Cover image for Seria Nigdy tom 2: Nigdy mnie nie zapomnisz

Seria Nigdy tom 2: Nigdy mnie nie zapomnisz

Królewskie Traktowanie

Zamek na wzgórzu ukazał się naszym oczom, gdy wjechaliśmy na niewielkie wzniesienie. Lśnił w popołudniowym słońcu, a jego białe mury odcinały się wyraźnie od zielonego otoczenia. Okolica była pełna drzew i pól.
U podnóża zamku rozciągało się miasteczko. Widziałam ludzi zajętych codziennymi sprawami. Gdy przejeżdżaliśmy przez miasto, machali do nas i kłaniali się z szacunkiem.
– Czy to twoje stado? – zapytałam z ciekawością.
– Tylko niewielka część. Wielu mieszka w okolicy zamku. To miejscowe wilki. Prowadzą sklepy i interesy. Głównie omegi z rodzinami. Mają własne domy i zwykle przychodzą do zamku tylko na ważne uroczystości. Mamy też schrony na wypadek ataku, ale od lat nie musieliśmy z nich korzystać – wyjaśnił Kaizer.
– Wygląda na przyjemne miasteczko – skomentowałam.
– Osadę – poprawił Gunnar z przodu. – Nazywamy to osadą – dodał z uśmiechem.
– Nieważne! – zaśmiałam się beztrosko.
– Mój beta Otto pojechał z Royce'em przygotować kwatery dla twoich ludzi. Nasz pokój też powinien być gotowy. Wolisz zjeść w jadalni czy u nas? – zapytał Kaizer.
– Myślę, że dziś w naszym pokoju. Jutro, po spotkaniu ze stadem, przedstawimy twoim amerykańską ekipę – powiedziałam z uśmiechem.
– Hej! Nie podoba mi się to określenie! – zaprotestował Roman. – Nie jesteśmy ekipą. Jesteśmy wyjątkowymi i inteligentnymi amerykańskimi wilkami.
– Racja! Jesteśmy bardzo wyjątkowi. Macie tu takich specjalnych wilków? W osobnym stadzie?
– Nie. Nie odrzucamy członków stada za to, że są trochę inni. Staramy się znaleźć ich mocne strony. Ale będziesz tu jedynym naprawdę białym wilkiem. Większość z nas, jak ja, ma jasno żółte futro, albo płowe, jak lubię mówić – powiedział Kaizer z uśmiechem.
– Albo jesteśmy szarzy, brązowi, mieszani, i jak powiedział, jasno żółci – dodał Gunnar. – Nawet twój czarny wilk będzie dla nas wyjątkowy – zwrócił się do Romana.
– Ridge to pokocha! – zaśmiał się Roman.
Podjechaliśmy pod wielką żelazną bramę strzeżoną przez dwóch mężczyzn. Na widok Gunnara odsunęli się, a brama powoli się otworzyła. Wjechaliśmy i zatrzymaliśmy się przed okazałymi schodami prowadzącymi do ogromnych drewnianych drzwi. Drzwi się otworzyły i wyszli Beta Otto i Starszy Royce w towarzystwie trzech kobiet. Usłyszałam, jak Gunnar wydaje dziwny dźwięk i spojrzałam pytająco na Kaizera.
– Co ona tu robi? – powiedział Kaizer z irytacją w głosie.
– Nie wiem, ale jestem pewien, że to sprawka Otto – odparł Gunnar.
– Coś nie tak? – zapytałam, wyglądając przez okno. Beta Otto stał z dwiema kobietami obok. Za nimi stała trzecia kobieta, z rękami złożonymi jak służąca.
– Mój beta Otto to brat mojej byłej partnerki. Kobieta w niebieskiej wytwornej sukni to Amanda, matka mojego syna Otto. Nosi imię po wujku Otto – wyjaśnił Kaizer. – Druga kobieta to moja siostra, ta radosna blondynka. Kobieta z tyłu to pomocnica Amandy.
Przyjrzałam się jego byłej partnerce. Była ładna, z brązowymi włosami ułożonymi w elegancką fryzurę i dobrze dopasowaną sukienką. Makijaż był nieco przesadzony, ale wyglądała dobrze. Wysiedliśmy z samochodu i zaczęliśmy wchodzić po schodach.
Amanda uniosła rękę i zaczęła mówić. – Wiem, kochany, nie uprzedziłam cię o moim przyjeździe, ale właśnie dowiedziałam się, że Otto jest w domu na święta. Postanowiłam więc przyjechać tu, żeby go zobaczyć, zamiast prosić cię o wysłanie go do mnie do miasta – powiedziała, podchodząc do Kaizera i obdarzając go sztucznymi pocałunkami. – Mój brat powiedział, że właśnie wróciliście z Ameryki. Witajcie w domu.
Kaizer odsunął się od niej i spojrzał gniewnie na swojego betę. Warknął na niego, a beta wzruszył ramionami. – Chciała zobaczyć syna – powiedział cicho.
Kaizer wpatrywał się w niego, po czym zwrócił się do Amandy. – Dlaczego? Od miesięcy nawet nie rozmawiałaś z nim przez wideo. Czemu nagle musisz tu przyjechać, żeby go zobaczyć? Twój partner wysłał cię na przeszpiegi?
Amanda wydała z siebie zaskoczony dźwięk. – Kaizer! – powiedziała. – Wiem, że nie byłeś zadowolony z mojego postępowania, ale nigdy nie zdradziłabym stada!
– Nie, Amando, tylko syna i mnie – powiedział gniewnie.
Stałam z otwartymi ustami. To było bardzo niezręczne! Roman stanął obok mnie, a Amanda go zauważyła.
– Kim są twoi goście, kochany? – zapytała, lustrując mnie wzrokiem.
Kaizer sięgnął po mnie i przyciągnął bliżej. – To moja partnerka, Lyric – powiedział. Amanda wydała zaskoczony dźwięk, a jego siostra radosny.
– Och! Ja... gra... gratuluję. Jestem, cóż, zaskoczona – powiedziała niezgrabnie, wyciągając do mnie rękę. Uścisnęłam ją. – Jestem Amanda. Była królowa i partnerka Kaizera, obecna luna stada Rothchildów. – Jej uśmiech nie wyglądał na szczery.
Skinęłam głową, a drobna blondynka przepchnęła się do przodu.
– Cześć, jestem Oliva. Siostra Kaizera. Czuję, że będziemy dobrymi przyjaciółkami – powiedziała z prawdziwym, promiennym uśmiechem.
– Tak, cóż, widzę dlaczego. Jesteście mniej więcej w tym samym wieku! – powiedziała złośliwie Amanda. – Naprawdę, Kaizer? Wygląda na tyle młodą, że mogłaby być twoją córką.
– Może, ale jak wiesz, to Bogini Księżyca wybiera. Wiek to tylko liczba. W końcu twój partner jest starszy od twojego ojca. Bliżej mu do wieku twojego dziadka, prawda? – Uniósł wysoko brwi.
Spojrzała na niego gniewnie, po czym odwróciła się, gdy reszta moich ludzi weszła po schodach, niosąc nasze torby.
Kaizer zwrócił się do swojego bety. – Niech pracownicy pokażą mężczyznom ich pokoje. Ja zaprowadzę Lyric do naszego. Chcemy zjeść kolację u siebie. Sprawdź u pozostałych. Jestem pewien, że jadalnia będzie dla nich w porządku. – Wziął moje torby i przeszliśmy przez wielkie drzwi bez dalszych słów.
Continue to the next chapter of Seria Nigdy tom 2: Nigdy mnie nie zapomnisz