Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Przekraczając granice

Przekraczając granice

Autorzy
Lektury
15,1K
Rozdziały
16
Autorzy
Lektury
15,1K
Rozdziały
16
🏈Historie sportowe🏃🏿‍♂️Sportowcy🏙️Współczesne🏒Hokeiści

Harper Reid wraca na Briar University jako trenerka przygotowania fizycznego – a nie jako gwiazda hokeja, którą kiedyś była. Pracując dla swojego ojca, trenera Reida, jest zdeterminowana, by wykazać się na własnych warunkach. Jednak kiedy zostaje przydzielona do opieki nad Wesem Carterem, genialnym i lekkomyślnym napastnikiem drużyny, granice profesjonalizmu zaczynają się zacierać.

Podczas gdy Wes walczy o powrót do zdrowia po kontuzji kolana zagrażającej jego karierze, mając na horyzoncie draft do NHL, Harper musi poradzić sobie z rosnącym uczuciem, dezaprobatą ojca i ciężarem własnej przeszłości.

Niektóre zasady istnieją z ważnych powodów. Inne warto złamać.

Rozdział 1

Blizna na lewym kolanie Harper Reid zamrowiła, gdy dziewczyna wchodziła na lodowisko Uniwersytetu Briar. Było to niczym ból fantomowy, przypomnienie jej ostatniego razu na tym lodzie. Trzy lata, dwie operacje i jedno zniszczone marzenie temu.
Poranne światło wpadało przez wysokie okna, rzucając długie cienie na puste trybuny.
Wszystko wyglądało dokładnie tak samo. Mistrzowskie banery zwisały z sufitu, szkolne logo dumnie prężyło się na środku lodowiska, a z gabinetu jej ojca dobiegał delikatny zapach kawy. Ale tym razem nie była tu jako zawodniczka.
Harper poprawiła pasek torby medycznej, a jej nowy identyfikator fizjoterapeutki sportowej Uniwersytetu Briar błysnął w świetle. Smycz na szyi wydawała się obca, zupełnie inna niż znajomy ciężar sportowej koszulki. Jej kroki odbijały się echem w korytarzu, gdy zmierzała do gabinetu fizjoterapeutycznego – swojego nowego królestwa.
„Proszę, proszę, kto w końcu trafił do pierwszej ligi”.
Harper uśmiechnęła się i odwróciła. Zobaczyła Korrę West opartą o futrynę sąsiedniego gabinetu. Studiowały razem na magisterce, ale podczas gdy Harper robiła staż w profesjonalnej drużynie w Bostonie, Korra od razu dostała pracę przy żeńskich sekcjach sportowych na Briar.
„Ktoś musiał przyjść, żeby uratować ci tyłek” – odpowiedziała Harper.
Korra parsknęła. „Błagam. Ja nie muszę użerać się z dwudziestoma pięcioma przerośniętymi chłopcami, którym wydaje się, że są niezwyciężeni”. Odepchnęła się od futryny, a jej ciemny kucyk zakołysał się. „A tak przy okazji, jak dziwnie to będzie? Pracować dla własnego ojca?”
„Mniej więcej tak, jak można się spodziewać”. Harper zaczęła rozpakowywać sprzęt, układając go z wyćwiczoną wprawą. „Ale zapracowałam na to stanowisko. Moje CV...”
„Twoje CV jest niesamowite i dobrze o tym wiesz. Nie to miałam na myśli”. Korra usiadła na stole do badań, obserwując pracę Harper. „Chodziło mi o to, jak dziwnie będzie tu wrócić? Po tym wszystkim?”
Dłonie Harper znieruchomiały na rolce taśmy, którą właśnie odkładała na półkę. Blizna znów zamrowiła – wspomnienie lodu, silnego uderzenia i marzeń pękających jak potłuczone szkło. „Nic mi nie jest”.
„Aha”.
„Poważnie. To było bardzo dawno temu”.
„Trzy lata to nie tak długo”.
Zanim Harper zdążyła odpowiedzieć, z korytarza dobiegły niskie, męskie głosy, pełne porannego zrzędzenia i tej swobodnej więzi, jaka łączy kolegów z drużyny. Korra zeskoczyła ze stołu. „Czas zacząć przedstawienie. Postaraj się nikogo nie zabić pierwszego dnia”.
„Niczego nie obiecuję” – mruknęła Harper, ale już prostowała ramiona, przechodząc w tryb profesjonalny, gdy pierwsi gracze zaczęli wchodzić do gabinetu.
Niektórych z nich kojarzyła z rozmów rekrutacyjnych ojca przy obiedzie. Mike Paige, obrońca z ostatniego roku. Diego West, niespokrewniony z Korrą, środkowy z trzeciego. Ryan Hayes, obrońca z trzeciego roku z gigantycznym żalem do całego świata. Wchodząc na przedtreningowe tejpowanie i zabiegi, mierzyli ją wzrokiem pełnym mieszaniny ciekawości i rezerwy.
A potem wszedł on.
Harper oczywiście słyszała o Wesie Carterze. Każdy o nim słyszał. Był napastnikiem drugiego roku, który pobił rekordy punktowe już na pierwszym. Kandydat do NHL, na widok którego łowcom talentów ciekła ślinka. Był dumą i radością jej ojca, chociaż on sam nigdy by się do tego głośno nie przyznał.
Czego jednak nie słyszała, to to, jak się poruszał – nawet na twardym gruncie chodził tak, jakby lód należał do niego. Jego ciemne włosy lekko kręciły się na końcach i prosiły o strzyżenie, a jego niebieskie oczy potrafiły przygwoździć człowieka jednym spojrzeniem. Emanował swobodną pewnością siebie kogoś, kto nigdy nie wątpił w swoje miejsce na świecie.
Ich spojrzenia się spotkały, a w powietrzu aż zaiskrzyło.
„No proszę” – powiedział, a jego usta wykrzywiły się w uśmieszku, który prawdopodobnie topił serca połowy żeńskiej populacji Briar – „czyżby to córka marnotrawna”.
Harper wyprostowała się sztywno. „A czy to nie złoty chłopiec, któremu nie chce się porządnie okleić własnych kostek”.
Jego brwi wystrzeliły w górę, a uśmiech się poszerzył. Kilku chłopaków zachichotało. „Oglądałaś nagrania z meczów, co?”
„Ktoś musi. Twoja technika robi się niechlujna”.
Temperatura w gabinecie zdawała się spaść o kilka stopni. Pozostali gracze zamilkli, obserwując tę wymianę zdań niczym mecz tenisa. Uśmieszek Wesa zniknął, ustępując miejsca czemuś ostrzejszemu.
„Moja technika” – powiedział powoli – „jest idealna”.
„Twoja technika” – odparowała Harper, spokojnie wytrzymując jego spojrzenie – „doprowadzi cię do kontuzji, jeśli jej nie poprawisz. Ale hej, co ja tam wiem? Jestem tylko osobą odpowiedzialną za poskładanie cię do kupy, kiedy się połamiesz”.
Przez chwilę nikt się nie poruszył. Potem Wes się zaśmiał – był to szczery dźwięk, który całkowicie odmienił jego twarz. „W porządku, pani doktor. Pokaż mi, co robię źle”.
Harper zignorowała to, jak na widok jego uśmiechu żołądek fiknął jej koziołka. Wskazała na stół do badań. „Siadaj. I jestem Harper, nie pani doktor”.
Poczuła, że lekko się rumieni. Technicznie rzecz biorąc, nie skończyła jeszcze doktoratu; na razie była tylko dyplomowaną fizjoterapeutką sportową. Oficjalnym lekarzem drużyny był doktor Miller.
„Jak wolisz, pani doktor”.
Kiedy zaczęła badać jego kostkę, w drzwiach pojawił się jej ojciec. Trener Reid ocenił sytuację – jego córka zajmowała się jego najlepszym graczem, a reszta drużyny udawała, że nie patrzy – a wyraz jego twarzy stał się trudny do odczytania.
„Spotkanie drużyny za pięć minut” – ogłosił. – „Harper, po wszystkim zapraszam do mojego gabinetu”.
Skinęła głową, skupiając się na pracy, a nie na ciężarze jego spojrzenia. Jej palce profesjonalnie poruszały się po kostce Wesa, ale czuła jego ciepło, potężną siłę jego nóg i to, jak patrzył na nią z intensywnością przyprawiającą o gęsią skórkę.
„Masz zimne dłonie” – mruknął wystarczająco cicho, by tylko ona mogła to usłyszeć.
„Lepiej się do tego przyzwyczaj”. Zabezpieczyła taśmę z nieco większą siłą, niż było to konieczne. „Wszystko gotowe”.
Zeskoczył ze stołu z płynną gracją, sprawdzając, jak trzyma się taśma. „Nieźle, pani doktor”. Skierował się do wyjścia, ale nagle się zatrzymał. „Ach, i jeszcze jedno. Moja technika to nie problem. Ja po prostu lubię grać na krawędzi”.
„Z krawędzi” – powiedziała Harper – „ludzie zwykle spadają”.
W jego oczach coś błysnęło. Może było to zainteresowanie, a może wyzwanie. „W takim razie to chyba dobrze, że mam kogoś, kto mnie złapie”.
Zniknął, zanim zdążyła odpowiedzieć, zostawiając Harper z pytaniem, w co właściwie się wpakowała. Gabinet powoli opustoszał, gdy gracze ruszyli na spotkanie drużyny, a ich głosy ucichły w korytarzu.
Korra ponownie pojawiła się w drzwiach. „Cóż, to było interesujące”.
„Nawet nie zaczynaj”.
„Mówię tylko, że jeśli w ten sposób traktujesz wszystkich swoich pacjentów, ten sezon będzie bardzo rozrywkowy”.
Harper rzuciła rolką taśmy w głowę przyjaciółki. „Czy ty nie masz jakichś piłkarek do torturowania?”
Korra uniknęła taśmy, śmiejąc się. „Ale tak poważnie, wszystko u ciebie w porządku?”
Harper rozejrzała się po gabinecie – swoim nowym królestwie, tak bardzo różnym od lodu, który kiedyś nazywała domem. Przez okno widziała drużynę wchodzącą do szatni, z ciemną głową Wesa górującą nad resztą chłopaków. Jej kolano znów zamrowiło, ale tym razem było to raczej ekscytujące oczekiwanie niż bolesne wspomnienie.
„Tak” – powiedziała, sama zaskoczona tym, że mówiła to szczerze. – „Wszystko w porządku”.
Miała teraz coś do udowodnienia i nie miało to nic wspólnego z graniem w hokeja. Zamierzała być najlepszą cholerną fizjoterapeutką, jaką ta drużyna kiedykolwiek widziała. Nawet jeśli miałoby to zabić ją. Albo ich.

Odkryj Galateę

PokonanyOpowieści z Regventus 3: RayaSeria Diablon Spin-off: MieszańceWojny wilków - walentynkowe wydanie specjalnePierwsi, którzy powstaną

Najnowsze publikacje

Róża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawszeLuna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniem

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 11

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 74

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 34

Czekające

by Martita

liczba książek: 11

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8