
Pupilka alfy Księga 2
Autorzy
Lektury
220K
Rozdziały
30
Rozdział 1
Księga 2: Przeznaczona Alfy
Dwa dni po Festiwalu Winter Moon
EVONY
Śpiew ptaków i odgłos kroków na leśnej ziemi wybudziły mnie ze snu. Moje ciało było słabe i ciężkie, a wszystko mnie bolało. O dziwo, nie leżałam na ziemi; ja... unosiłam się w powietrzu?
Mój umysł powoli zaczął się rozjaśniać, a ja skupiłam się na tym, co czuję. To, na czym leżałam, zdawało się poruszać. Kiedy otworzyłam oczy, zorientowałam się, że powoli przemieszczam się przez las.
Czy ktoś mnie niósł? Poczułam dziwny ból w klatce piersiowej. Skrzywiłam się i mocno zacisnęłam powieki. Dlaczego wszystko mnie tak bolało?
„Axton?” – powiedziałam.
Mężczyzna, który mnie niósł, zatrzymał się i poczekał, aż się uspokoję.
„Niezupełnie.”
Ten głos brzmiał znajomo. Kiedy ból trochę zelżał, spojrzałam, kto to taki, i zamarłam ze zdziwienia.
„Alfa Nathaniel?”
Zerknął na mnie przez ramię, po czym ruszył dalej, niosąc mnie na plecach przez las.
Co tu się do cholery działo?
Rozejrzałam się wokoło, ale widziałam tylko las. Nic nie wydawało mi się znajome. To nie było terytorium Winter Moon.
„Gdzie jesteśmy?”
Westchnął i spojrzał w niebo. „W tej chwili znajdujemy się na terytorium Stone Pack.” Następnie kontynuował marsz, nie wyjaśniając mi, dlaczego ani jak się tu znaleźliśmy.
„Co takiego?” W mojej głowie kłębiło się tyle pytań. Próbowałam skupić się na tym, co pamiętałam jako ostatnie: impreza, moi przyjaciele i taniec. Im bardziej starałam się zebrać myśli, tym mocniej bolała mnie głowa.
Jak się tu dostałam, jak długo spałam i dlaczego on mnie niósł? Zaczęłam się martwić, gdy o tym wszystkim pomyślałam. Czy on mnie porwał?
„Nie forsuj się. Jeśli nie pamiętasz, musisz po prostu poczekać. Jeśli będziesz zmuszać się do wspomnień, przysporzy ci to tylko bólu. Pierwsza przemiana może być trudna.”
Jego słowa sprawiły, że zakręciło mi się w głowie.
„Przemiana? C-co się stało zeszłej nocy? Chcesz powiedzieć, że ja—”
„Tak” – przerwał mi. – „W noc festiwalu przeszłaś przemianę i uciekłaś do lasu.
„Byłem jedynym, który mógł cię łatwo wyśledzić. Goniłem więc twojego wilka przez bite dwa dni, aż opadłaś z sił i straciłaś przytomność. Od tamtej pory niosę cię z powrotem na terytorium Winter Moon.”
Byłam w szoku. Czy on mówił poważnie? Przemieniłam się? Ale dlaczego? Jakim cudem? Nawet nie poznałam jeszcze mojego wilka, a on twierdził, że się przemieniłam i uciekłam?
Ta historia miała jednak trochę sensu. Wyjaśniała, jak znalazłam się tak daleko od domu. Wciąż jednak nie rozumiałam, dlaczego dobrowolnie tropił mnie przez dwa dni, a potem niósł z powrotem.
Przecież myślałam, że mnie nienawidzi.
„Ja... mogę iść sama, jeśli jesteś zmęczony...”
„Nie, twoje ciało zniosło zbyt wiele wysiłku. Gdybyś teraz spróbowała wstać, po prostu byś upadła, a ja nie potrzebuję, żebyś mnie spowalniała.”
Posłałam mordercze spojrzenie w tył głowy alfy. Czy wszyscy oni musieli być tacy uparci?
Choć mogło być znacznie gorzej. Nie musiał wcale iść za mną aż tutaj, ani tym bardziej nieść mnie z powrotem. Pomyślałam więc, że może nie był do końca taki zły.
Nie chciałam mu się naprzykrzać, ale miałam w głowie całe mnóstwo pytań. Myślałam przecież, że mnie nienawidzi. Do tej pory trzymałam się od niego z daleka właśnie z tego powodu, ale może się myliłam?
„Może powinniśmy zrobić sobie przerwę?” Zatrzymał się i skinął głową. Następnie rozejrzał się za miejscem do odpoczynku i znalazł duży głaz, na którym mogliśmy usiąść.
Podszedł do niego i posadził mnie na kamieniu, a sam usiadł na ziemi. To było kolejne dziwne zachowanie jak na alfę. Zazwyczaj ktoś wyżej postawiony zajmował miejsce przed swoimi ludźmi. Ale tutaj celowo posadził mnie wyżej, a sam wybrał miejsce na leśnym poszyciu.
Przyglądałam mu się z zaciekawieniem. Coś wydawało się w nim inne. Jego oczy nie były tak puste jak wcześniej i nie wydawał się już taki smutny. Co się zmieniło?
Choć wiedziałam, że to może go wkurzyć, zadałam pierwsze pytanie, jakie przyszło mi do głowy.
„Myślałam, że mnie nienawidzisz?” Okej, to było bardziej stwierdzenie niż pytanie, ale od czegoś trzeba zacząć. Ze zdenerwowania siedziałam bardzo napięta, gotowa do ucieczki, gdyby spróbował czegokolwiek.
Mężczyzna przede mną zamarł, po czym zerknął na mnie przez ramię. „A co sprawiło, że tak pomyślałaś?” Wydawał się szczerze zdezorientowany.
Czy on mówił poważnie? Nie nienawidził mnie? „Zachowywałeś się dość... dziwnie, kiedy byłeś w pobliżu... A w lesie... cóż, wyglądało na to, że za mną nie przepadasz. Myślałam, że chcesz mnie zabić...”
Patrzyłam, jak wyraz jego twarzy zmienia się z zakłopotania we frustrację, po czym odwrócił wzrok.
„Nigdy nie miałem takich zamiarów. Nigdy nie planowałem cię skrzywdzić. Przepraszam za moje dziwne zachowanie; prawdę mówiąc... wciąż próbowałem to wszystko zrozumieć...”
„Co masz na myśli?” Zauważyłam, jak po moim pytaniu mięśnie na jego plecach napięły się, a on sam zamilkł.
Wstał gwałtownie i rozejrzał się wokoło, po czym przeniósł wzrok na mnie. „Powinniśmy iść.” Unikał odpowiedzi na to pytanie!
Wyciągnął rękę, by mnie chwycić, a ja odtrąciłam ją z głuchym warknięciem. Alfa czy nie, nie zamierzałam pozwolić mu robić, co mu się tylko podoba.
Ja też miałam w sobie krew alfy, więc nie zamierzałam ustępować i dawać się traktować jak szmaciana lalka.
Skoro Axtona tu nie było, musiałam sama stanąć we własnej obronie. Wciąż nie było pewności, czy jego intencje są dobre, czy też naprawdę mnie porwał!
„Nie! Nigdzie z tobą nie pójdę, dopóki wszystkiego mi nie wyjaśnisz!”
Spojrzał na mnie lekko zaskoczony. Potem odwrócił wzrok i mruknął coś pod nosem.
„Jesteś zupełnie jak ona... taka uparta...”
Jak ona? O kim on mówił? Zanim zdążyłam zareagować, przyciągnął mnie do siebie i siłą zarzucił sobie na plecy. Jeśli nie chciałam spaść i rozbić sobie głowy, nie miałam innego wyjścia, jak tylko mocno się trzymać.
„Opowiem ci później” – powiedział.
„Postaw mnie na ziemi. Nie możesz mną tak po prostu rzucać. Ja też mam krew alfy, niezależnie od tego, czy jestem córką Kade'a!”
Zachwiał się przez chwilę, po czym z jego gardła wyrwało się warknięcie.
„Naprawdę jesteś aż tak ślepa? Kade nie ma krwi alfy; jest fałszywym alfą. Udało mu się przejąć władzę nad stadem Winter Moon tylko dlatego, że zdradził prawdziwego alfę i lunę, a potem wypędził połowę stada.”
„Ale czy ja mam krew alfy?” – zapytałam.
Westchnął i ruszył przed siebie. „Tak, masz.”
„Czy to znaczy, że moja matka miała krew alfy?” – zapytałam.
Milczał przez chwilę, zastanawiając się nad tym, co zaraz powie.
„Twoja matka należała do stada Winter Moon, zanim Kade przejął władzę. Gdyby miała krew alfy, w stadzie doszłoby do konfliktów. Rzadko zdarza się, aby więcej niż jedna rodzina w jednym stadzie posiadała ten gen.
„Obecni przywódcy prawdopodobnie by ją wygnali, gdyby tak było. Zrobiliby to po to, by utrzymać pokój.”
„Chcesz powiedzieć, że żadne z moich rodziców nie miało tego genu, ale jakimś cudem ja go mam? To nie ma najmniejszego sensu!”
Jak to w ogóle jest możliwe?
Krew alfy zawsze była przekazywana z pokolenia na pokolenie. To oznaczało, że jedynym sposobem, w jaki mogłam ją mieć, było odziedziczenie jej po jednym z moich rodziców.
Warknął cicho i postawił mnie na ziemi, po czym spojrzał mi prosto w oczy.
„W twoim myśleniu jest błąd, Alfo. Twierdzisz, że mam ten gen, ale oboje moi rodzice go nie mają? To przecież niemożliwe!” – powiedziałam ze złością.
„To nie jest niemożliwe, bo Kade wcale nie jest twoim ojcem!” – warknął, a ja dostrzegłam frustrację w jego oczach.
Spojrzałam na niego oszołomiona. Kade nie był moim ojcem? W takim razie... kto? Jak to się stało, że się urodziłam? Kim w ogóle byli moi rodzice? Nie potrafiłam pojąć tego, co właśnie powiedział. Skąd on w ogóle to wszystko wiedział?
„Twoja matka nie była przeznaczoną Kade'a... Była moją.”

















































