
Królowa jego serca
Autorzy
Julianna Wrights
Lektury
1,3M
Rozdziały
44
Ocena wiekowa: 18+
Znalazła się w Friend Zone i nie ma zamiaru stamtąd wychodzić – dopóki nie pojawia się on. Zimny, nieprzystępny i całkowicie poza jej ligą, ale z jakiegoś powodu nie może przestać o nim myśleć. Kiedy ich drogi krzyżują się w najmniej spodziewanym momencie, granice zaczynają się zacierać. Czy to tylko chwilowa fascynacja, czy coś więcej? Spoiler: ich chemia jest nie do zatrzymania, a przeszłość ma swoje tajemnice.
PROLOG
Romanowowie mają sekret.
Zarobili mnóstwo pieniędzy na różnych interesach. Ich rodzina nosiła niegdyś carską koronę Rosji pod koniec XVII wieku.
Isabela Petrovic z Rumunii poślubiła cara Adriano Romanowa z Rosji. Ich małżeństwo było aranżowane, ale z czasem stali się szczęśliwi. Nauczyli się kochać.
Ale pewnego dnia uderzył ją w twarz, gdy był bardzo zły i nie potrafił się opanować.
Krzywdził ją coraz bardziej, ale Isabela pozostała wierna ich małżeństwu. Jej zadaniem było utrzymanie silnej przyjaźni między oboma krajami.
Wypełniała swój obowiązek z odwagą i godnością. Znosiła jego bicie nocą i udawała jego kochającą, oddaną żonę za dnia.
Urodziła syna, Adlarica, który później miał zostać królem likanotropów.
Kochała siebie i wiedziała, że nie zasługuje na takie traktowanie. Ale wiedziała też, że jej pozycja w społeczeństwie wynikała z małżeństwa z carem. Nikt nie uwierzyłby carowej bardziej niż carowi.
Romanowowie mają sekret.
Jego rodzina wiedziała o ich klątwie. Aleczandar, ojciec Adriano, wiedział, że jego dzieci będą zmieniać się w przerażające bestie podczas każdej pełni księżyca.
Ich kręgosłupy będą się łamać, palce u nóg zamienią się w pazury, twarze wykrzywią się z bólu, a potem pojawi się ich prawdziwa wilcza forma.
Aleczandar żył dobrym i normalnym życiem, ponieważ znalazł swoją bratnią duszę. Spełniała zarówno jego polityczne potrzeby, jak i potrzeby zwierzęcia. Uspokajała go, gdy miał stracić kontrolę. Trzymała go, gdy się załamywał.
Była wszystkim, czego pragnął jego wilk.
Adriano spotkał swoją bratnią duszę, ale nigdy się z nią nie połączył w parę. Zamiast tego poślubił Isabelę. Powoli jego umysł podupadał, a wilk stawał się coraz bardziej niespokojny.
Każdy likantrop rodzi się z przeznaczonym partnerem. Przeznaczony partner tworzy połączenie między dwiema częściami: wilkiem i człowiekiem. Im dłużej lykanin żyje bez swojego przeznaczonego partnera, tym bardziej dziki staje się jego wilk.
Po wielu latach Romanowowie w końcu nauczyli się kontrolować bestię w sobie, ale było już za późno. Adriano, w przypływie wielkiego gniewu, zaatakował swoją oddaną żonę i został zabity jako kara.
Rządy carskie w Rosji dobiegły końca i powstała Federacja Rosyjska. Adriano i Isabela zostawili swojego jedynego syna, by objął tron likanotropów.
Król Alfa Adlaric Romanow ma sekret. Ma ponad trzysta lat, a jego kontrola słabnie.
***
Czuł, jakby nie mógł oddychać.
Nie mógł normalnie oddychać od czasu, gdy skończył sto dwadzieścia lat. Każdy dzień był ciężką walką o utrzymanie bestii w sobie pod kontrolą.
Czuł, jak jego samokontrola pęka, łamie się jak cienkie, suche patyki.
Czuł, jak jego cenne człowieczeństwo odchodzi.
Gdy skończył trzysta lat, poddał się. Przestał podróżować po świecie w poszukiwaniu jedynej osoby, która mogłaby uspokoić wściekłą burzę w jego wnętrzu.
Adlaric całkowicie uwierzył, że ta osoba nigdy tak naprawdę nie istniała. Szukał przez setki lat.
Wiedział, że wkrótce jakakolwiek kontrola, którą posiadał, zniknie, a bestia w środku przejmie władzę. Adlaric nie chciał stać się całkowitym zwierzęciem.
„Mój królu” – powiedział starszyzna, wchodząc do sali konferencyjnej. Szło za nim wielu innych wilków w ludzkiej postaci. Wszyscy usiedli przed swoim królem.
Powód spotkania nie został wypowiedziany na głos, ale wszyscy wyczuwali go w pomieszczeniu. Ta rozmowa była potrzebna od dawna i nadszedł czas, by Adlaric porozmawiał o problemie, który nękał jego królestwo.
Wydawało mu się to dziwne. Część jego samego, która dawała mu siłę, stała się teraz jego słabością.
„Dzień dobry, starszyzno” – powiedział król.
Adlaric był mądrym przywódcą. Nie karał bez żalu. Nie zabijał bez procesu. Nie faworyzował tych, którzy mogli mu najbardziej pomóc. Rządził silną, ale sprawiedliwą ręką.
Wszyscy szanowali go nie tylko za jego wielką siłę, ale także za jego życzliwą i hojną naturę.
Naprawdę, król kochał swoje królestwo. Kochał je bardziej niż siebie samego.
„Wierzę, że wszyscy wiecie, o czym będziemy dziś rozmawiać, prawda?”
Każdy starszyzna smutno skinął głową. Kochali swojego króla, ale wszyscy wiedzieli, że ponieważ nie znalazł swojego przeznaczonego partnera, król Adlaric będzie musiał zostać zabity.
Ich alfa nie zasługiwał na życie w takim bólu, a ich królestwo nie zasługiwało na rządy w takim stanie.
Szczęka Adlarica zacisnęła się, gdy jego dłoń mocniej chwyciła poręcz krzesła. Jego ciemne, potargane włosy były przytrzymywane przez brązową koronę spoczywającą na jego głowie.
„Kiedy to zostanie dokonane?”
Jego ciemne oczy szybko spojrzały na kobietę, która się odezwała, i stanowczym głosem powiedział: „W następną pełnię księżyca.”
„To dwudziesty stycznia, mój panie. Za trzy dni” – powiedziała ta sama kobieta, jej głos pełen szoku.
Adlaric skinął głową. W przeciwieństwie do rady, był pewny swojego losu i swojego obowiązku jako alfa.
Starszyzna zaczęła mówić jeden przez drugiego, prosząc o więcej czasu i modląc się do Selene, by dała ich królowi przeznaczonego partnera.
Każdy martwił się o to, co stanie się po śmierci ich króla. Kto będzie rządził? Gdzie zostanie pochowany? Przeznaczeni partnerzy są chowani razem. Dlaczego nie dostał przeznaczonego partnera?
Adlaric pozwolił im przeżyć wiadomość, którą właśnie przekazał.
Jego dłoń mocno chwyciła szklankę przed nim. Przyniósł kubek do ust i delektował się chłodnym smakiem wody.
Czy będzie tęsknił za czymś tak prostym?
Czy będzie w miejscu, gdzie mógłby cieszyć się tak prostą rzeczą?
Dokładnie dokąd pójdzie?
Przeznaczeni partnerzy szli do zaświatów, ale on? Był sam. Wyruszy w tę podróż sam.
Na zewnątrz nie okazywał żadnych emocji. Jego obowiązkiem było być silnym. Ciężko pracować, dbać, być ostrożnym, żyć tak, jak powinien król i alfa.
W środku zastanawiał się, co zrobił, by zasłużyć na taką klątwę. Starał się żyć jak najlepiej, ale musiał gdzieś zawieść podczas swojego długiego życia.
On też miał marzenia.
Marzył o budzeniu się obok miłości swojego życia. Marzył o ochronie swojego przeznaczonego partnera każdą częścią swojej istoty. Marzył o byciu kochanym tak, jak on by kochał.
Marzył o posiadaniu dzieci i śpiewaniu im do snu nocą. Marzył o ich oczach.
Marzył o tym, by ktoś go podnosił, gdy czuł, że tonie. Marzył o kimś, z kim mógłby dzielić ciężar.
Marzył o życiu, a potem śmierci, z przeznaczonym partnerem w ramionach, szepczącą słodkie słowa do jej ucha.
Jego marzenia były teraz niczym. On będzie niczym. Nie zostawi dzieci. Nie zostawi rodziny. Odejdzie tak, jak się urodził, w dzikiej, bolesnej wściekłości.
„Cisza” – rozkazał Adlaric. Pokój natychmiast ucichł, cała uwaga wróciła na niego.
Dawał przykład innym do naśladowania. Jeśli okazywał szacunek, dostawał go z powrotem.
„Beta Dimitri wstąpi jako tymczasowy alfa, dopóki nie znajdzie swojego przeznaczonego partnera i nie będzie miał dziecka. Dzieciak będzie wychowywany jak dziecko alfy. Uporządkuję swoje sprawy. Nie zostawię wam żadnych problemów.”
„Nawet w śmierci wciąż się o nas troszczysz” – powiedział starszyzna, smutny, pełen wspomnień uśmiech na jego twarzy.
Adlaric odpowiedział napiętym uśmiechem. „Moje wilki są moim dziedzictwem.”
„Alfo, może mógłbyś odbyć jeszcze jedną podróż...”
„Starszyzno, podróżowałem aż na Antarktydę w poszukiwaniu mojego przeznaczonego partnera. Odwiedziłem każdy kraj wiele, wiele razy, więcej razy, niż potrafię zliczyć.”
„Obiecuję wam, nikt nie starał się bardziej niż ja. Wygląda na to, że albo nigdy nie istniała, albo...”
Słowa utknęły mu w gardle. Sama myśl o tym wystarczyła, by stracił kontrolę nad swoim wilkiem. „Albo nie żyje.”
Rada znów zamilkła. Pokój był ciężki od smutnego nastroju.
Adlaric wstał, zapiął płaszcz i chrząknął. „Rozgośćcie się. Jeśli pozwolicie.”
Szybko samotny alfa ruszył w stronę podwójnych dębowych drzwi, otwierając je i wychodząc. Spotkał się ze swoim ciemnoskórym betą.
„Dimitri” – powiedział Adlaric, nie zwalniając.
Beta Dimitri z łatwością dotrzymywał kroku swojemu alfie, trzymając ręce za plecami w wojskowy sposób, idąc za swoim królem przez korytarze zamku.
Bez słowa szli do gabinetu Adlarica. Gdy dotarli do mahoniowych drzwi, Dimitri otworzył je dla swojego króla. Adlaric powiedział krótkie „dzięki”.
„Starszyzna chce urządzić jeden ostatni bal” – powiedział Dimitri, siadając na szarej kanapie z jedną kostką spoczywającą na drugim kolanie.
Adlaric zazwyczaj nie miał nic przeciwko przyjęciu, ale ostatnio wszystko, czego chciał, to spać i uciec od swojej nędznej rzeczywistości.
Chociaż raz Adlaric chciał postawić siebie na pierwszym miejscu. Chciał być szczęśliwy. Ale szczęście, jak się wydawało, nie było dla niego możliwe.
Alfa usiadł za swoim biurkiem ze sztywną postawą. „Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł” – powiedział Adlaric, jego palec zamieniając się w pazur, by rozedrzeć kopertę w jego dłoni.
„Adlaric, wszyscy chcą zobaczyć swojego króla alfę po raz ostatni. Północne wilki chcą przyprowadzić swoje niesparowane samice...”
Adlaric westchnął i pokręcił głową. Dimitri kontynuował, wstając, jego głos pełen podekscytowania. „Południowe wilki błagają o jeszcze jedną salsę i chcą przynieść ci kolorowe kaftany.”
Król zignorował swojego przyjaciela i wyrzucił kawałki swojej poczty. Dimitri podszedł do jego biurka, jego oczy jasne z determinacją.
„Wschodnie wilki nie mogą się doczekać, aż spróbujesz ich anmitsu.”
„Dimitri, przyjęcie to ostatnia rzecz, której chcę.”
„Zachodnie wilki chcą zagrać dla ciebie swoją muzykę soul. Imprezujmy jak kiedyś” – powiedział Dimitri z figlarnym uśmiechem.
Przez chwilę obaj wspominali czasy, gdy się mocowali i śpiewali pijani, przechodząc przez zamek.
Adlaric spojrzał na swojego najstarszego przyjaciela. Będzie za Dimitrim głęboko tęsknił, prawie tak bardzo, jak Dimitri będzie tęsknił za nim.
Dimitri wiedział, że nie ma krwi alfy. Tytuł alfy będzie dla niego ciężkim brzemieniem. Nie był przeznaczony na króla. On i jego dzieci byli przeznaczeni na bety. Zmiana przeznaczenia wydawała się niewłaściwa.
Po raz pierwszy od długiego czasu Adlaric uśmiechnął się i lekko skinął głową. „Ostatni raz w takim razie” – zgodził się, wstając i idąc do lady na skraju pokoju.
Wziął dwie szklanki i przyniósł je z powrotem do biurka, stawiając je na krawędzi. Dimitri wstał i podszedł do przodu biurka, gdy Adlaric nalewał brandy do każdej szklanki.
Unieśli szklanki do siebie, zanim przynieśli je do ust i wypili palący płyn.
Dimitri westchnął szczęśliwie i wskazał na swojego króla z uśmiechem.
„Bal będzie za dwa dni. Ludzkie rodziny też tam będą, ponieważ niektóre ciężko pracowały dla naszego imperium, ale pamiętaj, nie wszyscy ludzie wiedzą o naszym świecie.”
Tylko nieliczni ludzie wiedzieli o likanotropach, ale ci, którzy wiedzieli, byli tak samo cenieni jak każdy inny lykanin w oczach Adlarica.
Ci ludzie pracowali jako pośrednicy, by powstrzymać rozprzestrzenianie się wiadomości o likanotropach. Jeśli zmiennokształtny przypadkowo pokazał swojego wilka, ludzie wkraczali z rozsądnymi wyjaśnieniami lub historyjkami przykrywkami.
„Ten bal został zaplanowany, zanim tu dziś przyszedłeś, prawda?”
Dimitri po prostu uśmiechnął się do swojego króla i mrugnął, zanim odstawił szklankę i ruszył w stronę drzwi. „Moim zadaniem jest zawsze przewidywać twój następny ruch.”
„Twoim zadaniem jest przewidzieć mój pierwszy ruch i zareagować właściwie. Nie wiedziałeś, że się zgodzę.”
„Nie wiedziałem?” – powiedział Dimitri, otwierając drzwi. Cały humor zniknął z jego oczu, gdy spojrzał z powrotem na swojego króla.
Fala smutku ogarnęła go, gdy obserwował, jak Adlaric czyści szklanki i odkłada je.
Oczy króla były puste ze smutku, i choć Adlaric zawsze zachowywał dzielną twarz, Dimitri widział, jak zazdrościł sparowanym parom. Zauważał, gdy Adlaric wymykał się z ceremonii parowania lub powitań szczeniaków.
„Nie zasłużyłeś na to wszystko, co życie w ciebie rzuciło. Zasłużyłeś na przeznaczonego partnera. Jestem pewien, że byłaby tak niesamowita i piękna, jak sobie wyobrażałeś. Jestem pewien, że byłaby bardzo szczęśliwa z tobą.”














































