Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Romans w Dewbridge Tom 1: Sianokosy

Romans w Dewbridge Tom 1: Sianokosy

Autorzy
Sabrina Guthrie
Lektury
128K
Rozdziały
43
Autorzy
Sabrina Guthrie
Lektury
128K
Rozdziały
43
💕Romantyczne👱🏽‍♀️Nastolatki💪🏻Obrońca🎭Dramatyczne🏃🏿‍♂️Sportowcy👩🏽‍🎓Studenci🏙️Współczesne😊Niewinne🏡Miasteczka i wsie👩‍❤️‍💋‍👨 Young Adult

Każdego lata Dewbridge pachnie sianem, plotkami i złamanym sercem. Dla Mattie pachnie ono także Rylanem – złotym chłopakiem z sąsiedztwa, który jakimś cudem zawsze ratuje ją z chaosu farmy. On jest gwiazdą futbolu, ulubieńcem miasteczka, kimś, komu pisane jest zostawienie ich małej ojczyzny za plecami.

Kiedy jednak jeden sekret pociąga za sobą kolejny, a jeden pocałunek zmienia wszystko, granica między przyjaźnią a zakazanym uczuciem zaczyna się zacierać. W miejscu, gdzie każdy szept parzy mocniej niż słońce, Mattie i Rylan muszą zdecydować, czy ich iskra jest warta pożaru, który lada chwila nadciągnie.

Rozdział 1

MATTIE

Ciężki oddech staje się coraz głośniejszy.
„Właśnie tak, tak trzymaj, mała”.
Nawet słuchawki w uszach nie są w stanie zagłuszyć hałasu dobiegającego z głębi korytarza. Seks to nic złego. Jednak kiedy robią to twoi rodzice, a twój ojciec wrócił do domu pijany i wściekły, sytuacja wydaje się niebezpieczna. Nie sądzę, by mieli wkrótce zamilknąć.
Próbuję odwrócić swoją uwagę, wracając do wpisu w pamiętniku.
***
Nasze rodzinne miasteczko Dewbridge — Wpis do pamiętnika autorstwa Mattie Mackey
Dewbridge w stanie Mississippi to małe miasteczko na południu, słynące z dwóch rzeczy: czystych trawników i brudnych sekretów. Wszyscy chcą stąd wyjechać, ale większość i tak tu zostanie.
To miasteczko, które nigdy nie porzuciło swoich staromodnych poglądów i moralności.
To miasto najprawdopodobniej trafiłoby na okładki luksusowych magazynów wnętrzarskich, które chętnie czyta pani Evans, tutejsza wróżka. Utrzymuje ona swoje seanse w tajemnicy, ponieważ to kolejny skutek życia w Dewbridge. Miasteczko ukrywa swoją mroczną stronę, pełną nienawiści, strachu i ignorancji.
Nasze małe, brudne sekrety to paliwo, dzięki któremu tutejsi ludzie podtrzymują domowe ognisko. Mając kościół na każdym rogu, pewnie i tak wszyscy spłoniemy w piekle.
***
Przeglądam napisane słowa i wzdycham z frustracją. Mieliśmy napisać o miłości i szacunku do rodzinnego miasta w pamiętniku, który trzeba oddać przed ukończeniem szkoły. Będzie to ostateczny projekt w tym roku, który pani Tolliver wymyśliła dla klas maturalnych kilka lat temu.
Przyjęło się to jako stała tradycja. Nauczycielka składa te wpisy w książkę i wystawia dla przyszłych roczników. Początkowo miał to być projekt, który nas do siebie zbliży i wzmocni naszą społeczność. Ktoś będzie musiał w końcu przekazać tej biednej kobiecie złą wiadomość.
Ciekawe, czy ona w ogóle zdaje sobie sprawę, że ten projekt bardziej skłania ludzi do opuszczenia miasteczka, niż w nim zatrzymuje.
Kolejne głośne stęknięcie i sprośne, zachęcające słowa przebijają się przez muzykę w moich słuchawkach.
Wreszcie zbliża się koniec sezonu na siano. To czas, kiedy mężczyźni spędzają długie godziny na traktorach, a niektórzy z nich mają nieskończony zapas piwa. Co roku z niepokojem czekam na letnie miesiące. Dla mnie oznaczają one tylko kłótnie, pijackie zamroczenia, plotki, głośny seks i bardzo długie noce.
Podgłaśniam muzykę na najwyższy poziom, odkładam zeszyt na mały stolik obok i wstaję z łóżka. Ściągam górę i dół od piżamy. Przebieram się w obcięte niebieskie dżinsowe szorty i czerwoną koszulkę na ramiączkach. Potem podchodzę do siedziska pod oknem w moim pokoju.
Ogromny dąb na zewnątrz to moja ulubiona część tego domu i otaczającej go działki. Daje mi możliwość ucieczki w takie noce jak ta.
Głośne łupnięcie przerywa moją muzykę. To mój znak do wyjścia.
Ale nie jestem wystarczająco szybka.
„Mattie, co ty tu do jasnej cholery robiłaś przez cały dzień?!”
Drzwi do mojego pokoju otwierają się z hukiem. Na szczęście zdążam dopaść do biurka, na którym leży kilka odrobionych prac domowych. Chwytam za ołówek i udaję, że skupiam się na czymś innym. Mama wbiega tuż za tatą, ale on już zaczyna swój kolejny wywód o tym, jakim jestem leniwym gównem.
Mama próbuje wejść mu w słowo, ale on jest w zbyt silnym pijackim amoku. Próbując mnie zastraszyć, zatacza się i podchodzi tak blisko, że czuję silny zapach piwa z jego ust. Moje krzesło szura po podłodze, gdy instynktownie odsuwam się do tyłu.
Oczy mamy mają błagalny wyraz. Żeby go trochę uspokoić, chce, bym po prostu przyznawała mu rację, dopóki nie wróci do sypialni i nie padnie nieprzytomny. Wyczerpanie na jej twarzy jest lustrzanym odbiciem mojego.
Dlaczego w jego oczach nie jesteśmy wystarczająco dobre? Czy nie powinien chcieć być dla nas szczęśliwy i trzeźwy?
Wzdycham, po czym kiwam mamie głową. Kładę dłonie na kolanach i spoglądam na tatę. Wrzeszczy i macha rękami przez godzinę, aż alkohol ostatecznie zaczyna działać. Mama wyprowadza go z pokoju, ale zanim pomoże mu położyć się do łóżka, szepcze do mnie: „Przepraszam”.
Pędząc do okna, chwytam tę okazję, by uciec. Pozostanie tutaj sprawia, że czuję, jakbym się dusiła. Wyjście stąd to dla mnie walka o przetrwanie.
Odpinam zamek, wychodzę na zewnątrz i schodzę po drzewie w dół. Na dole słyszę ryk silnika pojazdu Polaris Rylana Tuckera, zanim maszyna zatrzymuje się przede mną. Mój tata jest zbyt pijany, żeby cokolwiek zauważyć. Moja matka z pewnością odetchnie z ulgą, wiedząc, że wyrwałam się z domu na jakiś czas.
Wyciągam słuchawki z uszu i odwracam się do Rylana. Jego uśmiech, będący pewnym hitem wśród dziewczyn w liceum w Dewbridge, w jakiś sposób uspokaja niespodziewane skurcze w moim żołądku.
„Chcesz się przejechać?”
Patrząc na potargane, ciemnoblond włosy Rylana i jego ubranie do spania, wiem, że nie tylko mnie sen dzisiaj opuścił. Odkąd jego rodzina wprowadziła się do naszej okolicy, gdy byliśmy w pierwszej klasie, chłopak zawsze był moim obrońcą w takie noce jak ta. Nie mam pojęcia, skąd wie, kiedy dokładnie potrzebuję ratunku.
On o tym nie mówi, a ja wcale nie pytam.
„To zależy, jaką przejażdżkę mi proponujesz”.
Błysk w jego oczach daje mi znać, że podoba mu się kierunek, w jakim zmierza ta wymiana zdań. „To zależy, jakiej jazdy ode mnie oczekujesz”.
Ugh. Doświadczona, bardziej ogarnięta dziewczyna, która potrafi flirtować, poradziłaby sobie z tym śpiewająco.
Ja natomiast wyjdę przy nim na zmokłą kurę. Moje policzki oblewają się rumieńcem. Zastanawiam się, co w ogóle opętało mnie, istną świętą dziewicę, by pomyśleć, że mogę zagrać rolę Scarlett O’Hara.
Wsiadając obok niego, postanawiam zareagować milczeniem. Mam tylko nadzieję, że ciemność ukryje moje potężne zawstydzenie.
„Daj spokój, Mack. Nie sądzisz, że czas wreszcie wyhodować sobie jaja?”
Można było się spodziewać, że Rylan będzie dalej drążył ten temat. Oczywiście należał do tych, którzy potrafią utrzymać się na powierzchni. W porządku, nie mam zamiaru utonąć.
Może trochę się zakrztuszę. Ale na pewno nie utonę.
Unoszę brew w jego kierunku. „Dobrze, że ja nigdy nie będę musiała się o to martwić”. Sadowię się wygodnie na fotelu, po czym posyłam mu szeroki uśmiech. „Mogłabym powiedzieć to samo o tobie. Uważam, że twój sprzęt to w tym momencie uszkodzony towar”.
Wrzuciwszy bieg, odchyla głowę do tyłu i wybucha śmiechem. „Może i dobrze przećwiczony, Mack, ale na pewno nie uszkodzony. Być może powinienem wziąć w tej kwestii kilka rad od twojego taty”.
Zakrywam twarz dłońmi i głośno jęczę. „Błagam cię, powiedz, że niczego z tego nie słyszałeś”.
Wjeżdża pojazdem na dobrze nam znaną ścieżkę w lesie obok naszej posiadłości. Droga kończy się przy małym strumyku na tyłach terenu.
Nasze domy wcale nie są położone tak blisko siebie, a różnica między nimi jest ogromna. Jego długi podjazd prowadzi do prawdziwej rezydencji, podczas gdy nasz kończy się pod bardzo skromnym piętrowym budynkiem. Biała farba z boku elewacji mocno się łuszczy, a nasze meble na zewnątrz widziały już znacznie lepsze czasy.
Rozległa ziemia wokół naszego domu to jedyne, w czym mamy przewagę nad rodziną Rylana. I tak co roku toczą się o nią ostre kłótnie pomiędzy moim ojcem a jego braćmi.
„Wiadomość z ostatniej chwili. Powinni częściej zamykać okna. Z tego co usłyszałem, twój tata sprawia, że moja szczytowa forma wypada przy nim dość słabo”.
„Wielkie dzięki za obrazowe wyjaśnienie. Do końca życia będę mieć przed oczami moich rodziców, gdy będę wyobrażać sobie ciebie nago”.
Jestem zupełną idiotką. Moje policzki płoną teraz niczym reaktor jądrowy. Zamykam oczy i mocno się modlę, by zechciał zachować się jak dżentelmen i puścił to płazem.
„Wyobrażasz mnie sobie nago?”
Chyba jednak nie.
„Chciałbyś”, odpowiadam, choć w moim głosie wyraźnie brakuje pewności.
Plotki głoszą, że wyczyny Rylana w sypialni dorównują jego świetnym umiejętnościom na boisku. Mnóstwo plotek i gorących pogłosek. To coś, o czym dziewczynie takiej jak ja bardzo łatwo przychodzi usłyszeć.
Nikt przecież nie zwraca uwagi na biedną dziewczynę z farmy siedzącą tuż za nimi. Nikt oprócz Rylana Tuckera.
Gdy byliśmy dziećmi, znalazł mnie płaczącą na polu niedaleko naszego domu, tuż za belą siana. W jednej ręce trzymał swój latawiec, a drugą chwycił mnie za dłoń. Zanim w ogóle zorientowałam się, co tak właściwie się dzieje, śmialiśmy się i ganialiśmy nawzajem z kawałkiem cienkiego plastiku, który radośnie unosił się za nami. Tamto popołudnie na zawsze zmieniło moje życie.
Nasza przejażdżka przez ciemny las mija w całkowitej ciszy przez kilka minut. W końcu Rylan zatrzymuje się pod wielką magnolią nad samym strumykiem. Chłopak wysiada, łapie miękki koc z tyłu pojazdu i rozkłada go na ziemi tuż przed sobą. Niedługo potem oboje leżymy na plecach, wpatrując się dokładnie w ten sam księżyc i te same lśniące gwiazdy.
„Dziękuję, że mnie dziś uratowałeś”.
Nawet teraz moje policzki pieką z silnego wstydu. Mimo że Rylan wielokrotnie przychodził mi z odsieczą, moje domowe życie wciąż bardzo mnie krępuje. A jeśli naprawdę usłyszał, co działo się w sypialni moich rodziców, to z pewnością usłyszał też te paskudne słowa, którymi ojciec bezlitośnie rzucał w moją stronę.
„Kryję ci tyły, to fakt, Mack”. Jego wargi wykrzywiają się w uśmiechu na dźwięk tego kiczowatego rymu.
Przewracam oczami. Pewne rzeczy po prostu nigdy się nie zmieniają.
„Zawsze możesz na mnie liczyć”.
Skupiam się na próbie połączenia gwiazd w całość, bawiąc się w gwiezdne połącz kropki i cicho rozmyślając nad jego słowami. Według jakichkolwiek standardów wcale nie jestem zabójczo piękna. Mam krótką fryzurę w stylu pixie, a moje blond włosy są o kilka odcieni jaśniejsze niż włosy Rylana.
On sam twierdzi, że to moja największa zaleta. Uważa, że dzięki krótkim włosom moje niebieskie oczy stają się bardziej wyraziste. Prawdę mówiąc, tak jest po prostu łatwiej, bo dzięki temu mam więcej czasu na skupienie się na mojej pracy w klinice weterynaryjnej i na nauce w szkole.
„Nie musisz poświęcać swojego wolnego czasu, żeby mi pomagać. To w końcu nasza ostatnia klasa liceum”.
Odrywam wzrok od obrazka, który powoli rysuję sobie w konstelacjach. Zauważam wtedy, że Rylan bacznie mi się przygląda. Jego ciemnozielone oczy emanują bardzo łagodnym ciepłem, od którego natychmiast ściska mnie w klatce piersiowej. Jest w nich jednak ukryte coś jeszcze, czego nie potrafię dokładnie uchwycić.
„Dlaczego właściwie jesteś tu ze mną? Jest piątkowy wieczór, a w poniedziałek zaczyna się szkoła. Nie masz przypadkiem jakichś imprez, na które mógłbyś teraz pójść?”
„Nie miałem dzisiaj na to najmniejszej ochoty”.
Moje oczy mocno się rozszerzają, a usta otwierają ze zdziwienia, gdy z całych sił udaję szok. Tak naprawdę dokładnie to czuję, ale nie pozwolę mu się tego domyślić. „Rylan Tucker wcale nie ma ochoty na imprezę? Nigdy bym nie pomyślała, że kiedykolwiek dożyję takiego dnia”.
Na jego twarzy na chwilę pojawia się cień bólu, ale zaraz potem wraca ten uśmiech, który tak bardzo uwielbiam. Znowu dopisuje mu dobry humor. „Pomyślałem, że dodam pierwszemu dniu szkoły odrobinę aury tajemniczości. Niech się wszyscy zastanawiają, co takiego stało się z ich najlepszym rozgrywającym. Pozwól mi działać po swojemu”.
Cokolwiek przede mną ukrywa, wydaje się to znacznie cięższe niż letnie, nocne powietrze.
Znowu spoglądam w górę, w absolutnej ciszy licząc lśniące gwiazdy. W ten sposób powstrzymuję się przed powiedzeniem tego, na co naprawdę mam ochotę. On zasługuje na coś o wiele lepszego niż spędzanie czasu ze mną.
Przebywanie w moim towarzystwie na dłuższą metę może go tylko zranić.
„Jeszcze jeden rok, Ry. A potem będziesz mógł wyruszyć w drogę i pokazać światu, kim naprawdę jesteś”.
„Ja wcale nie potrzebuję świata, żeby udowadniać, kim jestem. Mam już u swego boku kogoś, kto we mnie wierzy”.
Kiedy jego ciepła dłoń chwyta moją, nie cofam się przed tym. Zamiast tego z zaplecionymi razem palcami cicho licytujemy się z gwiezdnymi konstelacjami nad nami.
Ilość gwiazd jest absolutnie niemożliwa do policzenia, przez co to dość głupia gra, ale to nie ma żadnego znaczenia. To bezpieczny temat na rozmowę, a wszystko, co dotyczy nas dwojga, jest niezwykle bezpieczne.
Jego dłoń w mojej sprawia, że czuję się bardzo pewna, bezpieczna i szczerze kochana. Powinnam go teraz puścić, ale z jakiegoś powodu tego nie robię, mimo że to trzymanie się za ręce zbliża mnie zbyt mocno do jego świata. Świata, który nigdy by mnie nie zaakceptował.
Nie jestem wystarczająco dobra.
I nigdy nie będę.
Doskonale wiem, dlaczego tu jest. Dotrzymuje mi dzisiaj towarzystwa, dopóki mój ojciec ostatecznie nie padnie w łóżku i nie będę mogła bezpiecznie wrócić do cichego domu.
A jednak, gdy przelotnie na niego zerkam, znowu bardzo bacznie mi się przygląda. Rylan jest jak starszy brat, którego nigdy w życiu nie miałam, ale ta dzisiejsza noc wydaje się jakaś inna.
„Mattie”. Przełyka z trudem ślinę, ale nawet przez chwilę się nie waha.
Przewraca się na bok, zwracając się w tej chwili całkowicie w moją stronę. Na jego poważnej twarzy wyraźnie widać wielką determinację.
„Zamieszkaj ze mną”.
Prawie wybucham głośnym śmiechem, dopóki w pełni nie dociera do mnie, że on mówi zupełnie poważnie. Na jego twarzy nie ma ani śladu uśmiechu, żadnych żartów czy droczenia się.
„Mówię poważnie. Zamieszkaj ze mną”.
Moje serce uderza gwałtownie o żebra. Ponieważ doskonale wiem, że jeśli powiem „tak”, absolutnie wszystko w moim życiu ulegnie zmianie.
A w naszym małym Dewbridge żadne zmiany nigdy nie uchodzą uwadze.

Odkryj Galateę

Związana z VasilijemTrenerBanter z broniąSprowokuj i rzućAkademia H. 1: Klątwa

Najnowsze publikacje

Wrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: BeauPrzekroczyć granicęTak, panie Knight. Księga 4: Część druga

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Book I've read

by odd_carob carrot

liczba książek: 19

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 156

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 276

Na później

by Panna Anna

liczba książek: 118

Sports

by JoannaS

liczba książek: 37

Series

by Mi Cheli

liczba książek: 31

Athletes Finished

by Jaguar

liczba książek: 77

Good book mild action 🌶️

by Chicken Momma

liczba książek: 50

Perfect ending

by Nicole Flannery

liczba książek: 66

RM

by proud_fox_575

liczba książek: 174

Unlocked:Waiting to be read

by Crawlinssertl

liczba książek: 91

*More Favorite Books! 📕

by Melly Ann

liczba książek: 52

Finished books

by Naqtami

liczba książek: 148

Enjoyed it ⭐

by Marianne Vataja

liczba książek: 146

Worthy Reread

by Mi Cheli

liczba książek: 182