
Saint-Rock High Książka 3: Szansa na nowe życie
Autorzy
Elfy G
Lektury
540K
Rozdziały
26
Ból Wypisany w Pamięci
Książka 3: Druga szansa, aby pójść dalej
ALICE
- Wszystkiego najlepszego, kochanie - mówi Scott, wchodząc do naszego pokoju z tacą pełną śniadania.
- To wszystko dla mnie? - pytam, wciąż zaskoczona jego troską po tylu latach.
Stawia tacę przede mną i delikatnie mnie całuje, uważając, by nie rozlać jedzenia.
Trudno mi uwierzyć, że jesteśmy razem już sześć lat. Kocham go całym sercem.
- Co zaplanowałeś na moje urodziny? - pytam, zajadając się jego pysznymi naleśnikami.
- Nie zdradzę ci. Po prostu zjedz śniadanie i pozwól mi się wszystkim zająć - mówi, całując mnie w czoło, gdy dalej jem.
Po skończeniu pysznego posiłku idę pod prysznic. Jak zwykle, gdy zaczynam myć włosy, zasłona prysznicowa się odsuwa.
- Czegoś ci potrzeba? - pytam, udając niewinną.
- Nie udawaj. Dobrze wiesz, po co tu jestem! - mówi.
- Naprawdę? Serio? - mówię, unosząc brew.
- Kochanie, nie próbuj ze mną grać. Wiesz, że nie masz szans - mówi, podchodząc bliżej.
- Ale tym razem chyba wygrywam. Jeśli chcesz tego - wskazuję na siebie - musisz mi zdradzić plany na dzisiaj.
Gdy milczy, zaczynam z uśmiechem zasuwać zasłonę.
- To nie w porządku, Alice - mówi cicho.
- Och, ale jest. Nauczyłam się od mistrza - odpowiadam.
- Dobra! Wygrałaś! Załatwiłem ci popołudnie w spa - przyznaje.
- W takim razie chyba zasługujesz na nagrodę. - Wciągam go pod prysznic.
Nie powinnam była go prowokować, bo gdy do mnie dołączył, pokazał mi, co to znaczy prawdziwe drażnienie. I z przyjemnością się odwzajemniłam.
Moje popołudnie w spa było cudowne. Masaż gorącymi kamieniami, masaż głowy, twarzy i szyi, basen z gorącą wodą - wszystko było wspaniałe.
Nie mogłam marzyć o lepszym prezencie urodzinowym. Ale Scott przygotował jeszcze więcej niespodzianek.
Gdy skończyłam w spa, czekał na mnie kierowca luksusowej limuzyny, by zabrać mnie w nieznane miejsce. Wiem, że nie mamy dużo pieniędzy, więc musiało go to sporo kosztować.
Teraz siedzę w restauracji, gdzie mieliśmy naszą pierwszą randkę. Cieszę się, że to nie jest eleganckie miejsce, bo czułabym się nie na miejscu w moim codziennym stroju.
Z wyjątkiem tej limuzyny, przypominam sobie. Wtedy dzwoni mój telefon.
- Spóźniłeś się, panie - mówię żartobliwie, myśląc, że to Scott.
- Czy rozmawiam z panią Alice Green? - Głos w słuchawce sprawia, że czuję zimny dreszcz.
- Przy telefonie - mówię bardzo cicho.
- Pani Green, dzwonię ze szpitala. Jest pani wpisana jako osoba do kontaktu w nagłych wypadkach pana Scotta Fullera...
- Czy wszystko z nim w porządku? Co się stało? Gdzie on jest?
Rozłączam się, jak tylko odpowiada i wybiegam z restauracji najszybciej jak mogę.
DWA LATA PÓŹNIEJ
Minęły dwa lata, odkąd straciłam miłość mojego życia. Dowiedziałam się, że Scott wszedł do jubilera, by kupić mi pierścionek tego dnia.
Jestem na niego zła, że próbował być bohaterem, bo przez to zginął. Gdyby tylko się nie wtrącił, wciąż by tu ze mną był.
Nie zostawiłby mnie samej. Wiem, że to samolubne, ale nie mogę nic na to poradzić.
Dwa lata później postanowiłam odmienić swoje życie. Nie mogłam zostać w miejscu, które na każdym kroku przypominało mi o jego stracie. To nie było dla mnie zdrowe.
Więc przeprowadziłam się do miasteczka Saint-Rock i dostałam pracę jako bibliotekarka w liceum.
Jestem w pokoju nauczycielskim, próbując skupić się na słowach pani Creek, gdy drzwi się otwierają i wchodzi pan Rheims z kobietą.
- Wszyscy, to nasza nowa nauczycielka na zastępstwo, panna Tory Summer. Będzie uczyć za panią Sutherland do końca roku - mówi pan Rheims.
Macha do wszystkich, ale widzę, że jest smutna. Próbuje to ukryć, ale potrafię to dostrzec.
Może strata Scotta sprawiła, że lepiej wyczuwam, kiedy inni są przygnębieni.
- Jutro rano oficjalnie ją powitamy. Chciałem jej tylko pokazać, z kim będzie pracować - żartuje pan Rheims.
- Wiecie, że tylko żartuję. Wszyscy jesteście świetni do współpracy - dodaje, zerkając na mnie przelotnie.
- Panno Tory, poznaj pana Levi Salazara, naszego trenera futbolu.
Mam nadzieję, że wie, że on lubi flirtować z wieloma kobietami. Próbował mnie oczarować, gdy zaczynałam tu pracę, ale nikt nigdy nie zastąpi Scotta.
- Tory, to pan Levi Salazar. Levi, poznaj pannę Tory Summer, naszą nową nauczycielkę na zastępstwo - mówi pan Rheims, przedstawiając ich sobie.
Levi wyciąga rękę na powitanie.
- Miło pana poznać, panie Salazar - mówi ona.
Więc się nie znają.
- Przepraszam, muszę już iść. Miło było was wszystkich poznać. Do zobaczenia jutro - mówi, wychodząc z pokoju.
Levi też wychodzi, nic nie mówiąc.
Powinnam wrócić do biblioteki. Jest dużo pracy do zrobienia.
Idąc do biblioteki, nagle uderza mnie bolesne wspomnienie.
Martwe ciało Scotta na szpitalnym łóżku, przykryte prześcieradłem, gdy lekarz prosi mnie o potwierdzenie jego tożsamości.
Zatrzymuję się, próbując odpędzić te myśli i powstrzymać łzy.
- Panno Green, wszystko w porządku? - pyta pan Rheims, wyglądając na zaniepokojonego.
- Tak, dziękuję, wszystko dobrze - mówię, starając się brzmieć przekonująco.
- Proszę, niech pani usiądzie na chwilę. Wygląda pani na oszołomioną - mówi, oferując mi rękę, by pomóc mi usiąść na pobliskim krześle.
Miałam to zrobić, ale gdy dotykam jego dłoni, czuję iskry przebiegające przez moje ciało.
O nie. To nie może się dziać. Tylko jeden mężczyzna kiedykolwiek sprawił, że tak się czułam, a jego już nie ma.
Odwracam się od niego, nic nie mówiąc.
















































