Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Seria Unplanned Tom 4: Nieplanowana Iskra

Seria Unplanned Tom 4: Nieplanowana Iskra

Autorzy
Lee C Conrad
Lektury
153K
Rozdziały
47
Autorzy
Lee C Conrad
Lektury
153K
Rozdziały
47
🧶BDSM💕Romantyczne🧛🏻Wampiry💪🏻Obrońca🐺Lykanie🧚🏼‍♂️Wróżki🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪🏻Samce alfa🥵Erotyka⚔️Akcja i przygoda👑Rodzina królewska i arystokraci🩺Lekarze i pielęgniarki🧙‍♀️Czarodziejki i magowie🧛🏻Paranormaline

„Rozumiem. Wygląda na to, że będę musiał po prostu bardziej się postarać, aby zrobić dobre wrażenie i przerosnąć twoje oczekiwania” – stwierdził Kane, zanim jego wargi połączyły się z moimi.

Kane'owi, znużonemu Królowi Fae, powoli kończy się magia — i czas. W obliczu widma zagłady swojego ludu i wojny nacierającej z każdej strony, król akceptuje fakt, że jego życie może być ceną za ich przetrwanie. Iskra, wyjątkowa więź bratnich dusz, którą odnajdują tylko nieliczni, jest jedyną rzeczą zdolną go ocalić... lecz on już dawno porzucił nadzieję. Wtedy do pokoju wchodzi doktor Simone, a wszystko w jego wnętrzu staje w płomieniach. Kobieta jest człowiekiem – genialną, ostrożną i całkowicie nieprzygotowaną na króla, który nagle nie potrafi oderwać od niej wzroku. Gdy niebezpieczeństwo osacza ich ze wszystkich stron, a pożądanie płonie żywym ogniem, Kane musi walczyć o swój lud, a Simone zadecydować, czy jest gotowa na przeznaczenie utkane z magii, mitów i miłości, która nigdy nie zgaśnie.

Znachorka

SIMONE

Byłam podekscytowana i zdenerwowana. Zawsze chciałam wyruszyć za góry, by odwiedzić tutejsze terytoria i uczyć się. Chciałam rozmawiać z ludźmi i prowadzić badania, by w przyszłości pomóc wielu gatunkom. Przez długi czas myślałam, że to będzie tylko niemożliwe marzenie z powodu tego, jak żyłam, a raczej jak bardzo byłam obserwowana.
Moja rodzina uciekła za góry z wieloma innymi wyjątkowymi ludźmi. Bali się dawnych wojen i tego, że inne gatunki ich wykorzystają. To wydarzyło się na długo przed moimi narodzinami. Jestem trzecim pokoleniem od czasu wojen. Niestety, pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają. To był mój pierwszy raz, kiedy sama odbywałam taką podróż.
W przeszłości moja rodzina była znanymi czarownicami. Byliśmy ludzkimi czarownicami i oczywiście mieliśmy magię. W mojej pracy łączyłam więc naukę z magią. Dla mnie to było to samo. Używało się przedmiotów, energii i materiałów, aby tworzyć rzeczy i je zmieniać. Nauka była po prostu alchemią. Miałam tę przewagę, że czasami mogłam użyć do tego własnej energii.
Moja rodzina została przeniesiona do bazy wojskowej po tym, jak mój ojciec został niesłusznie oskarżony i aresztowany jako lokalny terrorysta.
Na terytoriach ludzi trzeba było mieć pozwolenie, aby używać magii. To było głupie. Dla czarownicy czy maga używanie magii było jak oddychanie. Byliśmy pewni, że mój ojciec stał się celem z powodu swoich potężnych darów. Nie dlatego, że był zły. To był początek końca szczęścia mojej rodziny.
Kiedy odkryli, że jestem taka jak mój tata, zmuszono mnie, bym robiła to, czego chcieli. Stało się tak szczególnie przez moje świetne oceny w szkole i silną magię. Chcieli, abym pracowała z nimi nad bronią biologiczną. Miałam tworzyć choroby i wirusy, które atakowałyby konkretne gatunki.
Byłam w szoku, że chcieli to zrobić, i zamierzałam odmówić. Chciałam powiedzieć „nie” i wyzwać ich od najgorszych, ale głos w mojej głowie kazał mi przestać. Powinnaś zobaczyć, co robią, bo wtedy będziesz wiedziała, jak to cofnąć. Czasami, żeby pomóc, trzeba zagrać nieczysto.
Z natury byłam cichą osobą, więc dla większości ludzi nie rzucałam się w oczy. Zyskałam duże zaufanie wśród nieludzi. To właśnie zaprowadziło mnie tu, gdzie teraz byłam. Jechałam przez terytorium lykanów w stronę ziem Fae. Część mnie bardzo się teraz denerwowała.
Lykanie słynęli z wybuchowego charakteru, a to było terytorium Axela. Nie będę kłamać, martwiłam się, że nas zatrzymają i aresztują. Sytuacja tutaj nie była dobra przez grożącą wojnę. Wszystko było więc możliwe.
Dlatego byłam tak zaskoczona, gdy Fae po raz pierwszy się ze mną skontaktowali. Fae rzadko się pokazywali. Dlaczego ich terytorium miałoby kiedykolwiek szukać kontaktu z ludźmi? Czy to był podstęp? Czy przez swoje problemy próbowali zwabić kobiety na swoje ziemie? Pokręciłam głową na tę myśl. Wojskowa paranoja zaczynała mi się udzielać.
Potem zadzwoniłam i porozmawiałam z Kane'em i Jasperem. Zrozumiałam, że to nie był żart i że bardzo potrzebowali pomocy. Na początku nie powiedzieli mi zbyt wiele. Zapytali tylko, czy mogłabym doradzić przy trudnych ciążach i sprawach zdrowia kobiet.
Chętnie się zgodziłam. Potem, kiedy poczuli do mnie zaufanie, poznałam prawdziwy powód. Upewniłam się, że rozmawiamy tylko przez bezpieczne kanały. Byłam podekscytowana rozmową z Luną Laylą i jej zastępczynią, Grace.
Bardzo chciałam je spotkać i porozmawiać z koleżankami po fachu. Były to kobiety, które robiły to samo co ja. Uzdrowicielki, które jednym dotykiem potrafiły zrobić to, co ja magią. Może trochę zachowywałam się jak wielka fanka. Wiedziałam, że Layla była połączona więzią z przerażającym i znienawidzonym Alfą Axelem.
Lubiłam siedzieć w domu, więc to było mocne wyjście z mojej strefy komfortu. Spotkanie z tymi ludźmi było jak spotkanie z gwiazdami, więc mocno się denerwowałam. Najbardziej lubiłam przebywać na własnej kanapie, czytając książki dla przyjemności i do badań. Kawa była moim najlepszym przyjacielem, tak samo jak moja kotka, Moon. Zgadza się. Byłam czarownicą z kotem.
Boże, jak ja kochałam tę małą kulkę futra. Spojrzałam na nią w transporterze obok mnie. Włożyłam palec, żeby ją pogłaskać, a ona zadowolona zamruczała. Dosłownie zabiłabym kogoś, gdyby spróbował ją skrzywdzić. Była moją rodziną. Tak, zdawałam sobie sprawę, jak bardzo stereotypowo to brzmi: czarownica z kotem.
Czarna kotka z małą białą plamką na piersi. Byłam taka szczęśliwa, że pozwolili mi ją zabrać. Szczerze mówiąc, chciałam ją przemycić za pomocą magii, gdyby się nie zgodzili. To była kolejna irytująca sprawa przy szukaniu partnera: nigdy im się nie podobało, jak bardzo zależało mi na Moon. Spojrzałam do przodu, gdy ktoś się odezwał.
„Zbliżamy się do pierwszego punktu kontrolnego. Zażądali eskorty na skraju North Territory. Uważajcie. Lykanie to wkurwione zwierzaki. Bądźcie czujni, jeśli spróbują jakichś sztuczek albo zechcą nas rozdzielić”, powiedział Andrew, a ja tylko kiwnęłam głową. Sierżant Andrew. Co za kutas.
Był tu po to, żeby zbierać informacje i być wrzodem na moim tyłku. To było pewne. On i jego człowiek, Leon. W moim pierwotnym zespole miały być trzy inne osoby. Ale doszło do ostrych kłótni. Przekazałam im, co powiedzieli na terytoriach nieludzi, ale wojsko i tak zrobiło po swojemu.
Szczerze mówiąc, myślałam, że przez to wpakują nas w poważne kłopoty. Jak dotąd mieliśmy szczęście. Ale ten punkt kontrolny mógł nie pójść dobrze. Co jeśli zabronią mi wjechać na terytorium Fae?
W końcu zabrano mi mój zatwierdzony zespół. Andrew powiedział mi, kto jedzie zamiast nich. Odpowiedziałam, że absolutnie nie ma mowy. Musiałam zgłosić wszystkich członków mojej ekipy królowi Kane'owi i uzyskać jego zgodę.
Fae by nas nie wpuścili, gdybyśmy zmienili ludzi. Nie wspominając już o tym, że musieliśmy przejechać przez terytorium Axela, żeby się tam dostać. Axel nienawidził wojska z mojego terytorium, to było pewne.
„Tak, miejcie się na baczności, gdy zbliżamy się do punktu. Upewnij się, że powiesz im, że jesteśmy częścią twojego zespołu medycznego, Simone. Nie zmieniaj wersji”, powiedział Leon.
Był prawą ręką Andrew. Milczałam. Uwielbiałam to, że chcieli, abym okłamywała tych ludzi. Sami prosili się o kłopoty. Byłam pełna niepokoju, gdy zatrzymaliśmy się na punkcie kontrolnym.
Czułam, że to może się skończyć tragicznie. Leon opuścił szybę dla czekających na nas mężczyzn.
„Dokumenty. Powiedzcie, kim jesteście i ilu was jest”, zażądał dość przerażający mężczyzna stojący przy oknie.
Leon podał dokumenty i gładko skłamał. Mężczyzna wraz z dwoma innymi odeszli kawałek i przeczytali papiery. Rozmawiali ze sobą i wyglądało na to, że do kogoś dzwonią. Przełknęłam ślinę, siedząc z tyłu i czekając, aż nas przepuszczą. W końcu, po kilku długich minutach, dwóch mężczyzn ruszyło w stronę samochodu.
Fae i lykanom, którzy mieli się z nami spotkać, przekazano już wcześniej, że będzie nas tylko troje. Nasz sprzęt znajdował się z tyłu tego dużego auta. Obecnie trzymałam Moon na kolanach. Głaskałam ją przez transporter, żeby ukoić nerwy, czekając na pozwolenie na wjazd na terytorium Fae.
„Będziemy was eskortować. Jedźcie za nami, a za wami będzie jechał kolejny samochód. Żadnych głupich numerów. Zrozumiano?”, powiedział główny strażnik z punktu kontrolnego.
Leon skinął głową i zasalutował mu z odrobiną sarkazmu. Prawie przewróciłam oczami. Leon mógłby okazać trochę pokory. Lykan zmierzył go wzrokiem, a potem ruszył w stronę jednego z czarnych aut zaparkowanych przy małym punkcie kontrolnym.
W budynku po lewej stronie drogi przebywały patrole, czekające na swoją zmianę. Lykan, który z nami rozmawiał, podszedł do zaparkowanego auta i wyjechał na drogę.
Dopiero wtedy szlaban blokujący nam drogę został podniesiony. Leon wrzucił bieg i ruszył za czarnym samochodem, tak jak nam kazano. Inne auto ustawiło się na drodze, by jechać za nami. Przełknęłam ślinę. Coś wydawało mi się tu nie w porządku. Spojrzałam za nas, a potem przed siebie.
Przeczuwałam, że lykanie mogli nie wierzyć, że wszyscy mieliśmy tu być. Przecież wysłałam imiona i zdjęcia mojego zespołu. Nie miałam pojęcia, czy lykanie mieli te informacje, czy nie.
Wysłałam je do Fae. Andrew twierdził, że ponownie przesłał moje dane, żeby uwzględnić lykanów i zmianę w zespole. Teraz pomyślałam, że to może być znak, że ta zmiana nie została zaakceptowana.
Wiedziałam, że Axel nie życzył sobie obecności wojska. Zgodził się tylko na mnie i na mój zespół. Żadnego wojska. Powiedział to bardzo wyraźnie. Miałam pozwolenie, więc tylko to się liczyło. Jeśli ludzkie wojsko chciało ignorować ostrzeżenia, to była ich wina.
Opuszczaliśmy North Territory i wjeżdżaliśmy do głównej części terytorium lykanów. Axel zarządzał całym tym obszarem. Jak dotąd nie wydarzyło się nic szalonego, więc może mój nerwowy niepokój był bezpodstawny.
To była ładna trasa przez dzikie tereny. Nie byłam pewna, jak długo jechaliśmy. Może z godzinę. Nagle się zatrzymaliśmy. Zmarszczyłam brwi. Zatrzymaliśmy się wcześniej, niż powinniśmy dla terytorium Fae.
Byliśmy na kompletnym pustkowiu, a pojazdy, za którymi jechaliśmy, zablokowały nam drogę. Od razu zesztywniałam. Kompletne pustkowie? Dobre miejsce na ukrycie zwłok.
Andrew też wyglądał na spiętego. Pochyliłam się do przodu, patrząc na to odległe miejsce. Lykanie z samochodu przed nami wysiedli i ruszyli w naszą stronę.
Kilku z nich miało teraz w rękach broń. Moje serce uderzało szybko o żebra. O mój Boże.
A co, jeśli myśleli, że cała nasza trójka kłamie i jesteśmy tu nielegalnie? Czy zamierzali nas zastrzelić? Moje myśli pędziły jak szalone. W duchu przeklinałam Andrew za to, że wpakował nas w sytuację, która mogła kosztować nas życie.

Odkryj Galateę

Złodziej sercWybranka rodziny królewskiejAlfy z South Forest - WalentynkiObiekt TestówCórka Albionu

Najnowsze publikacje

Luna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocDobrzy, źli i upiorni

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 11

Shifter

by nicila88

liczba książek: 79

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 164

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 365

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 74