Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Seria Diablon Tom 4

Seria Diablon Tom 4

Autorzy
G. M. Marks
Lektury
17,7K
Rozdziały
23
Autorzy
G. M. Marks
Lektury
17,7K
Rozdziały
23
👯‍♂️Odwrócony harem🥵Erotyka💪🏻Obrońca🎭Dramatyczne🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪🏻Samce alfa🧌Potwory💞Poliamoria🔺Trójkąty

W świecie, w którym królują pierwotne instynkty i nadprzyrodzone zdolności, Lilitha mierzy się ze złożonością miłości, władzy i przetrwania w swoim klanie. Zmagając się ze swoją ewoluującą rolą i zbliżającym się narodzinami dziecka, Lilitha musi stawić czoła zewnętrznym zagrożeniom i wewnętrznym konfliktom, które wystawiają na próbę jej lojalność i siłę. Pełna zaciętych walk, intensywnych relacji i wiszących na włosku niebezpieczeństw, podróż Lilithy to wciągająca opowieść o odporności i transformacji.

Rozdział 1.

Książka 4.

CZTERY TYGODNIE PÓŹNIEJ
Lilitha obudziła się wtulona w Damona, gdy słońce chyliło się ku zachodowi. Czuła się bezpiecznie przy jego piersi, wdychając znajomy zapach.
– Dobry wieczór – szepnął Damon.
Z przymkniętymi powiekami Lilitha przeciągnęła się leniwie, przytulając swoje nagie ciało do jego. Uśmiech rozjaśnił jej twarz, gdy jego oddech połaskotał jej ucho.
Otworzyła oczy i napotkała jego piękne, zielone spojrzenie. Przesunęła palcami przez jego długie, rude włosy, przyciągając go do pocałunku.
Choć wróciła zaledwie miesiąc temu z niespodziewanej wyprawy do Mainstry, czuła się, jakby była tu od zawsze.
Wysokie gałęzie nad nimi kołysały się delikatnie na wietrze. Zachodzące słońce barwiło liście, skały, a nawet oczy i rogi Damona na czerwono. Ptaki śpiewały wokół nich. Po jej lewej stronie duży wąż zwisał z gałęzi, wysuwając język.
Rzęsy Damona były ciemne i gęste, a jego oczy pełne sennego pożądania, gdy delikatnie przygryzł jej dolną wargę.
Lilitha sięgnęła po jeden z jego rogów, przyciągając go bliżej, by pocałować jego białą długość. Przesunęła ustami wzdłuż niego, a potem zassała czubek, sprawiając, że Damon zadrżał i odsunął się z ciemnymi oczami i zarumienionymi policzkami.
Usłyszeli krzyk Carmelli z drzew, a po nim głęboki, radosny śmiech Mateusa. Ten dźwięk napełnił Lilithę szczęściem, wiedząc, że są równie zadowoleni jak ona. Bycie częścią stada okazało się wspaniałym doświadczeniem.
Z uśmiechem Lilitha odsunęła się od Damona. – Chodź, dołączmy do nich.
Ale Damon objął ją w talii, przyciągając z powrotem. Figlarnie ugryzł ją w ucho. – Jeszcze nie.
Lilitha zaśmiała się, gdy zaczął lizać jej szyję. Próbowała się odsunąć, ale trzymał ją mocno, wywołując u niej śmiech i piski.
– To nie fair! – zawołała.
W końcu ją puścił, a ona szybko usiadła, popychając go na plecy i przytrzymując jego ramiona, gdy usiadła na nim okrakiem.
Uśmiechnął się do niej figlarnie. – Rób ze mną, co chcesz, diablońska wiedźmo. Jestem na twoje rozkazy.
Lilitha odwzajemniła uśmiech, po czym pochyliła się, by znów lizać i ssać jego rogi. Biały róg był ciepły i gładki na jej języku. Nie wiedziała, dlaczego tak bardzo je lubiła. Może to było coś w jej diablońskiej naturze. Sprawiały, że czuła się dzika, podobnie jak odczuwanie jego podniecenia. Jej sutki stwardniały, skóra pokryła się gęsią skórką, a między nogami zrobiło się gorąco.
Damon wydawał z siebie ciche dźwięki, poruszając się pod nią, gdy naciskała na jego ramiona. Po chwili go puściła.
Chwycił ją za biodra, patrząc błagalnym wzrokiem. Jego mięśnie poruszały się pod skórą, gdy ciężko oddychał. Sięgnął do jej piersi, ale Lilitha odsunęła się, zanim zdążył jej dotknąć, wstając.
Strzepnęła liść z ramienia i otrzepała pośladki z trawy.
Damon uniósł się na łokciach. – Dokąd idziesz?
Lilitha posłała mu figlarny uśmiech. – Zamknij oczy.
– Dlaczego?
Delikatnie przycisnęła palce do jego powiek. – Po prostu je zamknij.
Zrobił, co mu kazała, ale złapał ją za nadgarstek, zanim zdążyła się odsunąć. – Dokąd idziesz?
– To niespodzianka.
Puścił ją. – Dobrze.
Jej serce biło szybko z podekscytowania na myśl o wszystkich przyjemnościach, które ich czekały.
Lilitha pobiegła przez drzewa, wołając za sobą: – Spróbuj mnie złapać!
– Co?! – krzyknął za nią.
Lilitha zaśmiała się.
– Lilitha! – zawołał.
W ciągu ostatniego miesiąca Lilitha przyzwyczaiła się do nierównego, chropowatego podłoża, co ułatwiało jej poruszanie się między drzewami. Dźwięk łamiących się pod jej stopami patyków i liści był głośny w lesie, podczas gdy duże, żylaste liście ocierały się o nią. Cienkie gałązki uderzały o jej ciało.
– Lilitha! – głos Damona był głośny.
Lilitha próbowała biec szybciej, ale to nie działało - szybko się zbliżał. Dźwięk jego ciężkich kroków i sposób, w jaki z łatwością przedzierał się przez gałęzie, był przerażający. Brzmiał jak duży, wściekły byk. Gdyby go nie znała, byłaby bardzo przestraszona.
Spojrzała przez ramię, jej stopa zahaczyła o korzeń i prawie upadła-
– Mam cię!
Nagle została podniesiona i znalazła się w silnych ramionach.
Lilitha krzyknęła, gdy Mateus przerzucił ją przez ramię. – Mateus!
Niósł ją przez drzewa na małą polanę. Carmella była tam, uśmiechając się szeroko, jej długie czarne warkocze sięgały bioder.
Słońce już zaszło, ale Lilitha z łatwością widziała wszystko wokół siebie w ciemności.
Mateus, śmiejąc się, klepnął Lilithę figlarnie w pośladek.
– Hej!
Uderzył ją ponownie, po czym potarł dłonią jej lewy pośladek. Krew napłynęła Lilicie do głowy.
Mateus trzymał swój ogon zwinięty na plecach, ostry koniec bezpiecznie schowany, by nie zranić Lilithy.
Usłyszeli kroki i łamanie gałęzi, gdy Damon przybył. Zatrzymał się gwałtownie za nimi. – Hej! Ona jest moja!
Mateus odwrócił się, by stanąć z nim twarzą w twarz. Teraz Lilitha była zwrócona twarzą do Carmelli, której ciemne oczy błyszczały, patrząc na nią.
– Kto tak mówi? – odparł Mateus.
Lilitha poruszyła się w ramionach Mateusa, a on postawił ją na ziemi. Dwaj alfy patrzyli na siebie gniewnie. Oczy Damona były zwężone, jego ogon poruszał się. Wszyscy byli nadzy.
To było nowe uczucie. Lilitha najpierw skrzyżowała ramiona na piersiach, potem opuściła je wzdłuż boków. Dziwnym trafem zaczynało być bardziej niewygodne nosić ubrania niż być nagim. Wszyscy się już widzieli. Wszyscy się już poznali - bardzo dobrze.
To pokazywało, jak bardzo zmieniła się w ciągu ostatniego miesiąca; jak bardzo stała się częścią stada. Jak bardzo stali się rodziną.
Damon i Mateus opuścili rogi, wydając z siebie gniewne odgłosy. Ogon Mateusa teraz się poruszał, długi i kręty, i niebezpieczny.
– Przestańcie! – Lilitha nie była przyzwyczajona do walk, a ta wydawała się poważna. Podniosła ręce, robiąc krok w stronę Damona, ale Mateus objął ją w talii, przyciągając do siebie.
– Jeśli ją chcesz, to chodź i ją weź – wyzwał Mateus.
– Mateus. – Próbowała odciągnąć jego ramię, ale on tylko mocniej ją przytrzymał.
Ogon Damona wydał trzaskający dźwięk, głęboki gniewny odgłos wydobył się z jego gardła.
– Gdzie jest Silus? – głos Lilithy brzmiał przestraszenie, wiedząc, że ich alfa mógłby to powstrzymać.
– Chodź. – Głos Carmelli szepnął jej do ucha, jej dłoń mocno chwytając ramię Lilithy, wyciągając ją z uścisku Mateusa i prowadząc w bezpieczne miejsce.
– Co robisz? – powiedziała Lilitha, próbując uwolnić się z uścisku Carmelli. – Muszę ich powstrzymać. Oni się pozabijają!
– Nie, nie zabiją się – powiedziała Carmella, jej głos spokojny i opanowany. – To alfy, Lilitho. To jest to, co robią.
– Ale-
Carmella położyła dłoń na jej ramieniu, zatrzymując ją. – Zaufaj mi.
Jej głos był stanowczy i sprawił, że Lilitha zamilkła.
Carmella usiadła na ziemi, wyciągając nogi i odrzucając włosy do tyłu, wyglądając bardzo zrelaksowanie, gdy oparła się, by obserwować.
Lilitha stała obok niej, jej serce biło szybko, jej ciało tak napięte, że bolały ją nogi.
Dwaj alfy krążyli wokół siebie, pokazując zęby, ogony poruszały się, ich rogi lśniły w świetle księżyca.
Lilitha nagle wyobraziła sobie jednego z nich z przeciętym gardłem. Próbowała zrobić krok do przodu, ale Carmella złapała ją za nogę.
– Zostaw to – powiedziała Carmella niskim, gniewnym głosem. – Siadaj.
Lilitha usiadła obok niej.
Dłoń Carmelli zacisnęła się na jej kolanie. – Patrz.
Dwaj alfy nadal stali naprzeciw siebie, patrząc na siebie gniewnie spod opuszczonych rogów.
Rude włosy Damona opadały na plecy i klatkę piersiową. Ciemne włosy Mateusa były bardziej potargane, splątane na ramionach, z liśćmi i patykami w nich.
Ich dłonie były uniesione, zakrzywione jak szpony.
Lilitha sapnęła, gdy rzucili się na siebie. Próbowała wstać, ale Carmella pociągnęła ją z powrotem w dół.
Lilitha krzyknęła, gdy ich rogi zderzyły się, wydając dźwięk kości ocierającej się o kość.
Wydawali z siebie gniewne odgłosy i uderzali się, szarpiąc, ich zęby odsłonięte, jakby chcieli się nawzajem rozszarpać.
Mateus był bardzo duży, jego ramiona znacznie dłuższe niż Damona.
– Damon! – krzyknęła Lilitha, gdy Mateus uderzył go w brzuch.
Damon upadł na kolana, splunął, po czym podskoczył z powrotem, potrząsając głową i wydając gniewne odgłosy, wyglądając jeszcze bardziej wściekle.
Przykucnął nisko przy ziemi, jego dłonie z pazurami gotowe do wydrapania oczu Mateusa.
Lilitha spojrzała na Carmellę, która wyglądała na bardzo znudzoną. Ziewnęła.
Lilitha odwróciła się z powrotem do walki, wstrzymując oddech, gdy Damon ruszył do ataku.
Szybko zdała sobie sprawę, że jej obawy były błędne.
To, czego Damonowi brakowało w rozmiarze i sile, nadrabiał zaciekłością i szybkością.
Poruszał się tak szybko i gniewnie, unikając ataków Mateusa, blokując jego ciosy, drapiąc jego twarz.
Poruszał się tak szybko, że zostawiał ślady i rany na Mateusie, zanim Lilitha mogła nawet zobaczyć, jak się tam znalazły.
Ale Mateus też był silny, jego ciężkie ciosy i siła sprawiały, że Damon padał na kolana lub zataczał się do tyłu.
Ich gniewne odgłosy i ryki były głośne wśród drzew.
Dla każdego, kto by słuchał, brzmiałoby to jak dwa potwory rozdzierające się nawzajem.
I w rzeczywistości, dokładnie tym to było.
Mateus próbował złapać Damona w swoje wielkie ramiona, prawdopodobnie chcąc go zmiażdżyć, ale Damon się wyślizgnął.
Odwrócił się, pokazując zęby, wydając gniewne odgłosy, po czym skoczył.
Mateus odskoczył do tyłu, jego ręka sięgnęła, jego paznokcie przejechały po piersi Damona.
Krew była wszędzie.
Lilitha znów spojrzała na Carmellę.
Rzucili się na siebie, ich rogi splotły się, gdy się mocowali.
Potem Mateus upadł z głośnym hukiem, pociągając Damona za sobą.
I tak po prostu, walka się skończyła.

Odkryj Galateę

Seria Wilczyca: Schwytanie KateHarlowe Island: Zakochana w elektrykuCo skrywają blizny Księga 2Nie kochaj mnieAkademia Wieczności Księga 3

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Intriguing

by Ph0n1cs

liczba książek: 19

Hot

by goshka

liczba książek: 135

Daphne Anders

by goshka

liczba książek: 10

Magical

by MisBehave

liczba książek: 14

Absolutely Loved💙💕

by Ph0n1cs

liczba książek: 13

Fajne, ale na raz

by Panna Anna

liczba książek: 28

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Przeczytane-pozostałe

by Patunia

liczba książek: 27

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359

Supernatural

by LoryIo_828

liczba książek: 27

Good books

by Nerreffey

liczba książek: 30

High recommended(english/german)

liczba książek: 123

My 4 List

by IcePick

liczba książek: 123