Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Samotnicy Książka 4

Samotnicy Książka 4

Autorzy
Ruth Robinson
Lektury
71,7K
Rozdziały
28
Autorzy
Ruth Robinson
Lektury
71,7K
Rozdziały
28
💕Romantyczne👩🏽‍🎓Studenci🎭Dramatyczne🏙️Współczesne👙Striptizerki i striptizerzy🥵Erotyka🎓Nowy dorosły i studia

Rozdział 1

Księga 4: Tancerka

Louisa

ROK TEMU
Niestrojne zawodzenie smyczków oraz trąbienie i piski instrumentów dętych dołączają do podekscytowanego zgiełku, gdy czekamy z zapartym tchem, aż ciężka, czerwona aksamitna kurtyna pójdzie w górę.
A przynajmniej niektórzy z nas czekają.
Przewracam oczami, bo moja mama i starsza siostra prowadzą szeptaną kłótnię ponad mną.
„Po prostu nie rozumiem, jak mogłaś się związać z dwoma chłopakami naraz! Co ludzie powiedzą!”
Anna zaciska zęby. „Nie związałam się… z nimi? Zakochałam się w nich obydwu.”
No tak. Moja starsza siostra zdołała zgarnąć dwóch seksownych facetów, którzy obaj wydają się nią zauroczeni po uszy.
Nasza mama prycha z niezadowoleniem i mocno krzyżuje ramiona na piersi.
„Nadal uważam, że powinnaś się wstydzić, wykorzystując tego biednego niepełnosprawnego chłopca. A ten drugi… Jak on śmie pokazywać się w przyzwoitym towarzystwie, wyglądając tak, jak wygląda?”
„Mamo!” wtrącam się, wyczuwając, że Anna jest o dwie sekundy od wybuchu. „Chłopaki Anny są świetni i oni wszyscy — cała trójka — są równymi partnerami w swoim związku.
Czy możemy dzisiaj o tym nie rozmawiać i po prostu cieszyć się tańcem? Proszę?” Patrzę na mamę, aż lekko kiwa głową, potem spoglądam na Annę.
„Proszę, Anna-banana?”
Przewraca oczami, wsuwa swoją dłoń w moją i lekko ją ściska. „Dobra, Lou-lou.”
Opadam z powrotem na skrzypiące, rozkładane siedzenie. Dreszcz oczekiwania zaczyna się w pośladkach i iskrą biegnie w górę kręgosłupa, gdy światła gasną, a dyrygent zajmuje swoje miejsce przed orkiestrą.
Stuka batutą o metalowy pulpit i w teatrze zapada cisza.
Nie jestem w stanie zetrzeć z twarzy tego wielkiego uśmiechu. Oglądam zupełnie oczarowana, jak tancerze wirują i skaczą po scenie, oddając każde wzniesienie i opadnięcie muzyki.
Sama przez wiele lat tańczyłam, aż pewnego dnia przewróciłam się na pointach i złamałam kostkę. Kostka była już na zawsze zbyt słaba, żebym mogła wrócić do poziomu, który kiedyś prezentowałam. Świadomość, że nigdy nie zostanę primabalerina, była zbyt bolesna, więc rzuciłam taniec.
Ale nie zgasiło to mojej miłości do oglądania baletu.
To tylko mały lokalny zespół, który występuje w małym lokalnym teatrze, ale to jedyna opcja, chyba że chcę jechać parę godzin do większego miasta. Mimo to są magiczni.
Jeden tancerz jednak wyróżnia się na tle reszty.
Jeden tancerz, od którego nie mogę oderwać wzroku.
Jeden tancerz, przez którego zaciskam uda, czując gorące pożądanie.
Nawet pod pełnym makijażem scenicznym widać blade, czarne plamy czegoś, co musi być tatuażami, na jego torsie i ramionach.
Mięśnie jego ud napinają się pod cielistymi rajstopami, gdy unosi baletnicę, z którą tańczy w parze. Jego umięśniona klatka piersiowa i brzuch tężeją, kiedy utrzymuje jej ciężar nad głową. Jego uderzająca twarz hipnotyzuje w miękkim świetle reflektorów.
Anna pochyla się nad podłokietnikiem. „Nie miałabym nic przeciwko, żeby mnie tak pokręcił.”
Chichoczę, gdy mama cmoka z dezaprobatą, a Anna ściska moje ramię z diabelskim uśmiechem. „Wiesz, że nie mogę się oprzeć facetowi z tatuażami. Może dołączę go do mojego haremu?”
„Annegret!” syczy mama, rzucając gniewne spojrzenie ponad moimi kolanami w jej stronę.
Biorę mamę za rękę i gładzę kciukiem jej kostki dłoni, jednocześnie szturchając łokciem chichotającą Annę w bok.
~***~
„Wszystkiego najlepszego!”
Uśmiecham się do dwóch pijanych kolegów z roku, którzy zataczając się, przechodzą obok mnie. Domówka była już w pełni rozkręcona, zanim skończyłam grać rolę sędziego między mamą a siostrą.
Jedną z niewielu zalet bycia siostrą kogoś, kogo mama traktuje jak wcielenie zła, jest to, że mnie praktycznie wszystko uchodzi na sucho.
Kiedy Anna mówiła, że wychodzi ze znajomymi, dostawała przesłuchanie jak w prokuraturze i groźby odcięcia od kasy albo wyrzucenia z domu, jeśli wróci choćby sekundę po wyznaczonej godzinie.
Kiedy ja mówię, że wychodzę, mama daje mi buziaka i powtarza, jak bardzo jest ze mnie dumna, i żebym uważała na siebie.
Dopóki moje oceny są wysokie i nie wpadam w żadne kłopoty z nikim ważnym, mama z radością pozwala mi robić, co chcę.
Wiem, że to wkurzało Annę, kiedy obie chodziłyśmy do liceum, a mnie traktowano jak złote dziecko — niedościgniony wzór, do którego nigdy nie mogłaby dorosnąć.
Na szczęście nasze paczki w szkole były tak różne, że imprezy, na które chodziłyśmy, nigdy się nie pokrywały. Dzięki temu Anna tak naprawdę nigdy nie widziała, jak bardzo lubię się wyluzować.
„Hej, Lou-lou.” Gareth, jeden z chłopaków, z którymi zwykle kończę w objęciach pod koniec nocy, wita mnie ze swojego miejsca na murku przed domem, z butelką piwa zwisającą z palców. „Jak się czuje solenizantka?”
Wyciągam mu piwo z ręki, opróżniam butelkę i oddaję mu pustą z uśmiechem. „Jest okej… ale mogłoby być dużo lepiej.”
Powoli oblizuję wargi, obserwując, jak jego oczy śledzą ruch mojego języka, a potem przeciągam się obok niego kocim krokiem, starając się mocniej kołysać biodrami. Uśmiecham się szeroko, gdy czuję, jak jego dłonie chwytają mnie w talii.
„Jestem pewien, że mogę w tym pomóc.” Jego głos przy moim uchu jest ochrypły z podniecenia.
„Jestem pewna, że możesz spróbować,” mruczę pod nosem, odwracając lekko głowę, żeby posłać mu to, co mam nadzieję jest uwodzicielskim uśmiechem.
Jest przystojny, może trochę zbyt gładki jak na gust niektórych, ale ja lubię ten zadbany, chłopięcy styl, a on najwyraźniej lubi mnie.
Kierujemy się prosto do schodów i szybko znajdujemy pustą sypialnię. Gdy tylko przekręca zamek, usta Garetha lądują na moich.
Chłopak umie całować. To znaczy, czuję jego pragnienie w idealnym nacisku jego warg na moich. Jego język wie, co robić, gdy znajdzie drogę do moich ust… ale nie wywołuje to żadnych dreszczów, jakie chyba powinny się pojawić.
Jego palce wsuwają się pod mój sweter, przesuwając po satynowym staniczku, gdy prowadzi mnie w stronę łóżka. Tył moich nóg uderza o ramę łóżka i opadam na tyłek, przerywając pocałunek.
Gareth korzysta z chwili, żeby szybko się rozebrać, a ja ściągam sweter i rozpinam zamek spódnicy, wyślizgując się z niej.
„Jesteś taka cholernie seksowna, Lou.” Oczy Garetha ciemnieją, gdy mierzy mnie wzrokiem od stóp do głów, wciągając dolną wargę do ust.
Klękając przede mną, zaczyna całować wewnętrzną stronę mojego uda, zahaczając palcami o brzeg moich majtek i zsuwając je po nogach na podłogę.
Kładę się na plecach, gdy zaczyna mnie wylizywać.
I tu zaczyna się rozczarowanie.
Nie chodzi o to, że Gareth jest zły — właściwie ze wszystkich facetów, z którymi byłam, jest pewnie jednym z najlepszych w robieniu tego ustami. Jest uważny, nie za delikatny, nie za ostry.
Ale i tak nic nie czuję.
Chyba jest ze mną coś nie tak.
Żaden facet nigdy nie potrafił mnie doprowadzić do orgazmu. Sama ledwo potrafię się doprowadzić do końca.
Po minucie starań Gareth wynurza się spomiędzy moich ud, wycierając twarz z zadowolonym uśmieszkiem. „Było dobrze, mała?”
No tak, faceci są tacy głupi. Wystarczy kilka dobrze umieszczonych jęków i biorą to za sukces.
„Tak,” mruczę, przyciągając go do siebie i pozwalając, żeby znów przywarł ustami do moich. Odsuwa się lekko i w powietrzu rozlega się szelest opakowania od prezerwatywy, a potem trąca kutasem moje wejście.
Szerzej rozchylam nogi, krzywiąc się lekko na uczucie lateksu ocierającego się o moje suche wnętrze.
No tak, to mój drugi problem. Nie dość, że nigdy nie dochodzę, to jeszcze najwyraźniej nawet się nie podniecam… nawet kiedy facet tak dobry w oralnym jak Gareth zajmuje się moją kotką.
Na szczęście chłopaki albo nie zauważają, albo nie obchodzi ich to. Rozchylam nogi trochę szerzej, kładę się na plecach i zamykam oczy, gdy wchodzi i wychodzi ze mnie.
Myślami odpływam do tancerza, którego oglądałam wcześniej tego wieczoru. Ciekawe, jak wygląda bez tego całego makijażu. Ciekawe, czy byłby dobry w łóżku… albo na stojąco. Jego mięśnie z pewnością utrzymałyby mój ciężar…
„O matko… zaraz… kurwa!” Gareth przerywa moją kuszącą fantazję, pulsując we mnie, gdy dochodzi.
Opuszcza lekko spocone czoło na moje, dysząc, i składa szybki pocałunek na mojej skroni. „Dzięki, Lou-lou… wiem, że zawsze mogę na ciebie liczyć.”
Posyłam mu wymuszony uśmiech, gdy ze mnie wychodzi, i podciągam kolana do siebie. „To ja! Panna Niezawodna.”
Raczej Panna Frigida.

Odkryj Galateę

Stolik jedenasty 2: Gra dla dwojgaPraktyka nie czyni mistrzaKontrakt Carrero 3. Odnaleźć wolnośćZakochana w najlepszym przyjacielu mojego brataKsiężniczka Alfa

Najnowsze publikacje

Nasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocWrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: Beau

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

ARRI STONE

by goshka

liczba książek: 5

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 6

Daphne Anders

by goshka

liczba książek: 9

Hot

by goshka

liczba książek: 100

My 4 List

by IcePick

liczba książek: 125

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 61

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15