Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Seria WHY? Tom 1: WHY?

Seria WHY? Tom 1: WHY?

Autorzy
Kleopetra
Lektury
135K
Rozdziały
40
Autorzy
Kleopetra
Lektury
135K
Rozdziały
40
🏈Historie sportowe🏃🏿‍♂️Sportowcy🤨Randkowanie na niby🎭Dramatyczne🏙️Współczesne💕Romantyczne

Część uniwersum Three. The Perfect Number: Jak bardzo może zmienić się życie w ciągu kilku lat? Patrząc wstecz na to, jak wszystko się zaczęło dla Madison i Bliźniaków, odpowiedź brzmi: diametralnie. Z weselem za pasem i trojaczkami w drodze, czeka ich początek zupełnie nowego rozdziału. Nowy dom, nowa dynamika, nowe wyzwania. Jak potoczą się ich losy?

Najgorsze urodziny w życiu

BELLA

„Bardzo mi przykro, że muszę ci to powiedzieć, Bella. Musimy cię zwolnić.”
To były pierwsze słowa, jakie wypowiedziała dziś moja szefowa, Susan. Spodziewałam się, że tego dnia zostanę pochwalona za zamknięcie ważnego kontraktu w imieniu mojego pracodawcy. Tego dnia liczyłam wyłącznie na dobre wieści i miłe gesty. Tego dnia, na który każdy czeka raz w roku, ja również.
Moich urodzin.
„Słucham?” Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę. „Co takiego?”
„Musimy cię zwolnić” – powiedziała głosem pełnym współczucia i żalu. „To smutne, ale nieuniknione. Do końca dnia zwolnimy połowę naszych pracowników.”
„Znasz naszą sytuację finansową na rynku. Straty się piętrzą, a przychody spadły do najniższego poziomu w historii. Nie mamy innego wyjścia, jak tylko ciąć koszty i zmniejszyć wydatki na wynagrodzenia. Naprawdę mi przykro.”
Byłam w szoku. Zwalniają mnie? W moje urodziny? Dzień po zamknięciu największego kontraktu w tym roku? Czy to się naprawdę dzieje?
„Ale… ja… wczoraj zamknęłam ten kontrakt…” Z trudem wydusiłam z siebie kilka słów, ogłuszona niedowierzaniem.
„Wszyscy o tym wiemy, Bella” – odparła Susan, tym razem z mniejszą dozą emocji. „Wszyscy jesteśmy z ciebie dumni. Ale doskonale wiesz, że sytuacja raczej się nie poprawi w tym roku. Ani nawet w przyszłym.”
„Ten kontrakt, który podpisałaś z 99 Cents, nie przyniesie wystarczająco dużo pieniędzy, żeby utrzymać tę firmę na powierzchni. To będzie kropla w morzu. Możliwe, że do jesieni będziemy musieli się zamknąć.”
„Ale… nie mogę stracić tej pracy. Potrzebuję jej” – błagałam, z trudem powstrzymując łzy zbierające się w kącikach moich oczu. „Czy mogę zostać przeniesiona do innego działu? Albo do spółki z grupy? Proszę!”
„Chciałabym dać ci nadzieję, Bella, naprawdę.” Susan brzmiała teraz bardziej profesjonalnie. Jej oczy zwęziły się jeszcze bardziej. Osobisty ton empatii, od którego zaczęła, ustąpił miejsca chłodnemu profesjonalizmowi.
„Ale cała grupa mocno ucierpiała na rynkach finansowych tej wiosny. Przenoszenie kogokolwiek jest po prostu niemożliwe w tym momencie. Może za kilka miesięcy…”
Moje ramiona były spięte, gdy życzyła mi powodzenia na przyszłość. Choć nie wiedziałam, czy naprawdę miała to na myśli. Serce waliło mi boleśnie w gardle, kiedy wpatrywałam się w nią, nie mogąc pojąć sytuacji, w jakiej się znalazłam.
Opuściłam jej gabinet w stanie przygnębienia i niedowierzania. Trudno było pogodzić się z tym nagłym zwrotem losu. To była jedyna dobrze płatna praca, jaką udało mi się znaleźć w Athena City od miesięcy. I właśnie ją straciłam.
Moje oszczędności były znikome. Raczej nie miałam szans na szybkie znalezienie nowej pracy. Zwłaszcza takiej, która dobrze płaci. Czekały mnie miesiące bezrobocia.
Dzięki Bogu miałam Simona.
Simon był moją jedyną deską ratunku. Był moim chłopakiem i miał stałe dochody. Mógł mnie utrzymywać przez jakiś czas. Mogłam żyć z jego zarobków, dopóki nie znajdę nowej pracy. Wiedziałam, że chętnie mnie wesprze. Zawsze powtarzał, że będzie przy mnie bez względu na okoliczności i przeciwności losu.
Odetchnęłam z ulgą. Jeszcze nie wszystko stracone.
Spróbowałam się uśmiechnąć. W końcu to były moje urodziny. A resztę dnia mogłam spędzić z Simonem.
Wciąż mogłam sprawić, żeby ten dzień był wyjątkowy.
Poznaliśmy się z Simonem pewnego letniego wieczoru, rok temu, kiedy szalałam na zakupach przy bardzo ograniczonym budżecie. Przypadkiem trafiłam na mały, urokliwy butik na rogu, a on zagadał do mnie.
Jedno pociągnęło za sobą drugie i wylądowałam w jego ramionach, a potem w związku, który trwał stabilnie od tamtego czasu. Pół roku temu zaproponował, żebym się do niego wprowadziła.
Przechodząc obok piekarni na rogu, do której chodziłam odkąd zamieszkałam z Simonem, postanowiłam kupić sobie tort urodzinowy.
A potem kupiłam lawendę. Cały bukiet. Moją ulubioną. Lawenda nie jest uważana za typowy kwiat urodzinowy. Mimo to na każde urodziny, odkąd pamiętam, miałam świeży bukiet lawendy.
Z tortem i kwiatami w rękach szybkim krokiem ruszyłam do mieszkania, które dzieliłam z Simonem. Zastanawiałam się, jak bardzo będzie zdziwiony, gdy zobaczy mnie w domu o tej porze.
Byłam pewna, że będzie się martwił z powodu utraty mojej pracy, ale skoro to moje urodziny, zrobi wszystko, żebym poczuła się lepiej.
Taki właśnie był Simon.
Kiedy weszłam do mieszkania, coś było nie tak. Drzwi były niezamknięte na klucz, tylko przymknięte. Po całej podłodze w salonie walały się ubrania. Simon nigdy nie był takim bałaganiarzem. Wiedział, że nie lubię, kiedy zostawia ubrania na podłodze.
Drzwi za mną zamknęły się z cichym kliknięciem, a moje oczy przesunęły się po pokoju, podczas gdy żonglowałam kwiatami i tortem. Oddech uwiązł mi w gardle na widok spódnicy leżącej pośród rozrzuconych ubrań.
Zrobiłam krok do przodu. To nie moja spódnica…
Puls dudnił mi u nasady gardła, gdy na palcach podkradałam się do drzwi sypialni, nie wydając ani jednego dźwięku. Stanęłam niema z szoku i przerażenia na widok tego, co zobaczyłam.
Dwie pary butów leżały pod drzwiami sypialni, jakby ktoś je kopnął z nóg w pośpiechu. Jedna para należała do Simona. Druga to były szpilki.
I wtedy to usłyszałam. Dźwięk, który znałam. Dźwięk, od którego ciarki przeszły mi po plecach.
Jęki powtarzały się bez przerwy, wydobywając się z kobiecego gardła w regularnych odstępach.
Co tu się działo?
Trzęsącymi się palcami otworzyłam drzwi sypialni na oścież.
Złapałam oddech.
Tort i kwiaty upadły na podłogę u moich stóp, zabierając ze sobą moje serce.
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
Simon i jakaś kobieta leżeli na łóżku, oboje kompletnie nadzy i oblani potem. Promieniowali podekscytowaniem i zadowoleniem po namiętnej sesji w łóżku. Oboje bezwstydni w swojej nagości i bezczelni w obnoszeniu się ze swoją niemoralnością.
Nawet nie zadali sobie trudu, żeby się zakryć, kiedy weszłam do środka.
Rozpoznałam tę kobietę. Lily. Pracowała razem z Simonem i zawsze byli blisko, zawsze szeptali do siebie, zawsze się dotykali.
Nie podobało mi się to, ale on zbywał mnie lekceważącym uśmiechem i mówił: „Nie masz się czym martwić, skarbie. Jesteśmy współpracownikami i dobrymi przyjaciółmi.”
A teraz ci dwaj „dobrzy przyjaciele” zostali właśnie przyłapani w łóżku. Na łóżku, które razem wybraliśmy i które dzieliliśmy przez ostatnie pół roku. W pokoju, który razem urządziliśmy. W mieszkaniu, na które razem podpisaliśmy umowę najmu.
Kiedy mój wzrok przeskakiwał pomiędzy nimi, rozpaczliwie szukając odpowiedzi, nie dostrzegłam ani odrobiny skruchy na żadnej z ich twarzy.
„Co tu się, do cholery, dzieje?” Mój piskliwy głos brzmiał obco w moich własnych uszach. „Simon, co ty, kurwa!”
Simon spojrzał na sufit, potem na podłogę. Wszędzie, tylko nie w moje oczy. Jakby spojrzenie mi w oczy było dla niego zbyt wielkim wysiłkiem. A Lily nawet nie raczyła wstać.
„Simon, żądam odpowiedzi” – krzyknęłam, zaciskając pięści przy bokach.
„Odpowiedzi na co?” – odparł, przeczesując dłonią kasztanowe włosy. „Nie wiem, czego ode mnie oczekujesz.”
„Żartujesz sobie?” – krzyknęłam, z gardłem ochrypłym od powstrzymywania łez. „Przespałeś się z inną kobietą w moje urodziny! Jak mogłeś?”
Lily zachichotała obok niego, z drwiącym uśmieszkiem w kąciku ust. Dalej kręciła kosmyk rudych włosów wokół palca, nie przejmując się tym, że mój świat właśnie się rozpadał.
„Dlaczego nie jesteś w pracy?” – zapytał mnie bezwstydnie, jego niebieskie oczy pozbawione jakiegokolwiek żalu.
„Dlatego zaciągnąłeś ją do łóżka? Bo powinnam być teraz w pracy? Wstydź się, ty sukin…”
Nie mogąc dłużej patrzeć Simonowi w oczy, wybiegłam z pokoju, nie kończąc zdania.
Dlaczego, Simon? Dlaczego ja? Dlaczego dzisiaj?
Simon i Lily patrzyli z pustymi twarzami, jak ze łzami w oczach zbieram wszystkie swoje rzeczy, pakuję co mogę do dużej walizki i wychodzę. Ani razu nie przeprosił za swoją zdradę ani nie próbował mnie zatrzymać.
Do diabła z nim i z jego lalunią. Nigdy więcej nie chcę widzieć ich twarzy.
Ale to nie zmieniało faktu, że odchodziłam ze złamanym sercem.
Bez celu ciągnęłam walizkę ulicami Athena City przez godzinę. Miałam w życiu dwie rzeczy, na których mogłam polegać — pracę i chłopaka. I obie straciłam dzisiaj.
W moje dwudzieste urodziny.
W ciągu zaledwie kilku godzin zostałam bez grosza, bez pracy, bez miłości i bez dachu nad głową.
Jak to możliwe, że wszystko posypało się tak szybko?
Usiadłam na chodniku przy drodze, założyłam ręce za głowę i pochyliłam się, chowając twarz w kolanach.
Łza wymknęła mi się z oka i spłynęła po policzku wbrew mojej woli.
W ciągu kilku sekund tama puściła i łzy zaczęły spływać po moich policzkach, spadając na ziemię. Wypłakiwałam sobie oczy z frustracji i rozpaczy.
I wtedy usłyszałam te słowa. „Nie martw się. Wszystko się ułoży. Po prostu idź dalej.”
Jedyne słowa pocieszenia, jakie usłyszałam tego dnia. Nie odważyłam się podnieść wzroku w takim stanie i zobaczyć twarzy mężczyzny, który zatrzymał się i stał teraz tuż przede mną. Mężczyzny, o którym mogłam powiedzieć, że miał dobre serce i łagodną duszę. Wyciągnął do mnie rękę z papierowym ręcznikiem.
„Dziękuję.” Wzięłam papierowy ręcznik, nie podnosząc wzroku. Łzy lały mi się z oczu strumieniami. Nie był to ładny widok, więc trzymałam twarz spuszczoną.
Zauważyłam jednak pewną rzecz — tatuaż na jego nadgarstku. Lecącego orła, gotowego do wzlotu w całej swojej chwale. Znajdował się dokładnie na środku nadgarstka, który do mnie wyciągnął.
„To bardzo miłe z twojej…” Zanim zdążyłam dokończyć, odszedł. Zostawiając mnie samą i przybitą.
Patrzyłam, jak jego stopy kierują się ku ruchliwemu skrzyżowaniu. Wkrótce zgubiły się w morzu pędzących ludzi i zniknęły mi z oczu.
Spojrzałam na zegarek. Była szósta.
Poczułam nagłą potrzebę, żeby utopić się w alkoholu i samotności, choćby po to, żeby alkohol zagłuszył ból kłujący mnie w piersi i pozwolił mi zapomnieć o wszystkim, co się wydarzyło, choćby na tę jedną noc.
Chciałam się schlać do nieprzytomności.
Gdy już podjęłam decyzję, ruszyłam do Billy's Tavern, obskurnego baru w centrum. Stary Billy serwował najtańszy alkohol po najniższych cenach. Byłam teraz spłukana i bezdomna, więc czy jest lepsze miejsce, żeby utopić swoje smutki?
W krótkim czasie wypiłam więcej alkoholu niż przez całe swoje dotychczasowe życie. I właśnie kiedy myślałam, że udało mi się osiągnąć cel i schlać do nieprzytomności, zauważyłam coś podejrzanego kilka stolików dalej.
Dwóch masywnych facetów najwyraźniej wsypywało jakiś biały proszek do drinka trzeciego mężczyzny. Tego trzeciego nie było w pobliżu, a ci dwaj bez żadnych skrupułów dosypywali coś do jego drinka.
Zaintrygowana, obserwowałam w ciszy, jak trzeci mężczyzna wkrótce wyszedł z męskiej toalety i podszedł, żeby chwycić swojego drinka i dołączyć do kumpli. Wypił go jednym haustem jak spragniony nomada, jakby od tego zależało jego życie.
Czy powinnam wkroczyć i powiedzieć mu, że jego kumple dosypali mu czegoś do drinka? Część mnie mówiła, że powinnam. Inna część kazała mi spojrzeć na zegarek i przypomnieć sobie, że do końca tego okropnego dnia zostało jeszcze kilka godzin. Przyszłam tu się upić i zapomnieć o wydarzeniach tego dnia. Nic więcej.
I wtedy to zauważyłam. Znowu.
Kiedy trzeci mężczyzna podniósł rękę, żeby napić się drinka, zobaczyłam to. Tak łatwo było to rozpoznać. W końcu widziałam to już wcześniej tego wieczoru.
Tatuaż lecącego orła pośrodku jego nadgarstka.

Odkryj Galateę

Związani niechęcią Książka 3Zakazane terytoriumIskraWrogowieGodzina czarownic

Najnowsze publikacje

Nasza miłość jest jak rzucanie po omackuWrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: BeauPrzekroczyć granicę

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Sports & fitness

by Nicole Flannery

liczba książek: 21

Sports

by JoannaS

liczba książek: 38

Books I have read

by Nickky❤️

liczba książek: 10

My list

by sunny_frog_123

liczba książek: 11

Daphne Anders

by goshka

liczba książek: 9

Hot

by goshka

liczba książek: 97

COWBOY❤️❣️❤️TINKER

by Kricketlyn

liczba książek: 18

Athletes Finished

by Jaguar

liczba książek: 80

1

by LucyA

liczba książek: 20

Already read

by baleyhottie

liczba książek: 17

Chętnie wrócę

by BADZIA

liczba książek: 57

Fajne, ale na raz

by Panna Anna

liczba książek: 28

Eh not bad not great

by CherryK

liczba książek: 19

Loved books/series

by educated_wolf

liczba książek: 33

Przeczytane-pozostałe

by Patunia

liczba książek: 24