
Sługa Alphy
Autorzy
Danielle Jaggan
Lektury
4,9M
Rozdziały
29
Rozdział 1.
SKYLER
Na kolanach szorowałam podłogi w największym domu na włościach.
Niebawem mieliśmy gościć ważną personę.
Nie wiedzieliśmy, kto to będzie.
Nikt nie chciał mi zdradzić. Wiedziałam tylko, że to ktoś znaczący i że dom gościnny musi lśnić czystością.
Dłonie miałam obolałe i poobijane. Kolana też dawały się we znaki. Dotknęłam obolałego miejsca i syknęłam z bólu.
Bycie człowiekiem na służbie u wilkołaków to ciężki kawałek chleba.
Od kołyski byłam przeznaczona do służby wilkołakom. Inaczej być nie mogło. Wilkołaki traktowały ludzi z pogardą i rządziły nami żelazną ręką.
Zresztą, człowiek nie miał szans w starciu ze zwykłym wilkołakiem.
Pracowałam jako służka dla watahy Krwawego Księżyca w jednej z ich posiadłości, z dala od właściwego Krwawego Księżyca. To była największa i najsilniejsza z pięciu stad.
W każdej dużej posiadłości byli zarządcy pracujący dla alfy. Ponieważ domy były oddalone od siebie, potrzebowali kogoś do sprawnego zarządzania, więc mieli szefa, który był wilkołakiem.
Tak samo było w pozostałych pięciu regionach wilkołaków.
Alfa stada, dla którego pracowałam, budził grozę...
Ludzie szeptali o jego okrucieństwie, przestrzegając innych.
Na szczęście nie zawitał w nasze progi od wielu lat.
Mówiono, że w każdej chwili mógł wybuchnąć gniewem i był niezwykle brutalny.
Podobno bogowie obdarzyli go nadzwyczajną siłą i odpornością na zranienia, nawet inni alfy drżeli przed nim, ale ta zaleta miała swoją cenę. Na samą myśl o nim przechodziły mnie ciarki, tak jak wszystkich.
Chronił stado przed łotrami, bo bały się wkroczyć na jego terytorium, ale to nie poprawiało doli nam, ludziom. Byliśmy bezpieczni od wilczych łotrów, ale nie byliśmy wolni.
Z tego, co słyszałam w szeptach, alfa był przeklęty - bardziej wilk niż człowiek, skazany na samotność bez partnerki.
Oznaczało to, że nigdy nie zazna miłości, a widok innych wilków szczęśliwych ze swoimi partnerami musiał go zasmucać i rozgniewać, więc żył w odosobnieniu i pojawiał się tylko przy ważnych okazjach.
I wtedy wychodził, by siać postrach. Był bardzo okrutny i lubił brutalnie karać swoich wrogów. Wszyscy się go bali—
– Skyler!
Pisnęłam, słysząc swoje imię, ale ktoś natychmiast zakrył mi usta. Spojrzałam w górę i odetchnęłam z ulgą, widząc kto to.
– Scarlette... nie strasz mnie tak! – powiedziałam, trzymając się za serce.
Scarlette była dla mnie jak matka. Kiedy moi rodzice zginęli i trafiłam tu do pracy, wzięła mnie pod swoje skrzydła.
Niewiele wiem o śmierci moich rodziców, ale wiem, że padli ofiarą wilczych łotrów.
– Mam ci coś do powiedzenia, ale nie wiem, czy jesteś gotowa to usłyszeć – powiedziała, przyglądając mi się uważnie. – To tajemnica, musisz obiecać, że nikomu nie piśniesz ani słowa.
– Obiecuję, że nikomu nie powiem. – Odłożyłam ścierkę, usiadłam i narysowałam X na piersi.
Scarlette spojrzała na mnie z irytacją. – Mówię poważnie. Nikt nie może wiedzieć o tym, co ci powiem.
– Tak – powiedziałam. – Przysięgam, że nikomu o tym nie powiem.
Wyglądała na zadowoloną, zanim zaczęła mówić.
– Zanosiłam szefowi herbatę – powiedziała – kiedy usłyszałam coś bardzo interesującego.
Przerwała, chcąc, żebym poprosiła o więcej.
– No dalej – powiedziałam. – Mów.
– Naszym specjalnym gościem jest sam Alfa – powiedziała. – Alfa Ares.
Poczułam dreszcz strachu na dźwięk jego imienia. Brzmiało przerażająco nawet w mojej głowie.
Miałam nadzieję, że ten dzień nigdy nie nadejdzie. Że mogłabym przeżyć całe życie, nigdy nie widząc strasznego alfy.
Ale myliłam się...
Teraz, gdy wiedziałam, że przyjeżdża, wydawał się jeszcze bardziej przerażający.
Nie chciałam przyznać, że się boję, ale byłam przerażona.
Wkrótce alfa będzie spał w tym pokoju.
Będzie leżał w łóżku, które właśnie pościeliłam.
Pokój zdawał się wirować.
– K-kiedy przyjeżdża? – zapytałam z trudem.
Scarlette spojrzała na mnie z niepokojem.
Po jej minie wiedziałam, że to, co powie, nie będzie dobre. Nie dla mnie i innych pracowników.
– Jutro.













































