
Seria Theirs 1: Stając się Ich
Autorzy
Lektury
1,4M
Rozdziały
23
Rozdział 1
AUSTEN
Wzięłam głęboki oddech i przeszłam przez wejście do budynku Legacy Investment. Jako świeżo upieczona absolwentka ciężko pracowałam, aby przejść przez proces rekrutacyjny, udowadniając mojej rodzinie i sobie samej, że po zdobyciu tej pracy potrafię poradzić sobie na własną rękę.
„W czym mogę pomóc?” zapytała kobieta w recepcji.
„Nazywam się Austen Maxwell, jestem nową asystentką administracyjną”.
„Maxwell… Ach, tutaj jesteś. To twój tymczasowy identyfikator. Daje ci on dostęp do budynku i do windy. Dział kadr, w głębi korytarza po lewej, wyda ci stały identyfikator oraz pakiet wdrożeniowy”.
Wzięłam identyfikator i podziękowałam jej, kierując się w stronę działu kadr. Zapukałam cicho do drzwi. Pewna kobieta podniosła wzrok znad biurka i uśmiechnęła się.
„Musisz być Austen. Witamy w zespole. Jestem Lisa. Pomogę ci w procesie wdrożenia”.
„Dziękuję, Liso. Cieszę się, że mogę zacząć”, powiedziałam, chociaż prawdę mówiąc, byłam przede wszystkim bardzo zdenerwowana.
„Zostałaś zatrudniona jako asystentka administracyjna. Na razie będziesz pomagać dwóm dyrektorom, panu Westonowi i panu Everette'owi. Pracują w dziale fuzji i przejęć. Obecnie jesteśmy w trakcie zatrudniania kolejnej asystentki, więc powinno to być tylko tymczasowe. Masz jakieś pytania?”
„Nie”.
„Świetnie. Zacznijmy od papierkowej roboty. Musisz wypełnić te formularze i oddać mi je przed dzisiejszym wyjściem z pracy”.
Podała mi formularze podatkowe i ubezpieczeniowe, a ja szybko schowałam je do torby.
„Omówimy zasady firmy i przeprowadzimy podstawowe szkolenie, a potem odbierzemy twój identyfikator i zaprowadzę cię do twojego nowego biurka. Będziesz mogła się rozgościć, a następnie spotkasz się z panem Everette'em i panem Westonem. Omówią swoje oczekiwania i upewnią się, że masz dostęp do ich kalendarzy. Masz jakieś pytania?”
„Na razie nie”.
***
„Okej”, powiedziała Lisa godzinę później. „Myślę, że to już wszystko, co dla ciebie miałam. Jeśli jesteś gotowa, zaprowadzę cię do twojego biura i pokażę ci, gdzie są gabinety pana Everette'a i pana Westona”.
Poszłam za Lisą do windy i patrzyłam, jak skanuje swój identyfikator, po czym naciska przycisk ósmego piętra. Jechałyśmy w górę w ciszy. Drzwi otworzyły się na korytarz z kilkoma drzwiami po obu stronach. Lisa wskazała mi pierwsze z nich.
„Oto twoje biuro”, powiedziała Lisa. „Pan Everette urzęduje po lewej stronie, a pan Weston po prawej”.
„Wystarczająco proste. Dziękuję za odprowadzenie”.
„Nie ma problemu. Jeśli będziesz czegoś potrzebować, mój numer wewnętrzny jest w książce telefonicznej. Dział IT wkrótce przyniesie twój sprzęt i cię skonfiguruje, ale w szufladach biurka są notatniki i długopisy, jeśli w międzyczasie będziesz musiała coś zanotować. Mam nadzieję, że twój pierwszy dzień będzie udany”.
Poczekałam, aż Lisa odejdzie, zanim wsunęłam torbę pod biurko.
Naprawdę mi się udało, pomyślałam z uśmiechem. Bez korzystania z wpływów mojej rodziny zdołałam dostać pracę u jednego z najlepszych doradców finansowych w kraju.
Czułam się pewnie, więc chwyciłam długopis i notatnik, podeszłam do gabinetu pana Everette'a i zapukałam do drzwi.
„Proszę wejść”.
Otworzyłam drzwi, wahając się na widok mężczyzny za biurkiem. Musiałam przypomnieć sobie o oddychaniu, posyłając mu uprzejmy uśmiech. Przenikliwe, niebieskie oczy odwzajemniły moje spojrzenie.
„Dzień dobry, panie Everette. Nazywam się Austen Maxwell, jestem nową asystentką administracyjną”.
Spojrzał na swój komputer, a potem znów na mnie.
„Proszę usiąść, panno Maxwell”. Wskazał na krzesła przed swoim biurkiem.
Podeszłam bliżej i usiadłam, bardzo starając się na niego nie gapić. Nie spodziewałam się, że będzie aż tak przystojny. Jego ciemne włosy miały odrobinę wkradającej się po bokach siwizny, a jego mocne rysy twarzy wystarczyłyby, by przyprawić każdą kobietę o szybsze bicie serca.
Pochylił się do przodu, opierając łokcie na biurku.
„Panno Maxwell, niedawno skończyła pani studia, zgadza się?” zapytał.
Skinęłam głową.
„Ta rola wiąże się z wieloma obowiązkami. Mieliśmy już przed panią dwie kandydatki i, bez urazy, miały znacznie większe doświadczenie. Czy jest pani pewna, że poradzi sobie z tym zadaniem?”
Wyprostowałam ramiona.
„Firma Legacy Investment uznała, że mam wystarczające kwalifikacje do tej roli. Czy kwestionuje pan ich decyzję, panie Everette?”
„Podoba mi się pani. Potrzebuję kogoś, kto potrafi wyrazić swoje zdanie”, powiedział z lekkim śmiechem. „Pani zadaniem jest dbanie o to, by moje dni przebiegały sprawnie. Liczę, że zapewni mi pani to, czego potrzebuję, dokładnie wtedy, gdy tego potrzebuję. Rozumiem, że tymczasowo będzie pani zarządzać harmonogramem moim i pana Westona?”
Ponownie skinęłam głową.
„Nadal oczekuję, że będzie pani punktualna i na bieżąco ze wszystkim. Nie toleruję spóźnień ani niedokończonych projektów. Zrozumiano?”
„Tak, proszę pana. Czy może mi pan podać listę rzeczy, których oczekuje pan każdego dnia?” zapytałam z długopisem w gotowości do robienia notatek.
„Tak. Wyślę pani pełną listę e-mailem do końca dnia, ale rzeczy takie jak mój dzienny harmonogram, raporty i nowości z branży leżące na moim biurku z samego rana to podstawa. Będę również oczekiwał, że zajmie się pani komunikacją z klientami i innymi działami w moim imieniu”.
Skinęłam głową, zapisując to, co powiedział.
„Czasami będę musiał wyjechać służbowo”, kontynuował. „To może być w innej strefie czasowej, a pani musi być dostępna, gdybym pani potrzebował. Wszystko, co usłyszy pani na spotkaniach lub cokolwiek, o czym z panią rozmawiam, jest poufne. Nie toleruję kłamstw, plotkowania ani wścibstwa. Każda z tych rzeczy stanowi podstawę do zwolnienia. Czy to jasne, panno Maxwell?”
„Tak, panie Everette”.
„Poznała już pani pana Westona?” zapytał.
Założyłam długie, blond włosy za ucho i podniosłam wzrok znad notatnika, przyłapując go na wpatrywaniu się we mnie.
„Jeszcze nie. Następne spotkanie mam z nim”.
Skinął głową, a jego wzrok powędrował w dół na mój strój. Poświęciłam dziś rano dużo czasu na przygotowania, chcąc wyglądać elegancko i profesjonalnie. Moja jasnoróżowa bluzka i czarna, ołówkowa spódnica najwyraźniej przypadły mu do gustu, bo odchrząknął i kontynuował.
„Nasz kod ubioru to strój biznesowy. To, co ma pani na sobie, jest doskonałe, ale sugerowałbym marynarkę na spotkania z klientami. Proszę pamiętać, że jest pani wizytówką mojego działu i tej organizacji. Ma pani jakieś pytania?”
„W tej chwili nie, ale jeśli jakieś się pojawią, mogę wysłać je panu w e-mailu, zgadza się?” zapytałam.
„Tak. Zaraz wyślę listę, więc znajdzie ją pani w swojej skrzynce, gdy tylko się pani urządzi. Witamy w zespole, panno Maxwell. Wie pani, gdzie znajduje się biuro pana Westona?”
„Tak, proszę pana”, odpowiedziałam, wstając z krzesła.
Pan Everette skinął głową. „Odezwę się, jeśli będę czegoś potrzebować”.
Skinęłam głową i wyszłam z jego gabinetu. Zatrzymałam się na korytarzu, biorąc głęboki oddech przed pośpiesznym przejściem do gabinetu pana Westona. Naprawdę miałam nadzieję, że nie będzie on tak przystojny jak pan Everette. To uczyniłoby skupienie się na pracy nieco większym wyzwaniem.
Drzwi były już otwarte, a on rozmawiał z jakąś kobietą przy swoim biurku, więc zapukałam lekko. Przerwali rozmowę i spojrzeli na mnie.
„To z pewnością panna Maxwell”, stwierdził pan Weston.
„Tak, proszę pana”, odpowiedziałam. Oczywiście pan Weston był równie przystojny jak pan Everette.
„Proszę wejść. Nazywam się Ezra Weston, a to jest Claire Johnston z księgowości. Ona również dopiero zaczęła tu pracę”.
„Miło mi panią poznać, panno Maxwell”, powiedziała Claire z uśmiechem. Claire wyglądała wręcz idealnie. Miała blond włosy, niebieskie oczy i duże piersi. Pochyliła się w stronę pana Westona, ocierając się o jego ramię, żeby wziąć teczkę z biurka.
„Mnie również miło cię poznać”. Zastanawiałam się, czy coś ich łączy. Najwyraźniej z nim flirtowała.
„Dostarczę panu te raporty do końca dnia, panie Weston”, powiedziała, wychodząc z biura z kołyszącymi się biodrami.
„Dziękuję za przyniesienie ich, Claire”, powiedział pan Weston, odkładając papiery na biurko i nie obdarzając jej ani jednym dodatkowym spojrzeniem. Spojrzał na mnie. „Proszę usiąść, panno Maxwell”.
Usiadłam na krześle przed jego biurkiem. Od razu widziałam, że różnił się od pana Everette'a. Jego zielone oczy były pełne życia, a jego uśmiech zdawał się obiecywać przyjemne kłopoty. Zganiłam się w myślach. Nie powinnam pożądać swoich szefów, nawet jeśli obaj byli bardzo atrakcyjnymi mężczyznami.
„Spotkała się pani z panem Everette'em, zgadza się?” zapytał.
„Tak, proszę pana”.
Uśmiechnął się szeroko na te słowa i w końcu usiadł.
„Jestem pewien, że wspominał już o unikaniu spóźnień i kończeniu zadań na czas”.
„Zgadza się”.
„Czy dał pani do podpisania umowę o poufności?”
Pokręciłam głową.
„Tak myślałem. Zawsze zapomina o dokumentach. Mam tutaj kopię. Zasadniczo jest tam napisane, że nie będzie pani powtarzać niczego, co usłyszy pani na spotkaniach, o klientach, o panu Everette lub o mnie. Będzie pani miała dostęp do wielu naszych informacji, zarówno służbowych, jak i osobistych, więc oczekujemy, że będzie pani przestrzegać tej umowy”.
„Oczywiście, proszę pana”.
„Ma pani jakieś pytania?”
„O której godzinie będzie pan potrzebował, abym każdego dnia zaczynała pracę?”
„Ja przyjeżdżam o ósmej, a pan Everette o siódmej. Każdy czas między tymi godzinami będzie doskonały”.
„Czy może mi pan wysłać e-mailem listę codziennych potrzeb, abym mogła przygotować je dla pana, kiedy przyjedzie pan każdego ranka?”
„Tak, prześlę ją”.
„Czy są jakieś nadchodzące wydarzenia, o których powinnam wiedzieć i do których powinnam zacząć się przygotowywać?”
„Zobaczy to pani, gdy tylko zaloguje się do systemu. Dział IT upewni się, że ma pani dostęp do naszych harmonogramów i akt klientów. Czy ma pani jeszcze jakieś pytania?”
„Nie mam. Dziękuję, proszę pana”.
Znowu się uśmiechnął na słowa „proszę pana”.
„Nie ma za co. Proszę poświęcić resztę poranka na zapoznanie się ze sprzętem i naszymi kalendarzami. Proszę być gotową, aby dołączyć do nas na popołudniowych spotkaniach”.
Podziękowałam mu i zamknęłam za sobą drzwi. Gdy zamek kliknął, głośno wypuściłam powietrze z płuc. Wracając do swojego biurka, zastanawiałam się, czy życie wystawia mnie na próbę.
Niedawno, po zakończeniu kolejnego złego związku, obiecałam sobie trzymać się z dala od mężczyzn. Teraz miałam dwóch niezwykle atrakcyjnych szefów, z którymi będę musiała pracować każdego dnia. Czekało mnie nie lada wyzwanie, by zachować pełne skupienie i powstrzymać się od sprośnych myśli w ich towarzystwie.
















































