
Decyzje pożądania 2: Miłość czy żądza
Autorzy
Lektury
110K
Rozdziały
10
Prolog
Tom 2: Miłość czy pożądanie
ASHER
Wesele Donovanów robiło wielkie wrażenie. Sala była ogromna, więc nie wydawało się, że jest w niej tłum, nawet przy tak długiej liście gości.
Były tam dwa bary, mnóstwo jedzenia i grał zespół muzyczny. Wszędzie dookoła rozwieszono małe, błyszczące światełka.
Zazwyczaj nie lubię takich dziewczęcych rzeczy, ale potrafię docenić ładne światełka.
Stanąłem przy barze w rogu, co dało mi świetne miejsce do obserwowania ludzi. Nie przyszedłem z osobą towarzyszącą, więc byłem zdany tylko na siebie.
Kilka ładnych kobiet przywitało się ze mną, więc nie byłem całkowicie sam.
Nie miałem dobrej opinii, jeśli chodzi o kobiety. Choć wiem, że była w tym część prawdy, media mocno to wyolbrzymiły.
Dlatego znalezienie prawdziwej dziewczyny było takie trudne. Wiele kobiet chciało tylko uprawiać ze mną seks albo próbowało mnie zmienić.
Chociaż trudno w to uwierzyć, naprawdę chciałem poważnego związku. Mój styl życia po prostu na to nie pozwalał.
Poza tym trudno było komukolwiek zaufać. Czy naprawdę interesowałem je ja, czy tylko Asher Anderson, słynny kobieciarz?
„Czy tak szybko wystraszyłeś wszystkie kobiety, Asher?”
Piękna Lexi Johnson oparła się o bar i spojrzała na mnie.
Posłałem jej arogancki uśmiech. „Po prostu rozważam swoje opcje.”
W duchu przewróciłem oczami na samego siebie. Takie komentarze wcale nie pomagały w mojej sytuacji.
Ona jednak się zaśmiała. Uznałem to za mały sukces.
„A co z tobą? Nie widziałem, żebyś z kimś tu przyszła.”
Wzruszyła ramionami, pijąc wino i rozglądając się po sali. „Chyba po prostu nie miałam kogo ze sobą zabrać.”
„Świetnie! Możesz się zrelaksować i obserwować ludzi razem ze mną.”
Prychnęła. „I sprawić, by ludzie myśleli, że ze sobą sypiamy?”
„Cóż, ja już spałem z panną młodą.”
Mrugnąłem do niej, a ona się uśmiechnęła. Oboje wiedzieliśmy, że ta plotka nie była prawdą.
„Wypijmy po kieliszku.” Wskazałem dłonią na barmana.
Lexi wyglądała na niepewną. „Nie jestem pewna, czy to taki dobry pomysł.”
Jej odpowiedź mnie zaskoczyła. Lexi uwielbiała imprezować, pić i chodzić do klubów. Dlaczego tym razem miałoby być inaczej?
„Daj spokój. Przecież to wesele!”
Przesunąłem pełny kieliszek z wódką w jej stronę, podnosząc swój własny. „Za udaną noc.”
Nie odezwała się, ale patrzyła mi prosto w oczy, gdy wypiła szota na raz.
LEXI
Dwa szoty i kieliszek wina później chichotałam jak uczennica, słuchając, jak Asher opowiada o gościach.
Okazało się, że lubił grać w grę polegającą na zmyślaniu historii o innych ludziach. Graliśmy głównie z ludźmi, których nie znaliśmy.
Historie, które wymyślał, były przezabawne i zupełnie odjechane.
„A co z nimi?” zapytałam, przechylając lekko kieliszek w stronę starszej pary.
„Hmmm. Niech pomyślę…”
Przerwał na chwilę. „Są małżeństwem. Mają trójkę dzieci, które są już dorosłe i założyły własne rodziny. Wykorzystują ten czas, by na nowo się poznać. Może podróżują i cieszą się życiem.”
Patrzyłam na Ashera, gdy mówił, a w jego oczach malowała się tęsknota. Kiedy przyłapał mnie na wpatrywaniu się w niego, odchrząknął.
„Należą też do tajnego klubu seksu. Nie… oni go prowadzą!”
Udałam, że się śmieję, ale wiedziałam, że dodał to tylko po to, by ukryć emocje wypisane na jego twarzy.
Mury, które wokół siebie zbudował, zaczęły pękać, ale gdy tylko to zauważył, od razu je odbudował.
„Asher?”
Oboje odwróciliśmy się i zobaczyliśmy kobietę z zaskoczoną miną. I jasna cholera, była przepiękna.
Miała rude włosy i piękne zielone oczy. Wyglądała bardzo egzotycznie.
Nigdy nie miałam niskiej samooceny. Wiem, kim jestem i znam swoją wartość.
Jednak patrzenie na tę kobietę sprawiło, że poczułam się niepewnie i wcale mi się to nie podobało.
„Avery?”
Asher szybko zerwał się na nogi. „Co ty tutaj robisz?”
„Przyszłam z moim przyjacielem.”
Zatrzymała się i wpatrywała się w niego. „Nie mogę uwierzyć, że tu jesteś!”
„Nie mogę uwierzyć, że ty tu jesteś! Minęło sporo czasu.”
Zaczęłam czuć się niezręcznie i poczułam bezpodstawną zazdrość. Musiałam stamtąd uciec.
Sięgnęłam między nich, by zabrać swój kieliszek z baru.
„Wybaczcie. Asher, miło się rozmawiało.”
Odwróciłam się do tej pięknej kobiety i posłałam jej grzeczny uśmiech przed odejściem. Nie miałam powodu, by być niemiła.
Byłam zaledwie kilka kroków dalej, gdy usłyszałam, jak mnie woła. „Lexi. Lexi. Zaczekaj.”
Nie zaczekałam ani się nie odwróciłam. Emocje narastające we mnie były całkowicie niepotrzebne.
Nie miałam pojęcia, skąd się wzięły. Spróbowałam to zignorować i przykleiłam na twarz mój najlepszy sztuczny uśmiech.
„Asher i Avery.” Nawet ich imiona do siebie pasowały.
Przestań! zganiłam samą siebie. Zachowujesz się absurdalnie.
Zostałam na imprezie trochę dłużej. Wesele było super. Harper i ja wypiłyśmy jeszcze kilka szotów.
Tańczyłam i spędzałam czas z ludźmi. To zawsze wychodziło mi najlepiej, ale nadal nie mogłam wyrzucić go z głowy.
Gdy w końcu byłam gotowa wracać, Walker uprzejmie zamówił mi samochód.
Hotel nie był daleko, ale stwierdził, że będzie spokojniejszy, jeśli nie pójdę tam sama.
Stałam na zewnątrz i czekałam na auto. To była jedna z tych pięknych, letnich nocy.
Wiał przyjemny wietrzyk, a powietrze nie było zbyt gorące.
„Lexi.”
Kurwa.
Założyłam na twarz sztuczny uśmiech, zanim się odwróciłam. „Hej. Wspaniałe wesele, prawda?”
Skinął głową, mrużąc oczy. „Tak. Było świetne. Dlaczego wcześniej sobie poszłaś?”
Zastanowiłam się przez chwilę, jakbym zapomniała. Nie wiem, dlaczego musiałam grać w te gierki.
To nieprawda, wiedziałam. Z tego samego powodu, dla którego grają wszyscy inni – żeby nie zostać zranionym.
„Oh. Nie chciałam wam przeszkadzać. Wyglądało na to, że macie sporo do nadrobienia.”
Poklepałam się po plecach. W myślach, rzecz jasna, bo na żywo wyglądałoby to dziwnie.
Brzmiałam całkiem przekonująco. A przynajmniej tak mi się wydawało, dopóki nie zobaczyłam miny Ashera.
Poczułam mrowienie na całym ciele, gdy podszedł krok bliżej. Nie ruszyłam się z miejsca, głównie dlatego, że nie miałam wyjścia.
Moje plecy i tak dotykały już ściany budynku.
„Ty nigdy mi nie przeszkadzasz.”
Patrzył prosto w moje oczy.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć jakimś ironicznym komentarzem, nagle podniósł głowę.
Bez słowa chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął za róg budynku.
Przyszpilił mnie mocno do ceglanej ściany, zasłaniając moje ciało swoim.
Miałam właśnie zapytać, co on wyprawia, gdy przyłożył palec do swoich ust.
Zamknęłam buzię i znieruchomiałam.
Kilka sekund później przebiegła obok nas grupa ludzi z aparatami.
Spojrzał na mnie z góry i się uśmiechnął.
Zaczęłam się śmiać, ale szybko zakryłam usta dłonią.
Staliśmy tak przez kilka minut. Od jego twardego ciała i zapachu kręciło mi się w głowie. Powtarzałam sobie, że to przez alkohol, ale wiedziałam, że to nieprawda.
To było przez niego.
ASHER
„Chyba ich zgubiliśmy,” powiedziałem, nie robiąc nawet kroku w tył.
„Skąd w ogóle wiedziałeś, że tam byli? Ja nikogo nie widziałam.”
Wzruszyłem ramionami. „Myślę, że to już taki mój szósty zmysł.”
Próbowałem obrócić to w żart. Smutna prawda była taka, że to wcale nie był żart. Po prostu wyczuwałem, kiedy paparazzi kręcili się w pobliżu.
Wiedziałem, że powinienem się odsunąć. Ale nie chciałem tego robić. Chciałem dowiedzieć się, dlaczego wcześniej uciekła. Ponadto jej zapach truskawek i wina działał na mnie odurzająco.
Odsunąłem się odrobinę, opierając dłonie o ścianę i blokując ją z obu stron. Była zdenerwowana i bardzo mi się to podobało.
Odchrząknęła. „Cóż, wygląda na to, że już sobie poszli.”
Wiedziałem, że potraktowała to jako wymówkę do odejścia. Nie ruszyła się jednak z miejsca, więc ja też stałem. „Dlaczego wcześniej uciekłaś?”
Potrząsnęła głową i spojrzała w dół. „Asher…”
Złapałem ją za podbródek i zmusiłem, by na mnie spojrzała. „Dlaczego?”
Domyślałem się jaka była odpowiedź, ale chciałem to usłyszeć z jej ust.
„Przecież ci mówiłam.”
Pokręciłem głową. „Kłamiesz.”
„Skoro wiesz, to dlaczego w ogóle pytasz?”
Uśmiechnąłem się. Oto cała ona. Moja mała złośnica. Lexi Johnson zawsze była bezpośrednia i mówiła, co myśli. To, że się powstrzymywała, mówiło mi więcej, niż gdyby po prostu wyrzuciła to z siebie.
I kurwa, uwielbiałem mieć nad nią taką władzę. „Bo chcę usłyszeć, jak to mówisz.”
Moje wargi prawie dotykały jej ust. Resztkami sił powstrzymywałem się, żeby nie przysunąć się bliżej i jej nie pocałować.
Nie powiedziała jednak ani słowa. Zamiast tego to ona mnie pocałowała, co całkowicie zbiło mnie z tropu.
Z moich ust natychmiast wyrwał się jęk prosto w jej wargi. Smakowała dokładnie tak jak pachniała, truskawkami i winem. Wiedziałem, że nigdy nie będę miał jej dość.
Objąłem ją ramieniem w talii, przyciskając mocno do siebie. Sapnęła lekko, gdy mój twardy kutas oparł się o jej brzuch. Wplotłem palce w jej włosy, trzymając jej głowę dokładnie tam, gdzie chciałem. A potem zacząłem ją pożerać.
W dotyku i w smaku była kurwa wspaniała. Przerwałem pocałunek i zjechałem wargami po jej linii szczęki, aż dotarłem do jej ucha. Wypuściła kolejny, cichy wdech, gdy delikatnie przygryzłem jej płatek ucha.
„Chcesz, żebym cię wyruchał, Lexi? Właśnie tutaj, o tę ścianę?”
„Tak.” Jej głos był pozbawiony tchu. Wątpię, bym ją usłyszał, gdybym nie stał tak blisko.
Czułem, jak na mojej twarzy wykwita łobuzerski uśmiech. „W takim razie będziesz musiała mi powiedzieć, dlaczego wcześniej uciekłaś.”
Zesztywniała i spojrzała na mnie z niedowierzaniem. Uniosłem brwi i czekałem.
„Jesteś dupkiem.” Odepchnęła mnie od siebie.
Złapałem ją za nadgarstek, zanim zdążyła odejść. Spojrzała najpierw na moją dłoń, a potem z powrotem na mnie. „Przecież już ci mówiłam.”
„Nie wierzę ci. Myślę, że byłaś zazdrosna. I myślę też, że chciałaś spędzić ze mną resztę tego wieczoru.”
Wyszarpała swoją rękę. „Nie bywam zazdrosna. A ty właśnie straciłeś szansę na to wszystko.”
Wskazała rękami na swoje ciało i odeszła twardym krokiem. Była już za daleko, bym mógł jej odpowiedzieć. Skomentowałem to więc sam do siebie.
Bardzo w to wątpię, Lexi Johnson. Wylądujesz w moim łóżku. I będzie mi się to kurwa bardzo podobać.













































