy.
Dzięki ostatnim wspólnym szkoleniom znała teraz większość ratowników medycznych. „Noworodek w śmieciach”.
„Żywy czy martwy?”
„Żywy. Jak na razie”.
Paul, jego partner, wysiadł. Wszyscy zgromadzili się wokół śmietnika.
„Zdecydowanie noworodek”. Nick założył parę jednorazowych rękawiczek. Rozchylił zawiniątko tylko na tyle, by zajrzeć do środka.
„Dziewczynka. Pępowina wciąż tu jest. Powiedziałbym, że ma zaledwie godzinę”.
Paul skinął głową na znak zgody.
„Zrobiłam już zdjęcia okolicy” – powiedziała.
Paul założył rękawiczki i delikatnie podniósł zawiniątko. Podtrzymywał dłonią główkę dziecka. „Jest coś jeszcze w pobliżu?”
Wszyscy przejrzeli górną warstwę śmieci w pojemnikach i rozejrzeli się po okolicy. Szukali wskazówek.
„Nie ma łożyska. Nie urodziła się tutaj” – powiedział Nick.
„Chodź z nami. Będziesz mogła złożyć raport bezpośrednio Opiece Społecznej” – powiedział Paul.
„Uroczo. Więcej papierkowej roboty”. Poszła za Paulem, by usiąść z tyłu karetki.
„Co ty tu robisz?” Paul zajął miejsce z tyłu. „To nie jest przyjemna okolica”.
„Zwiad. Nie tego spodziewałam się tu znaleźć”.
Wysłała SMS-a do Petera. Poinformowała go, dokąd jedzie, i otrzymała szybką odpowiedź.
Peter
Będę jechał za wami
„Mój transport jedzie za nami”.
„Jest malutka, ale wygląda na donoszoną”. Paul nie odrywał wzroku od dziecka. „Pewnie pierwsze dziecko jakiejś młodej nastolatki. Musicie szybko znaleźć takie małolaty. Dobrze, że byłaś w pobliżu”.
Banter obserwowała Paula. Wydawał się całkowicie pochłonięty dzieckiem.
„Funkcje życiowe wyglądają normalnie” – powiedział po kilku minutach.
„Widzisz to wszystko, tylko na nią patrząc?”
„Policzyłem jej oddechy. Widzę puls. Nie jest w szoku. Ma dobry kolor skóry. Była dobrze owinięta, a na zewnątrz jest ciepło”.
„Wow”. Zrobiło na niej wrażenie to, co potrafił wywnioskować z samego patrzenia na dziecko.
„Trzeba ją tylko umyć i opatrzyć pępowinę. Potem karmienie siarą”.
„Teraz przestałam cię rozumieć”.
„Pierwsze mleko ma w sobie siarę. Daje jej przeciwciała potrzebne do zbudowania układu odpornościowego”.
Karetka podjechała pod wejście na ostry dyżur najbliższego szpitala.
„Personel się ucieszy, że nie przywozimy im nikogo w stanie krytycznym. Szczególnie o tej porze w nocy”.
„Noworodek to nie stan krytyczny?”
„Nie ten. Brak drgawek”.
„Drgawek?”
„Prawdopodobnie nie jest dzieckiem narkomanki”.
„Dobrze to słyszeć”.
Karetka się zatrzymała. Paul się nie ruszył. Banter domyśliła się, że Nick obiega pojazd, żeby otworzyć im drzwi. Chwilę później drzwi otworzyły się, tak jak przypuszczała.
Banter poszła za Paulem przez wejście na ostry dyżur. Pielęgniarka stała przy ladzie.
„Noworodek...” Paul wskazał na zawiniątko.
Rozmowa między Paulem a pielęgniarką toczyła się szybko. Używali skrótów i terminów, których Banter nie znała. W ciągu kilku minut znaleźli się w gabinecie zabiegowym. Paul przekazał dziecko pielęgniarce.
„Mam już kolejne wezwanie. Trzymaj się, Banter”.
„Jasne, dzięki”.
Odszedł w pośpiechu.
„Przedstawiciel Opieki Społecznej wkrótce tu będzie. Jest pani krewną?” – zapytała pielęgniarka.
„Słucham? Nie, jestem z policji. Znalazłam ją”.
Pielęgniarka spojrzała na nią, jakby jej nie wierzyła.
Banter pokazała swoją odznakę.
Do pokoju wszedł lekarz.
„Porzucony noworodek” – powiedziała pielęgniarka.
„Jestem Banter, oficer policji. Znalazłam ją”.
„Doktor Sam Grove” – powiedział na powitanie. – „Spójrzmy”.
Banter patrzyła, jak badają dziecko. Gdy tylko wyjęto je z zawiniątka, mała użyła płuc i zaczęła krzyczeć. Banter wolała ją, gdy była cicho.
Lekarz usunął materiały, w które była owinięta. Umieścił je w plastikowym worku jako dowód. Pobrał kilka próbek krwi z pępowiny przed jej opatrzeniem.
Dokładnie obmyli dziecko, założyli mu pieluchę i owinęli w szpitalny kocyk.
„Proszę, potrzymaj ją przez chwilę”.
Banter chciała zaprotestować. Pielęgniarka włożyła jednak dziecko w jej ramiona, zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć.
Pielęgniarka posprzątała i wytarła stół do badań. Banter skojarzyło się to z kelnerką, która spieszy się, by uprzątnąć stolik dla kolejnych klientów.
Dziecko wciąż jednak płakało, choć już nie tak głośno.
„Jest ci ciepło i jesteś ubrana. Powinnaś być teraz cicho”. Banter nie miała nadziei na uspokojenie dziecka.
Jednak dziecko przeszło w ciche kwilenie. Zaskoczyło ją, że jej głos mógł wywołać taką reakcję.
„Przyniesiemy jej butelkę. Mamy zapas mleka matki, ale jest zamrożony. Zajmie nam kilka minut, żeby go podgrzać”.
Pielęgniarka wyszła.
Banter została sama z dzieckiem. Dotknęła delikatnych, brązowych włosków, które były bardzo podobne do jej własnych.
Do środka weszła inna pielęgniarka. „Może pani poczekać na zewnątrz? Potrzebujemy tej sali”.
Banter wyszła do pełnej poczekalni. Był tam Peter. Idealnie wpasował się w tłum ze swoimi długimi włosami i podartymi dżinsami.
„Co my tu mamy?” Spojrzał wyczekująco na dziecko.
„Dziewczynka”.
„Wygląda zupełnie jak ty”.
Banter prawie wybuchnęła śmiechem. „Jasne. Jak śmieć”.
„Na co czekamy?”
„Na Opiekę Społeczną i butelkę”.
„Usiądźmy tutaj”.
Peter znalazł im miejsce na uboczu. Większość pacjentów czekała na lekarza. Wyglądali na pijaków, którzy zostali pobici lub pochorowali się od alkoholu.
„Nie najlepsze miejsce na spędzanie urodzin”. Rozejrzał się.
„Nie. Nie wyobrażam sobie, jak ktoś mógł to zrobić. Jest tak wiele instytucji, do których można się zgłosić”. Banter pokręciła głową.
„Niestety, jeśli jesteś bogatą nastolatką, prawdopodobnie nigdy nie słyszałaś o tych instytucjach. Pewnie nigdy nie miałaś z nimi do czynienia”.
Jakiś mężczyzna wstał. Zwrócił uwagę Banter, ponieważ z jego głowy leciała krew. Pielęgniarka zaprowadziła go do gabinetu, który właśnie opuściła.
„Kurwa” – powiedział Peter. – „Znam biedne nastolatki. One też nie mają pojęcia o tych instytucjach”.
Dziecko zdawało się uspokajać i było cicho.
„Chciałabym, żeby się pospieszyli. Będziemy mogli zakończyć ten wieczór”. Banter czuła zniecierpliwienie.
„Widziałaś coś podejrzanego w zaułku?”
„Ta, dziecko”.
Zaśmiał się. „Oprócz dziecka”.
„Przepełnione pojemniki na śmieci. Nie mogę się doczekać, co Ray powie, gdy przeczyta mój raport”.
Minęło dwadzieścia minut, zanim podeszła pielęgniarka z butelką. Banter spodziewała się, że kobieta zabierze dziecko. Tak się jednak nie stało. Pielęgniarka wręczyła jej butelkę i odeszła.
„Co jest? Co ja mam z tym zrobić?”
„Nakarmić dziecko” – powiedział.
„Ale... ale czy nie powinnam sprawdzić, czy mleko jest wystarczająco ciepłe?”
„Po prostu włóż smoczek do jej ust. Będzie wiedziała, co robić”.
„Przecież ona się dopiero urodziła”.
„Smoczek. Do ust” – powiedział.
Banter przyłożyła smoczek do warg dziecka. Wypłynęła z niego kropla. Dziewczynka zareagowała, poruszając ustami. Smoczek wydawał się zostać wessany do ust dziecka.
„Nieźle ssie” – zaśmiał się.
„Cholera”.
Banter patrzyła, jak mleko znika. „Ubywa, ubywa i... nie ma”.
„Mówiłem, że dobrze ssie. Najemniczka opiekująca się dzieckiem. Co dalej?” Pokręcił głową.
„Ty mi powiedz”.
Patrzyła, jak dwie kolejne osoby wchodzą do gabinetów. „Gdzie jest ta Opieka Społeczna? Zaspali?”
„Mają całodobową infolinię. Ktoś się tu zjawi”.
„Brzmisz, jakbyś się na tym znał”.
„Pracowałem z uciekinierami z domu”.
„Nie chcę tu czekać całą noc. Rano prowadzę zajęcia”. Czuła się nieswojo, trzymając dziecko. To było dziwne uczucie. Trzymała w ramionach coś ciepłego, co się poruszało.

Odkryj Galateę

Wybrani 5: UwięzieniGodzina czarownicBracia SicilianoSamotnicy Księga 3Boskie smoki Księga 4: Narzeczona dla boga wiatru

Najnowsze publikacje

Związani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocDobrzy, źli i upiorniWrzące żądze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 365

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 33

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 74

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8